Zaloguj

Global Drone Conference 2020

Od lewej: moderator Joanna Wieczorek, Praktyka Prawa Lotniczego Dentons i Goście: Bartosz Orłowski – Siły Zbrojne RP i PAŻP, Maciej Włodarczyk Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, płk Tomasz Gugała – Polska Grupa Zbrojeniowa S.A., Krzysztof Śmierciak – UAVS Poland, Eric Lanquetin AirFrance.

Od lewej: moderator Joanna Wieczorek, Praktyka Prawa Lotniczego Dentons i Goście: Bartosz Orłowski – Siły Zbrojne RP i PAŻP, Maciej Włodarczyk Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, płk Tomasz Gugała – Polska Grupa Zbrojeniowa S.A., Krzysztof Śmierciak – UAVS Poland, Eric Lanquetin AirFrance.

Czy drony to przyszłość globalnej siły gospodarczej? Na jakie wsparcie mogą liczyć firmy z sektora dronowego? Jakie możliwości finansowania istnieją na polskim i europejskim rynku? Czy systemy takie jak PANSA UTM to szansa na bezpieczną integrację dronów z innymi użytkownikami przestrzeni powietrznej? Jakie sektory współpracują z dronowymi spółkami?

Na te i inne pytania odpowiedzieli eksperci podczas Global Drone Conference – odbywającej się na kieleckim Aviation Expo. Organizatorem spotkania były Targi Kielce i Joanna Wieczorek, kierująca praktyką Prawa Lotniczego Kancelarii Dentons. Podczas konferencji poznaliśmy projekty kilku polskich spółek m.in. PGZ, Flytronic, Cervi Robotics, Pelixar, UAVS Poland, Spartaqs Group. Panele dyskusyjne, które w tym roku koncentrowały się przede wszystkim na finansowaniu sektora dronowego i bezpiecznej integracji pokazały jak bardzo sektor poszedł do przodu na przestrzeni kilku lat.

Profesor doktor habilitowany Stanisław Mikrut z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie podczas prelekcji na temat detekcji.

Profesor doktor habilitowany Stanisław Mikrut z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie podczas prelekcji na temat detekcji.

Finansowanie spółek dronowych

Jak wygląda finansowanie branży dronowej w Polsce? Czy spółki skarbu państwa powinny inwestować w rodzime rozwiązania bezzałogowych systemów powietrznych? Jak wygląda wsparcie młodych firm z innowacyjnymi technologiami? Te i wiele innych tematów zaadresowane zostały przez Dawida Smółkę, CEO prywatnego funduszu inwestycyjnego Nanovision VC; Włodzimierza Kuca, Dyrektora działu inwestycji B+R w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju; Karolinę Leszek, konsultant ds. Rozwoju, Dotacji i Innowacji w Dentons oraz Łukasza Chacińskiego, Członka Zarządu w Dronehub Group.

Sposób pozyskiwania funduszy omówiony został na przykładzie spółki Cervi Robotics, której przedstawiciele podzielili się informacjami na temat istniejących możliwości finansowania oraz metodami pozyskiwania funduszy w firmach technologicznych. Vadym Melnyk, CEO Cervi Robotics, jako moderator kierował się w dialogu praktycznym doświadczeniem zdobytym bezpośrednio w biznesie.

Na początku rozwoju technologii bezzałogowej środki finansowania były pozyskiwane w zupełnie innym celu niż obecnie. Firmy wchodzące na rynek starały się o pomoc ze strony instytucji państwowych w celu tworzenia samych modeli/konstrukcji dronów, udoskonaleń w konstrukcjach oraz podstawowych funkcjonalnościach. Z biegiem lat trendy się pogłębiły, a projekty stały się bardziej zaawansowane i skoncentrowane na określonych branżach, np. branży medycznej, lotniczej, kolejowej itd.

Ponad 5 lat temu w rundzie pre seed w naszą spółkę Dronehub zainwestował prywatny fundusz Nanovision VC i wtedy to była inwestycja o wysokim ryzyku z dwóch powodów. Po pierwsze, była to inwestycja pre seedowa, ale również jako jedyni w Polsce zajmowaliśmy się produkcją zaawansowanych rozwiązań dronowych, co było czymś naprawdę rzadkim. My jako spółka Dronehub zajmujemy się budową infrastruktury naziemnej dla dronów czyli hangarów – dronhubów, bo tak nazywa się nasz produkt, pozwalający zautomatyzować, a w przyszłości zautonomizować loty dronów, czyniąc te loty lotami 24-godzinnymi i w zależności od zastosowania, czy to w kontekście monitoringu, czy to w kontekście inspekcji uczynić te loty autonomicznymi – mówił Łukasz Chaciński.

Inwestycja ta była ryzykowna bowiem jest to unikalny pierwszy taki produkt na świecie. Owszem, istniały firmy, które rozpoczęły budowę analogicznego rozwiązania np. izraelskie Airobotics czy SkySense, natomiast w Polsce nie było takiego pomysłu i jak do tej pory jesteśmy jedyną polską firmą, która taką infrastrukturę produkuje. Dronehub pozwala na to, by dron mógł wystartować z garażu, przelecieć 30 km, wylądować w kolejnym garażu, wymienić automatycznie baterię i lecieć dalej na wcześniej zaprogramowaną misję –tłumaczyli eksperci reprezentujący.
W dalszym etapie finansowania Cervi Robotics korzystała z funduszy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, m.in. w projekcie, który również jest unikalnym projektem na skalę światową. Airvein to projekt przenoszenia krwi za pomocą dronów z wykorzystaniem infrastruktury naziemnej i specjalnych garaży. Ich zadaniem jest transport cargo poprzez ramię robotyczne do drona, który później przewozi środki medyczne o dużym priorytecie.

Ratownictwo morskie na fali

Pelixar to stosunkowo młoda firma na naszym rynku, w krótkim czasie zdołała opracować kilka unikalnych technologii i kilka autorskich rozwiązań technicznych.

Wśród nich jest dron do monitoringu zanieczyszczenia powietrza z funkcją tworzenia map rozkładu i stężenia zanieczyszczenia. Dron do wsparcia zadań SAR (poszukiwawczo-ratowniczych) z możliwością bezpośredniego dostarczenia środków ratowniczych o masie do 2,5 kg do osoby zagrożonej, holowania rozbitka lub tonącego o masie do 120 kg z stałą prędkością do 7 km/h. System do Lotniczego Monitoringu Bezpieczeństwa dedykowanego infrastrukturze krytycznej i kluczowej, zdolny do wykonywania misji automatycznych ze stałą prędkością do 80 km/h i niekorzystnym środowisku technicznym.

Swoje projekty Pelixar realizuje w kooperacji z partnerami jak np.: Laboratorium Zaawansowanych Analiz Środowiskowych, Politechnika Gdańska, Morska Służba Poszukiwań i Ratownictwa SAR, Centrum Zarządzania Kryzysowego miasta Elbląg i sopocki WOPR (Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe).

Celem kluczowego projektu Pelixara było opracowanie przełomowego rozwiązania w formie automatycznego systemu kierującego lotem drona, zdolnego do samodzielnego poszukiwania osób zagrożonych/zagubionych/tonących w oparciu o algorytm sztucznej inteligencji. To ambitny projekt o znaczeniu międzynarodowym, który dokonał przełomu w prowadzeniu operacji SAR przez służby ratownicze.

W przypadku, gdy dron napotka na swojej drodze rozbitka lub osobę tonącą, będzie zatrzymywał lot, monitor wyświetli to miejsce do weryfikacji w czerwonym prostokącie, a rolą operatora/ratownika będzie dokonanie weryfikacji za pomocą kamery z zoom’em, czy jest to jakiś pływający przedmiot, czy osoba potrzebująca pomocy – tłumaczył na konferencji Marcin Swystun. Wówczas system automatycznie wznowi lot albo zostanie udzielona pomoc bezpośrednia. Takich podobnych systemów jest kilka na świecie, natomiast nasz ma wiele przewag technologicznych, a mianowicie jest oparty, o algorytm sztucznej inteligencji wykorzystującej kamerę termowizyjną, a nie kamerę RGB czyli kamerę światła widzialnego, co daje dużo większą widzialność i operacyjność zarówno w dzień, jak i w nocy, dodatkowo obliczenia dokonywane będą na pokładzie bezzałogowca. Budżet projektu oszacowano na ponad 1,3 mln zł, z czego wkład własny wynosi ponad 367 tys. zł.

reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc