Wojenna służba ORP Grom

Jedno z serii słynnych zdjęć Groma pędzącego na linii pomiarowej, wykonane w trakcie prób prędkości.

Jedno z serii słynnych zdjęć Groma pędzącego na linii pomiarowej, wykonane w trakcie prób prędkości.

Rankiem 4 maja 1940 r. w trakcie bojów sił alianckich z niemieckimi o port w Narwiku, w Rombakkenfjordzie po ataku samolotu Luftwaffe został zatopiony niszczyciel ORP Grom. Na okręcie poległo 59 marynarzy. Była to pierwsza dotkliwa strata Polaków w kampanii norweskiej1, bolesna tym bardziej, że ORP Grom był jednym z dwóch najnowocześniejszych niszczycieli naszej floty, zbudowanych w brytyjskiej stoczni w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku.

Niszczyciel ORP Grom zbudowano w brytyjskiej stoczni John Samuel White & Co. Ltd w Cowes. Stępkę okrętu położono 17 lipca 1935 r., kadłub zwodowano 20 lipca 1936 r., do służby zaś w Polskiej Marynarce Wojennej wszedł on 28 maja 1937 r.

Ta nowoczesna jednostka była powodem dumy polskich marynarzy, gdyż był to okręt znacznie przewyższający walorami bojowymi wcześniejsze kontrtorpedowce OORP Wicher i Burza, zbudowane w początku lat 30. w stoczniach francuskich. Po Gromie, którego pierwszym dowódcą został kmdr por. Stanisław Hryniewiecki, zbudowano przed wojną w tej samej stoczni bliźniaczy ORP Błyskawica.

Grom po przyjściu do kraju. Uwagę zwraca brak obu dalmierzy i pierwotna lokalizacja anteny radionamiernika z tyłu stanowiska reflektora na maszcie. Niszczyciel miał piękną sylwetkę, wyglądał niczym krążownik lekki.

Grom po przyjściu do kraju. Uwagę zwraca brak obu dalmierzy i pierwotna lokalizacja anteny radionamiernika z tyłu stanowiska reflektora na maszcie. Niszczyciel miał piękną sylwetkę, wyglądał niczym krążownik lekki.

OORP Grom i Błyskawica były jednostkami górującymi technicznie nad niemieckimi niszczycielami typu Leberecht Maass (Zerstörer 1934), ponieważ były silniej uzbrojone i rozwijały większą prędkość. Oba polskie okręty o wyporności standardowej 2011 ts były uważane za lidery, czyli duże niszczyciele (przewodzące zazwyczaj dywizjonom mniejszych jednostek tej klasy). Ze swoimi masywnym pomostem bojowym i szerokim kominem przypominały z daleka krążowniki lekkie. Długość jednostek wynosiła 114 m (na linii wodnej 111 m), szerokość maksymalna 11,26 m, średnie zanurzenie podwodnej części kadłuba – około 3,3 m. Napęd stanowiły dwa zespoły turbin parowych typu Curtis-Parsons, napędzające poprzez przekładnie mechaniczne dwa wały napędowe z trójpłatowymi śrubami. Parę dostarczały im trzy kotły wodnorurkowe typu Admiralicji-Yarrow (trójwalczakowe), oba niszczyciele dysponowały też kotłem pomocniczym typu White Forster. Przy łącznej mocy układu napędowego wynoszącej 54 000 KM, okręty mogły rozwinąć w początkowym okresie służby prędkość 39,6 w. (Błyskawica na próbach osiągnęła nawet 40,4 w., ale było to kosztem pewnego przeciążenia mechanizmów, a okręt nie miał w pełni wszystkich zapasów: paliwa, amunicji i wyposażenia, z którymi nie rozwinąłby podobnej prędkości).

Słabszą stroną tych jednostek był ich maksymalny zasięg, wynoszący 2000 Mm przy średniej prędkości 15 w. i zapasie 350 t mazutu. W trakcie projektowania tych okrętów do działań na Bałtyku nie wydawało się to jednak istotnym problemem i dopiero zaangażowanie tych okrętów w walki na Zachodzie nie pozwalało ich wykorzystywać w działaniach na akwenach bardziej odległych od brytyjskich baz, chyba że udało się im zapewnić tankowanie na morzu.

Uzbrojenie obu niszczycieli było imponujące: 7 armat Boforsa wz. 36 kal. 120 mm L/50 o zasięgu strzału do 19 400 m (jedno działo pojedyncze na pokładzie dziobowym, a trzy pozostałe podwójne, z tego jedno w superpozycji na nadbudówce dziobowej, jedno na nadbudówce rufowej i ostatnie na pokładzie rufowym.

Uzbrojenie przeciwlotnicze, jak na stan przedwojenny, było dość silne. Z dwóch nowoczesnych podwójnych armat automatycznych Bofors wz. 36 kal. 40 mm L/60, pierwsze umieszczono pomiędzy kominem a aparatem torpedowym nr 1, a drugie pomiędzy obydwoma potrójnymi aparatami torpedowymi. Cztery podwójne najcięższe karabiny maszynowe Hotchkiss kal. 13,2 mm znajdowały się na bocznych platformach pomostu bojowego i nadbudówki rufowej.

Uzbrojenie torpedowe tych okrętów składało się z dwóch potrójnych aparatów torpedowych kal. 550 mm firmy Whitehead Torpedo Co. Ltd, ustawionych na śródokręciu pomiędzy platformą z drugim Boforsem kal. 40 mm. Wyrzutnie miały reduktory do torped kal. 533 mm2.

Przeciwko okrętom podwodnym w tunelach pod pokładem na rufie (po bokach maszyny sterowej) znajdowały się dwie zrzutnie z zapasem 20 bomb głębinowych o masie 200 kg. Na pokładzie rufowym znajdowały się tory dla łącznie 44 (niekiedy wymienia się maksymalnie 60) min morskich wz. 08.

Załogę niszczyciela typu Grom stanowiło w okresie przedwojennym 192 oficerów, podoficerów i marynarzy. W trakcie wojny liczby zwiększały się do 12 oficerów i około 200 podoficerów i marynarzy. To również miało związek z instalowanym nowym sprzętem pomocnym w wykrywaniu samolotów i jednostek nieprzyjaciela, a także z przyjęciem na pokłady polskich niszczycieli brytyjskich oficerów łącznikowych.

Poważnym minusem niszczycieli typu Grom była mała skuteczność w wykrywaniu okrętów podwodnych aż do połowy 1940 r. Zainstalowane szumonamierniki (hydrofony) już w trakcie przedwojennych ćwiczeń nie wykrywały nawet własnych okrętów podwodnych, także wtedy, gdy były blisko niszczycieli. Najprawdopodobniej do chwili zatopienia pod Narwikiem ORP Grom nie doczekał się zainstalowania nowoczesnego brytyjskiego azdyku wykrywającego okręty podwodne za pomocą wiązki ultradźwięków3, otrzymały je za to już po kampaniach norweskiej i francuskiej 1940 r. Burza i Błyskawica.

W porównaniu z niszczycielami brytyjskimi starszymi i dużo mniejszymi, Grom i Błyskawica miały jeszcze dwie wady, odczuwalne podczas akcji bojowych na Zachodzie. Pierwszą było gorsze przyśpieszenie (czyli „start” z miejsca postoju – w przypadku ORP Grom miało to mieć wpływ na jego ostateczny los) i wolniejsza reakcja na ster, drugą była gorsza stateczność poprzeczna, zwłaszcza na fali atlantyckiej. Tę ostatnią wadę dało się jednak poprawić dzięki zastosowaniu zabiegów, o których będzie jeszcze mowa.

Ostatnie przedwojenne miesiące

Pierwsze miesiące służby Groma to okres intensywnego szkolenia załogi, zwłaszcza w strzelaniach artyleryjskich i torpedowych do celów ruchomych w dzień i w nocy. Przerywały je niekiedy wizyty kurtuazyjne (jak w sierpniu 1937 r. w Tallinie i w Rydze, czy rok później w Kopenhadze).

Od początku 1939 r. kontynuowano sezon szkoleniowy. Nie skończył się on zbyt fortunnie dla Groma. 28 lutego ćwiczono operację desantową na wysokości Babich Dołów i okręt wszedł wówczas na mieliznę uszkadzając obie śruby, tracąc owiewki wałów napędowych i wykrzywiając lewy wał. Komisja badająca przyczyny wypadku obarczyła winą ówczesnego dowódcę Dywizjonu Kontrtorpedowców – kmdr. por. Tadeusza Podjazd-Morgensterna, który nie podał dokładnej pozycji okrętu młodym oficerom wachtowym, a ci także jej nie sprawdzili. Koszty napraw (77 550 zł) przypisano dowódcy Dywizjonu Kontrtorpedowców do zwrotu, utracił też swoje stanowisko na rzecz kmdr. por. Romana Stankiewicza.

Grom odholowany na naprawę do Gdyni otrzymał tam 7 marca kolejny „cios”, gdy holownik Kaper uderzył w jego burtę, uszkadzając poszycie pomiędzy wręgami 142 i 143. Napraw dokonano, ale towarzyszył im duży pośpiech (po aneksji Kłajpedy przez III Rzeszę). Uszkodzenia lewego wału nie zostały zreperowane należycie i miał on sprawiać pewne problemy podczas realizacji operacji „Peking”. Już wcześniej, bo 13 marca dowództwo nad Gromem przejął kmdr ppor. Aleksander Hulewicz.

Operacja „Peking”

Już w maju 1939 r., zdając sobie sprawę, że wojna z III Rzeszą jest tylko kwestią czasu, strona polska porozumiała się z Brytyjczykami, w celu uratowania najlepszych polskich okrętów od zniszczenia na Bałtyku po spodziewanym zablokowaniu ich przez przeważające siły nawodne Kriegsmarine. Strona brytyjska nie mogła zagwarantować na tym akwenie interwencji swoich jednostek i pomocy flocie polskiej w razie wybuchu wojny, zgodziła się natomiast na przyjęcie Dywizjonu Kontrtorpedowców, które wyruszyłyby na krótko przed wybuchem wojny do Wielkiej Brytanii. Po wypowiedzeniu wojny Berlinowi przez Londyn i Paryż, nasze okręty miały rozpocząć walkę z siłami Kriegsmarine u boku Royal Navy. Strona polska mogła tylko uwierzyć brytyjskim gwarancjom, że tym razem na niemiecką agresję zareagują wypowiedzeniem wojny.

W sierpniu było już jasne, że napaść wojsk niemieckich na Polskę jest bliska, potwierdzały to przede wszystkim ustalenia naszego wywiadu. Plan wysłania polskich okrętów uległ do tego czasu pewnej korekcie; ORP Wicher miał pozostać i bronić z resztą jednostek polskiego wybrzeża. Dziś historycy spierają się, czy była to decyzja słuszna.

30 sierpnia około południa, dowódca floty kadm. Józef Unrug otrzymał (po zgodzie marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza) sygnał nakazujący realizację operacji „Peking”. Unrug potwierdził go swoim rozkazem, który o 12:50 otrzymał dowódca Dywizjonu Kontrtorpedowców – kmdr por. Roman Stankiewicz. Po naradzie dowódców trzech niszczycieli (Błyskawicy, Groma i Burzy) okręty odcumowały o 14:15, odpływając z Portu Wojennego w Gdyni w stronę Helu, a gdy go minęły, skierowały się w stronę Bornholmu. Jako pierwsza w szyku torowym poruszała się Błyskawica, za nią Grom i na końcu Burza. Niemcy przechwycili sygnały świadczące o wymarszu polskiego zespołu i dlatego starali się go śledzić za pomocą samolotów i okrętów, nie ryzykując jednak incydentu przed planowanym terminem wybuchu wojny.

Po minięciu Rozewia niszczyciele skręciły na pewien czas na kurs północno-zachodni, gdy napotkano niemiecki okręt podwodny U 31 (typu VII A), a jego dowódca kpt. mar. Johannes Habekost wysłał meldunek o ruchu polskich okrętów. Następnie śledziły je samoloty Heinkel He 59 z 506. Dywizjonu Lotnictwa Obrony Wybrzeża. W drodze do Sundu napotykano niemieckie statki i one także informowały o pozycji naszych niszczycieli (z jednego z nich wykonano nawet ich fotografie). W nocy z 30 na 31 sierpnia polski dywizjon był śledzony przez trzy okręty 3. Dywizjonu 1. Flotylli Niszczycieli (Z 14 Friedrich Ihn, Z 15 Erich Steinbrinck i Z 16 Friedrich Eckoldt), które jednak zawróciły do Świnoujścia po osiągnięciu trawersu Bornholmu.

Jednak około północy doszło do spotkania z krążownikiem lekkim Königsberg, niszczycielem Z 8 Bruno Heinemann oraz torpedowcami T 107 i T 111, które natrafiły na polskie okręty w odległości 3 Mm na południe od latarniowca Falsterborev. Niemcy jednak nie byli w stanie zatrzymać ich marszu, a 20 minut później krążownik z eskortą oddalił się.

Kontakt ten nie był ostatnim, bo w Kattegacie niszczyciele zostały zauważone przez okręty podwodne U 5 i U 6 (typu II A). Z pierwszego z nich dostrzeżono polskie okręty o 7:40, z drugiego o 8:00. Meldunki z obu U-Bootów sprawiły, że 31 sierpnia około południa nad naszą trójką pojawiły się bombowce Dornier Do 17E z 306. Dywizjonu Obrony Wybrzeża. Samoloty wymieniały
się (latając parami) z upływem godzin, a dowódca Dywizjonu Kontrtorpedowców zdecydował o radykalnych zmianach kursu – najpierw na północ, potem zmieniano kurs jeszcze parokrotnie, aby niemieckie maszyny zgubić. Udało się to wreszcie bliżej wieczora, gdy nad okrętami krążyła tylko jedna maszyna. Niszczyciele obrały wówczas kurs wiodący ku wybrzeżom szkockim. 1 września 1939 r. na polskich jednostkach o 9:25 odebrano komunikat radiowy o rozpoczęciu działań wojennych.

Wczesnym popołudniem doszło do planowanego spotkania z brytyjskimi niszczycielami HMS Wanderer i HMS Wallace, które doprowadziły polski zespół na redę portu Leith. Błyskawica, Grom i Burza rzuciły tam kotwice o 17:37.

Gdyby wojna zaczęła się 26 sierpnia 1939 r., jak pierwotnie w niemieckim dowództwie planowano, operacja „Peking” nie doszłaby do skutku, a Grom i pozostała para musiałby walczyć do chwili zatopienia na Wybrzeżu, bo przy ogromnej przewadze sił morskich i lotniczych Niemców doszłoby do tego. Na szczęście polityczne deklaracje Brytyjczyków i Francuzów z ostatniego tygodnia sierpnia, mówiące o udzieleniu zbrojnej pomocy Polsce w razie napaści na nią wojsk III Rzeszy, skłoniły Hitlera do przesunięcia terminu rozpoczęcia działań wojennych o kilka dni.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc