Polska ciężka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939 cz.3

Zamknac gorny pulap. Polska ciezka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939

Zamknac gorny pulap. Polska ciezka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939

W pierwszej i drugiej części artykułu „Zamknąć górny pułap…” omówione zostały polskie starania o zakup zagranicznego sprzętu artylerii przeciwlotniczej. Obiektem naszych zainteresowań były nowoczesne armaty przeciwlotnicze 75 mm Schneider typ 4 oraz należące do światowej czołówki ciężkie działa 90 mm wytwarzane przez ten sam koncern. Pozyskanie tylko i wyłącznie dział stanowiło jednak połowę sukcesu, gdyż do ich prawidłowego działania i wyzyskania całości potencjału niezbędny był szereg dodatkowych urządzeń, do których należały: aparaty centralne, dalmierze, lunety nocne, reflektory i nasłuchowniki akustyczne. Zabiegom, których ukoronowaniem miało stać się wprowadzenie na wyposażenie WP tej szerokiej gamy sprzętu pomocniczego poświęcona została trzecia część artykułu.

12 września 1936 r. w siedzibie DepArt. MSWojsk. odbyła się konferencja, w trakcie której, ustalono wstępne koszty zakupu 15 dywizjonów francuskich armat przeciwlotniczych kal. 75 mm. Według sporządzonych wtedy wyliczeń wynikało, że planowany jest zakup 48 aparatów centralnych PZO-Levallois (240 000,00 zł sztuka, w tym trzy egzemplarz rezerwowe), 17 dalmierzy 4 m (115 100,00 zł sztuka, w tym dwa egzemplarze rezerwowe) oraz odpowiedniej liczby sprzętu wspierającego pracę baterii wycenionego na łączną kwotę 31,5 mln zł. Dokładniej rzecz ujmując, pod hasłem „sprzęt nasłuchowy i reflektorowy” kryło się: 105 nasłuchowników z poprawnikami, 105 kompletów okablowania, 60 reflektorów kierunkowych (po 1 na baterię), 120 reflektorów towarzyszących, 180 kompletów okablowania do reflektorów.
Nie planowano natomiast zakupów elektrowni polowych czy stacji ładowania akumulatorów uznając, że tego typu sprzęt jest już fabrykowany w kraju i spełnia wymogi armii. Cały ww. materiał miał być dostosowany do trakcji mechanicznej, z dopuszczalną prędkością maksymalną wynoszącą 45 km/godz. Wysłana w pierwszych dniach października komisja miała zażądać praw licencyjnych na zakupywany sprzęt i ustalić ramowe warunki jego częściowej produkcji w kraju przez polskie przedsiębiorstwa. Nakaz połączenia wszystkich wymogów sprawiał, że praca polskich przedstawicieli we Francji zapowiadała się jako przedsięwzięcie wymagające ponadprzeciętnych umiejętności negocjacyjnych, tak z firmami prywatnymi jak i reprezentantami sojuszniczego rządu i armii. Ponieważ zainteresowania Polaków rozproszone były pomiędzy kilku czołowych producentów, historia współpracy z każdym z nich wymaga odrębnego komentarza.

Sautter-Harle

W tajnym piśmie datowanym na 12 listopada 1934 r. pod nazwą „Próba aparatu podsłuchowego i reflektora kierunkowego” (L.dz.1967/Tjn-Og.) DepTechn. informował zainteresowane strony, że w między 21-23 listopada odbędą się próby nowego aparatu podsłuchowego z reflektorem kierunkowym francuskiej firmy Sautter-Harle (S-H). Całość pokazu miała mieć miejsce w obrębie koszar Batalionu Elektrotechnicznego stacjonującego w Nowym Dworze Mazowieckim. W efekcie pokazu 27 kwietnia 1935 r. podpisano w Warszawie umowę 7/35-36.Sap., w której Towarzystwo Przemysłowe Zakładów Mechanicznych Lilpop, Rau i Loewenstein Spółka Akcyjna (LRL) zobowiązywało się do wyprodukowania w kraju i przekazania DepArt. MSWojsk. 15 egzemplarzy kompletnych aparatów podsłuchowych typu „Sautter-Harle” (…) z zastrzeżeniem, że K.Z.Sap. może wprowadzić pewne zmiany. Wiemy, że obejmujący ten sam typ sprzętu wcześniejszy kontrakt nr 15/34-35.Sap. podpisano 18 maja 1934 r. 24 maja 1936 r. Dowództwo Saperów wystąpiło do Szefa Departamentu Uzbrojenia MSWojsk. z pismem „Nasłuchowniki dla art. plotn. kredyt na r.budż 1936/37” (L.dz.940/tjn.Mat.). Z dokumentu wynika, że w preliminarzu budżetowym na rok 1936/37 postulowano zarezerwowanie kwoty 340 000,00 zł na zakup 17 nasłuchowników typu Sautter-Harle dla artylerii przeciwlotniczej. Cena jednostkowa sprzętu była jak widać niewielka – zaledwie 20 000 zł, co odpowiadało niemal równowartości 1-2 samochodów ciężarowych.
W połowie stycznia 1936 r. zaplanowano przeprowadzenie w ramach stołecznego 1 paplot. „Ćwiczenia doświadczalnego Nr 22”. Pod tą niewiele mówiącą nazwą kryło się badanie możliwości celowania z wykorzystaniem nasłuchowników Sautter-Harle do nieruchomych pozorników dźwiękowych. W ramach zrealizowanego w dniach 4-10 marca badania obsługi ustalały możliwości sprzętu przy namierzaniu celów o jednakowej słyszalności, jak również granicznych wartości odbieranych dźwięków z oba lub jedno ucho. Komisja miała stwierdzić, czy ww. wyposażenie francuskie nadaje się w rzeczywistości do szkolenia i jak to napisano „utrzymania w formie” już wyszkolonych nasłuchowców. Dopiero w drugiej kolejności oczekiwano od obecnych na ćwiczeniach oficerów informacji, czy badane aparaty powinny trafić na wyposażenie nowoczesnych baterii artylerii przeciwlotniczej. Mjr Jórasz w swoim sprawozdaniu z początku 1936 r. stwierdzał, że w nasłuchownikowym sprzęcie francuskim w zasadzie każdy badany parametr wypada gorzej, niż w przypadku analogicznej aparatury austriackiej. Model Sautter-Harle dawał większe błędy w pomiarze azymutu, a mniejsze względem ustalenia kąta położenia (Goerz odwrotnie).
Nie wiemy, czy tego typu informacje dotarły do pracującej nad Sekwaną, jednak do Warszawy dotarły w listopadzie 1936 r. meldunki wskazujące, że stan prac nad urządzeniami do strzelań nocnych był w spółce Sautter-Harle nieco bardziej zaawansowany niż w konkurencyjnym BBT. Polaków zapewniono, że w dyspozycji jest już nasłuchownik nowego wzoru oraz niezależna luneta nocna, natomiast istotny dla nas korektor istniał tylko w projekcie rysunkowym. Po całej serii skomplikowanych zabiegów udało się pod koniec 1936 r. zapoznać z dokumentacją poprawionego aparatu podsłuchowego umieszczonego na przyczepce, a nie z rzekomo gotowym urządzeniem. Jego katalogowe parametry nie odbiegały znacząco od znanego już Polakom modelu wz. 32/wz. 34. Wadą zestawu była konieczność bliskiego umieszczania nasłuchownika, aparatu centralnego i lunety nocnej. Kolejną słabą stroną okazał się planowany ciężar urządzenia podsłuchowego – 2800 kg. Co więcej, firma obiecywała wizytującej jej zakłady komisji, że nowy nasłuchownik faktycznie będzie gotowy dopiero za 10-12 miesięcy od zamówienia, przy czym koszty budowy prototypu ponosił zamawiający. Bez wątpienia tak odległy termin przedstawienia modelowego urządzenia musiał mieć wpływ na podejmowane przez WP decyzje zakupowe.
Inaczej wyglądała sprawa w przypadku oferowanej przez Sautter-Harle lunety nocnej, która była jednym z niewielu gotowych w grudniu 1936 r. elementów całego zestawu. Co istotne, znajdowała się ona również na wyposażeniu armii francuskiej. Całkowity ciężar tego istotnego dla przeciwlotników urządzenia, składającego się z pięciu elementów, przekraczał 450 kg. Celowniczy siedział na ruchomym siodełku, automatycznie zmieniającym położenie względem obrotu lunety. Przyrząd dostosowano do połączenia teletransmisją z aparatem centralnym. Mówiąc o sprzęcie akustycznym marki SH będącym już na wyposażeniu WP pamiętać należy, że nasłuchowniki wz. 32 wykorzystywano, podobnie jak licencyjnie wytwarzane w kraju nasłuchowniki wz. 34 (model SH produkowany w LRL), w bateriach armat wz. 97/25, zmotoryzowanych wz. 18/24 oraz morskim dywizjonie przeciwlotniczym posiadającym armaty wz. 22/24. Dopiero ewentualny nowy model miał wejść na uzbrojenie baterii nowoczesnych armat 75 mm typ 4 lub krajowych odpowiedników.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc