FDI czyli down­si­zing po fran­cu­sku

Najnowsza wizualizacja fregaty FDI, okrętu, który ma wspierać większe jednostki, ale dzięki postępowi technicznemu w istocie nie ustępując im pola. Wyposażenie spowoduje, że FDI o wyporności ok. 4000 t będzie miał takie same zdolności zwalczania celów podwodnych i powierzchniowych jak 6000-tonowy FREMM, ale przewyższy jego specjalizowaną wersję DA w operacjach przeciwlotniczych (sic!). Ta ostatnia cecha to efekt użycia radaru Sea Fire z czterema antenami ścianowymi AESA o znacznie lepszych parametrach niż Herakles z pojedynczą obrotową anteną PESA.

Najnowsza wizu­ali­za­cja fre­gaty FDI, okrętu, który ma wspie­rać więk­sze jed­nostki, ale dzięki postę­powi tech­nicz­nemu w isto­cie nie ustę­pu­jąc im pola. Wyposażenie spo­wo­duje, że FDI o wypor­no­ści ok. 4000 t będzie miał takie same zdol­no­ści zwal­cza­nia celów pod­wod­nych i powierzch­nio­wych jak 6000-tonowy FREMM, ale prze­wyż­szy jego spe­cja­li­zo­waną wer­sję DA w ope­ra­cjach prze­ciw­lot­ni­czych (sic!). Ta ostat­nia cecha to efekt uży­cia radaru Sea Fire z czte­rema ante­nami ścia­no­wymi AESA o znacz­nie lep­szych para­me­trach niż Herakles z poje­dyn­czą obro­tową anteną PESA.

24 paź­dzier­nika w stoczni pań­stwo­wego kon­cernu stocz­nio­wego Naval Group w bre­toń­skim Lorient odbyła się uro­czy­stość roz­po­czę­cia cię­cia blach do budowy pierw­szej z piątki fre­gat nowego typu dla fran­cu­skiej Marine natio­nale. Okręty powstają w ramach pro­gramu FDI (Frégates de défense et d’intervention, fre­gaty obronno-inter­wen­cyjne). Mają sta­no­wić uzu­peł­nie­nie pary fre­gat prze­ciw­lotni-czych typu Horizon i ósemki wie­lo­zada-nio­wych typu FREMM, czyli słu­żą­cych lub jesz­cze budo­wa­nych okrę­tów I rangi. Celem jest uzy­ska­nie do 2030 r., zało­żo­nego w opu­bli­ko­wa­nej w 2013 r. Białej Księdze Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego, stanu 15 jed­no­stek pierw­szo­li­nio­wych o dużej auto­no­micz­no­ści oraz sile ognia, zdol­nych do samo­dziel­nego ope­ro­wa­nia w stre­fach kry­zy­so­wych.

Nieformalne, wstępne prace pro­wa­dzone przez kon­cern DCNS (od czerwca 2017 r. Naval Group) i Generalną Dyrekcję ds. Uzbrojenia (Direction générale de l’Armement, DGA) pary­skiego Ministerstwa Sił Zbrojnych, mające na celu zapro­jek­to­wa­nie następ­ców pię­ciu, dziś ok. 20-let­nich, fre­gat II rangi typu La Fayette ruszyły po publi­ka­cji Białej Księgi w 2013 r. Ponieważ cho­dziło o okręty o wypor­no­ści rzędu 4000 t, okre­ślano je jako FTI (Frégates de tail­le­in­ter­média­ire, fre­gaty śred­niej wiel­ko­ści). Wkrótce oka­zało się jed­nak, że nie będzie to jedyne uza­sad­nie­nie ich zakupu.
Pierwotne zamiary Ministerstwa Sił Zbrojnych Republiki Francuskiej zakła­dały budowę 17 fre­gat wie­lo­za­da­nio­wych FREMM (Frégates euro­péenne multi-mis­sion) w trzech wer­sjach (prze­ciw­po­dwod­nej, prze­ciw­lot­ni­czej i zwal­cza­nia celów lądo­wych), co miało pozwo­lić na wyco­fa­nie sta­rych jed­no­stek typów Georges Leygues, Cassard i La Fayette. Jednak „kon­trakt stu­le­cia” z powodu cięć budże­to­wych został okro­jony do 11 okrę­tów, co jesz­cze w 2014 r. potwier­dził szef Sztabu Marine natio­nale adm. Bernard Rogel. Ale i ten stan nie trwał długo. Rok póź­niej, 29 maja, ówcze­sny mini­ster sił zbroj­nych Jean-Yves Le Drian zaini­cjo­wał for­mal­nie pro­gram FTI. Jednocześnie ponow­nie ogra­ni­czono liczbę FREMM-ów
– teraz do ośmiu, w celu sfi­nan­so­wa­nia piątki „czte­ro­ty­sięcz­ni­ków”. W ten spo­sób FTI zyskał wyż­szy prio­ry­tet i stało się jasne, że fre­gaty te nie będą tylko now­szym ana­lo­giem La Fayettów, w isto­cie „prze­ro­śnię­tych” patro­low­ców (for­mal­nie Frégate légère fur­tive, czyli lekka fre­gata ste­alth) o sła­bym uzbro­je­niu i z prze­sta­rza­łymi sys­te­mami obser­wa­cji, lecz zaawan­so­wa­nymi tech­nicz­nie okrę­tami, mogą­cymi peł­nić funk­cję jed­no­stek I rangi mimo ogra­ni­czo­nej wiel­ko­ści. 11 listo­pada w cza­sie posie­dze­nia Komitetu Inwestycyjnego resortu sił zbroj­nych auto­ry­zo­wano pro­gram, przy­zna­jąc pierw­sze środki w wyso­ko­ści 125 mln EUR. Jednocześnie uru­cho­miono rów­no­le­gły pro­jekt remontu głów­nego, połą­czo­nego z moder­ni­za­cją trzech z pię­ciu La Fayettów, któ­rych służba musi być prze­dłu­żona, w związku z cza­sem trwa­nia budowy FTI, co naj­mniej do połowy lat 20.
Ambitny plan budowy serii 11 FREMM-ów o wypor­no­ści 6000 t, w tym dzie­wię­ciu opty­ma­li­zo­wa­nych do walki pod­wod­nej FREMM ASM (Anti-sous-marine) i dwójki w wer­sji prze­ciw­lot­ni­czej FREDA (Frégates de défense aérien­nes), zakoń­czy się na ośmiu jed­nost­kach. Do tego zamiast zaawan­so­wa­nej wer­sji FREDA, wypo­sa­żo­nej w nowy radar z ante­nami ścia­no­wymi, maszt zin­te­gro­wany i poci­ski prze­ciw­lot­ni­cze dale­kiego zasięgu, wła­śnie wykań­czana jest para FREMM DA (Défense aérienne) o tym samym prze­zna­cze­niu, lecz zmniej­szo­nych z powodu oszczęd­no­ści moż­li­wo­ściach w zakre­sie obrony powietrz­nej. To wła­śnie potrzeba utrzy­ma­nia w linii 15 fre­gat I rangi wymu­siła zwięk­sze­nie zaawan­so­wa­nia tech­nicz­nego i nasy­ce­nia uzbro­je­niem przy­szłych fre­gat śred­niej wiel­ko­ści. Co cie­kawe, prze­zna­czone do wer­sji FREDA maszt i radar tra­fią na… znacz­nie mniej­sze fre­gaty, mając nie­ba­ga­telny wpływ na wzrost war­to­ści bojo­wej nowych „czte­ro­ty­sięcz­ni­ków” fran­cu­skiej floty. Ale o tym dalej.
Przeniesienie fun­du­szy z FREMM-ów na FTI miało jesz­cze jedno uza­sad­nie­nie. Od początku DGA i przy­szły pro­du­cent liczyli na kon­trakty eks­por­towe. Sprzedaż dro­gich fre­gat o wypor­no­ści 6000 t szła opor­nie (do tej pory po jed­nej kupiły Maroko i Egipt), zaś mniej­sze, ale opty­mal­nie wypo­sa­żone i uzbro­jone śred­nie jed­nostki będą poten­cjal­nie speł­niały kry­te­ria dobrej oferty na rynki zagra­niczne. FTI wpi­suje się też ide­al­nie w port­fo­lio Naval Group, wypeł­nia­jąc lukę pomię­dzy fre­ga­tami FREMM a kor­we­tami Gowind o wypor­no­ści rzędu 2500 t.
Pierwszym publicz­nym akcen­tem postę­pów w pro­gra­mie FTI była jego ofi­cjalna pre­zen­ta­cja przez mini­stra Le Driana w trak­cie salonu Euronaval w Paryżu w 2016 r. Pokazano wów­czas dwa modele i choć nie zawarto wtedy żad­nych umów na dostawy sprzętu, ani nawet nie potwier­dzono kon­fi­gu­ra­cji sys­temu walki (pew­nych sys­te­mów nie zamó­wiono do dziś), to przed­sta­wiały one okręt, który do tej pory – zewnętrz­nie – ewo­lu­ował tylko nie­znacz­nie.
Wkrótce, bo 21 kwiet­nia 2017 r., DGA zawarła kon­trakt o war­to­ści 3,8 mld EUR na zapro­jek­to­wa­nie i budowę serii pię­ciu śred­nich fre­gat z DCNS i Thalesem. Po sze­ściu kolej­nych mie­sią­cach pod­pi­sała umowę z MBDA na opra­co­wa­nie zuni­fi­ko­wa­nego sys­temu odpa­la­nia poci­sków Exocet i Aster. W grud­niu 2018 r. pro­gram prze­mia­no­wano na FDI.

Ewolucja plat­formy

Konstrukcja fre­gaty FDI czer­pie z doświad­czeń poprzed­nich pro­jek­tów, przede wszyst­kim FREMM, ale wpro­wa­dzono też nowe roz­wią­za­nia. Zainicjowano w tym celu sze­reg prac badaw­czo-roz­wo­jo­wych, z któ­rych część nie była bez­po­śred­nio zwią­zana z FTI/FDI, lecz doty­czyła obsza­rów mogą­cych mieć zasto­so­wa­nie w przy­szłych kon­struk­cjach. Jedną z nich, a przy tym naj­bar­dziej roz­po­zna­walną, jest dziób o odwró­co­nym sko­sie. Pierwsze rysunki śred­nich fre­gat z takim roz­wią­za­niem poja­wiły się już na początku tej dekady. Tego rodzaju stewę mają ame­ry­kań­skie nisz­czy­ciele typu Zumwalt, ale to okręty o nie­mal trzy­krot­nie więk­szej wypor­no­ści. Obliczenia kom­pu­te­rowe i bada­nia mode­lowe pozwo­liły Francuzom opra­co­wać nową formę przed­niej czę­ści kadłuba fre­gat. Nie cho­dzi tu tylko o ujemny kąt jego kra­wę­dzi natar­cia, ale kształt i roz­chy­le­nie wrę­gów. W typo­wym ukła­dzie kie­li­cha, w trud­nych warun­kach hydro­me­te­oro­lo­gicz­nych, dziób ude­rza o fale, a sta­wia­jące im opór roz­chy­lone wręgi powo­dują wytwa­rza­nie dużych przy­spie­szeń pio­no­wych. Opór powsta­jący w cza­sie „walki” dziobu z wodą wytwa­rza z kolei naprę­że­nia i drga­nia kadłuba, szcze­gól­nie w czę­ści den­nej. Przenoszą się one nie tylko na mecha­ni­zmy, ale i na ludzi, a ponadto wpły­wają na zmniej­sze­nie pręd­ko­ści i zwięk­sze­nie zuży­cia paliwa. W nowym dzio­bie ogra­ni­czono tę wadę, choć osta­tecz­nie potwier­dzą to testy fre­gaty w morzu. Stateczność poprzeczną wspo­może para płe­two­wych aktyw­nych sta­bi­li­za­to­rów prze­chy­łów i stę­pek obło­wych.
Wnętrze kadłuba ma aran­ża­cję zbli­żoną do FREMM-ów. Na pokła­dzie głów­nym przez całą dłu­gość okrętu bie­gnie zasad­ni­czy kory­tarz o dużej sze­ro­ko­ści (mogą się swo­bod­nie mijać dwie osoby), wyma­ga­nej prze­pi­sami Bureau Veritas, insty­tu­cji kla­sy­fi­ka­cyj­nej czu­wa­ją­cej nad budową jed­no­stek, nato­miast z powodu mniej­szych wymia­rów zre­zy­gno­wano z bocz­nych kory­ta­rzy tech­nicz­nych. Z tego kory­ta­rza odcho­dzą zej­ściówki na pozo­stałe pokłady. W poło­wie dłu­go­ści okrętu znaj­dują się bli­sko sie­bie dwie wodosz­czelne gro­dzie opan­ce­rzone, two­rzące kofer­dam roz­dzie­la­jący kadłub na strefy bez­pie­czeń­stwa z cyta­de­lami gazosz­czel­nymi.
Siłownia będzie skon­fi­gu­ro­wana w pro­stym i zna­nym z La Fayettów oraz fran­cu­skich fre­gat eks­por­to­wych ukła­dzie CODAD. Cztery sil­niki wyso­ko­prężne Rolls-Royce Power Systems MTU 16V8000 M91L o mocy 8000 kW/10 878 KM każdy, roz­miesz­czone w dwóch prze­dzia­łach wodosz­czel­nych i połą­czone zbior­czą prze­kład­nią reduk­cyjną, będą napę­dzały dwie linie wałów ze śru­bami nastaw­nymi. Skomplikowana siłow­nia CODLAG z tur­biną gazową i sil­ni­kami elek­trycz­nymi do cichej pracy w cza­sie ope­ra­cji ZOP z FREMM-ów byłaby za duża, za droga i w sumie nie­po­trzebna. Zastosowano za to wszel­kie spraw­dzone metody pasywne wyci­sze­nia mecha­ni­zmów. Siłownia wraz z nowym dzio­bem pozwolą osią­gnąć okrę­tom 27 w. (lżej­sze, napę­dzane też czte­rema die­slami La Fayette’y roz­wi­jają 25 w.). Okręty otrzy­mają po dwa stery pły­towe i po ste­rze stru­mie­nio­wym. Dla bez­pie­czeń­stwa, każdą z płetw poru­szać będzie osobna maszyna ste­rowa.
Nadbudówki o kształ­cie zapro­jek­to­wa­nym pod kątem ogra­ni­cze­nia sku­tecz­nej powierzchni roz­pro­sze­nia radio­lo­ka­cyj­nego nie odbie­gają od stan­dar­dów w tym zakre­sie, choć i tu poja­wiły się nowo­ści w postaci wychy­lo­nych pokła­dów z nad­bur­ciami na han­ga­rze i skrzy­dłach pomo­stu nawi­ga­cyj­nego, two­rzą­cych rodzaj spon­so­nów. Umożliwiły one ogra­ni­cze­nie liczby 20 mm obron­nych sys­te­mów arty­le­ryj­skich do dwóch – na lewym skrzy­dle pomo­stu i pra­wym spon­so­nie han­garu, zapew­nia­jąc pokry­cie ogniem obu pół­s­fer bur­to­wych. Lokalizacja przed­niego spo­wo­duje, że do akcji policyjnych/kontrolnych okręt zawsze będzie usta­wiał się lewą burtą.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE