Oficerowie US Army o potrzebach pola walki

Kapitan Harrison Morgan nalezy do tych oficerow US Army, ktorzy zwracaja uwage na problemy wynikajace z rosnacej masy wozow bojowych – czolg podstawowy M1A2C wazy juz okolo 70 t.

Kapitan Harrison Morgan nalezy do tych oficerow US Army, ktorzy zwracaja uwage na problemy wynikajace z rosnacej masy wozow bojowych – czolg podstawowy M1A2C wazy juz okolo 70 t.

W styczniu na stronie internetowej Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point (United States Military Academy at West Point) ukazał się interesujący artykuł, prezentujący poglądy oficera US Army na mobilność amerykańskich pojazdów w kontekście obecnego pola walki. Niedługo później opublikowano tamże tekst będący polemiką wobec tych poglądów.

Autorami obu artykułów są czynni oficerowie US Army, aczkolwiek bardzo różniący się w swych poglądach. Na pierwszy rzut oka może to dziwić, ale wiele wyjaśniają różne doświadczenia życiowe – autor pierwszego artykułu, kpt. Harrison (Brandon) Morgan, służył co prawda na Bliskim Wschodzie (jako dowódca plutonu broni wsparcia w Iraku podczas operacji Inherent Resolve), ale później został przeniesiony do Europy do 2nd ABCT, gdzie służył podczas operacji Atlantic Resolve w Atlantic Resolve Mission Command Element Liaison na Litwie. Obecnie pełni funkcję brigade battle captain (oficer taktycznego centrum operacyjnego batalionu, nadzorujący podoficerów odpowiedzialnych za obserwowanie przebiegu starcia; biorący także udział w planowaniu działań). Polemikę z nim podjął kpt. Kevin Zhang, podczas operacji Spartan Shield dowódca plutonu czołgów i oficer operacyjny w 4-10 CAV (4. szwadronie 10. pułku kawalerii) ze składu 3. ABCT, później służył w Republice Korei (w 1-8 CAV, 2. ABCT, na podobnym stanowisku jak kpt. Morgan), gdzie obecnie dowodzi kompanią kawalerii. Obydwaj ukończyli West Point (odpowiednio w 2013 i 2012 r.). Ich artykuły były często komentowane, stanowią też ciekawy przyczynek do dyskusji o przyszłości wozów bojowych US Army, tym bardziej, że… poglądy żadnego z nich nie wpisują się ściśle w programy modernizacyjne amerykańskich wojsk lądowych, stanowiąc miejscami dość ostrą – choć nie bezpośrednią – ich krytykę.

„Lekko, mobilnie i wiele – przemyślenia o przyszłości pancerza”

Punkt wyjścia dla artykułu Morgana, opublikowanego 3 stycznia 2019 r., stanowi teza o rosnącej masie amerykańskich wozów bojowych, zwłaszcza czołgów. I rzeczywiście, z generacji na generację wozy bojowe stają się coraz cięższe: o ile M4 Sherman w końcowym okresie II wojny światowej ważył ok. 30 t, to M1 Abrams już 54,5 t, zaś najnowszy jego wariant – M1A2C – około 70 t. Według Morgana, podczas działań w Iraku duża masa amerykańskich wozów bojowych nie była przeszkodą, z racji suchego klimatu, specyfiki terenu i prowadzenia działań przede wszystkim w oparciu o sieć dróg łączących główne ośrodki miejskie. Zupełnie inne wymagania stawia przed US Army obecna koncepcja operacji wieloaspektowej (Multi-Domain Operation), której teatrem działań może być w szczególności Europa Środkowo-Wschodnia i Azja Wschodnia. Zdaniem autora szczególnie niekorzystna dla amerykańskich wojsk lądowych sytuacja występuje w Europie. Po pierwsze, US Army nie dysponuje już w Europie kilkoma dywizjami, jak w czasach zimnej wojny, lecz zaledwie kilkoma brygadowymi zespołami bojowymi, w dodatku zazwyczaj obecnymi tam rotacyjnie. Oznacza to, w razie eskalacji kryzysu, konieczność dostarczenia posiłków z USA. Także transport na miejscu, w Europie, może być zdaniem Morgana problematyczny. Jako przykład podaje tzw. przesmyk suwalski, mityczne wąskie gardło NATO – istnieją tylko dwie drogi łączące Polskę z Litwą (i dalej z Łotwą oraz Estonią), z czego tylko jedna może bezproblemowo zapewnić przerzut ciężkich wozów bojowych. Sam przesmyk, z racji niewielkiej szerokości, będzie łatwy do zablokowania przez przeciwnika, choćby ogniem artylerii. Podobnie transport kolejowy ma być, zdaniem Morgana, wyzwaniem, z racji różnej szerokości torów w Polsce i w postsowieckich państwach bałtyckich. Także większe cieki i zbiorniki wodne mogą stanowić problem dla US Army – nie dysponuje ona obecnie amfibijnymi wozami bojowymi, przez co w całości musi polegać albo na nielicznych (i łatwych do zniszczenia) mostach o odpowiedniej nośności, ewentualnie brodach, albo na własnym sprzęcie przeprawowym. Część swojego tekstu Morgan poświęcił codziennej eksploatacji sprzętu. Dowodzi on, biorąc za przykład wojska lądowe Niemiec z czasów II wojny światowej, że scentralizowany system logistyczno-remontowy jest bardziej wydajny, aniżeli rozproszony i rozmieszczony w pobliżu pola walki. Wskazuje jednak, że w przyszłości US Army musi się pogodzić z koniecznością istnienia frontowych oddziałów remontowych (a przynajmniej ośrodków znacznie oddalonych od tych tradycyjnych, obecnie położonych na dalekim zapleczu), co ma – jego zdaniem – utrudnić prowadzenie remontów pojazdów M1 i M2. Lżejsze platformy, według autora, mają mieć tu przewagę, jako wymagające np. żurawi o mniejszej nośności – za przykład podaje rosyjskie wozy bojowe, czołg T-90 i bwp BMP-3, ważące o kilkadziesiąt procent mniej od swoich amerykańskich odpowiedników.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc