HMS Bristol „Biały słoń” powojennej Royal Navy

HMS Bristol „Biały słoń” powojennej Royal Navy

HMS Bristol „Biały słoń” powojennej Royal Navy. HMS Bristol w 1982 r., jeszcze z anteną radaru typu 965R. Przed pomostem nawigacyjnym widać, niedawno zainstalowane, wyrzutnie celów pozornych Corvus. Poniżej anteny radaru typu 992Q są już anteny systemu WRE UAA‑1.

Brytyjski niszczyciel rakietowy Bristol miał być prototypem planowanej serii ośmiu okrętów typu 82. Ostatecznie nie doczekał się narodzin siostrzanych jednostek, przez co uzyskał w królewskiej flocie niezbyt chlubny status tzw. białego słonia, a więc czegoś kosztownego, ale niezbyt potrzebnego. Pomimo tego użytkowany jest do dziś, co prawda w roli stacjonarnego obiektu szkoleniowego, i pozostać ma w służbie do końca obecnej dekady.

Pod koniec lat 50. XX w. brytyjska Admiralicja zaczęła studia nad następcą, jeszcze wówczas projektowanych, niszczycieli typu County (Devonshire i 7 dalszych), uzbrojonych w przeciwlotniczy system rakietowy średniego zasięgu Seaslug. Planowano wówczas, że w połowie następnej dekady Royal Navy będzie dysponować w sumie tuzinem niszczycieli rakietowych, które uzupełniać będzie 8 „klasycznych” jednostek typu Daring. Pozostające w służbie starsze okręty tej klasy miały do tego czasu zostać wycofane lub przebudowane na fregaty ZOP. W przypadku następców okrętów typu County nie przewidywano już systemu Seaslug, w stosunku do którego od początku wysuwano szereg zarzutów – miał choćby bardzo ograniczone zdolności zwalczania celów nisko lecących, a także manewrujących. W tym przypadku czynnikiem ograniczającym jego efektywność bojową była zastosowana metoda naprowadzania w radarowej wiązce prowadzącej, w której wraz z odległością spadała dokładność naprowadzania. Inną wadą konstrukcji pocisku, wynikającą z tego, że pierwszy stopień tworzyły 4 odrzucane przyspieszacze, była wysoka wartość minimalnego zasięgu, wynosząca aż 9 km! Kolejnym nierozwiązywalnym problemem były wręcz monstrualne rozmiary systemu, nie tylko zresztą samego pocisku, ale także: wyrzutni, układu przeładowania wyrzutni i magazynu (a raczej hangaru...) pocisków. Te zaś, przy konieczności dysponowania minimalnym do zaakceptowania zapasem amunicji, czyniły praktycznie niemożliwym jego instalację na jednostkach o wyporności poniżej 5000 ts. Ciekawostką jest, że bynajmniej nie najmniejszy, bo 3550‑tonowy, projektowany niszczyciel GW 24 miał dysponować tylko 12 Seaslugami, a pozostałe jego uzbrojenie stanowić miały jedynie 3 zdwojone armaty plot. kal. 40 mm i dwie stałe wyrzutnie torped kal. 533 mm. Nosiciele Seaslugów musiałyby być bardzo drogie zarówno pod względem kosztów budowy, jak i bieżącej eksploatacji, co było nie do udźwignięcia dla ówczesnego budżetu Royal Navy, niezwykle obciążonego programem budowy pierwszych atomowych okrętów podwodnych i modernizacją lotniskowców.

Pierwsze studia

Głównie z tych powodów zdecydowano o zakończeniu budowy niszczycieli typu County o wyporności pełnej 6100 ts na ósmej jednostce oraz opracowaniu od podstaw znacznie mniejszej i tańszej jednostki z przeciwlotniczym uzbrojeniem rakietowym. Miały być one nosicielami, cechującego się znacznie bardziej „kompaktowymi” rozmiarami i przy tym znacznie efektywniejszego, systemu rakietowego SIGS (Small ships Integrated Guided weapon System) z gabarytami – według wymagań – zbliżonymi do systemu artyleryjskiego średniego kalibru, co z kolei miało umożliwiać jego montaż na okrętach o wyporności już około 3000 ts. Jedno z głównych wymagań dla SIGS dotyczyło standardów składowania i bieżącej obsługi pocisków kierowanych, jak najbardziej zbliżonych do obowiązujących w przypadku amunicji artyleryjskiej. Oczekiwano wprowadzenia systemu SIGS do uzbrojenia pod koniec lat 60., przy czym jego cena zakupu miała być znacznie niższa od poprzednika – Seasluga Mk 2. W procesie rozwoju nowy system otrzymał najpierw oznaczenie CF.299, a w końcu GWS 30 Sea Dart. Jeszcze w 1960 r. uważano, że jego nosicielami będą zmodernizowane fregaty typu Leander. Ta koncepcja została w 1961 r. rozwinięta do postaci jednostek, roboczo nazwanych SIGS Frigate (potem CF.299 Frigate, czy Post Leander), o wyporności pełnej 3500 ts i analogicznym jak w Leanderach napędzie turboparowym, zapewniającym prędkość maksymalną rzędu 28 w. Identyczny miał być także zestaw wyposażenia hydrolokacyjnego, za to przewidywano zupełnie inne stacje radiolokacyjne i bojowy system dowodzenia. Wówczas optymistycznie zakładano, że wyrzutnia systemu SIGS i magazyn na 26 rakiet zajmie tyle samo miejsca na dziobie okrętu co wieża zdwojonej armaty kal. 114 mm Mk 6 i jej podpokładowy magazyn amunicyjny. Okręty miały zostać dodatkowo uzbrojone w rakietowy system plot. bliskiego zasięgu Seacat, jak również miotacz bomb głębinowych Limbo lub 2 lekkie śmigłowce Westland Wasp systemu MATCH (MAnned Torpedo-Carrying Helicopter). Te ostatnie nie przenosiły żadnych systemów wykrywania celów i pełniły rolę wyłącznie nosicieli torped ZOP kal. 324 mm lub bomb głębinowych, które miały zwalczać okręty podwodne przeciwnika wykryte przez sonary okrętów nawodnych (później dostosowano je także do przenoszenia lekkich kierowanych pocisków przeciwokrętowych AS 12). Koszty budowy miały być wyższe niż Leanderów, ale różnica miała być niezbyt duża. Znaczna unifikacja obu typów miała umożliwić płynne przejście od budowy fregat ZOP do budowy jednostek przeciwlotniczych po zakończeniu fazy rozwoju systemu SIGS/CF.299.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc