Dromader – żoł­nierz teraźniejszości

Premiera systemu Dromader odbyła się na tegorocznym MSPO, na którym wyposażonych w niego pasjonatów po prostu nie dało się nie zauważyć.

Premiera sys­temu Dromader odbyła się na tego­rocz­nym MSPO, na któ­rym wypo­sa­żo­nych w niego pasjo­na­tów po pro­stu nie dało się nie zauważyć.

Na tego­rocz­nym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego miała miej­sce pre­miera zin­te­gro­wa­nego sys­temu prze­no­sze­nia uzbro­je­nia i wypo­sa­że­nia Dromader. Powstałego z ini­cja­tywy Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A., w Przedsiębiorstwie Sprzętu Ochronnego Maskpol S.A., jako naj­bar­dziej kom­pe­tent­nym ośrodku Grupy w tym zakre­sie, i mogą­cego zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wać opo­rzą­dze­nie pol­skiego żoł­nie­rza, które nadal odstaje od świa­to­wych stan­dar­dów. Swoistą furtką do jego wpro­wa­dze­nia, podob­nie jak w przy­padku 5,56 mm kara­binka MSBS Grot, ma być zain­te­re­so­wa­nie nim nowego rodzaju Sił Zbrojnych RP – Wojsk Obrony Terytorialnej.

Celem pro­jektu Dromader nie jest bynaj­mniej stwo­rze­nie roz­wią­zań dla tzw. żoł­nie­rza przy­szło­ści, ale stwo­rze­nie nowo­cze­snego sys­temu na dzi­siej­sze czasy. Takiego, który pozwo­liłby dorów­nać do stan­dar­dów, jakie wio­dące kraje, np. Stany Zjednoczone, osią­gnęły w ostat­nich latach. Ponieważ dzi­siaj głów­nym odbiorcą tych roz­wią­zań ma być zupeł­nie nowy rodzaj sił zbroj­nych, czyli Wojska Obrony Terytorialnej, poja­wia się szansa, aby od razu zapro­po­no­wać zupeł­nie nowe, powstałe od pod­staw roz­wią­za­nie. Wolne od dotych­cza­so­wego bala­stu przy­zwy­cza­jeń, zgod­nie z któ­rymi pro­jek­to­wane było w ostat­nich latach opo­rzą­dze­nie dla żoł­nie­rzy wojsk ope­ra­cyj­nych. Nie ozna­cza to bynaj­mniej, że WOT mają doce­lowo być użyt­kow­ni­kiem nowo­cze­śniej­szych roz­wią­zań niż Wojska Lądowe, a nawet Specjalne. Przeciwnie – ich doświad­cze­nia z Dromaderem mają posłu­żyć jako fun­da­ment do zapro­po­no­wa­nia tego sys­temu (lub jego odmiany, powsta­łej po jego wszech­stron­nym prze­te­sto­wa­niu pod­czas eks­plo­ata­cji w WOT) żoł­nie­rzom z innych RSZ. Twórcy Dromadera mają nadzieję wpro­wa­dzić do SZ RP wiele, wyda­wa­łoby się oczy­wi­stych, a jed­nak nadal nie wdro­żo­nych roz­wią­zań. Chodzi m.in. o lep­szą roz­mia­rówkę mun­du­rową. Chcą wzo­ro­wać ją na roz­wią­za­niach ame­ry­kań­skich, tj. sys­te­mie roz­mia­rów M, L, XL itd., z któ­rych każdy miałby wer­sje regu­lar i long. Zastosowane mają też zostać wyż­szej jako­ści rzepy firmy Velcro – znacz­nie lep­sze od tych sto­so­wa­nych obec­nie w mun­du­rach Wojsk Lądowych.
Premiera opo­rzą­dze­nia na tar­gach MSPO była poprze­dzona jedy­nie mie­sią­cem prac pro­jek­towo-kon­struk­cyj­nych w Maskpolu, ale był to mie­siąc nie­zwy­kle inten­sywny. Było to 28 dni, kiedy praca trwała nawet po 16 godzin dzien­nie. Sprzęt powstał więc bar­dzo szybko, ale wbrew temu co można by w takiej sytu­acji pomy­śleć, nie jest to żadna pro­wi­zorka. Jego twórcy nie pró­bo­wali wywa­rzać otwar­tych drzwi i od początku zapo­wia­dali stwo­rze­nie wyrobu opar­tego na sto­so­wa­nych obec­nie na świe­cie roz­wią­za­niach, a nie wybie­ga­ją­cego w przy­szłość opo­rzą­dze­nia „super­żoł­nie­rza”. Podejście to wydaje się słuszne, bio­rąc pod uwagę, że nie pro­jek­to­wano wypo­sa­że­nia dla wojsk spe­cjal­nych, zme­cha­ni­zo­wa­nych czy aero­mo­bil­nych oddzia­łów ude­rze­nio­wych, ale dla lek­kiej pie­choty, którą mają być żoł­nie­rze WOT. Co za tym idzie uznano, że Dromader ma przede wszyst­kim zapew­niać wysoką mobil­ność i chro­nić przede wszyst­kim przed odłam­kami powsta­ją­cymi w trak­cie ostrzału arty­le­ryj­skiego, kiedy żoł­nierz kła­dzie się na ziemi. Stąd zało­że­nie, że w takiej pozy­cji żoł­nierz musi mieć moż­li­wie naj­niż­szy pro­fil i zasto­so­wa­nie roz­ło­żo­nej rów­no­mier­nie „mięk­kiej balistyki”.

Hełm

Na MSPO Dromader został zapre­zen­to­wany z doce­lo­wym heł­mem ara­mi­do­wym Maskpolu HP-05/HPB-05, z wycię­ciami na słu­chawki (HP ozna­cza „hełm poli­cyjny”, co jest w tym przy­padku mylącą nazwą). Jeśli cho­dzi o te ostat­nie, to twórcy pro­po­nują zasto­so­wa­nie zagra­nicz­nych roz­wią­zań „z półki”, wobec braku zado­wa­la­ją­cych pro­duk­tów kra­jo­wych i faktu, że jest to ele­ment tani i łatwo dostępny (oczy­wi­ście pol­ski odpo­wied­nik mógłby powsta­wać rów­no­le­gle i z cza­sem zacząć zastę­po­wać zagra­niczne). Czerep hełmu przy­po­mina ame­ry­kań­ski MICH 2001. Zainstalowano na nim czo­łowe gniazdo do moco­wa­nia urzą­dzeń opto­elek­tro­nicz­nych, a także szyny boczne umoż­li­wia­jące zamon­to­wa­nie zarówno dodat­ko­wych urzą­dzeń, jak i adap­te­rów słu­cha­wek aktywnych.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE