Zaloguj

Nowa odsłona wojny w Górskim Karabachu cz.1

Sekwencja trafienia ormiańskiego czołgu T-72A (wcześniej unieruchomionego na skutek zerwania gąsienicy) bombą kierowaną MAM-L zrzuconą z bezzałogowca Bayraktar TB2.

Sekwencja trafienia ormiańskiego czołgu T-72A (wcześniej unieruchomionego na skutek zerwania gąsienicy) bombą kierowaną MAM-L zrzuconą z bezzałogowca Bayraktar TB2.

Konflikt o Górski Karabach, na pozór zamrożony, został wznowiony z niespotykaną od 1994 r. skalą niedzielnym rankiem 27 września. Obie jego strony – Republika Armenii ze wspieraną na wielu poziomach Republiką Górskiego Karabachu (dla Ormian Arcachu) i Republika Azerbejdżanu – ogłosiły mobilizację i wprowadziły stan wojenny. Intensywne walki między siłami azerskimi i ormiańskimi (Siły Zbrojne Arcachu) trwają wzdłuż całej linii rozgraniczenia w Górskim Karabachu. Jak dotąd obie strony nie uruchomiły jeszcze pełnego potencjału wojskowego, w tym np. załogowego lotnictwa, ale walki są bardzo intensywne i krwawe, nasila się ostrzał rakietowy miast. Obecnie (pierwsze dni października) walki przekształciły się w wojnę pozycyjną, w której większe straty ponoszą wojska Arcachu. Prawdziwy przebieg konfliktu jest trudny do uchwycenia – obie strony wykorzystują na szeroką skalę dezinformację, Azerbejdżan odciął łącza internetowe, publikowane materiały wideo są wyselekcjonowane (każda ze stron pokazuje jedynie swoje sukcesy, co wypacza ogólny obraz), na tym etapie konfliktu niezmiernie trudne jest przypisanie poszczególnych starć do miejsc i konkretnych związków taktycznych. Trwa również wojna informacyjna, a w jej ramach operacje mające na celu podtrzymanie morale wojsk własnych, a złamanie woli walki u przeciwnika.

Azerbejdżan i Armenia są de facto w stanie wojny od lat 90. Baku nie ukrywa, że celem zbrojeń jest rekonkwista Górskiego Karabachu, czyli „ziem okupowanych”. W 2018 r. na defiladzie z okazji 100-lecia powstania Sił Zbrojnych Azerbejdżanu prezydent Ilham Alijew stwierdził: „Potrzebujemy silnej armii, ponieważ nasze ziemie są pod okupacją”. Potencjał gospodarczo-wojskowy Azerbejdżanu jest znacznie większy niż Armenii i to Baku występuje w tym konflikcie w roli Goliata i strony bardziej zaawansowanej technicznie.

Jeden z trzech sprawnych i przejętych przez Ormian bojowych wozów piechoty BMP-2.

Jeden z trzech sprawnych i przejętych przez Ormian bojowych wozów piechoty BMP-2.

Plany operacji

Turecki emerytowany generał, Ismail Hakki Palin, powiedział niedawno, że strona turecko-azerbejdżańska przygotowywała operację od lipca br., po nieudanych dla Baku starciach na granicy ormiańsko-azerskiej w rejonie Towuz, na północ od Karabachu (zginęło w nich kilkunastu żołnierzy, w tym azerski generał Polad Haszimow). Jeszcze w czasie walk w lipcu turecki minister obrony Hulusi Akar wypowiedział się o Turkach i Azerach – „jeden naród, dwa państwa” – zapewniając, że Turcja udzieli Azerbejdżanowi wszelkiej koniecznej pomocy w walce przeciwko Armenii. Nie było przypadkiem, że po starciach lipcowych doszło do dużych ćwiczeń turecko-azerskich w rejonie Baku, zakupu co najmniej sześciu tureckich uderzeniowych bezzałogowców Baykar Bayraktar TB2 i wzmożenia wizyt na najwyższym szczeblu wojskowym.

Wojnę bez wątpienia sprowokował Azerbejdżan, przedstawiając ofensywę jako „kontruderzenie” – odpowiedź na prowokacje ze strony Republiki Górskiego Karabachu (RGK). Obiektem ostrzału rakietowego stały się cele w stolicy RGK, Stepanakercie (azerb. Chankendi, Xankndi), atakowane jest także terytorium Republiki Armenii. Skala walk, z masowym użyciem bezzałogowców, broni pancernej, artylerii i sama szerokość frontu – de facto wzdłuż całej linii kontaktowej, z nasileniem walk na wybranych kierunkach, wskazują, że celem Baku jest tym razem osiągnięcie znaczącego sukcesu militarnego, a nie lokalne przesunięcie linii rozgraniczenia. Wcześniej realizowano „metodę salami”, czyli stopniowego zajmowania poszczególnych punktów oporu i miejscowości na „terenach okupowanych” w Karabachu, tym razem jest inaczej – celem jest zapewne opanowanie całego obszaru kontrolowanego dotąd przez Armenię, a w wariancie minimum chociażby jego znaczącej części. Azerbejdżan od wielu lat prze do wojny „wyzwoleńczej”, korzystając z pełnego poparcia Turcji, która prawdopodobnie partycypowała w opracowaniu planów obecnej operacji.
Rzeczywiście, widać tutaj pewne podobieństwo do tureckiej operacji w Afrinie w styczniu 2018 r. – początkowo sukcesy przeciwko Kurdom odnotowywano jedynie na wybranych odcinkach, ale konsekwentnie realizowana, wielotygodniowa, prowadzona w trudnym górskim terenie operacja, doprowadziła do sukcesu.

Punktem zwrotnym, który zdecydował o wrześniowej ofensywie, nie była, tzw. wojna czterodniowa w Karabachu w kwietniu 2016 r., mająca raczej charakter lokalnego rozpoznania walką, ale wspomniane starcia na granicy ormiańsko-azerskiej z lipca br., skutkujące prowojennymi manifestacjami w Azerbejdżanie.

Kluczowym, jak się okazuje, w uzyskaniu przewagi militarnej, a być może wygraniu wojny, może być masowe użycie uderzeniowych systemów bezzałogowych, w tym tureckich Bayraktar TB2 i amunicji krążącej. Podobieństwo do operacji nad Idlibem w Syrii i Libią, gdzie wykazano efektywność Bayraktarów, świadczy co najmniej o naśladownictwie operacji tureckich, a łącząc poszlaki, na bezpośrednie kontrolowanie i prowadzenie operacji powietrznych przez tureckich oficerów. Przypuszcza się, że operacjami bezzałogowców nad Karabachem kieruje turecki gen. Goksel Kahya, stojący za działaniami tureckich bezzałogowców nad Libią. Otwarte pozostaje także pytanie, czy bardzo aktywne uderzeniowe Bayraktar TB2, należąc formalnie do Sił Zbrojnych Azerbejdżanu, nie są kierowane przez tureckich operatorów?

Ministerstwo Obrony Armenii 30 września oficjalnie ogłosiło, że za operacje powietrzne nad Górskim Karabachem odpowiadają tureccy oficerowie i wskazało na loty w rejonie granicy (rejon Erzurum i Kars) samolotu wczesnego ostrzegania i dowodzenia E-7T Sił Powietrznych Turcji, nazywając go powietrznym punktem dowodzenia.

Główne kierunki natarć azerskich, a więc de facto obszary najbardziej zaciętych walk, to m.in.: grzbiet Murowagu i rejon Tałysz–Madagis–Agdere na północy oraz kierunki Fizulin i Dżabrail na południu, dość równinne, nadające się do działań broni pancernej.

W wymiarze propagandowym walki toczą się o wsie, w wymiarze taktycznym o umocnione wzgórza i grzbiety, a w wymiarze operacyjnym i strategicznym o kluczowe drogi – arterie komunikacyjne łączące Armenię z Górskim Karabachem. Należy mieć na uwadze, że z Armenii do Górskiego Karabachu prowadzą w zasadzie jedynie dwie drogi – na północy wzdłuż pasma Murowdagu (przez Wardenis i Kelbadżar) i w środkowej części republiki (z Goradis do Stepanakertu). Walki o grzbiet Murowdagu mają na celu zablokowanie pierwszej drogi, chociażby ogniem artylerii, co utrudniłoby zaopatrywanie RGK przez Armenię. Służyć ma temu także zapewne ostrzał Wardenisu w Armenii, przez który przebiega droga. To, że strona azerska zamierza odciąć Górski Karabach od Armenii świadczy także uszkodzenie mostu na rzece Hakarii (Araks), a więc zablokowanie drugiej z dróg łączącej Górski Karabach z Armenią.

Górski Karabach to „kaukaska Szwajcaria” – góry, lasy, wzgórza, z wybranymi odcinkami relatywnie płaskiego terenu, pozwalającego na użycie broni pancernej, np. na południowym odcinku frontu (np. kierunek dżabrailski).

Azerowie prowadząc działania ofensywne muszą przełamać urzutowaną głęboko linię obrony, miejscami solidnie przygotowanej, miejscami improwizowanej, ale generalnie trudnej do przełamania w krótkim czasie. Taktyka sił Arcachu polega natomiast na uporczywej obronie plutonowych i kompanijnych rejonów obrony, także kontratakami w celu odzyskania utraconych pozycji, przy silnym wsparciu czołgów oraz artylerii. Celem azerskich ataków jest więc „zmiękczenie” obrony przeciwnika na wybranych odcinkach frontu, dokonanie wyłomów i wprowadzenie do nich sił pancerno-zmechanizowanych. Dla obu stron kluczowym czynnikiem projekcji siły – zarówno w ataku, jak i obronie (kontrataku) – jest artyleria lufowa i rakietowa, prowadząca zmasowany ostrzał, również na pozycje w głębi terytorium przeciwnika (rejony koncentracji, drogi przerzutu odwodów itp.). W obecnej odsłonie konfliktu nowym czynnikiem, o zasadniczym znaczeniu, jest zmasowane użycie bezzałogowców, które szybko wyczerpują siły i środki Arcachu.

reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc