Zaloguj
reklama Helikon-Tex

Udany test przeciwbalistyczny pocisku SM-3 Block IIA

Fot. US MDA.

16 listopada Agencja Obrony Rakietowej Stanów Zjednoczonych poinformowała o przeprowadzeniu udanej próby przeciwbalistycznej, podczas której odpalony z wyrzutni na niszczycielu USS John Finn pocisk rakietowy SM-3 Block IIA „po raz pierwszy” przechwycił cel imitujący międzykontynentalny pocisk balistyczny.

Agencja Obrony Rakietowej Stanów Zjednoczonych (US Missile Defence Agency, US MDA) podała, że test przeprowadzono 16 listopada o godzinie 19.50 czasu hawajsko-aleuckiego (Hawaii-Aleutian Standard Time, HST), czyli 17 listopada o godz. 06.50 czasu środkowoeuropejskiego (Central European Time, CET). Przeprowadzona próba nosi oznaczenie FTM-44 (FTM – Flight Test Standard Missile) i kryptonim „Stellar Lancer”. Pewnym paradoksem jest, że odbyła się znacznie później niż FTM-45 („Stellar Alaris”), którą przeprowadzono jeszcze 26 października 2018 r. Jednak takie zaburzenia kolejki zdarzały się już wcześniej przy okazji różnych prób przeciwrakietowych US MDA. Początkowo planowano, że FTM-44 odbędzie się w maju tego roku, al z powodu pandemii musiała być odłożona.

FTM-44 i FTM-45 miały pozornie bardzo zbliżone założenia i przebieg. Zasadniczą różnicą są zastosowane cele imitujące pociski balistyczne. W przypadku FTM-45 użyto celu MRBM T4-E. Jak jego oznaczenie wskazuje, imitującego pocisk balistyczny „średniego zasięgu”. MRBM T4-E to po prostu „składak” trzech stopni napędowych i beznapędowej części bojowej (najwyraźniej oddzielającej się) o nieujawnionych parametrach. Pierwszy i drugi stopień napędowy MRBM T4-E to silniki rakietowe TX-664 na paliwo stałe z wycofanych z użycia pocisków plot. Terrier Mk 70, a trzeci stopień napędowy to dwuzakresowy silnik rakietowy Orion (GEM-22), także na paliwo stałe, pochodzący z wycofanych pocisków plot. MIM-23 HAWK. Umiarkowane parametry MRBM T4-E jako celu sprawiły, że uczestniczący w niej niszczyciel USS John Finn (DDG-113) mógł samodzielnie, za pomocą swoich pokładowych stacji radiolokacyjnych wykryć i śledzić cel, a następnie odpalić pocisk SM-3 Block IIA, który trafił cel.

To jedyne ujęcie pocisku-celu, jakie ujawniła US MDA. Stąd nie można wizualnie potwierdzić, że faktycznie użyto ICBM-T4. Fot. US MDA.

To jedyne ujęcie pocisku-celu, jakie ujawniła US MDA. Stąd nie można wizualnie potwierdzić, że faktycznie użyto ICBM-T4. Fot. US MDA.

Natomiast teraz, podczas FTM-44, użyto znacznie bardziej zaawansowanego celu, oznaczonego ICBM-T2. Dotąd był najpewniej użyty tylko dwukrotnie, za każdym razem podczas prób systemu GMD (Ground-based Midcourse Defense) z pociskami przeciwbalistycznymi GBI (Ground-Based Interceptor). Chodzi o próby oznaczone FTG-15 (31 maja 2017) i FTG-11 (25 marca 2019). ICBM-T2 to także pocisk trójstopniowy (biorąc pod uwagę tylko stopnie napędowe) i przenoszący oddzielającą się część bojową. Wiadomo, że są dostępne trzy jej warianty o nieznanych różnicach. Jeśli chodzi o napęd ICBM-T2, to pierwszym stopniem jest pierwszy stopień pocisku balistycznego UGM-96 Trident I (C4) na paliwo stałe, drugim silnik rakietowy na paliwo stałe Orion-50XLG, a trzecim Orion-50XLT (Więcej o niuansach konstrukcji pocisków-celów w Stanach Zjednoczonych w artykule „Pocisk Strategic Fires w świetle umów rozbrojeniowych”, Wojsko i Technika 1/2020).

Pozostałe okoliczności FTM-45 i FTM-44 były takie same. Pocisk przeciwbalistyczny SM-3 Block IIA odpalił ten sam okręt, czyli niszczyciel rakietowy USS John Finn (DDG-113) typu Arleigh Burke Flight IIA, wyposażony w stacje radiolokacyjne AN/SPY-1D(V) i okrętowy system walki wersji Aegis Combat System Baseline 9.C2. Pocisk-cel wystrzelono w kierunku północno-zachodnim z poligonu Ronald Reagan Ballistic Missile Defense Test Site (niegdyś Kwajalein Missile Range) na wyspie Meck na atolu Kwajalein w archipelagu Wysp Marshalla. US MDA przy okazji ostrzeżeń i podawania współrzędnych zagrożonych obszarów na (i nad) Pacyfiku, opublikowała grafikę z uproszczoną mapą wyjaśniającą szczegóły próby FTM-44. Zasięg ICBM-T4 jest nieznany, oznaczenie sugeruje, że przekracza 5500 km. Część szacunków mówiła, że teraz pocisk-cel pokonał ok. 6000–6500 km. Jakość zaprezentowanych nagrań nie pozwala ocenić, w jakiej fazie swojej trajektorii pocisk-cel został trafiony, ale opublikowana jednocześnie animacja komputerowa sugeruje, że trafiono samodzielnie już lecący imitator części bojowej pocisku-celu.

Przebieg próby FTM-44. Fot. US MDA.

Przebieg próby FTM-44. Fot. US MDA.

A przebieg przechwycenia wyglądał następująco. Odpalony pocisk-cel wykryły i śledziły satelity wczesnego ostrzegania przed atakiem balistycznym. Materiały US MDA pokazują dwa satelity. Pierwszy z nich typu SBIRS (Space-Based Infra-Red System) wykrył start celu ICBM-T4, natomiast jego dalsze śledzenie przejął satelita typu STSS (Space Tracking and Surveillance System), który przesyłał dane o celu do stanowiska dowodzenia C2BMC, czyli głównego punktu dowodzenia obroną przeciwbalistyczną Stanów Zjednoczonych. C2BMC mieści się w bazie lotniczej Schriever (AFB) nieopodal Colorado Springs i bazy Peterson AFB, gdzie mieści się NORAD. Ze względu na trajektorię celu ICBM-T4 niszczyciel USS John Finn nie mógł go wykryć i śledzić za pomocą swoich pokładowych stacji radiolokacyjnych AN/SPY-1D(V). Dane o celu spływały na okręt z C2BMC poprzez łącze wymiany danych Link 16. Wówczas okrętowy system Aegis Combat System Baseline 9.C2 mógł wypracować komendę do odpalenia pocisku SM-3 Block IIA w odpowiednim momencie. SM-3 po starcie z pokładu niszczyciela także radiolinią dostawał dane o trajektorii celu. W końcu z ostatniego stopnia pocisku SM-3 został uwolniony element przechwytujący, tzw. KW (Kinetic Warhead). Jest to de facto mikrosatelita. KW wersji SM-3 Block IIA jest większy niż te przenoszone przez poprzednie wersje pocisków SM-3, ma lepsze możliwości manewrowe, większą średnicę i nowy układ termowizyjnego naprowadzania na cel. W rezultacie KW wykrył i zderzył się z częścią bojową pocisku-celu ICBM-T4, niszcząc go. Taki sposób przechwycenia, gdy okręt-nosiciel SM-3, nie widzi i nie śledzi zwalczanego pocisku balistycznego, a dane o nim dostaje z zewnętrznego źródła, US MDA określa odpalenie zdalnym (engage-on-remote).

Co zatem wynika z FTM-45? Zależy dla kogo. Kierownictwo US MDA podkreśla powodzenie i znaczenie FTM-45. Po pierwsze dowiedziono, że za pomocą SM-3 Block IIA można przechwycić międzykontynentalny pocisk balistyczny. Program Aegis BMD SM-3 Block IIA po raz kolejny dowiódł swojej dojrzałości technicznej i przydatności. I US MDA już wskazuje, że Aegis BMD z pociskami SM-3 Block IIA to potencjalne świetne uzupełnienie lądowego systemu GMD z pociskami GBI, którego rozwój trapią liczne problemy. Producent pocisków SM-3 Block IIA, czyli korporacja Raytheon Technologies także wysyła optymistyczne komunikaty, gdyż jej oddział Raytheon Missiles & Defense jest współproducentem SM-3 Block IIA razem z japońską spółką Mitsubishi Heavy Industries. A rząd Japonii zrezygnował w tym roku (formalnie zawiesił) budowę obydwu planowanych baz Aegis Ashore, które miały być uzbrojone w SM-3 Block IIA. Teraz Raytheon Technologies liczy na zmianę decyzji Tokio i odzyskanie perspektyw na zamówienie dodatkowych pocisków. A być może także na zwiększenie finansowania systemu Aegis BMD kosztem GMD przez Stany Zjednoczone. Natomiast oddział Raytheon Intelligence & Space dostarcza układy optoelektroniczne do satelitów wczesnego ostrzegania użytych w trakcie FTM-45, które potwierdziły swoją niezawodność.

Próba FTM-45 udowodniła coś jeszcze, choć chyba trochę na opak, czyli słuszność wielu rosyjskich zarzutów wobec Aegis BMD, które Moskwa wysuwała od zeszłej dekady. Po pierwsze, że Aegis BMD i SM-3 Block IIA rozmieszczone odpowiednio blisko miejsca startu pocisków balistycznych mogą także przechwytywać strategiczne pociski międzykontynentalne mimo dotychczasowych zapewnień Waszyngtonu, że takie możliwości miały mieć dopiero pociski SM-3 Block IIB, których rozwój zarzucono lata temu. Po drugie, test FTM-45 podważa dotychczasową narrację Stanów Zjednoczonych, że bazy rakietowe w Deveselu i Redzikowie mają bronić Europę przed atakiem rakietowym Iranu (choć w taki scenariusz to już chyba wierzyły tylko osoby o szczątkowych zdolnościach samodzielnego myślenia). Po trzecie, znów powrócił argument Moskwy, że okręty z Aegis BMD i SM-3 Block IIA mogą przechwycić także rosyjskie balistyczne pociski międzykontynentalne, jeżeli okręty będą operować na odpowiednich północnych akwenach, jak np. Morze Barentsa. Waszyngton latami zaprzeczał, że taki scenariusz jest w ogóle możliwy i jest niczym innym, jak przykładem złej woli strony rosyjskiej. Aż w tym roku najpierw w maju Waszyngton wysłał trzy niszczyciele typu Arleigh Burke: USS Roosevelt (DDG 80), USS Donald Cook (DDG 75) i USS Porter (DDG 78) na Morze Barentsa, a teraz potwierdził, że pociskami SM-3 Block IIA można trafić pocisk międzykontynentalny. Przedłużenie układu „Nowy START” będzie zapewne jeszcze trudniejsze niż obecnie, o ile w ogóle możliwe. Gdyż niepokoje Rosji muszą podzielać Chiny, które w ogóle nie mają żadnej motywacji, aby ograniczać swoje zbrojenia rakietowe, rdzeń swojej siły militarnej.

reklam Lockheed Martin
reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc