Włoskie pancerniki schyłku XIX wieku

Pancernik Emanuele Filiberto tuz po ukonczeniu budowy,  w wiktorianskim malowaniu.

Pancernik Emanuele Filiberto tuz po ukonczeniu budowy, w wiktorianskim malowaniu.

Pod koniec XIX wieku flota włoska znalazła się na skraju stagnacji. Po zbudowaniu serii wielkich pancerników „garnizonowych” (łącznie siedem – ich wzorcem był Duilio) i trzech dużych typu Re Umberto wydatki ponoszone na flotę wzrosły niewspółmiernie. Zabrakło natomiast politycznej wizji, w którym kierunku Regia Marina powinna się rozwijać w kolejnym dziesięcioleciu. Artykuł ten jest rozszerzoną kontynuacją tekstu o włoskich pancernikach lat 1860-1905, jaki ukazał się w numerze specjalnym 1/2015 naszego miesięcznika, jeszcze pod starym tytułem „Morza i Okręty”.

Zamawiane wielkie pancerniki były nie tylko drogie w budowie, ale także w toku późniejszej eksploatacji. Do kosztów osobowych dochodziła również kwestia zaopatrzenia floty w pociski, materiały miotające i dobrej jakości węgiel. Na przełomie wieków Włochy stale cierpiały na deficyt tego paliwa i musiano je sprowadzać z Austro-Węgier, później z Wielkiej Brytanii, a w czasie I wojny światowej nawet ze Stanów Zjednoczonych. Importowano także płyty pancerne, z których produkcją włoskie stalownie nie potrafiły sobie początkowo poradzić. Sytuację pogarszał fakt kryzysu gospodarczego oraz załamanie się włoskiej ekspansji kolonialnej we wschodniej Afryce. W takich warunkach budowanie nowych jednostek (krążowników, kanonierek torpedowych i torpedowców) stało pod znakiem zapytania, a zamawianie kolejnych wielkich pancerników w ogóle nie wchodziło w grę ze względów politycznych. Konieczne stało się zatem zaprojektowanie okrętów według zupełnie innej filozofii. Następne pancerniki musiały być tańsze w budowie, a więc i mniejsze. W tym czasie popularna była koncepcja „gradu pocisków”, postanowiono zatem, że nowe jednostki powinny być uzbrojone w lżejsze armaty, ale za to o większej szybkostrzelności. Zmieniono także filozofię opancerzenia okrętów. W miejsce maksymalnie grubego pancerza burtowego tylko na śródokręciu postanowiono, że pancerz musi chronić całą długość kadłuba, tak jak na nowych pancernikach francuskich. Projekt okrętów przygotował inspektor Korpusu Inżynierów Morskich Giacinto Pullino (1837-1898, znany jako twórca pierwszego włoskiego okrętu podwodnego – Delfino). Decyzję o ich budowie podjął minister marynarki Benedetto Brin (1833-1898, w jednym z kilku rządów Giovanniego Giolittiego), który na tym stanowisku zamienił zmarłego nagle w 1892 r. adm. Simone’a Pacoreta de Saint-Bona. Warto przypomnieć, że Brin był nie tylko politykiem, przemysłowcem i inżynierem, ale także zwolennikiem budowy okrętów szybkich, a jego dziełem były projekty pancerników typów Caio Duilio i Italia, a częściowo i typu Regina Margherita, o którym w dalszej części artykułu.
Samą budowę nowych pancerników realizowano za czasów, gdy ministrem marynarki był adm. Carlo Alberto Racchia. Okręty te były mniejsze od jednostek typu Re Umberto o około 5000 t (wyporności pełnej – przyp. red.) i tańsze o mniej więcej 5 mln lirów (równowartość kosztów budowy krążownika Piemonte). Zamówiono tylko 2 pancerniki tego typu, choć wcześniej planowano zbudowanie 3 (tak jak typu Re Umberto). Na uzbrojenie główne wybrano nowe armaty kal. 254 mm L/40. W działa te – ale w wieżach jednolufowych – wyposażono nie tylko nowo projektowane pancerniki, ale także niektóre z udanych i chętnie kupowanych przez floty zagraniczne krążowników pancernych typu Giuseppe Garibaldi. Siła niszcząca tych armat może wydawać się mała w porównaniu do dział kal. 431 mm pancerników typu Ruggiero di Lauria (pozostałe okręty serii to Francesco Morosini i Andrea Doria). Ale to nie do końca prawda. Pocisk kal. 431 mm miał rzeczywiście masę 908 kg (ładunek miotający w postaci 420 kg prochu czarnego), ale szybkostrzelność tych dział to raptem jeden wystrzał na 3-4 minuty. Tymczasem armaty kal. 254 mm strzelały pociskami o masie 205 kg (ładunek miotający – 35 kg prochu bezdymnego) w tempie 3 wystrzałów na minutę. Innymi słowy, w ciągu 4 minut działa kal. 431 mm mogły wystrzelić
w stronę wroga pociski o łącznej masie 3632 kg, a lżejsze armaty – o masie prawie 3 razy większej! Oczywiste jest, że im więcej pocisków zostanie wystrzelonych w stronę przeciwnika, tym większe jest prawdopodobieństwo jego trafienia, szczególnie że nie było jeszcze w tamtych czasach skutecznych systemów kierowania ogniem. Armaty zamontowano w nowych dwudziałowych wieżach. Zastosowano je po raz pierwszy na włoskim pancerniku. Wcześniejsze rozwiązania zakładały ustawienie dział w barbetach i osłonięcie ich pancernymi maskami. Tym razem zdecydowano się na nowoczesne rozwiązanie wypróbowane we flotach europejskich.
W sumie wyprodukowano 6 wież, każda dla 2 dział kal. 254 mm. Cztery trafiły na pokłady nowych jednostek typu Ammiraglio di Saint Bon. Dwie ostatnie postanowiono zamontować na pancerniku Dandolo, który – jako jedyny z pary – był w latach 1895- -1898 modernizowany w La Spezii.
Uzupełnieniem uzbrojenia były armaty szybkostrzelne kal. 152 i 120 mm (po 8 szt. każdych). Cięższe armaty posadowiono w kazamatach na pokładzie artyleryjskim, a lżejsze na pokładzie górnym oraz dolnych kondygnacjach nadbudówki dziobowej i rufowej na stanowiskach osłoniętych maskami. Okręty tego typu niewiele się od siebie różniły. Najłatwiej rozpoznać pancernik Emanuele Filiberto po znacznie wyższych kominach, które przycięto dopiero w czasie remontu w 1913 r.
Niestety nowe pancerniki, gdy weszły do służby w 1897 r. znalazły się w ogniu krytyki. Uznano, że są zbyt słabo uzbrojone i opancerzone w porównaniu do ewentualnych przeciwników – okrętów francuskich lub brytyjskich, a nawet względem nowych krążowników pancernych typu Giuseppe Garibaldi. Potrzebny był nowy projekt, który zaczęto w czasie gdy jednostki typu Emanuele Filiberto były na etapie wyposażania. Prace podjął nad nim Benedetto Brin, który zaprojektował pancernik o wyporności normalnej 13 000 t, będący odpowiedzią na znajdujące się w służbie brytyjskie pancerniki typu Majestic. Założenia projektowe były jednak ambitniejsze, gdyż nowe okręty miały być szybsze, mieć działa kal. 203 mm w roli artylerii średniej i 4 nowe armaty kal. 305 mm jako artylerię główną. Brin nie zobaczył swojego dzieła, gdyż 24 maja 1898 zmarł (pół roku przed położeniem stępki jednostki prototypowej). Projekt dokończył gen. inż. Ruggero Alfredo Micheli. W toku prac stoczniowych wprowadzono kilka zmian. Po pierwsze poprawiono dzielność morską, podnosząc wolną burtę na dziobie i rufie (okręty były gładkokadłubowe). Poza tym zmniejszono liczbę dział kal. 203 mm do 4 w kazamatach na rogach nadbudówki na śródokręciu, zaś na pokładzie artyleryjskim ustawiono armaty kal. 152 mm. Projekt zakładał, że okręty otrzymają potężną siłownię o mocy nominalnej 20 000 KM, która miała zabezpieczać prędkość na poziomie 20 w.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc