Artyleria polowa RKKA do 1941 r. cz.2

76,2 mm armata dywizyjna wz. 1936 byla pierwszym dzialem opracowanym pod kierunkiem W. G. Grabina.

76,2 mm armata dywi­zyjna wz. 1936 byla pierw­szym dzia­lem opra­co­wa­nym pod kie­run­kiem W. G. Grabina.

Ostatecznie w dru­giej pię­cio­latce Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona, z kla­sycz­nych sys­te­mów arty­le­ryj­skich, otrzy­mała trzy działa o wąt­pli­wych zale­tach – pół­u­ni­wer­salną 76,2 mm armatę dywi­zyjną F-22, 152 mm arma­to­hau­bicę ML-20 oraz wolną i deli­katną 152 mm armatę dale­ko­no­śną Br-2.

W tym samym cza­sie opra­co­wano i wpro­wa­dzono do maso­wej pro­duk­cji amu­ni­cję arty­le­ryj­ską róż­nego prze­zna­cze­nia. Konstruktorzy biura CKB-22 Rdułtowski, Wasiljew, Kondratjew, Ponomariow stwo­rzyli gło­wi­cowe i denne zapal­niki typu RGM, KT, MD, MG, zapal­nik cza­sowy T-3. Do wojsk dostar­czono przy­rządy obser­wa­cyjne, kie­ro­wa­nia ogniem, przy­go­to­wa­nia danych do strze­la­nia i topo­ge­ode­zyj­nego zabez­pie­cze­nia – lor­nety B-6, BW, BS, B-2 i B-3; lor­nety noży­cowe BST-2 i AST; pery­skopy PDN-2 i PBU, busole pery­sko­powe AB-1; dal­mie­rze DP, DK i DD-1, teo­do­lity TS, TS-2, TT-2 i TT-30. Pododdziały roz­po­zna­nia arty­le­ryj­skiego wypo­sa­żano w namier­niki dźwię­kowe, prze­zna­czone do okre­śle­nia współ­rzęd­nych nie­ob­ser­wo­wa­nych bate­rii prze­ciw­nika na pod­sta­wie dźwięku ich strza­łów a także zabez­pie­cze­nia strze­la­nia wła­snej arty­le­rii na pod­sta­wie odgło­sów roz­ry­wa­ją­cych się poci­sków.
Jednym z naj­waż­niej­szych i naj­bar­dziej zło­żo­nych zadań auto­ma­tyki i tele­me­cha­niki tych lat było stwo­rze­nie przy­rzą­dów kie­ro­wa­nia ogniem arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej do zwal­cza­nia celów powietrz­nych (PUAZO). Głównym ele­men­tem sys­temu tego typu było mecha­niczne urzą­dze­nie – cen­tralny przy­rząd, w któ­rym, na pod­sta­wie danych, napły­wa­ją­cych z środ­ków obser­wa­cji, roz­wią­zy­wane było zada­nie spo­tka­nia się poci­sku z celem i były okre­ślane współ­rzędne punktu celo­wa­nia. Wyniki obli­czeń w postaci kątów napro­wa­dza­nia w płasz­czyź­nie pozio­mej i pio­no­wej oraz nastawy czasu zwłoki zapal­nika, były prze­ka­zy­wane do bate­rii prze­ciw­lot­ni­czej, co pozwa­lało znacz­nie zwięk­szyć cel­ność strze­la­nia i przejść od ognia zapo­ro­wego do strze­la­nia w punkt wyprze­dzony.
W 1932 r. dla kie­ro­wa­nia ogniem bate­rii 76,2 mm armat prze­ciw­lot­ni­czych w Akademii Artyleryjskiej RKKA pod kie­run­kiem Kruze opra­co­wano prze­licz­nik arty­le­ryj­ski PUAZO-1. Podstawą jego dzia­ła­nia było zało­że­nie, że cel leci ze sta­łym kur­sem i pręd­ko­ścią na nie­zmien­nej wyso­ko­ści, zada­nie spo­tka­nia było roz­wią­zy­wane metodą geo­me­tryczną. Azymut i kąt pod­nie­sie­nia były wypra­co­wy­wane przez napro­wa­dze­nie wizjera urzą­dze­nia na samo­lot, dane o odle­gło­ści przy­cho­dziły z dal­mie­rza, roz­miesz­czo­nego oddziel­nie. Nastawy do strze­la­nia z PUAZO-1 do obsług armat prze­ciw­lot­ni­czych prze­ka­zy­wano gło­sowo. W urzą­dze­niu, które obsłu­gi­wało pię­ciu ludzi, nie były uwzględ­niane poprawki mete­oro­lo­giczne i para­laksa. Dlatego po przy­ję­ciu do uzbro­je­nia prze­licz­nika PUAZO-1, prak­tycz­nie od razu przy­stą­piono do jego moder­ni­za­cji. Prace pro­wa­dzono w biu­rze kon­struk­cyj­nym Moskiewskiego Zakładu Elektromechaniki Precyzyjnej (Zakład nr 205). Mechanizm zli­cza­jąco-wyli­cza­jący pozo­sta­wiono bez zmian, ulep­sze­nie w zasa­dzie ogra­ni­czało się do wpro­wa­dze­nia elek­trycz­nego syn­chro­nicz­nego prze­kazu danych do armat (zakupu tego roz­wią­za­nia doko­nano w ame­ry­kań­skiej fir­mie Sperry Gyroscope, a pro­duk­cję uru­cho­miono w zakła­dzie „Elektropribor”). Przelicznik arty­le­ryj­ski PUAZO-2, zatwier­dzony do pro­duk­cji seryj­nej w 1934 r., ważył 1500 kg.
W tym cza­sie lot­nic­two roz­wi­jało się bar­dzo dyna­micz­nie, rosła pręd­kość samo­lo­tów, poja­wiły się armaty prze­ciw­lot­ni­cze o znacz­nie lep­szych para­me­trach. W tych warun­kach prze­licz­nik PUAZO-2, będący urzą­dze­niem typu otwar­tego wyglą­dał na roz­wią­za­nie prze­sta­rzałe, szcze­gól­nie na tle zagra­nicz­nych sys­te­mów tego typu dru­giego poko­le­nia. Zakład nr 205, który zdą­żył otrzy­mać do tego czasu imię Nikity Chruszczowa, dostał zada­nie sko­pio­wa­nia może nie naj­lep­szego, za to na miarę sowiec­kiego prze­my­słu, cze­skiego prze­licz­nika typu zamknię­tego ozna­czo­nego SP. W 1940 r. woj­sku dostar­czono pierw­sze prze­licz­niki arty­le­ryj­skie PUAZO-3. Urządzenie wypra­co­wy­wało dane do pro­wa­dze­nia ognia do celu powietrz­nego w prze­dziale odle­gło­ści od 700 do 13 000 m oraz wyso­ko­ści od 50 do 9600 m. W prze­licz­nik PUAZO-3 można było wpro­wa­dzać poprawki zwią­zane z prze­miesz­cza­niem się celu powietrz­nego, wia­trem i pręd­ko­ścią począt­kową poci­sku. Urządzenie miało dwa wizjery do śle­dze­nia celu w azy­mu­cie i kącie pod­nie­sie­nia, odle­głość była mie­rzona dal­mie­rzem DJa-4. Do mar­szu PUAZO-3 był umiesz­czany na jed­no­osio­wym wózku trans­por­to­wym i ważył 2600 kg, waga w poło­że­niu bojo­wym – 2000 kg. Obsługa liczyła sied­miu ludzi.
W pod­sta­wo­wym prze­licz­niku arty­le­ryj­skim nie­miec­kiej armii, przy­ję­tym do uzbro­je­nia w 1936 r., czte­ro­me­trowy dal­mierz i sys­tem mecha­ni­zmów zli­cza­jąco-wyli­cza­ją­cych roz­miesz­czono na wspól­nej obra­ca­ją­cej się plat­for­mie, co uprasz­czało i zwięk­szało dokład­ność wpro­wa­dze­nia danych w PUAZO. Konstrukcja typu odkry­tego, waga w poło­że­niu bojo­wym – 950 kg. W zasa­dzie dzia­ła­nia prze­licz­nika przy­jęto zało­że­nie o pro­sto­li­nio­wym i ze sta­łymi para­me­trami ruchu celu w każ­dej płasz­czyź­nie: Chociaż odno­sił się on do pierw­szego poko­le­nia PUAZO, to pod wzglę­dem dokład­no­ści prze­wyż­szał wiele prze­licz­ni­ków arty­le­ryj­skich dru­giego poko­le­nia, na przy­kład, PUAZO SP (Czechy, pro­to­typ PUAZO-3), ale ustę­po­wał prze­licz­ni­kom trze­ciego poko­le­nia – nie­miec­kiemu Wikog GSH i ame­ry­kań­skiemu M-7.
Oczywiście, każdy prze­licz­nik PUAZO wyma­gał dobrego indy­wi­du­al­nego przy­go­to­wy­wa­nia żoł­nie­rzy arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej oraz ich spraw­nego zespo­ło­wego dzia­ła­nia.
Rozwój sys­te­mów arty­le­ryj­skich szedł drogą nie­prze­rwa­nej inten­sy­fi­ka­cji ognia coraz potęż­niej­szych dział, zwięk­sza­nia zasięgu strze­la­nia, szyb­ko­strzel­no­ści a także manew­ro­wo­ści na polu walki. Trakcja konna już nie mogła zapew­nić nie­zbęd­nej ruchli­wo­ści nowych sys­te­mów arty­le­ryj­skich, szcze­gól­nie szcze­bla kor­pu­śnego i wiel­kiej mocy, waga któ­rych z uwzględ­nie­niem prze­wo­żo­nego zapasu amu­ni­cji i wypo­sa­że­nia w spo­sób istotny wzro­sła. Dlatego pod­jęto dzia­ła­nia w kie­runku jej moto­ry­za­cji.
Do początku lat trzy­dzie­stych ubie­głego wieku nie­liczne cięż­kie działa cią­gnęły rol­ni­cze trak­tory gąsie­ni­cowe Bolszewik, sko­pio­wane z ame­ry­kań­skiego Holta i Kommunar – char­kow­ska replika nie­miec­kiego Hanomaga. W końcu 1934 r. w char­kow­skim zakła­dzie zbu­do­wano doświad­czalną par­tię, a w 1935 r. roz­wi­nięto seryjną pro­duk­cję śred­niego cią­gnika Komintern, w któ­rym jako nośnik wyko­rzy­stano pod­wo­zie czołgu T-24, kabinę i skrzy­nię ładun­kową od cię­ża­rówki ZIS-5 oraz zasto­so­wano ory­gi­nalny, nie­za­wodny i nie­wy­ma­ga­jący pod wzglę­dem paliwa sil­nik o mocy 130 KM. Ciągnik roz­wi­jał na dro­dze pręd­kość 30 km/godz. i mógł obsłu­gi­wać prak­tycz­nie cały park sowiec­kich cięż­kich sys­te­mów arty­le­ryj­skich. A w 1939 r. Charkowianie zade­mon­stro­wali ciężki die­slow­ski cią­gnik Woroszyłowiec, prze­zna­czony do holo­wa­nia dział dużej i wiel­kiej mocy, a także uszko­dzo­nych śred­nich i cięż­kich czoł­gów (waga przy­czepy: 18 000 kg), roz­wi­ja­jący z peł­nym obcią­że­niem pręd­kość 20 km/godz.
Stalingradzki zakład pro­duk­cji trak­to­rów w 1937 r. uru­cho­mił wytwa­rza­nie modelu STZ-5 – trans­por­to­wego wariantu cią­gnika rol­ni­czego STZ-3, zdol­nego do holo­wa­nia sys­te­mów arty­le­ryj­skich o wadze do 3400 kg ze śred­nią pręd­ko­ścią 10 – 14 km/godz. Do wybu­chu wojny wyko­nano ich 3439 sztuk. Oprócz tego, na potrzeby woj­ska były mobi­li­zo­wane rol­ni­cze STZ-3, a także cze­la­biń­skie „Caterpillary” CzTZ-60 i CzTZ-65.
  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE