Zaloguj

Operacja Cobra

W wyniku operacji „Cobra” alianci uzyskali zdecydowane przełamanie niemieckiej obrony w Normandii, co pozwoliło im na wyjście w głąb Francji. Na zdjęciu czołgi Sherman z 2. DPanc US Army.

W wyniku operacji „Cobra” alianci uzyskali zdecydowane przełamanie niemieckiej obrony w Normandii, co pozwoliło im na wyjście w głąb Francji. Na zdjęciu czołgi Sherman z 2. DPanc US Army.

Operacja Cobra przełamanie niemieckiej obrony w Normandii.

Wydaje się, że alianci zachodni najbardziej obawiali się samego lądowania w Normandii i tego, że zaraz po desancie nie zdołają opanować plaż, nie ruszą w głąb lądu, wobec czego ich wojska ponosząc ciężkie straty zostaną z powrotem zepchnięte do morza. Tymczasem to się udało. Dobiegł jednak końca czerwiec 1944 r., a alianckie wojska wciąż tkwiły na relatywnie małych przyczółkach, z wielkim trudem przedzierając się przez krainę żywopłotów – nazywaną od miejscowości Villers-Bocage po prostu Bocage. Na osi brytyjskiego natarcia znalazło się nieosiągalne na razie miasto Caen, a na drodze Amerykanów stanęła umocniona pozycja w Saint-Lô.

Celem strategicznym aliantów było dotarcie do rdzennego terytorium Niemiec i jego opanowanie. W tym celu zakładano jak najszybsze przedarcie się przez Francję, by móc rozwinąć front w Belgii, Luksemburgu i na granicy z Niemcami. Zakładano, że jeśli dwa zgrupowania we Francji, jedno na północy, a drugie na południu kraju (lądowanie aliantow w południowej Francji miało miejsce 15 sierpnia 1944 r. w ramach operacji „Dragoon”), będą przeć ku terytorium III Rzeszy, większość niemieckich wojsk się po prostu z Francji wycofa. I w istocie tak się stało, choć w niektórych miastach portowych Niemcy pozostawili silne garnizony, oblegane przez alianckie wojska niekiedy do końca wojny, były to już jednak tylko swoiste „samoutrzymujące się obozy jenieckie”.

W tym okresie zakładano że całość wojsk lądowych będzie podlegała gen. Sir Bernardowi L. Montgomery, który stał na czele 21. Grupy Armii. 1 lipca 1944 r. podlegały mu dwie armie: brytyjska 2. Armia (gen. por. Miles C. Dempsey) i amerykańska 1. Armia (gen. por. Omar N. Bradley). W drodze były dwie kolejne armie: kanadyjska 1. Armia (gen. por. Henry D. G. Crerar) i amerykańska 3. Armia (gen. por. George S. Patton). Na razie jednak należące do nich elementy zostały czasowo podporządkowane 1. Armii amerykańskiej i 2. Armii brytyjskiej, które już we Francji prowadziły działania bojowe. Naczelny dowódca Alianckich Sił Ekspedycyjnych, gen. Dwight D. Eisenhower, któremu podlegały wszystkie komponenty zaangażowane w działania (morski – adm. Sir Bertram H. Ramsay i lotniczy – RAF Air Chief Marshal Arthur W. Tedder), pozostawał na razie w Wielkiej Brytanii, bo chwilowo we Francji nie było miejsca na rozwinięcie tak dużego dowództwa i sztabu, ale często pojawiał się na kontynencie odwiedzając dowódców armii, a nawet korpusów.

Pod koniec czerwca 1944 r. Amerykanie zdobyli miasto i port w Cherbourgu na samym czubku Półwyspu Cotentin (Półwyspu Normandzkiego), czym zapewnili sobie spokój na tyłach, ale sam port był zbyt zniszczony by w zdecydowany sposób zwiększyć możliwości zaopatrzeniowe aliantów, czy też możliwości przerzutu wojsk.
Po niemieckiej stronie ukształtował się o wiele bardziej skomplikowany system dowodzenia. Formalnie na czele sił zbrojnych i państwa stał Wódz i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler. Podlegał mu teoretycznie połączony sztab Oberkommando der Wehrmacht (OKW), na czele którego stał feldmarszałek Wilhelm Keitel. Jemu powinny podlegać dowództwa trzech rodzajów sił zbrojnych. Jednak na czele sztabu Wojsk Lądowych (OKH) również stał Adolf Hitler, natomiast na czele sztabu Sił Powietrznych (OKL) – marszałek Rzeszy Hermann Göring. Ponieważ nosił on specyficzny stopień „nadmarszałka”, więc słuchał się tylko rozkazów Hitlera, z pominięciem Keitla. Z kolei ten ostatni niespecjalnie interesował się sprawami wojny morskiej, więc wielki admirał (morski odpowiednik marszałka) Karl Dönitz również podporządkował się bezpośrednio Hitlerowi. W takiej sytuacji OKW było zbędne.

Operacja Cobra przełamanie niemieckiej obrony w Normandii

Jednak wobec silnego zaangażowania OKH w planowanie, organizowanie i prowadzenie działań bojowych na Froncie Wschodnim, utarło się, że sztab OKH kieruje tym frontem, a OKW – pozostałymi, czyli Frontem Zachodnim (Oberbefehlshaber „West”, OB „West”), Frontem Włoskim (OB „Süd”) i Frontem Bałkańskim gdzie walczono z silną partyzantką (Grupa Armii „E”). Żeby sprawę jeszcze bardziej skomplikować, to organem planowania i wykonawczym OKW był Sztab Dowodzenia Wehrmachtu (Wehrmachtfuehrungsstab), na którego czele stał gen. płk Alfred Jodl, bardzo często pełniący funkcję oficera łącznikowego między dowódcą na teatrze działań wojennych a Adolfem Hitlerem.

Pod OB „West” (feldmarszałek Günther von Kluge) podlegały dwie grupy armii. Na południu GA „G” (gen. płk Johannes Blaskowitz) miała 1. Armię broniącą wybrzeża atlantyckiego Francji i 19. Armię broniącą wybrzeża śródziemnomorskiego. Z kolei na północ od linii Genewa – Loara za obronę Francji odpowiadała GA „B” (feldmarszałek Erwin Rommel) z 15. Armią walczącą po wschodniej stronie, w Belgii i we Francji do Sekwany oraz z 7. Armią walczącą w pasie od Sekwany po Bretanię. Ponieważ Sekwana wpada do kanału La Manche w rejonie miejscowości Le Havre, to cały ciężar walk z aliantami w Normandii spadł na 7. Armię, która została wzmocniona samodzielną Grupą Pancerną „Zachód”.

Naprzeciwko Amerykanów działania bojowe prowadził niemiecki LXXXIV Korpus Armijny dowodzony przez gen. por. Dietricha von Choltitza, w którego skład wchodziło pięć dywizji piechoty: 243. DP, 319. DP, 352. DP, 709. DP i 716. DP. Spośród nich tylko 352. DP była zwykłym związkiem taktycznym, natomiast 243. DP, 319. DP, 709. DP i 716. DP były tzw. dywizjami statycznymi przeznaczonymi do walki w oparciu o obsadzone umocnienia. Nie miały one w związku z tym wystarczającej ilości środków transportu, by się sprawnie przemieszczać. Ponadto w pasie US Army walczył niemiecki II Korpus Spadochronowy, złożony z 3. DSpad i 5. DSpad oraz samodzielnego 2. pułku spadochronowego, dowodzony przez gen. por. Eugena Meindla. 2. KSpad sprowadzono z Bretanii i rozmieszczono wokół Saint-Lô, które to miasto uczyniono silną pozycją umocnioną. Musiało ono zostać zdobyte w pierwszej kolejności, jeśli Amerykanie chcieli przemieszczać się dalej w głąb Francji, w dowolnie wybranym kierunku. Jednocześnie trzeba się było liczyć z tym, że do walki z US Army zostanie skierowany jeden ze związków taktycznych ze składu Grupy Pancernej „Zachód” (gen. wojsk pancernych Leo Freiherr Geyr von Schweppenburg), chwilowo w całości zaangażowanej w walkę z Brytyjczykami i Kanadyjczykami po wschodniej stronie normandzkiego sektora.

1 lipca 1944 r. Hitler wydał rozkaz o utrzymaniu zajmowanych pozycji w rejonie Caen i Saint-Lô, w oparciu o te miejscowości oraz wcześniej przygotowane pozycje obronne. Niemieckie wojska miały nieustannie kontratakować ograniczonymi siłami, by zmęczyć i wyczerpać wojska alianckie, nie pozwalając im na prowadzenie działań ofensywnych o dużym rozmachu. Jednocześnie sektor amerykański został wzmocniony XXXXVII Korpusem Pancernym dowodzonym przez gen. wojsk pancernych Hansa Freiherra von Funcka. Początkowo XXXXVII KPanc składał się z trzech brygad pancernych: 111. BPanc, 112. BPanc i 113. BPanc. 28 czerwca Niemcy podzielili sektor walk w Normandii i dowódca Grupy Pancernej „Zachód” objął dowództwo nad siłami walczącymi z Brytyjczykami, przy okazji obejmując też dowództwo XXXXVII KPanc, bowiem linię rozgraniczenia ustanowiono tuż na zachód od Caumont, gdzie właśnie ów korpus ulokowano.

Operacja Cobra przełamanie niemieckiej obrony w Normandii

Na zachód od tej linii, czyli przeciw Amerykanom, działała teraz 7. Armia, mająca dwa korpusy (armijny i spadochronowy). Ponieważ nie było w niej czołgów wzmocniono ją częścią 2. Dywizji Pancernej SS „Das Reich”, dzięki czemu 7. Armia miała do dyspozycji 50 czołgów PzKpfw III i PzKpfw IV oraz 26 czołgów Pantera. Od 28 czerwca armią dowodził SS-Oberstgruppenführer (generał pułkownik) Paul Hausser (poprzedni dowódca 7. Armii, gen. płk Friedrich Dollmann, zmarł na atak serca). Równocześnie nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy GPanc „Zachód”, został nim generał wojsk pancernych Friedrich Dollmann, wcześniej dowodzący korpusem pancernym na Froncie Wschodnim.

Zgodnie z rozkazami gen. Montgomery’ego, amerykańska 1. Armia miała w lipcu nacierać na południe z jednoczesnym skrętem na wschód w miejscu styku Normandii z Bretanią, co wyprowadzało ją na południowy wschód nieco poza Saint-Lô, frontem w kierunku południowo-wschodnim. Ten manewr miał dać Amerykanom możliwość wyjścia na tyły wojsk brytyjskich, które toczyły ciężkie walki w rejonie Caen ścierając się z większymi siłami niemieckimi, w dodatku głównie pancernymi. Stopniowo wyjście na tyły niemieckiej GPanc „Zachód” mogło stworzyć dla niej trudną sytuację zaopatrzeniową.

W tym momencie amerykańskie wojska miały opanowany cały Półwysep Cotentin, czyli sam północno-zachodni róg Normandii. Generał Bradley założył, że w pierwszej kolejności jego wojska wyjdą na linię Coutances – Caumont, czyli nieznacznie na północ i północny zachód od Saint-Lô. Atak miał się rozpocząć 3 lipca, ale teren był niezwykle trudny – pagórkowaty, częściowo podmokły, pełny zagajników i żywopłotów, które dzieliły pola na małe sektory. Dopiero w drugim etapie działań przewidywano zajęcie samego Saint-Lô i wyjście na południowy wschód od miasta, gdzie pomału zaczynał się bardziej odkryty teren umożliwiający rozwinięcie formacji pancernych i powodzenia na południowy wschód i na wschód. W pierwszym etapie w pasie natarcia armii znajdowało się pięć większych bagien. Powstały one w wyniku niewielkiego nachylenia terenu, tak że płynące tu niewielkie rzeki zamiast toczyć wody do morza, rozlewały się na boki. Amerykanie zamierzali nacierać siłami swoich trzech korpusów, VIII Korpusu po stronie zachodniej (ponieważ miał on najdłuższą drogę do przebycia miał ruszyć pierwszy), VII Korpusu w centrum i XIX Korpusu po wschodniej stronie, wzdłuż rzeki Vire.

VIII Korpus (gen. mjr Troy H. Middleton) składał się z 8. DP, 79. DP, 83. DP i 90. DP. Pierwsza była dywizją kadrową sprzed wojny, natomiast pozostałe były mobilizowanymi rezerwami, rozwiniętymi już w czasie działań wojennych. 11 lipca do VIII Korpusu dołączyła 4. Dywizja Pancerna, a 17 lipca
– 6. Dywizja Pancerna.

VII Korpus (gen. mjr J. Lawton Collins) składał się z 1. DP, 4. DP, 9. DP i 30. DP. Pierwsze dwie były dywizjami kadrowymi sprzed wojny, 9. DP była częściowo rozwinięta, a częściowo w rezerwie, zaś 30. DP to dywizja Gwardii Narodowej, wystawiana przez stany Georgia, Północna i Południowa Karolina oraz Tennessee. Od końca czerwca w korpusie były też dwie dywizje pancerne, 2. DPanc i 3. DPanc. Obie były zorganizowane jako „ciężkie” z dwoma pułkami po trzy bataliony czołgów i pułkiem piechoty zmechanizowanej z trzema batalionami, w dywizji były też trzy dywizjony polowej artylerii samobieżnej.

XIX Korpus (gen. mjr Charles H. Corlett) składał się z trzech dywizji piechoty: 28. DP (Gwardia Narodowa stanów Pensylwania, Ohio, Maryland i New Jersey), 29. DP (Gwardia Narodowa stanów Wirginia, Maryland, Kentucky, Północnej i Południowej Karoliny i Zachodniej Wirginii) i 35. DP (Gwardia Narodowa stanów Missouri i Kansas).

Niemieccy spadochroniarze z II Korpusu Spadochronowego mieli wysoką wartość bojową, choć wielu z nich nigdy nie skakało ze spadochronem. Otrzymali jednak znacznie bardziej gruntowne przeszkolenie w stosunku do pozostałych żołnierzy Wehrmachtu.

Niemieccy spadochroniarze z II Korpusu Spadochronowego mieli wysoką wartość bojową, choć wielu z nich nigdy nie skakało ze spadochronem. Otrzymali jednak znacznie bardziej gruntowne przeszkolenie w stosunku do pozostałych żołnierzy Wehrmachtu.

Ogólnie siły amerykańskie na które składały się dwie dywizje pancerne (cztery – od drugiej połowy lipca) oraz 11 dywizji piechoty, nie licząc korpuśnych jednostek artylerii polowej, przeciwlotniczej i innych jednostek wsparcia, zdecydowanie górowały nad wojskami niemieckimi. O ile w niemieckich dywizjach, a zwłaszcza w „statycznych” dywizjach piechoty byli żołnierze starszych roczników i gorszego stanu zdrowia, to w jednostkach amerykańskich znaleźli się dobrze wyszkoleni, młodzi i sprawni żołnierze. Silniejsza była artyleria, więcej było środków transportu, a ponadto każda dywizja piechoty miała dołączony batalion czołgów, a także dywizjon przeciwpancerny, często samobieżny. W przeciwieństwie do niemieckich związków taktycznych w amerykańskich dywizjach nie było koni, cała artyleria i służby zaopatrzenia były zmotoryzowane.

Wydostać się z Bocage

3 lipca rozpoczęło się amerykańskie natarcie, prowadzone przez trzy dywizje podległe VIII Korpusowi. Ponadto w składzie korpusu była jeszcze 82. Dywizja Powietrznodesantowa, później przekazana do XVIII Korpusu Powietrznodesantowego.

Pierwszym celem było zdobycie wzgórz w rejonie Haye-du-Puits, z których Niemcy mogli obserwować wyładunek zapasów i uzupełnień na normandzkich plażach, używając silnych lornet teleskopowych, przy dobrej pogodzie. Niemcy ani myśleli się cofać z dogodnych pozycji obronnych, zwłaszcza że sprzyjał im lesisty i podmokły teren powodując, że amerykańskie wojska mogły nacierać w niezbyt szerokich pasach.

W tym czasie w LXXXIV Korpusie Armijnym nastąpiły pewne zmiany, bowiem dołączyła do niego zbieranina wcześniej pobitych jednostek, z których sformowano kilka grup bojowych o różnym składzie. Na przykład grupa bojowa płk. Eugena Königa broniąca wzgórz w pasie natarcia VIII Korpusu składała się z resztek 91. DP, 243. DP i ściągniętej z Bretanii części 265. DP. Mimo, że była ona pozlepiana z trzech różnych dywizji piechoty, a raczej z tego co z nich zostało, w porównaniu do etatu była to tylko połowa stanu kompletnej dywizji piechoty. Kolejne wzgórza za nimi, Montgardon i Mont Castre obsadziła 353. DP i resztki 77. DP, które też weszły w skład LXXXIV Korpusu Armijnego.

Kiedy 3 lipca zaczął się amerykański atak wsparty czołgami (z batalionów dywizji piechoty), a impet tego ataku zaskoczył Niemców, także 353. DP została wysłana nieco na północ, by wzmocnić obronę wzgórz w rejonie Haye-du-Puits. Niemcy mieli tu dość silne wsparcie artylerii, zarówno organicznej dywizji (najwięcej ucierpiała w nich sama piechota) jak i korpuśnej. W tej ostatniej było całkiem sporo dział sowieckich zdobytych na Froncie Wschodnim. Niemiecka zdolność do improwizacji imponowała, ściągnięto bowiem też kompanię starych francuskich czołgów lekkich Renault R35, ale lepsze to niż nic.

Starcie było niezwykłe zacięte ale atak 82. Dywizji Powietrznodesantowej, mimo że była ona częściowo osłabiona wcześniejszymi walkami (miała nieco ponad połowę etatowych stanów) był niezwykle skuteczny. Co prawda teren sprzyjał obronie, ale do pewnego stopnia też i atakującym – jeden z batalionów dywizji zdołał skrycie przejść wzdłuż linii żywopłotów i niespodziewanie pojawił się na niemieckim skrzydle. Już do południa 505. pułk powietrznodesantowy opanował wieś St. Sauveur-le-Vicomt i wyszedł na drogę w kierunku głównego wzgórza Haye-du-Puits. Dwa pozostałe pułki, 507. ppd i 508. ppd, również opanowały mniejsze wzgórza. Jedynie 325. pułk piechoty szybowcowej, walczący jako zwykła piechota, został powstrzymany 3 km przed swoim obiektem – wzgórzem Poterie, ale we współdziałaniu z pozostałymi pułkami w końcu udało się zdobyć także i to wzgórze. Do wieczora dywizja wykonała swoje zadania.

Operacja Cobra przełamanie niemieckiej obrony w Normandii

79. DP i 90. DP miały o wiele trudniejsze zadanie atakując główną niemiecką pozycję umocnioną wokół wzgórz Haye-du-Puits. Natarcie prowadziła 90. DP na wschodnim skrzydle. Dywizja ta wcześniej nie wykazała się i jej dowódca oraz dwóch dowódców pułków zostało zdjętych ze stanowiska, nowym dowódcą tego związku taktycznego został weteran kampanii na Aleutach, gen. mjr Eugene M. Landrum. Zdecydowanie poprawił on dyscyplinę w dywizji i tchnął w nią nowego ducha. Teraz cała dywizja musiała się przecisnąć szerokim na 1,5 km suchym pasem między bagnami, pozostając w cieniu wysokiego na 100 m wzgórza Mont Castre. Wobec silnego niemieckiego oporu, pierwszego dnia natarcia 90. DP posunęła się jedynie nieco ponad kilometr.

4 lipca Amerykanie wznowili natarcie, ale i tego dnia 90. DP nie zdołała zrobić znaczących postępów, ogień niemiecki był bardzo silny. Dopiero 5 lipca zdołano częściowo spenetrować obronę Niemców, głównie dzięki dobrej pogodzie, która pozwoliła na silne wsparcie lotnicze. Ciężkie walki o wzgórza były kontynuowane 6 i 7 lipca, a Niemcy wzmocnili swoje pozycje 15. pułkiem spadochronowym z 5. DSpad. Dodatkowo od południa podeszła tu dosłana 7. Armii jako wzmocnienie 2. Dywizja Pancerna SS „Das Reich”. Ostatecznie 8 lipca natarcie 90. DP zatrzymało się całkowicie, nie przebijając korytarza do miejscowości Periers, jak to było planowane.

79. DP też miała trudne zadanie, bowiem by dojść do wyznaczonego obiektu wzgórza Montgardon, musiała pokonać około 10 km terenu porośniętego żywopłotami i zagajnikami, na którym swoje transzeje wykopała 243. DP, a właściwie grupa bojowa utworzona na jej bazie po wcześniejszych walkach. Posuwanie się przez ten teren było jednak bardzo trudne i do pierwszych wzgórz dywizja dotarła dopiero wieczorem 5 lipca. W dodatku Niemcy kilka razy kontratakowali, a ich artyleria była wyjątkowo skuteczna. Dlatego nawet 79. DP, uważana za znacznie lepszą niż 90. DP, też miała trudności z przebiciem się przez dobrze zorganizowaną obronę.

W końcu do 7 lipca dywizji udało się oskrzydlić miasteczko Haye-du-Puits, ale wciąż nie wszystkie wzgórza zostały zdobyte. W dodatku po południu tego dnia na 79. DP spadł kontratak dwóch batalionów z 2. DPanc SS „Das Reich” wspartych czołgami. Wreszcie 8 lipca 79. DP zdobyła szczyt góry Montgardon, ale wciąż jeszcze nie doszła do wyznaczonej do osiągnięcia rubieży. Posuwanie się amerykańskich wojsk było zdecydowanie wolniejsze, niż się tego spodziewano.

W centrum amerykańskiego ugrupowania VII Korpus miał atakować przez w miarę płaski teren z rejonu miejscowości Carentan w kierunku na Saint-Lô, by uchwycić drogę prowadzącą do miasta. Natarcie rozpoczęło się 4 lipca, bowiem dzień wcześniej korpuśna artyleria wspierała sąsiedni VIII Korpus. W momencie ruszenia do ataku VII Korpus składał się z trzech dywizji piechoty, bowiem 1. DP była na tyłach w składzie V Korpusu pozostającego w drugim rzucie armii. Dlatego dysponował on 4. DP, 9. DP i 83. DP.

Pierwszym zadaniem korpusu było natarcie 83. DP w kierunku miejscowości Sainteny, która miała zostać zdobyta jeszcze wieczorem 4 lipca. W wąskim pasie dostępnym do natarcia można było wprowadzić najwyżej jedną dywizję, dopiero za Sainteny korpus mógł się rozwinąć. Ze względu na fakt, że w niemieckim LXXXIV Korpusie Armijnym niewiele zostało sił, by obsadzić tą część frontu, ściągnięto w ten rejon 17. Dywizję Grenadierów Pancernych SS „Götz von Berlichingen”, która była najsilniejszym (obok 2. Dywizji Pancernej SS „Das Reich”) związkiem taktycznym 7. Armii. Wiadomo było, że zadanie relatywnie świeżej (przybyła trzy tygodnie wcześniej) 83. DP było w związku z tym bardzo trudne. Pierwszego dnia dywizja zdołała przesunąć się do przodu zaledwie o kilometr, tracąc blisko 1400 żołnierzy (47 zabitych, 815 rannych i 530 zaginionych, większość tych ostatnich później się odnalazła). W końcu do 6 lipca 83. DP spenetrowała niemiecką obronę tylko dlatego, że jej dowódca pchał poszczególne bataliony, by posuwały się naprzód nie zwracając uwagi na skrzydła. W ten sposób owe bataliony powbijały się w niemieckie ugrupowanie rozcinając je na kilka części i obie strony dokonywały ataków zmierzających do odcięcia wciśniętych pomiędzy wroga pododdziałów. Amerykanie zdołali w końcu dotrzeć do wsi w połowie drogi do Sainteny.

Po drodze jednak 83. DP pokazała wiele niedostatków, nieostrzelanie żołnierzy, łatwość z jaką odłączali się oni od swoich pododdziałów, brak właściwego dowodzenia na poziomie kompanii i batalionów itd. W tej sytuacji dowódca korpusu kazał przesunąć się 83. DP na lewo, na wschodni skraj pasa natarcia, a na jej miejsce wprowadził 4. DP, podporządkowując jej czasowo 331. pułk piechoty z 83. DP. Dowódca doświadczonej bojowo 4. DP wprowadził w pierwszym rzucie 12. pułk piechoty wzmocniony kompanią z 70. batalionu czołgów i kompanią z 801. dywizjonu przeciwpancernego oraz innymi elementami. 6 lipca 12. pułk piechoty ruszył do ataku, ale został powstrzymany przez Niemców.

Amerykański czołg lekki M5 Stuart wyposażony w lemiesz do cięcia żywopłotów. Wynalazek ten okazał się być bardzo przydatny podczas walk toczonych w krainie bocage.

Amerykański czołg lekki M5 Stuart wyposażony w lemiesz do cięcia żywopłotów. Wynalazek ten okazał się być bardzo przydatny podczas walk toczonych w krainie bocage.

W kolejnych dniach obie dywizje, 83. DP i 4. DP, zaczęły sobie poczynać coraz lepiej i nacierały efektywniej, choć nadal Sainteny pozostało niezdobyte. Niemcy jednak ponieśli tak znaczne straty, głównie od ognia artylerii, że sami zaczęli się powoli cofać, choć Amerykanie 7 lipca zatrzymali się. W tym czasie jednak ruszył też XIX Korpus po wschodniej stronie. W tym momencie korpus ten nadal składał się z 29. DP i 30. DP, która później trafiła do VII Korpusu na miejsce 83. DP, oddanej z kolei do VIII Korpusu. Jednocześnie w Normandii rozładowywała się wówczas 35. Dywizja Piechoty, która ostatecznie trafiła do VIII Korpusu.

Operacja Cobra przełamanie niemieckiej obrony w Normandii

XIX Korpus miał o tyle łatwe zadanie, że jego pas natarcia był szeroki na około 10 km i przebiegał między rzekami Taute i Vire, ale najpierw Amerykanie musieli się tam dostać, forsując Vire. Forsowanie jednym z pułków 30. DP rozpoczęło się przed świtem 7 lipca. Do końca dnia cała dywizja przesunęła się mocno na południe między rzekami, choć nie zdołała zdobyć wzgórz na zachód od Saint-Lô, co było jej zadaniem. W tej sytuacji gen. Bradley zdecydował się na wprowadzenie tu do walki właśnie przybyłej 3. Dywizji Pancernej, która miała rozwinąć powodzenie w kierunku rzeczonych wzgórz. Dowódca niemieckiej 7. Armii posadził swoją odwodową 30. Brygadę Szybką (Schnelle Brigade) na rowery i skierował pomiędzy rzeki, by zatrzymać amerykańskie natarcie. Jednocześnie postanowiono wycofać część 2. Dywizji Pancernej SS „Das Reich” z lewego skrzydła 7. Armii i skierować ją nad rzekę Vire, by tu ratować sytuację, mimo oczywistego osłabienia obrony na froncie amerykańskiego VIII Korpusu.

3. Dywizja Pancerna US Army zaczęła się przeprawiać przez rzekę Vire w nocy z 7 na 8 lipca, mając do dyspozycji tylko jedną wąską drogę. Dywizja zamierzała nacierać brygadową grupą bojową CCB. Mimo wprowadzenia do walki sił pancernych, ich posuwanie się nie było szybkie, bowiem musiały się one przedzierać przez krainę żywopłotów. Jednak jeszcze 8 lipca zdobyto ważne skrzyżowanie dróg w Saint Jean-de-Daye. W międzyczasie po południu tego samego dnia Vire przekroczyła też druga brygadowa grupa bojowa 3. Dywizji Pancernej. 9 lipca natarcie wznowiono, mając już jedynie 12 km do Saint-Lô, które Amerykanie mieli nadzieję zdobyć „z marszu”. Jednocześnie z natarciem grupy bojowej CCB z 3. DPanc, na prawe skrzydło idącej po zachodniej stronie 30. Dywizji Piechoty spadł dość silny kontratak 2. DPanc SS „Das Reich”. Dzięki silnemu wsparciu artylerii atak odparto. Jednak zbyt wolne tempo natarcia 3. DPanc spowodowało usunięcie ze stanowiska dowódcy brygadowej grupy bojowej CCB, gen. bryg. Johna J. Bohna, którego po powrocie do Stanów Zjednoczonych szybko
wysłano na emeryturę.

Czytaj pełną wersję artykułu

Przemysł zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc