reklama Helikon-Tex

Ciąg dalszy morskiej ofensywy Kremla

20 lipca, nieco ponad rok od podobnego wydarzenia, w stoczniach na terenie Federacji Rosyjskiej położono stępki sześciu dużych okrętów nawodnych i podwodnych. Także i teraz, dla podkreślenia doniosłości tych ceremonii, w jednej z nich uczestniczył osobiście prezydent Władimir Putin, w pozostałych dwóch pojawił się wirtualnie.

Tym razem miało to szczególny wymiar, bowiem wybrał on Kercz, leżący na zaanektowanym w 2014 r. Krymie, zaś budowane tam jednostki mają zatrzeć niesmak po zakończonej fiaskiem transakcji zakupu dwóch śmigłowcowców desantowych typu Mistral – Siewastopola i Władiwostoka – od Francji. Dodajmy, że umowę zerwano właśnie z powodu bezprawnego zajęcia terytorium niepodległej Ukrainy.

Dziwna historia zakupu Mistrali przez Rosję zaczęła się 17 czerwca 2011 r., kiedy zawarto kontrakt pomiędzy państwowym koncernem stoczniowym DCNS (dziś Naval Group) a koncernem OAO „Rosoboroneksport”. Na tej podstawie petersburska stocznia „Bałtijskij zawod” zbudowała części rufowe desantowców, zaś rosyjskie firmy dostarczyły część wyposażenia, elektroniki i uzbrojenia. Ale od samego początku transakcja budziła liczne protesty ze strony francuskich partnerów z Unii Europejskiej i NATO, zaś aneksja Krymu spowodowała ostatecznie nałożenie embarga na dostawę obu okrętów. 5 sierpnia 2015 r. zawarto porozumienie, na podstawie którego Rosja otrzymała zwrot wpłaconych zaliczek w wysokości ok. 896 mln EUR i funduszy wydane ten na program w kraju – ok. 100 mln EUR. Ukończone okręty sprzedano dość szybko, bo 10 października 2015 r., Arabskiej Republice Egiptu. Rok później zostały odebrane i pod nazwami Gamal Abdel Nasser i Anwar El Sadat pływają do dziś, choć swego czasu minister obrony narodowej Antonii Macierewicz przekonywał w Sejmie RP, że Egipcjanie odsprzedali je Rosjanom za dolara...

 

Zamiast Mistrali

Na wizytę Putina w stoczni „Zaliw” w Kerczu przygotowywano się od pewnego czasu. Ceremonię planowano na dzień zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, czyli 9 maja, lecz pandemia COVID-19 pokrzyżowała te plany. Kolejny termin, 16 lipca, też nie został dotrzymany. Złośliwi internauci zauważyli, że opóźnienia pozwoliły zbudować dwa lądowiska dla śmigłowców obok zakładu i wyasfaltować drogę je łączącą, rzecz jasna z powodu wizyty prezydenta. Epoka malowania trawy na zielono nie odeszła do lamusa.

Egipski Nasser, czyli niedoszły rosyjski Władiwostok w towarzystwie francuskiego Mistrala. Fot. Marine nationale

Ostatecznie 20 lipca Putin był obecny w trakcie uroczystości położenia stępek dwóch uniwersalnych okrętów desantowych (UDK, uniwiersalnyje diesantnyje korabli) projektu 23900. Przewidziano dla nich nazwy noszone wcześniej przez największe desantowce epoki sowieckiej - Iwan Rogow i Mitrofan Moskalenko, oba projektu 1174 Nosorog. Projekt UDK 23900 opracowało Zielonodolskie Biuro Projektowo Konstrukcyjne z Zielonodolska w Tatarstanie, które sprawuje kontrolę finansową nad kerczeńską stocznią. Gdy w czasie styczniowej konferencji prasowej pokazano Putinowi planszę z sylwetką nowych desantowców, wiele wskazywało na to, że Rosjanie wykorzystali w projekcie wiedzę pozyskaną dzięki współpracy z francuskim koncernem DCNS i okręty te będą dosłownie „rosyjskimi Mistralami”. Obecnie wiemy, że UDK projektu 23900 to zewnętrznie nieco inna konstrukcja, choć w ogólnym zarysie odpowiadająca francuskim protoplastom. Inną rzeczą jest natomiast wnętrze, które może okazać się dość podobne do niedoszłego Siewastopola i Władiwostoka. Wynika to z faktu, że budując te śmigłowcowce, ich instalacje, sporą część wyposażenia mechanicznego itp. dostarczyły firmy z Rosji i dopasowano je do francuskiego projektu, aby okręty spełniały wymagania Wojenno-Morskowo Fłota. Nie można więc wykluczyć, że projektanci nie skorzystali w szerszym zakresie z dokumentacji dostarczonej przez Paryż do budowy Mistrali.

Niestety, mimo przecieków medialnych, w czasie ceremonii nie podano szczegółów technicznych projektu 23900. Z wizualizacji wiemy, że okręty będą miały ciągły pokład lotniczy z co najmniej sześcioma stanowiskami dla śmigłowców, miejsca postojowe dla nich i długą nadbudówkę wyspową na lewej burcie. Brak danych na temat wielkości doku, który zapewne na nich będzie, jak też zdolności transportowych nowych rosyjskich UDK. Szacowana wyporności ma wynieść 23-25 000 ton.

Prezydent Władimir Putin uczestniczył w ceremonii kładzenia stępek nowych desantowców. Fot. Kreml

23 maja agencja informacyjna TASS podała nieoficjalnie, że stocznia „Zaliw” zawarła wówczas umowę z moskiewskim Ministerstwem Obrony na budowę pary UDK za ok. 100 mld RUB.

Nie tylko desantowce

Jak wspomnieliśmy, 20 lipca położono stępki jeszcze czterech innych okrętów w dwóch stoczniach.

W Sankt Petersburgu, w „Siewiernoj wierfi”, ruszyła budowa dwóch fregat projektu 22350 – Admirał Jumaszew i Admirał Spiridonow, które odziedziczyły nazwy po dużych okrętach ZOP projektów 1134A Bierkut-A i 1155 Friegat. Są to kolejne dwie jednostki zmodyfikowanej wersji typu Gorszkow. Stępki Admirała Amielki i Admirała Cziczagowa „położył” także rosyjski prezydent w trakcie wspomnianego, zeszłorocznego „show”, podobnego do obecnego. Fregaty te różnią się od pierwszej trójki projektu 22350 m.in. wzmocnionym uzbrojeniem. O postępach programu budowy tych okrętów piszemy w bieżącym numerze „Wojska i Techniki” 7/2020.

Ostatnia uroczystość odbyła się na dalekiej północy kraju, w Siewierodwińsku. W stoczni „Siewmasz” położono stępki pary wielozadaniowych atomowych okrętów podwodnych projektu 885M Jasień-M. Będą się nazywały Woronież i Władiwostok. To z kolei siódma i ósma jednostka zmodyfikowanego typu Siewierodwinsk. Zajmą one miejsca będących jeszcze w służbie okrętów projektów 971 Szczuka-B, 945 Barrakuda i 945A Kondor. Do tej pory rosyjską flotę zasiliła prototypowa jednostka Siewierodwinsk projektu 885, zaś pierwsza 885M – Kazań – podniesie banderę w tym roku.

Do niedawna snute ustnie przez dostojników państwowych i wysokiej rangi wojskowych plany rozbudowy Wojenno-Morskowo Fłota, po zestawieniu z rzeczywistością, brzmiały czasem śmiesznie, trzeba jednak przyznać, że ostatnie lata to imponujący wzrost wydatków na modernizację podupadłej floty dawnego sowieckiego imperium. Miliardy rubli są przeznaczane na budowę coraz większej liczby jednostek zasadniczych klas, nie tylko zaś „drobnoustrojów” i okrętów pomocniczych oraz specjalnych jak bywało do niedawna. Nie jest to tempo porównywalne z chińskim, ani nawet amerykańskim, ale wskazuje, że Kreml dostrzegł problem ze swoją flotą wojenną, a przy tym jej wartość dla państwa aspirującego współcześnie do roli mocarstwa światowego i szykującego się do eksploracji bogactw Oceanu Arktycznego.

(Tomasz Grotnik) Foto: Zielonodolskie PKB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullmagnifiercrossmenulisthighlightindent-increasesort-amount-asc