reklama Helikon-Tex

Armaty Boforsa dla Royal Navy

1 października w szwedzkiej siedzibie BAE Systems Bofors AB w Karlskoga, podpisano umowę firmą Babcock International. Na jego mocy firma wyprodukuje i dostarczy 15 armat średniego i małego kalibru z przeznaczeniem dla fregat wielozadaniowych Typu 31.

Zamówienie obejmuje pięć armat Bofors 57 mm w odmianie Mk 3 (po jednej dla każdej z jednostek) oraz dziesięć najnowszych Boforsów 40 mm w wersji Mk 4 (po dwie na okręt). Wraz z armatami dostarczona zostanie amunicja w tym wyspecjalizowana, programowalna, 3P (Pre-fragmented, Programmable, Proximity-fused). Dzięki automatycznej możliwości wyboru jednego z sześciu dedykowanych programów amunicja tego typu jest optymalnie dostosowana do zwalczania każdego rodzaju zagrożeń w tym przede wszystkim wszelkiej maści środków napadu powietrznego (jak naddźwiękowe kierowane pociski rakietowe). Zarówno 57’ka jak i 40’stka to najnowsze odmiany, doskonale znanych na świecie i sprawdzonych systemów artyleryjskich. Armaty większego kalibru trafiły na pokłady okrętów m.in.: Kanady, Finlandii, Szwecji jak i USA (pod oznaczeniem Mk110). Łącznie BAE Systems dostarczył odbiorcom na całym świecie ponad 100 armat tego typu.

Jej historia sięga połowy lat 60. kiedy to na uzbrojenie kutrów torpedowo - rakietowych typu Spica trafiła jej pierwsza generacja tj. 57 mm L/60 Mk 1 znana także pod szwedzkim oznaczeniem Automatpjäs 7101(APJ 7101). W 1977 roku rozpoczęto prace nad znacznie nowocześniejszą wersją, która miała być zdolna nie tylko do rażenia celów powierzchniowych jak Mk1 ale i środków napadu powietrznego w tym najbardziej wymagających celów pokroju przeciwokrętowych kierowanych pocisków rakietowych. Prototyp przedstawiony został na początku 1981 roku, a produkcję pod oznaczeniem 57 mm L/70 Mk2 (APJ 7103) rozpoczęto pod koniec tego samego roku. Pierwszą jednostką na której zamontowana została nowa wersja armaty była korweta typu Stockholm – nastąpiło to w lutym 1985 roku. Co warte podkreślenia i co doskonale wpisuje się w szwedzką ideę myślenia nieszablonowego jest fakt, że druga generacja 57 mm SAK'ów jako pierwsza na świecie wyposażona została w awangardową wieżę o ograniczonej SPO (w latach 80. żadne z państw na świecie nie przykładało bowiem zbyt dużej uwagi do redukcji pól fizycznych zwłaszcza w przypadku systemów uzbrojenia). Prace nad trzecią generacją armaty rozpoczęte zostały w 1991 roku, a ich celem było stworzenie nowoczesnej w pełni uniwersalnej armaty, wykorzystując przy tym doświadczenia i opracowane już rozwiązania technologiczne dla projektowanych wówczas przyszłościowych okrętów 3 generacji (YS 2000 – obecnie Visby). Armata ta będąca najbardziej zaawansowaną wersją z dotychczas opracowanych, do służby operacyjnej weszła w 1995 roku pod oznaczeniem 57 mm L/70 Mk3 (Allmålskanon Mk3). W celu ograniczenia kosztów, postanowiono nową armatę opracować na bazie sprawdzonej już wówczas konstrukcji Mk2. Stąd też zewnętrznie obie te generacje są do siebie podobne (o ile mowa o "klasycznej" wieży Mk3). Można je odróżnić jedynie po kilku szczegółach do których należy między innymi: niewielka różnica w kształcie samej wieży, zastosowanie prostokątnych włazów inspekcyjnych w miejscu zaokrąglonych a także zainstalowane dodatkowe wyposażenie. Należą do nich zabudowana powyżej lufy cylindryczna antena radaru do pomiaru prędkości wylotowej pocisków MVR(Muzzle Velocity Radar), produkcji BAE Australia oraz zamontowana pod lufą kamera TV (TVC). Pięć siódemka podobnie jak opisana wcześniej 40 mm Mk4 może być sterowana z poziomu wielofunkcyjnej konsoli operatorskiej (MFC) lub w trybie awaryjnym z poziomu LCE. Alternatywną możliwością kontroli armaty jest wykorzystaniem kolumienek telesterowania TDS (dwie takie kolumienki zainstalowane zostały między innymi na GSD korwet typu Visby).

Największe zmiany zaszły jednak wewnątrz, wszystkie systemy elektroniczne wymieniono na te z najwyżej półki. Zmiany te były wymuszone przez fakt dostosowania trzeciej generacji 57 mm armaty do wykorzystania jako podstawowej programowalnej amunicji 3P.

W odróżnieniu od sytuacji jaka miała miejsce w przypadku 40 mm Mk4 i zmianach w jej systemie dosyłania amunicji, w przypadku najnowszej odmiany pięć siódemki (która powstała prawie 15 lat przed czwartą generacją 40 mm) zdecydowano się pozostawić doskonały pod względem funkcjonalności, zautomatyzowany system ładowania znany z wersji Mk2, składa się on z dwóch podajników, dwóch magazynków o pojemności po 20 nabojów (zlokalizowanych po obu stronach armaty), dwóch podręcznych parków amunicyjnych o pojemności po 20 nabojów (znajdujących się w pobliżu ścian wieży) a także dwóch kaset (o pojemności po 20 nabojów), które poruszając się na szynie za łożem działa obsługują każdy z podajników i po jednym magazynku i parku amunicyjnym. Sumarycznie w wieży znajduje się 120 gotowych do natychmiastowego użytku nabojów. Wykorzystanie dwóch dosyłaczy poza zwiększeniem szybkostrzelności, zmniejsza również prawdopodobieństwo uszkodzenia obu jednocześnie podczas walki. Ich długość może być dostosowana do wielkości nosiciela, a jak podaje producent, w przypadku braku miejsca armata może w pełni funkcjonować bez nich. W najnowszym produkcie zastosowane zostały poprawione układy hydraulicznego tłumienia oraz nowsze dokładniejsze i czulsze serwomechanizmy, które są w stanie skutecznie tłumić oscylacje kadłuba w granicach 0.4 Hz. Lufa armaty wykonana w postaci monobloku, chłodzona jest podobnie jak poprzednia generacja wyłącznie powietrzem. Zdaniem specjalistów z firmy Bofors, wykorzystanie chłodzenia wodnego powoduje jedynie znaczny wzrost masy całej armaty, a korzyść z jego zastosowania jest minimalna. Co więcej, przy zadaniach do jakich wykorzystywana jest i będzie artyleria średniego kalibru takowe chłodzenie nie jest konieczne, ponieważ armata bez najmniejszego problemu jest w stanie wystrzelić zgromadzony zapas amunicji w wieży po czym i tak musi nastąpić przerwa na dokonanie przeładowania. Proces ten trwa od 2 do 3 minut podczas którego lufa się chłodzi. Ocenia się że w związku z rezygnacją z chłodzenia wodnego żywotność lufy zmniejszyła się o ok. 10% biorąc jednak pod uwagę zyski wynikające z jego braku nie stanowi to istotnego problemu. Warto wspomnieć że żywotność lufy w przypadku najnowszej odmiany 57'ki wynosi 5300 wystrzałów.

W wyniku przeprowadzonych wielu prób porównawczych, ustalono że dzięki wysokiej szybkostrzelności– o połowę większą od jakiejkolwiek innej armaty średniego kalibru, armata Boforsa w czasie pierwszych 30 sekund prowadzenia ognia, jest w stanie „dostarczyć” w rejon celu większą masę ładunku wybuchowego niż inne konkurencyjne produkty (do armat o kalibrze do 100 mm włącznie). Szwedzka pięć siódemka charakteryzuje się wysokimi prędkościami naprowadzania sięgającymi 55°/s w poziomie 40°/s w pionie, oraz towarzyszącymi im przyspieszeniami 100°/s2 przy obrocie i 92°/s2 przy podniesieniu. Cechy te umożliwiają otwarcie ognia do celu wymagającego obrócenie wieży o kąt 45° i podniesienia lufy o kąt 35° (od położenia neutralnego) w czasie 2,2 sekundy. Należy pamiętać, iż mniejszy kaliber to nie tylko mniejsza masa samego systemu artyleryjskiego ale także poważne oszczędności masowe w przypadku amunicji, co jest bardzo istotne, zwłaszcza na niewielkich jednostkach. Dla lepszego zobrazowania wystarczy porównać masę 500 pocisków najpopularniejszego w tym segmencie kalibru armat – włoskiej OTO Melara 76 mm/62 z opisywaną 57 mm armatą – w pierwszym przypadku wynosi ona ok. 6200 kg w drugim natomiast „jedynie” 3250 kg.

Drugie z wymienionych armat to „słynne” czterdziestki Boforsa, a zamówiona przez Wielką Brytanię odmiana Mk4 to najnowsze ich wcielenie. Pracę nad prototypową 40 mm armatą z lufą o długości 70 kalibrów ukończono w lipcu 1949. Pierwsze egzemplarze pod oznaczeniem m/48 (model 48) trafiły co ciekawe nie na pokład szwedzkiego okrętu a holenderskiego - wprowadzonego do służby w 1953 roku krążownika De Ruyter (C801) typu De Zeven Provincien. Była to druga generacja słynnych 40-stek, a pierwsza powojenna z docelową długością lufy, stąd też określana jest jako Mk1 (inne nazwy często spotykane to SAK 40 L/70-350 lub SAK 40 L/70-315). Od 1960 roku na okrętach należących do Republiki Federalnej Niemiec rozpoczęto instalować zmodyfikowane wersje znane jako m/58 lub Model 1958 (Mk2). Kolejnym krokiem w ewolucji tych armat było wprowadzenie w połowie lat 70-tych amunicji wyposażonej w zapalnik zbliżeniowy (PFHE). Dzięki temu skuteczność armat znacznie wzrosła i mogły być one postrzegane, jako skuteczny system obrony przed wczesnymi wersjami pocisków przeciwokrętowych. W 1982 roku rozpoczęto prace nad projektem mocno zmodyfikowanej, w pełni automatycznej odmiany 40-stki, która otrzymała oznaczenie SAK 40 L/70-600, a która miała stać się docelowo elementem systemu obrony bezpośredniej (CIWS) Trinity (stosowano również nazwę Sea Trinity). Zaprezentowany we wrześniu 1984 roku prototyp, charakteryzował się wieżą o całkowicie nowym kształcie, z zainstalowanym na niej radarem kierowania ogniem, pokrewnym z tym jaki zintegrowany został z holenderskim systemem CIWS t. Goalkeeper. Prototyp tej armaty testowany był między innymi na pokładzie eksperymentalnego poduszkowca sztywnoburtowego Smyge. Wraz z zakończeniem Zimnej Wojny, prace nas Trinity, znacznie spowolniono by ostatecznie całkowicie je zarzucić. W 1994 roku zubożona wersja tego systemu (pozbawiona między innymi zintegrowanego z wieżą radaru) zaprezentowana została pod oznaczeniem 40 mm Mk3. Rok później rozpoczęto z kolei próby nowoczesnej, innowacyjnej, programowalnej amunicji znanej obecnie jako 3P. Prace nad czwartą (powojenną) generacją armaty 40 mm, rozpoczęto w 2009 roku. Głównym powodem, który zachęcił kierownictwo Boforsa, były bardzo obiecujące wyniki analiz rynku uzbrojenia, które wykazały niesłabnące zainteresowanie lekkimi, szybkostrzelnymi systemami artyleryjskimi małego kalibru. Niestety znajdująca się wówczas w eksploatacji od bez mała 15 lat wersja Mk3, charakteryzuje się dużą masą, wymiarami oraz wysoką ceną, co skutecznie ograniczało liczbę zainteresowanych nią państw. Mając na uwadze wspomniane niedociągnięcia, celem zakrojonych na szeroką skalę prac studyjnych było zaprojektowanie systemu w którym masa, wymiary i koszty zredukowane zostaną o co najmniej o 40% w porównaniu do Mk3. Ostatecznie jednak udało się osiągnąć lepsze wyniki, ponieważ zarówno masa jak i wymiary spadły o połowę (przykładowo masę zredukowano aż o 1,5 tony) a koszty o 40%. Duży wpływ na redukcję dwóch pierwszych wartości miało zastąpienie wykorzystywanych dotychczas napędów hydraulicznych nowoczesnymi silnikami elektrycznymi. Podjęte działania zaowocowały powstaniem produktu, który może skutecznie konkurować na zamkniętych dotychczas dla zbyt ciężkiej Mk3 rynkach zbytu. Zalecana przez producenta długość nosiciela została zredukowana z 40 m (dla Mk3) do 25 m dla nowej generacji, co oznacza, że w armatę tą może być uzbrojona niemal każda jednostka patrolowa. Mk4 może być także postrzegana jako znacznie skuteczniejsza (zwłaszcza w połączeniu z amunicją programowalną 3P) alternatywa dla bezzałogowych stanowisk strzeleckich, których kalibry wahają się od 7,62 mm do 25 mm. 40 mm armata L/70 Mk4 wykorzystuje sprawdzony automat, wykorzystywany nie tylko w poprzednich generacjach tych armat ale i stosowany także w transporterach opancerzonych CV 90/40. Lufa jest konstrukcją monoblokową, gwintowaną o 16 bruzdach z zainstalowanym na końcu charakterystycznym (spotykanym we wszystkich szwedzkich armatach) reduktorem błysku. Ma ona długość 2,8 m i masę własną 163 kg. Odrzut wynosi 250 mm, a ruch wsteczny armaty zaczyna się w 12 ms po oddaniu strzału. W tylnym położeniu zamek pozostaje przez okres ok. 42 ms. W odmianie Mk4 ta 40 mm armata charakteryzuje się nowoczesną opracowaną od podstaw wieżą, wykonaną w postaci wielościanu foremnego, co zmniejsza do minimum jej skuteczną powierzchnię odbicia radiolokacyjnego (SPO). O ile redukcja pól fizycznych wież systemów artyleryjskich przez wiele lat była traktowana przez ich producentów wyjątkowo po macoszemu, tak dbałość o nią stała się niemalże wizytówką zakładów Bofors'a, które "pielęgnują" to już od bez mała 30 lat. Mimo wymyślnego i skomplikowanego kształtu wieży charakterystycznej dla generacji Mk4, system ten cechuje się bardzo kompaktowymi rozmiarami i niewielką masą przy jednoczesnym zachowaniu znanej z poprzednich generacji dużej donośności oraz wysokiej szybkostrzelności.

Najnowsza generacja słynnej 40-stki, podobnie jak opisana wcześniej „pięć siódemka” wyposażona jest w umieszczoną powyżej lufy antenę radaru MVR, przeznaczonego jak wskazuje na to jego nazwa, do mierzenia prędkości wylotowej pocisków, jego wskazania w połączeniu z danymi pozyskanymi z innych pokładowych czujników umożliwiają dokładne wypracowanie danych do zaprogramowania amunicji 3P, w tym między innymi dokładnej odległości do celu jak i miejsca "spotkania" wystrzelonych pocisków z celem (dokładny opis działania amunicji 3P zaprezentowany jest w dalszej części artykułu). W odróżnieniu od innych szwedzkich armat wyposażonych w ten system, antena MVR systemu Mk4 ma kształt prostopadłościanu a nie cylindra przypominając tym samym antenę radaru jaka znajduje się na najnowszych rosyjskich armatach z rodziny A190 Uniwersał. Drugą cechą charakterystyczną dla nowoczesnych szwedzkich systemów artyleryjskich jest umieszczona poniżej lufy kamera TV (TVC). W trybie standardowym, armata może być sterowana z wielofunkcyjnej konsoli operatorskiej znajdującej się w Bojowym Centrum Informacji (BCI). Do niej też spływają wszelkie dane pozyskane zarówno z systemu kierowania ogniem, okrętowego systemu walki (o ile takowy jest dostępny na pokładzie nosiciela) jak i radaru MVR oraz kamery TVC. W przypadku instalacji armaty na mniejszym nosicielu, może być ona kontrolowana z poziomu panelu kontrolnego CDU (Control and Display Unit). Konstrukcyjnie zbliżonego do tych znanych z autonomicznych stanowisk strzeleckich. W przypadku jednak wystąpienia sytuacji alarmowej (np. uszkodzenia głównych systemów), armatą można w pełni sterować poprzez wynośny panel sterujący LCE (Local Control Equipment), na który przesyłany będzie między innymi obraz ze wspomnianej kamery TVC oraz dane z MVR. Miejsce montażu LCE zależy tylko i wyłącznie od zamawiającego i można go umieścić dosłownie wszędzie w tym również wewnątrz wieży.

Poza zmianą zewnętrzną w odróżnieniu od wersji Mk3 znacznie zmodyfikowano także system zasilania amunicją. W wieży poprzedniej generacji znajdowały się bowiem dwa magazyny podręczne o pojemności 45 nabojów (lewy) i 54 naboje (prawy), co umożliwiało szybkie przełączanie pomiędzy dwoma rodzajami amunicji. W związku jednak z faktem, że domyślną amunicją dla Mark czwórki jest 3P stwierdzono że, pozostawienie takiego systemu jest zbytnią rozrzutnością (zwłaszcza masową). Zamiast tego zaprojektowano całkowicie nowy, w pełni zautomatyzowany i skomputeryzowany system dosyłania amunicji. Umożliwia on zgromadzenie w wieży do 100 gotowych do natychmiastowego użycia nabojów. Spośród tej liczby 30 znajduje się magazynie podręcznym (głównym) znajdującym się koło łoża działa, a kolejne 70 w karuzelowym magazynie zapasowanym zainstalowanym wewnątrz pierścienia w podstawie wieży. W trakcie zużywania zapasu z magazynu podręcznego jest on natychmiast i w pełni automatycznie uzupełniany z tego drugiego. W trakcie prowadzenie ognia operator ma do dyspozycji trzy jego tryby: pojedynczy, serię 30 pocisków oraz ogień ciągły. Z powodu zmian w systemie dosyłania amunicji najnowsza wersja armaty charakteryzuje się nieco mniejszą szybkostrzelnością wynoszącą 300 strz./min w porównaniu do 330 strz./min w przypadku wersji Mk3. Wspomniane wcześniej zmiany polegające na zastosowaniu nowoczesnych silników elektrycznych do naprowadzania armaty w obu płaszczyznach zaowocowały bardzo wysoką jej "ruchliwością". Najnowsze bowiem wcielenie nieśmiertelnej 40-stki charakteryzuje się prędkością naprowadzania rzędu 75°/s w poziomie oraz 45°/s w pionie. Bardzo wysokimi wartościami charakteryzują się także przyspieszenia w obu przypadkach wynoszące 180°/s2. Cechy te umożliwiają otwarcie ognia do celu wymagającego odwrócenie wieży o kąt 45° i podniesienia lufy o 35° po upływie zaledwie 2,0 sekund!. (według części materiałów 1,9 s).

40 Mk4

Jednym z najważniejszych elementów opisanych systemów artyleryjskich jest wspomniana już amunicja programowalna PPP, którą brytyjskie Ministerstwo Obrony także zamówiło. Amunicja ta jedną z najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie typów amunicji małego oraz średniego kalibru jaką można obecnie spotkać. W odróżnieniu od klasycznej amunicji jej naboje są nieco dłuższe do przekłada się na mniejsze opory aerodynamiczne. Jest ona także cięższa od zwykłej (w przypadku 40 mm, wartość ta jest większa o ok. 25%, ale przekłada się na większą o prawie 25% masę ładunku wybuchowego PBX). Amunicja 3P jest określana przez producenta jako „jedna amunicja dla każdego zagrożenia” co osiągnięto dzięki wykorzystaniu nowoczesnego zapalnika. Ciekawostką może być fakt, że w momencie wystrzału układy elektroniczne zapalnika poddawane są przeciążeniu dochodzącemu do 60 000 g!. Każdy z pocisków jest indywidualnie programowany milisekundy przed oddaniem strzału – dokonuje tego elektroniczny programator EFP (Electronic Fuze Programator). Operator ma do wyboru jeden z 6 programów (Trybów):

- Tryb zbliżeniowy z wyznaczoną bramką czasową (Gated Proximity Function Mode) - Jest to główny tryb działania amunicji w przypadku zwalczania wszelkiego rodzaju środków napadu powietrznego.

- Tryb zbliżeniowy z wyznaczoną bramką czasową oraz priorytetem zapalnika uderzeniowego (Gated Proximity Function Mode with impact priority). Program ten wykorzystywany jest w przypadku potrzeby rażenia celu posiadającego opancerzenie (np. śmigłowce / samoloty szturmowe) lub/i przy zwalczaniu dużych celów.

- Tryb uderzeniowy (Impact Function Mode). Inicjalizacja zapalnika następuje już po uderzeniu w cel. Stosowana jest gdy istnieje potrzeba zaatakowania lekko opancerzonych obiektów brzegowych lub niewielkich jednostek pływających;

- Tryb przeciwpancerny (Armour Piercing Function Mode). Umożliwia porażenie celu osłoniętego płytą pancerną o grubości 18 mm (lub betonu o grubości do 15 cm) i detonację w jego środku;

- Konwencjonalny tryb zbliżeniowy (Conventional Proximity Function Mode). Tryb ten aktywowany jest automatycznie, w przypadku gdy pocisk nie zostanie zaprogramowany lub też amunicja 3P wykorzystywana jest przez starsze egzemplarze armat bez EFP jak 57 mm Mk1/Mk2 lub 40 mm Mk1/Mk2. Jeśli po upływie 15 sekund cel nie zostanie osiągnięty, następuje samozniszczenie.

- Tryb czasowy (Time Function Mode). Jest to kolejna unikalna cecha amunicji 3P. W programie tym zapalnik otrzymuje dane dotyczące przewidywanego czasu lotu do celu. Tryb ten wykorzystywany jest gdy nie istnieje możliwość porażenia celu ogniem bezpośrednim czyli np. śmigłowiec w zawisie ukryty za skałą / budynkiem lub oddziały piechoty i/lub pojazdy nieopancerzone w okopach. W przypadku morskiego zastosowania tego trybu, szczególnie ważnym scenariuszem jest możliwość porażenia niewielką liczbą pocisków szybko poruszających się i manewrujących niewielkich celów nawodnych jak np. wykorzystywane przez piratów bądź terrorystów łodzie motorowe.

W przypadku gdy już zaprogramowany pocisk nie opuści lufy (z różnych powodów) następuje automatycznie zresetowanie jego pamięci, i przejście w tryb oczekiwania na kolejny "program". Cele rażone są odłamkami w skład których wchodzą zarówno te "przenoszone" wewnątrz pocisku jak i te powstałe w wyniku rozerwania się jego korpusu. Główną siłę niszczącą stanowią jednak 3 mm wolframowe kulki których liczba waha się od 1100 (w amunicji kal. 40 mm) do 2400 w przypadku większych 57 mm pocisków, zdolne do przebicia 18 mm jednorodnej płyty wykonanej z aluminium. Po dodaniu jednak wspomnianego wcześniej rozerwanego korpusu oznacza to zwiększenie gęstości zabójczej chmury do 3000 (40 mm) lub nawet 8000 (57 mm) odłamków. Zdaniem firmy Bofors, taka liczba odłamków jest wystarczająca do porażenia celu/ów rozmieszczonych na powierzchni 140 m2 (dla 40 mm) i 400 m2 (dla 57 mm) z prawdopodobieństwem sięgającym 94%. Na podstawie wielu analiz jak i dokonaniu tysiąca obliczeń ustalono, że w przypadku 40 mm amunicji 3P, korzyść z jej wykorzystania mimo wyższej ceny jest znacząca. W celu zniszczenia niewielkiego celu powietrznego symulującego pokpr wynoszącego, znajdującego się w odległości 3 km z prawdopodobieństwem 0,9 potrzeba jedynie 27 pocisków 3P (ustawionych w tryb gated proximity function) podczas gdy w przypadku zwykłej amunicji trzeba byłoby wystrzelić aż 460 pocisków (stosunek 1:17). Obliczenia te zostały potwierdzone w praktyce gdy na życzenie US Navy, firma Bofors przeprowadziła strzelanie z wykorzystaniem armaty 57 mm. Wyniki były bardzo obiecujące, bowiem poruszający się z prędkością 40 w i manewrujący niewielki (zdalnie sterowany) cel nawodny został skutecznie porażony przy wykorzystaniu zaledwie 4 pocisków i to na dystansie już 4000 m. (wystrzelone pociski zaprogramowane zostały w Trybie czasowym). Bardzo istotną lecz często pomijaną cechą amunicji typoszeregu 3P obu wspomnianych kalibrów, jest fakt że wykorzystują one materiał miotający określany akronimem LOVA (LOw Vurnelabity Ammunition). Materiał ten opracowany przez konsorcjum Eurenco jest mieszaniną kilku składników w tym między innymi heksogenu (RDX), nitrocelulozy oraz plastyfikatorów. Poza zwiększoną energetycznością, posiada również znacznie podwyższoną odporność zarówno na działanie energii kinetycznej jak i wysokiej temperatury. Dzięki temu znacznie zredukowane zostało prawdopodobieństwo eksplozji komory amunicyjnej w przypadku uszkodzeń nosiciela bądź podczas działań operacyjnych, bądź w przypadku zwykłego nieszczęśliwego wypadku z zaprószeniem ognia, lub upadkiem naboju w trakcie za/wyładunku. Oczywiście każda z opisanych armat może wykorzystywać także "klasyczną" amunicję o kalibrze odpowiednio 40x365 mm oraz 57x438 mm. Teoretycznie można stosować naboje z każdej wcześniejszej odmiany armat. W przypadku pierwszej z opisanych armat dostępne są obecnie trzy rodzaje amunicji (HE-T, HCHE, oraz PFHE), do pięć siódemki produkowane są dwa rodzaje amunicji PFHE (Kul/Sgr m/702 zonar) oraz HCER (Smgr m/70 fksar).

Wszystkie zamówione systemy artyleryjskie powstaną w zakładach BAE w Karlskoga a ich dostawa planowana jest na lata 2023-24.

Nosicielami nowego oręża, jak już wspomniano, będą wielozadaniowe fregaty typu 31, których pięć egzemplarzy zbuduje koncern Babcock International. Pierwsze wzmianki o tego typu okrętach pojawiły się w upublicznionym 19 października 2010 strategicznym przeglądzie obrony i bezpieczeństwa. Planowano wówczas że łącznie zbudowanych zostanie 13 fregat typu Global Combat Ship (obecnie znanych jako typ 26 City) w tym osiem w odmianie przystosowanej do zwalczania okrętów podwodnych oraz pięć wielozadaniowych. W 2015 roku program budowy tych jednostek ograniczono tylko do wersji ZOP’owskiej, a ich uzupełnieniem miały zostać nowe fregaty znane jako GPFF (General Purpose Frigate) a obecnie jako Type 31. 10 grudnia 2018 roku do przetargu na budowę tych jednostek zgłosiły się trzy koncerny z których 12 września 2019 roku wybrano propozycję firmy Babcock International (we współpracy z BMT i Thales’em), która zgłosiła projekt znany jako Arrowhead 140, bazujący w dużym stopniu na projekcie duńskich fregat typu Iver Huitfeldt. Prototypowa jednostka budowana w ramach programu znanego jako Type 31 ma podnieść banderę w 2027 roku.

(Marcin Chała) Foto: BAE Systems

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullmagnifiercrossmenulisthighlightindent-increasesort-amount-asc