Zaloguj

MGCS bardziej „europejski”, lecz bez Polski?

Według niemieckich władz program MGCS powinien stać się bardziej międzynarodowy. Rys. DGA.

9 grudnia ukazał się raport Federalnego Ministerstwa Obrony RFN dotyczący postępów głównych programów modernizacyjnych Bundeswehry. Po raz pierwszy oficjalnie zasugerowano w nim rozszerzenie listy uczestników programu MGCS (wozy bojowe nowej generacji, przede  wszystkim następca czołgów AMX Leclerc i Leopard 2).


Autorzy raportu stwierdzili wprost, że „należy promować otwarcie programu MGCS na inne państwa członkowskie Unii Europejskiej, NATO i inne potencjalne państwa partnerskie”, a ponadto „bazując na sukcesie klubu Leoben, MGCS należy jak najszybciej przekształcić w grupę współpracy opartą na francusko-niemieckim rdzeniu”. Obecnie w programie uczestniczą Francja (gdzie MGCS ma zastąpić przede wszystkim czołgi Leclerc; francuski przemysł jest reprezentowany przez koncern Nexter) i Niemcy (MGCS ma zastąpić Leoparda 2; niemiecki przemysł reprezentują Krauss-Maffei Wegmann i Rheinmetall).

Według strony niemieckiej, umiędzynarodowienie MGCS, zwłaszcza w ramach Unii Europejskiej, miałoby doprowadzić do wzmocnienia europejskiego filaru NATO. Wśród potencjalnych partnerów Niemcy wymienili: Włochy, Wielką Brytanię, Norwegię, Niderlandy i Szwecję. Miałaby to być odpowiedź na wzrost zainteresowania sił zbrojnych tych państw francusko-niemieckim projektem.


W raporcie uderza kilka szczegółów. Przede wszystkim w „unijnym” projekcie czołgu znaleźli się potencjalni partnerzy spoza Unii Europejskiej: Wielka Brytania (która UE opuszcza) i Norwegia. Norwegia jest jednak użytkownikiem czołgów Leopard 2 i należy do grupy Leoben. Jej członkami są także Holandia i Szwecja, są to więc niejako naturalni nabywcy MGCS. Nowością jest za to niemieckie zainteresowanie włączeniem do programu Włoch. Prawdopodobnie są one uważane za jedyne państwo europejskie zdolne do stworzenia europejskiej alternatywy dla MGCS (wg niektórych komentatorów z podobnych powodów pojawia się w raporcie Wielka Brytania, ale biorąc pod uwagę uzależnienie jej przemysłu pancernego od państw trzecich, w tym od Niemiec, jest to wątpliwe), zresztą włoskie władze deklarowały jeżeli nie chęć, to przynajmniej gotowość do rozpoczęcia samodzielnego programu we współpracy z partnerami europejskimi, choć nie wykluczano także dołączenia do programu MGCS . Jeszcze na przełomie października i listopada włoskie władze zapewniały, że najbardziej optymalnym wariantem byłoby opracowanie nowego czołgu wspólnie z Polską i Hiszpanią. Te ostatnie z kolei są „wielkimi nieobecnymi” niemieckiej listy. Królestwo Hiszpanii, jako jedyne państwo nieuczestniczące w programie MGCS, zapewniła, że kupi wozy opracowane w ramach tego programu, a ponadto Madryt uczestniczy w programie SCAF – francusko-niemiecko-hiszpańskim projekcie lotniczym. Z kolei Polska w 2017 r. ogłosiła, że w ramach programu „Nowy Czołg Podstawowy kryptonim Wilk” zakupi nawet 800 nowych czołgów podstawowych. Abstrahując od realiów finansowych, nawet zredukowanie tych niezwykle ambitnych planów o połowę czyni z naszego kraju największy rynek czołgów w Europie, a tym samym wiele mld EUR do zarobienia na realizacji programu.



Na razie niemieckie władze przedstawiły tylko raport. Od niego do porozumienia francusko-niemieckiego o wydłużeniu listy uczestników programu jeszcze daleka droga, a ponadto pozostają jeszcze negocjacje z potencjalnymi uczestnikami, którzy wcale nie muszą się zgodzić na zaproponowane warunki (np. Włochy i Wielka Brytania wspólnie ze Szwecją realizują alternatywny dla SCAF program Tempest – możliwe, że z programem pancernym będzie podobnie). Ponadto francuski i niemiecki przemysł mogą się sprzeciwiać dzieleniu się zyskami z kolejnymi firmami – jest to tym bardziej prawdopodobne, że sama próba włączenia koncernu Rheinmetall do grupy przemysłowej realizującej program MGCS oraz związane z tym negocjacje, doprowadziły program do wielomiesięcznych opóźnień. Obecnie przewiduje się, że MGCS wejdzie do służby w 2035 r. (patrz: WiT 4-5/2020).


reklam Lockheed Martin
reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 comments on “MGCS bardziej „europejski”, lecz bez Polski?”

  1. To akurat bardzo proste jesteśmy postrzegani jako rynek, a nie partner. W tej chwili rzeczywiście Koreańczycy nie mają poważnej konkurencji, w Japonii też mają bardzo nowoczeny drogi czołg, ale jak zaoferują podobnie jak Koreańczycy inwestycje swoich koncernów u nas to może być atrakcyjny.

  2. Według mnie nie warto uzależniać się od Niemiec i uczestnictwo Polski w tym programie może być kłopotliwe i nieznaczne w porównaniu ze współpraca z Koreą czy Włochami, ale to tylko moje subiektywne zdanie.

  3. Do nowego czołgu i to czwartej generacji wezmą tylko partnerów z pieniędzmi i z technologią. Może dla Wschodniej Europy powstanie jakaś uboższa wersja- tak na naszą kieszeń.

  4. 20 lat temu identycznie się zachowywali wobec Polski przy EF 2000 , lekceważąco a po 20 latach w laskę przychodzą i nam wciskają go jako coś najlepszego. To samo będzie z tym pojazdem teraz mają nas gdzieś a za 20 lat jak już zaspokoją swoje armie to by utrzymać linie produkcyjne i miejsca pracy będą go lobbować w Polsce.

  • Reklama Kongsberg
  • reklama Telesystem

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc