Zaloguj

Wozy łączności cz.1

Poglądowe ujęcia patrolowego wozu łączności wz. 32 wykonanego przez warsztaty Wojskowego Instytutu Badań Inżynierii w Warszawie.

Poglądowe ujęcia patrolowego wozu łączności wz. 32 wykonanego przez warsztaty Wojskowego Instytutu Badań Inżynierii w Warszawie.

Opisywane we wcześniejszej serii artykułów prace nad częściową motoryzacją dowództw i służb wielkich jednostek WP stanowiły tylko fragment procesu rozbudowy i modernizacji sprzętowej Wojska Polskiego. Choć bez wątpienia nasycenie sprzętem silnikowym stanowiło jeden z priorytetów, to równocześnie należało rozwiązać wiele innych palących problemów. Jednym z nich było zapewnienie łączności między oddziałami i to nie tylko na szczeblu operacyjnym, ale przede wszystkim taktycznym.

W tym celu opracowano i przyjęto za pośrednictwem KSUS odpowiedni program modernizacji, jednak zanim zapadła ta istotna dla funkcjonowania dowództw i łączności decyzja WP prowadziło całą serię wcześniejszych prób. Ich przedmiotem były nie tylko ściśle środki transportowe i trakcja ale również możliwe jak najlepsze dostosowanie ich wyposażenia do specyfiki pracy stanowiących nerw każdej nowoczesnej armii oddziałów łączności.


Przednie półwozie jednego z pierwszych dwuczłonowych wozów łączności pozwalało na transport 10 bębnów kablowych oraz zwijanie i rozwijanie linii za pomocą specjalnych pałąków.

Przednie półwozie jednego z pierwszych dwuczłonowych wozów łączności pozwalało na transport 10 bębnów kablowych oraz zwijanie i rozwijanie linii za pomocą specjalnych pałąków.

Geneza problemu

Wobec utrzymującego się wśród wyższych oficerów niewielkiego zaufania do radia i niewykorzystywania szerzej stacji nadawczo-odbiorczych mimo, że nierzadko przydzielano ćwiczącym wielkim jednostkom WP nawet po kilka stacji, nadal aktualne pozostawały dwie, klasyczne metody utrzymywania łączności. Pierwsza, bezpośrednia realizowana z wykorzystaniem gońców konnych lub motocyklowych oraz druga, oparta na łączności drutowej. Kurczowe trzymanie się pierwszej z nich stanowiło anachronizm nawet względem doświadczeń z minionych wojen. Być może metoda wpisywała się jeszcze w pokojowo-ćwiczebne ramy, jednak w żadnej mierze nie licowała z wkraczającymi w powiązane przestrzenie łączności i dowodzenia nowymi trendami.

Pozostawała więc druga metoda, oparta, o przynajmniej w teorii trudniejszy do zakłócenia czy podsłuchania, telefon. Według obowiązujących na początku lat 30. norm i regulaminów w sprzyjających warunkach 1 km linii telefonicznej rozkładano na ziemi w czasie 15 minut przy pracy pieszo i 10 minut, gdy zadanie realizował patrol konny. Tworzenie przepisowej linii wymagało jednak jej umieszczenia na podporach, co znacznie wydłużało czas pracy – dla podpór naturalnych czas ten wynosił 25 minut, a przy wykorzystaniu tyczek oraz improwizowanych masztów sztucznych nawet 35 minut.


Dlatego też, aby skrócić czas konieczny do budowy w pełni sprawnej linii kablowej, przy budowie dłuższych odcinków dzielono ją na krótsze fragmenty, przydzielając je osobnym pododdziałom – plutonom lub patrolom telefonicznym. Na ogół pluton nie był w stanie obsłużyć jednorazowo odcinka dłuższego niż 10 km, a przeciętna wydajność patrolu telefonicznego, wynosiła w zależności o terenu 3-5 km. Wydajność budowy jak i składania linii telefonicznej zależała również od kilku innych czynników: dyskutowanej bardzo intensywnie liczebności patroli, ich struktury funkcjonalnej oraz wyposażenia technicznego.

Z fachowej prasy międzywojennej wynika, że często w dywizjach czy brygadach miały miejsce różnorakie eksperymenty, których celem było przyspieszenie pracę łącznościowców oraz wydłużenie czasu ich efektywnej pracy w polu. Żaden z nich jednak nie przyjął się na stałe, a ostateczna decyzja i tak spoczywała w rękach najwyższych władz wojskowych. Dodajmy, że w WP, poza klasycznym wariantem pieszym, wykorzystywano kilka rodzajów patroli telefonicznych:

    • rowerowy: składający się z 1 podoficera i 5 szeregowców wyposażonych w 5 rowerów, 1 aparat telefoniczny, 11 bębnów kabla á 750 m (po 2 na każdym rowerze + 1 na zwijaku) oraz niezbędny sprzęt pomocniczy. Pododdział mógł budować linię nawet z szybkością do 8 km/godz. jednak tylko w krótkim okresie czasu. Powodem był przewożony na rowerach omawianego zespołu zapas kabla wynoszący około 8250 m. Umożliwiał on prowadzenie działań przez około godzinę, przy założonej powyżej szybkości. Kontynuowanie budowy wymagało czasochłonnego uzupełnienia kabli poprzez wymianę bębnów pustych na pełne, np. w jednostce nadrzędnej wyposażonej w wóz sprzętowy. Praktyka polowa wykazała, że wiele zależało również od kondycji samych żołnierzy. Zgodnie z założeniami 3 szeregowych w zespole pełniło naprzemiennie funkcję zwijakowego, rękawicowego i tyczkowego. Pierwszy z nich miał za zadanie rozwijać linię telefoniczną z roweru lub pieszo (biegiem), pozostali natomiast poruszając się na rowerach, zawieszali kabel na podporach. Do zadań szeregowych należało również odbieranie pustych bębnów i powtórne mocowanie ich do rowerów wraz z przygotowaniem nowych szpul dla pracujących zwijakowych. Dodatkową słabością rozwiązania była też niewystarczająca liczba rowerów, która nie pozwalała na szybkie i równoczesne przemieszczanie się całej grupy telefonistów;



  • motocyklowy, stanowiący de facto rozwinięcie wariantu rowerowego. W tym przypadku patrol składał się z 1 podoficera i 4 szeregowych, którzy dysponowali motokoszem oraz 3 rowerami i zapasem 10 bębnów wraz ze sprzętem pomocniczym (zwijaki, rososzki, narzędzia). Tak przygotowany zespół mógł rozwijać linię w tempie 9-10 km/godz., jednak jeszcze bardziej niż poprzednio ograniczał go posiadany zapas kabla, który zużywano w ciągu 45 minut pracy. Technika działania była prosta: zwijakowy rozwijał kabel bezpośrednio z kosza motocykla, a przemieszczający się z nim na rowerze tyczkowy odrzucał linię poza drogę za pomocą tyczki. Pozostali łącznościowcy-rowerzyści podnosili kabel, maskowali i zabezpieczali go tam, gdzie zaszła potrzeba;
  • konny, równie rozpowszechniony co pieszy odpowiednik, choć działający według nieco innych zasad. Mianowicie większość linii rozwijanych przez patrole konne, zwłaszcza te działające w ramach jednostek ściśle kawaleryjskich, kładziono nie na podporach, a bezpośrednio ziemi, co sprzyjało awaryjności. Tego typu postępowanie, usprawiedliwiano manewrowym charakterem działań, co oznaczało, że każde połączenie telefoniczne będzie mieć charakter krótkotrwały i ulegnie szybkiemu zwinięciu lub przeniesieniu. Dla utrzymania efektywnej budowy linii najlepiej sprawdzał się patrol telefoniczny w składzie dowódca patrolu, zwijakowy, rękawicowy oraz tyczkowy poruszający się konno. W ślad za nimi przemieszczał się sprzętowy oraz woźnica z wozem. Normalna, tj. niemęcząca przesadnie koni i ludzi, szybkość budowy przez konny patrol telefoniczny linii poprzez pozostawianie jej na ziemi w kłusie i stępie wynosiła 5-7 km/godz., tj. wolniej niż patrol rowerowy. Z kolei przyspieszona praca realizowana w kłusie i galopie pozwalała kłaść linię z szybkością 8-10 km/godz. Takie tempo było rekomendowane tylko w razie szczególnej potrzeby ze względu na to, że wymagało ogromnego wysiłku zarówno od ludzi jak i koni. Sam zwijakowy galopując musiał w jednej ręce trzymać oddalony od konia zwijak (eliminowanie ewentualnych obtarć), który wraz z kablem i bębnem ważył ok 9,3 kg, a w drugiej wodze uprzęży końskiej. W przypadku przydzielenia omawianemu patrolowi motocykla linia mogła być rozwijana nawet z prędkością do 12 km/godz., choć zbyt wysokie tempo doprowadzało do przemęczenia koni. W tej nieco zmodyfikowanej konfiguracji dowódca patrolu znajdował się w koszu motocyklowym z telefonem, tyczkowy na siodełku zapasowym, a rozwijający linię zwijakowy przemieszczał się przed nimi konno. Zadaniem poruszającego się również wierzchem rękawicowego było prowadzenie konia dowódcy i tyczkowego. W tym przypadku sprzętowy z woźnicą niezmiennie jechali na wozie.




Piesze, konne czy nawet wzmocnione motocyklami, patrole borykały się jednak stale z problemem niewłaściwych środków przewozu posiadanego wyposażenia. Nie bez znaczenia było też niskie tempo prac patroli telefonicznych w terenie, co bezpośrednio oddziaływało na elastyczność dowodzenia i tempo wykonywanych posunięć. Dlatego też od początku lat 30. trwały prace nad stworzeniem wozu dla patrolu telefonicznego umożliwiającego zarówno pracę w czasie marszu (rozwijanie/zwijanie linii), jak również przewóz większej dotacji kabla (zwiększona o 3 km) i co najważniejsze efektywniejszą pracę całego zespołu w dłuższym okresie.


Do rozpoczętych w 1932 r. prób skierowano przede wszystkim prototypowe wozy projektu Wojskowego Instytutu Badań Inżynierii oznaczone jako wz. 31 i wz. 32. Choć był to sprzęt zauważalnie lepszy niż przedstawione jeszcze w 1930 r. pierwotne rozwiązania, to nadal opinie oficerów z Centrum Wyszkolenia Artylerii, Centrum Wyszkolenia Kawalerii i Centrum Wyszkolenia Piechoty, gdzie powołano komisje konkursowe i testowano przedmiotowe pojazdy, nie były zgodne.


reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc