Zaloguj
reklama Helikon-Tex
reklama Helikon-Tex

Jeśli śmigłowce, to tylko ze Świdnika! [WYWIAD]

Prezes PZL-Świdnik S.A. Jacek Libucha. Fot. PZL-Świdnik

Z Jackiem Libuchą, prezesem PZL-Świdnik S.A. rozmawia Andrzej Kiński.

Andrzej Kiński: Panie Prezesie jaką ma Pan wizję rozwoju PZL-Świdnik na najbliższą dekadę? Czy możemy spodziewać się poważnych zmian w sposobie zarządzania, strukturze organizacyjnej, ofercie, modernizacji infrastruktury i parku maszynowego, wdrożenia nowych technologii i wreszcie ‒ wzrostu zatrudnienia.

Jacek Libucha: Zagadnienia są bardzo obszerne, ale w dużym skrócie ująłbym to w następujący sposób ‒ świdnickie zakłady w tym roku obchodzą swoje 70-lecie, a marka PZL-Świdnik stała się przez te lata synonimem śmigłowca ‒ chcemy by tak zostało. Jeśli śmigłowce, to tylko ze Świdnika!

Przekładając to na konkrety – absolutnym priorytetem i celem strategicznym w tej dekadzie jest utrzymanie i rozwijanie zdolności PZL-Świdnik jako śmigłowcowego OEM – Original Equipment Manufacturer. Jesteśmy jedynym OEM w Polsce i zarazem jednym z niewielu na świecie realizującym pełny cykl: projektowania, produkcji, testowania i wsparcia eksploatacji śmigłowców. Jako jedyna firma w Polsce mamy Wojskowe Zatwierdzenie Organizacji Projektującej (DOA) oraz pełne kompetencje w zakresie prób statycznych i zmęczeniowych struktur lotniczych oraz części dynamicznych. Mamy nowoczesny park maszynowy, a niektóre z naszych urządzeń są unikatowe na skalę europejską. Mamy światowej klasy specjalistów z certyfikatami, których zdobycie wymaga wieloletniego doświadczenia zawodowego. Firma pracowała dekady na zdobycie tych kompetencji i zdolności. Bez żadnej przesady można stwierdzić, że zapewniamy unikalne zdolności przemysłowe na terenie kraju i jesteśmy tym samym strategicznym ogniwem tak dla przemysłu lotniczego jak i dla systemu bezpieczeństwa państwa.

Przyjmując taki imperatyw strategiczny, cieszymy się oczywiście z naszych bieżących sukcesów eksportowych i z możliwości czerpania korzyści z zamówień napływających do Leonardo Helicopters z całego świata, ale najważniejszym celem dla nas jest wdrożenie do produkcji kolejnych, nowych produktów ‒ nowych śmigłowców. Dlatego kluczowe dla naszej przyszłości są programy na rodzimym rynku ‒ takie jak Perkoz czy Kruk. Uczestnictwo w nich zapewniłoby nam nowy impuls technologiczny, transfer praw majątkowych (IP), dodatkowe inwestycje w bazę aktywów i perspektywę przemysłową na wiele dekad. Korzyści z tego płynęłyby do wielu stron ‒ dla wojska oznaczałoby to nie tylko nowe zdolności bojowe, ale też utrzymanie nowoczesnej bazy rozwojowej, dostęp do pełnej infrastruktury i logistyki, dla rodzimego przemysłu pozyskanie najnowszych technologii oraz rozwój biznesowy, a dla Państwa utrzymanie na terenie kraju strategicznych zdolności i zaawansowanych technologii.

Czy mógłby Pan rozwinąć, z perspektywy PZL-Świdnik, kwestie związane z planami Ministerstwa Obrony Narodowej odnośnie wymiany generacyjnej parku wiropłatów Sił Zbrojnych RP bądź ich modernizacji? Modernizacja wojskowych W-3, a może zastąpienie ich nową konstrukcją?

PZL-Świdnik od początku swojego istnienia jest jednym ze strategicznych partnerów polskiego resortu obrony. Ponad 60% obecnej floty śmigłowcowej Sił Zbrojnych RP pochodzi z naszych zakładów, dlatego modernizacja tej floty jest jednym z ważniejszych zadań, jakie dziś realizujemy. Trzeba jednak pamiętać, że duża część śmigłowców służących w polskim wojsku to już „bardzo dojrzałe” platformy, stąd użytkownik, ale także podmiot zapewniający wsparcie eksploatacji napotyka na typowe wyzwaniami charakterystyczne dla tej fazy życia każdego złożonego produktu. Program modernizacji Sokołów zapewne rozwiązałby część z tych problemów i wydłużył okres ich eksploatacji, ale na tę flotę oraz jej zadania trzeba też patrzeć długoterminowo i zapewnić jej możliwość płynnego rozwoju w oparciu o wdrożenie nowej platformy.

Program Perkoz otwiera możliwości do stworzenie nowego polskiego śmigłowca wielozadaniowego, który zastąpiłby wysłużone Mi-2, ale stałby się też platformą wchodzącą w przyszłości w miejsce W-3. Rozwijając nowy polski śmigłowiec wielozadaniowy w PZL-Świdnik, ze znacznym udziałem naszych lokalnych parterów przemysłowych, Polska, oprócz wielu korzyści, mogłaby sukcesywnie, a więc bez gwałtownego obciążania budżetu państwa, wymieniać swoją flotę śmigłowców w tej klasie w oparciu o jedną nową platformę. W ten sposób nowy polski śmigłowiec na bazie platformy AW139 zastąpiłby docelowo zdolności, które dzisiaj zapewniają śmigłowce Mi-2 i rodziny W-3 Sokół. Polska powinna utrzymać efektywność operacyjną floty wojskowych śmigłowców, które dla większości realizowanych zadań są niezastępowalne innymi statkami powietrznymi. Czy będzie to jednak modernizacja, czy zastąpienie istniejącej floty, decyzja należy do rządu, a my jesteśmy otwarci na każdą decyzję i zapewniamy o naszym strategicznym partnerstwie z MON.

PZL-Świdnik proponuje jako następcę śmigłowców Mi-2, a w perspektywie także W-3, w Siłach Zbrojnych RP własną maszynę, opracowaną na bazie wiropłata AW139. Fot. Leonardo

Czyli za najważniejszy wojskowy program uznaje Pan Perkoza?

Zdecydowanie taki program, lub każdy o podobnych założeniach, stałby się dla nas kluczowy. Ten program, jeśli byłby realizowany przez PZL-Świdnik, oznaczałby nowe śmigłowce z biało-czerwoną szachownicą wylatujące ze Świdnika, a dla Polski wiele korzyści ‒ zarówno dla wojska, jak i przemysłu. To nierozerwalnie łączy się z suwerennością w obydwu obszarach; przyniosłoby ze sobą transfer technologii i własności intelektualnej, inwestycje w innowacyjnym sektorze oraz nowe miejsca pracy.

W ramach programu Perkoz proponujemy nowe polskie śmigłowce, bazujące na sprawdzonej platformie AW139, które ‒ jako gotowe ‒ mogłyby opuścić świdnickie zakłady już w ciągu dwóch lat. Nowa platforma dla Sił Zbrojnych RP zostałaby skonfigurowana i uzbrojona zgodnie z wymaganiami wojska. Naszymi partnerami przemysłowymi w programie byłyby spółki z Grupy PGZ, a kluczowy wsad tzw. systemów wrażliwych zapewniłby Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych.

AW139 jest dziś najczęściej wybieranym śmigłowcem na świecie, którego łączny nalot wynosi ponad 2,9 mln godzin. Aby lepiej zilustrować na czym polega wykorzystanie platformy śmigłowca do lokalnej produkcji można posłużyć się przykładem z amerykańskiego rynku, gdzie Boeing stworzył swój wariant MH-139 właśnie w oparciu o AW139 koncernu Leonardo. Śmigłowiec ten został wybrany przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, gdzie będzie służył pod nazwą Grey Wolf.

Nowy śmigłowiec wielozadaniowy oparty na platformie AW139 dałby polskiemu wojsku wyjątkowe możliwości taktyczne. Jest to doskonała platforma śmigłowcowa z zaawansowanymi systemami lotu i nawigacji, czujnikami unikania kolizji oraz zbliżania do ziemi, systemem syntetycznego obrazowania otoczenia, zaawansowanymi systemami łączności taktycznej, 4-osiowym autopilotem itd. Potwierdził swoją niezawodność, ma najlepsze w klasie wskaźniki mocy i wydajności oraz unikatową przekładnię główną, co łącznie zapewnia wyjątkowy poziom bezpieczeństwa lotu. W swojej klasie ma największą przestrzeń kabiny, która jest modułowa i zapewnia możliwość wszechstronnej konfiguracji do konkretnych zastosowań. Z tym śmigłowcem można też zintegrować wiele rodzajów uzbrojenia.

Co ważne, prawa własności intelektualnej w ramach programu Perkoz, a mówimy o polskim wariancie śmigłowca opartym na platformie AW139, przeniesione zostałyby do Świdnika, zatem śmigłowiec ten mógłby być oferowany w ramach transakcji międzyrządowych przez polski rząd, stając się istotnym elementem naszej oferty przemysłowej dla sojuszników z NATO. Polska jako lider w wielu dziedzinach w tej części Europy, mogłaby przejąć inicjatywę w zakresie produkcji, rozwoju, modernizacji i serwisowania tych śmigłowców. To miałoby ogromny wpływ na innowacje w przemyśle i całą gospodarkę.

A jaki jest udział PZL-Świdnik w trwającym programie Kondor i produkcji już zamówionych przez MON śmigłowców AW101?

W ramach programu Kondor, jako główny wykonawca, proponujemy śmigłowiec AW159. Ten specjalistyczny wiropłat morski – bazujący na okrętach – zaprojektowano specjalnie do realizacji zadań zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych oraz rozpoznania.

Do udziału w programie Kondor zgłoszony został morski śmigłowiec pokładowy AW159 używany przez lotnictwo morskie kilku państw do najbardziej skomplikowanych misji. Fot. Leonardo

AW159 został wyposażony w najnowocześniejsze systemy zwalczania okrętów (ASW i ASuW) z radarem obserwacji okrężnej, systemem hydrolokacyjnym i głowicą optoelektroniczną; zaawansowane systemy łączności i dowodzenia;  ma silniki dysponujące znacznym nadmiarem mocy; wreszcie wytrzymałą strukturę płatowca o niskiej charakterystyce wykrywalności. Ma także możliwość współpracy z bezzałogowymi statkami powietrznymi. Co ważne, ten śmigłowiec doskonale sprawdza się we wspólnych misjach z AW101, którego cztery egzemplarze Polska zamówiła dla Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej w 2019 r.

AW159 to śmigłowiec specjalnie przystosowany do wykonywania zadań z pokładu okrętów, a więc także w ekstremalnych warunkach i jest w stanie operować do stanu morza sześć. Jego główne uzbrojenie to samonaprowadzające się torpedy i pociski kierowane, których zestaw można konfigurować w zależności od zaplanowanego zadania. Platforma AW159 jest używana przez siły zbrojne wielu państw i w różnych wariantach, a śmigłowiec jest stale modernizowany.

PZL-Świdnik zaangażowany byłby w serwis tego śmigłowca na rzecz Marynarki Wojennej i część zadań produkcyjnych, zwłaszcza w zakresie struktur lotniczych. Do programu moglibyśmy też zaprosić jako partnera Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 S.A. z Łodzi z Grupy PGZ.

PZL-Świdnik jest głównym wykonawcą programu AW101 na rzecz Marynarki Wojennej RP. Rys. Leonardo

Jeśli chodzi o śmigłowce AW101, kontrakt na ich dostawę dla Marynarki Wojennej RP został podpisany w kwietniu 2019 r. na terenie naszych zakładów. Maszyny mają być wykorzystywane do zwalczania okrętów podwodnych i do zadań ratownictwa bojowego CSAR. Równolegle z umową dostawy podpisano również umowę offsetową, której głównym beneficjentem są, wspomniane Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1, organizujące centrum wsparcia eksploatacji tych śmigłowców. Drugim beneficjentem kontraktu offsetowego jest Centrum Morskich Technologii Wojskowych Politechniki Gdańskiej. Leonardo ma świadczyć pomoc techniczną w utrzymaniu śmigłowców AW101 przez 10 lat, a PZL-Świdnik jest głównym wykonawcą programu na rzecz Marynarki Wojennej.

W programie AW101 PZL-Świdnik odgrywa ważną rolę jako centrum kompetencji struktur lotniczych w ramach Leonardo Helicopters, produkując kluczowe elementy, takie jak: płyty sufitowe, podłogę kabiny pilotów, górne owiewki kadłuba,  panele podłogi śmigłowca, główny panel instrumentów, skrzynki awioniki, konsole boczne, tylną część kadłuba, a także tylną rampę (w ramach zamówień z innych kontraktów).

Jako kolejny ważny program wspomniał Pan Kruka. Co zatem proponuje PZL-Świdnik jako następcę wysłużonych Mi-24?

W ramach programu Kruk proponujemy nowy i najnowocześniejszy śmigłowiec, który jest obecnie rozwijany pod nadzorem włoskiego resortu obrony. Polska została zaproszona do udziału w tym projekcie jako partner, ze wszystkimi korzyściami z tego wypływającymi. Projekt jest na tym etapie rozwijany przez stronę włoską. Nowa maszyna AW249 ma zastąpi

obecnie eksploatowaną flotę śmigłowców AW129 Mangusta, których proces wycofywania ze służby miałby się rozpocząć w ciągu najbliższych kilku lat. Oznacza to, że Polska brałaby udział w najnowszym projekcie, którego celem jest opracowanie śmigłowca bojowego, który pozostanie w awangardzie w swej klasie przez najbliższe dekady. Nie ukrywam, że udział w takim przedsięwzięciu, już od etapu projektowania i wdrożenia do produkcji, byłby marzeniem dla PZL-Świdnik, a dla Polski olbrzymim zastrzykiem technologicznym. Nigdy w Polsce nie braliśmy jako przemysł udziału w konstruowaniu śmigłowców bojowych. Tutaj dodatkowo mielibyśmy do czynienia z unikatowymi, najbardziej zaawansowanymi technologiami.

Z oczywistych względów nie mogę podzielić się szczegółami taktyczno-taktycznymi AW249, ale zapewniam, że koncepcja tego śmigłowca jest wyjątkowo nowatorska. Co istotne z punktu widzenia wdrożenia i użytkowania, dzięki nowoczesnej konstrukcji, zaawansowanej cyfrowej diagnostyce i prognozowaniu niesprawności, AW249 będzie niezwykle konkurencyjny pod względem kosztów eksploatacji. Ponadto śmigłowiec ten charakteryzować ma się zredukowaną liczbą komponentów, łatwym dostępem do wszystkich najważniejszych systemów krytycznych i długim okresem między remontami poszczególnych zespołów. Jego otwarta architektura sprzyjać będzie prowadzeniu przyszłych modernizacji, zapewniając szybki i pozbawiony ryzyka potencjał rozwoju z możliwymi modernizacjami oraz modyfikacjami, które znacznie obniżają koszty.

W programie Kruk propozycją PZL-Świdnik i Leonardo jest, obecnie rozwijany, śmigłowiec AW249. Polska mogłaby stać się partnerem tego programu, a śmigłowce w odmianie dla Sił Zbrojnych RP byłyby produkowane w Świdniku. Rys. Leonardo

Przygotowywany przez Leonardo Helicopters śmigłowiec bojowy nowej generacji AW249 pozostanie w służbie przez następnych 30-40 lat i będzie ewoluował wraz ze zmieniającymi się scenariuszami zagrożeń oraz wymogami koncepcji obrony.

Jeśli Ministerstwo Obrony Narodowej zdecyduje się na udział w tym programie, polski wariant tego śmigłowca byłby produkowany w PZL-Świdnik w partnerstwie ze spółkami Grupy PGZ oraz ITWL, i podobnie jak w przypadku programu Perkoz, ze wszystkimi korzyściami dla polskiego przemysłu. Byłby to polski śmigłowiec, niezależny od wpływów zewnętrznych, z polskimi komponentami wrażliwymi, z polskim uzbrojeniem, z możliwością rozwoju i modernizacji według przyszłych polskich wymagań oraz z prawami do oferowania na międzynarodowych rynkach również w formule G2G. Zdobyte w takim programie kompetencje i doświadczenie krajowego przemysłu byłoby wielkim kapitałem na przyszłość.

Nie możemy także pominąć zamierzeń związanych ze śmigłowcami W-3 i SW-4, które znajdują się nadal w ofercie PZL-Świdnik i wsparcie eksploatacji których zakłady realizują.

Śmigłowce W-3 Sokół mogą pozostać w służbie dłużej, jak widać to w świetle nowych ustaleń pomiędzy użytkownikiem i producentem silników do tych śmigłowców. MON może liczyć na nasze pełne zaangażowanie w modernizację tej floty, czego wyrazem są trwające rozmowy dotyczące zabezpieczenia eksploatacji i nasza oferta stworzona wspólnie z polskimi partnerami wersji Sokoła Next Generation. Taka maszyna miałaby nowe łopaty wirnika głównego i w pełni cyfrową awionikę, system zarządzania lotem (FMS), system syntetycznego zobrazowania terenu (SVS), mapy cyfrowe i system ostrzegania o przeszkodach terenowych (TAWS). Nowością byłby 4-osiowy cyfrowy autopilot, nowy system łączności, elektroniczny system sterowania silników (FADEC) oraz system monitorowania i diagnostyki śmigłowca (HUMS). Dzięki temu W-3 Next Generation będzie spełniał najnowsze wymagania lotnicze i standardy NATO.

Jedną z cech zmodernizowanego śmigłowca W-3 Next Generation byłoby nowe, w pełni cyfrowe wyposażenie awioniczne. Fot. Leonardo

Zmodernizowany W-3 wyposażony byłby w zintegrowany system uzbrojenia, włączając w to  kierowane pociski rakietowe, w tym przeciwpancerne, i rakiety niekierowane, zdalnie sterowane stanowisko karabinu maszynowego i stanowiska strzeleckie w kabinie. Dodatkowo śmigłowce mogłyby zostać wyposażone w: zintegrowany system samoobrony, optoelektroniczny system obserwacji, wyświetlacz przezierny HUD i gogle noktowizyjne. W produkcji komponentów i podsystemów miałyby uczestniczyć spółki Grupy PGZ, z którymi podpisaliśmy stosowne listy intencyjne.

W tej wersji śmigłowca podwyższona zostałaby maksymalna masa startowa, wzrosłaby prędkość przelotowa i znacząco poprawiłby się pułap zawisu. Śmigłowiec byłby przeznaczony do: transportu żołnierzy, wsparcia działań jednostek specjalnych, misji bojowych, misji poszukiwawczo-ratowniczych (SAR i CSAR), szeroko pojętego rozpoznania oraz ewakuacji medycznej (MEDEVAC/CASEVAC).

Prowadzimy na ten temat dialog z MON i jesteśmy gotowi do wdrożenia nowego rozwiązania. Podkreślę, że postrzegamy program modernizacji Sokoła nie tylko jako szczególnie potrzebny program poprawiający skokowo możliwości taktyczno-techniczne floty obecnie eksploatowanych maszyn, ale również jako niezbędny element racjonalizacji kosztów utrzymania i wsparcia tej floty w perspektywie najbliższych 15 lat.

PZL-Świdnik to nie tylko dostawca śmigłowców i usług dla wojska. Jakie działania planujecie na polskim rynku odbiorców cywilnych?

Światowa pandemia zwiększa zainteresowanie nowymi technologiami, nowymi rozwiązaniami które nie tylko zwiększają bezpieczeństwo społeczeństw, ale także bezpieczeństwo samej istoty działania w dobie pandemii. Śmigłowce Leonardo Helicopters udowodniły już swoje zaangażowanie w bezpieczeństwo transportu w warunkach bioizolacji pacjentów zakażonych koronawirusem. AW139 czy AW101 sprawdziły się w tej kryzysowej sytuacji, będąc  pierwszymi śmigłowcami na świecie zdolnymi do wykonywania misji transportu w warunkach zagrożenia biologicznego. Nasze rodzime Sokoły z Grup Ratownictwa Powietrznego i innych jednostek Sił Zbrojnych RP również były zaangażowane we wsparcie działań rządu w walce z koronawirusem w Polsce. Z dumą wspieramy też zdolności transportowe jakie zapewniamy na rzecz ratownictwa wysokogórskiego TOPR, w Policji czy Straży Granicznej.

W wielu państwach śmigłowce są szybkim i wygodnym środkiem transportu. Wierzymy, że Polska pójdzie tą samą drogą i nowoczesne, polskie śmigłowce jeszcze w większym stopniu będą wspierać ratownictwo medyczne oraz inne służby publiczne. Te obszary postrzegamy jako kluczowe z punktu widzenia rodzimego rynku cywilnego.

A jakie są plany związane z eksportem i projektami na rzecz Leonardo Helicopters niezwiązanymi z rynkiem polskim?

Na przestrzeni ostatniej dekady przychody PZL-Świdnik wzrosły czterokrotnie. Większość tego wzrostu osiągnęliśmy poprzez eksport. Dzisiaj eksport stanowi ponad 80% naszych przychodów i dzięki niemu zachowujemy stabilność biznesową, nawet w tak trudnych czasach obecnej pandemii. Jesteśmy obecni bezpośrednio z naszymi produktami końcowymi na wielu rynkach zagranicznych – w Czechach, w Hiszpanii, w Afryce Północnej, Ameryce Południowej i na Dalekim Wschodzie. Wszędzie tam wspieramy flotę tych maszyn i uczestniczymy w nowych projektach oraz modernizacjach śmigłowców, stąd nadal będzie to dla nas ważny filar biznesowy. PZL-Świdnik jest również centrum doskonałości struktur lotniczych w Leonardo Helicopters; tu powstają kadłuby i kluczowe komponenty do takich śmigłowców jak: AW101, AW109, AW119, AW139, AW169, AW189 oraz projektów rozwojowych. Można powiedzieć, że w zasadzie nie ma śmigłowca pochodzącego z Grupy Leonardo, który wchodziłby do służby bez naszego udziału. Doskonale dla nas sprawdza się tutaj powiedzenie, że „razem możemy więcej”. Patrząc w przyszłość wiążemy duże nadzieje eksportowe z nowymi polskimi produktami, które mamy nadzieję powstaną dzięki programom MON takim jak Perkoz czy Kruk.

Panie Prezesie, dziękuję za rozmowę

Z prezesem PZL-Świdnik, Jackiem Libuchą rozmawiał Andrzej Kiński.

O znaczeniu Polski i naszego rynku dla całego koncernu Leonardo mówił także prezes Leonardo Poland, Marco Lupo w niedawnym wywiadzie dla naszego portalu.

 

 

reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 comments on “Jeśli śmigłowce, to tylko ze Świdnika! [WYWIAD]”

  1. Po co wogole takie wywiady przeprowadzać? Na pytanie o sw4 wogole się nawet nie zajaknol. A mnie ciekawi dlaczego nie zamontowano nowego zespołu napędowego w Sokole? I jaką jest przyszłość sw4? Ogólnie nic nowego nie powiedział

  2. Duet Merlin/Wildcat wydaje się dobrym pomysłem, jako dostawca polskiego śmigłowca W-3 Sokół pozycja Świdnika była niepodważalna, gdy chodzi o inne śmigłowce to mamy jeszcze na terenie kraju zakłady w Mielcu te dwa podmioty powinny być brane pod uwagę w dostawach dla wojska i innych służb.

  3. AW-159 to zasilenie gospodarki włoskiej i brytyjskiej (tak jak AW-101) - AW-139 to śmigłowiec cywilny (prawie turystyczny) ... Leonardo po prostu zarżnął Świdnik i ten nie ma w ogóle własnego produktu. Włosi celowo sabotowali nawet remonty i modernizacje Sokołów i Anakond, więc ...

  4. W Świdniku zostanie tylko montownia, wszystkie maszyny idą w outsourcing, laminaty w lublinie, za dwa lata nic nie będzie już do roboty...

  5. Jaka jest wiarygodność Leonardo po wyczynach przy modernizacji śmigłowców Marynarki Wojennej ? Złapać 1,5 roku poślizgu przy remoncie kilku maszyn to jednak sztuka...

  6. jak czytam masochistów sokołowych to ciary przechodza co zazłomowe buratwo .Wiekszość europy na Pumach np lata i nie beczy ,beda wymieniac na nowe a nie podmieniac konia w dorożce .Zastanawia mnie tylko fakt czy my potrzebujemy az tak zaawansowancyś smigłowców morskich jak AW 159,wszak mielec na BH też takowe posiada .

Przemysł zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc