Bitwa o Dniepr cz.1

Pododdział sowieckich saperów naprawia uszkodzony most pod ogniem przeciwnika; Front Centralny.

Pododdział sowieckich saperów naprawia uszkodzony most pod ogniem przeciwnika; Front Centralny.

Bitwa o Dniepr była jednym z trzech największych starć zbrojnych 1943 r. Jeżeli pod Stalingradem niemieckim wojskom zadano bolesną klęskę, na Łuku Kurskim zaś pozbawiono je ostatniej nadziei na odwrócenie losów wojny na swoją korzyść, to bitwa o Dniepr pokazała, że Wehrmacht nie jest już w stanie zatrzymać natarcia Armii Czerwonej – nawet korzystając z dogodnej naturalnej rubieży.

Po bitwie na Łuku Kurskim sowiecka Kwatera Główna (Stawka) Najwyższego Naczelnego Dowództwa, dostrzegając głębokie zmiany we wzajemnym stosunku sił na froncie i w całym wojskowo-politycznym otoczeniu, podjęła energiczne decyzje mające na celu maksymalne wykorzystanie otwierających się nowych możliwości.
Siły Wehrmachtu na Wschodzie znacznie osłabły. Straty w sprzęcie bojowym były na tyle duże, że sprostanie zapotrzebowaniu na jego szybkie uzupełnienie stało się bardzo trudnym zadaniem dla gospodarki Niemiec, jakościowe mobilizacyjne możliwości osiągnęły swoją granicę, brakowało rezerw. W lipcu-sierpniu 1943 r. straty Niemiec na froncie wschodnim przekroczyły 500 tys. ludzi, uzupełnienie zaś dało około 240 tys.
Jakby tego było mało natarcie wojsk anglo-amerykańskich na Śródziemnomorskim Teatrze Działań Wojennych zmusiło Hitlera w lipcu do wydania rozkazu o przerzucie na Zachód 4. Floty Powietrznej, korpusu pancernego SS i szeregu innych związków. W tym samym czasie przemysł zbrojeniowy ZSRS pracował pełną mocą, dostarczając miesięcznie 2150 czołgów i dział samobieżnych, 10 500 dział i moździerzy, 2600 samolotów.
Znaczącą rolę w zapewnieniu pracy przemysłu i zaopatrzenia armii odgrywały sojusznicze dostawy Lend-Lease. Na przykład, w korpusach pancernych i zmechanizowanych 20-24 proc. wyposażenia stanowiły brytyjskie i amerykańskie czołgi. Armia Czerwona bez większych problemów otrzymywała uzupełnienie stanów osobowych, wliczając w to zasoby ludzkie z wyzwolonych ziem. W przeciągu lipca i sierpnia frontom z Odwodu Naczelnego Dowództwa przekazano jedenaście armii.
Plan kampanii letnio-jesiennej 1943 r. przewidywał rozwinięcie ogólnego natarcia Armii Czerwonej na froncie od Wielkich Łuków do Morza Azowskiego, w celu zadania klęski Wehrmachtowi na kierunkach strategicznych zachodnim i południowo-zachodnim. Głębokość zadań, postawionych przed wojskami sowieckimi w tym ogromnym natarciu, wynosiła 250-300 km przy szerokości pasa działań bojowych 1000-1200 km.

Czołgiści 5. Dywizji Pancernej SS „Wiking” podczas odpoczynku; 1943 r.

Czołgiści 5. Dywizji Pancernej SS „Wiking” podczas odpoczynku; 1943 r.

Marszałek Józef Stalin nalegał na natychmiastowe przejście do natarcia, żeby nie dać przeciwnikowi czasu na przygotowanie obrony na podejściach do Dniepru. Marszałek Gieorgij Żukow wspomina, że, zgadzając się z ogólną koncepcją, był on przeciwny operacjom, w trakcie których wojska miały przeprowadzać uderzenia czołowe. Przy istniejącej konfiguracji linii frontu istniały możliwości wykonania operacji, w trakcie których będzie możliwe odcięcie i otoczenie dużych zgrupowań wojsk przeciwnika. W szczególności, przy pewnym przemieszczeniu wojsk, można było silnym uderzeniem z rejonu Charków – Izjum w kierunku ogólnym na Dniepropietrowsk i Zaporoże odciąć znaczne zgrupowanie przeciwnika w Donbasie. „Genialny Wódz” odpowiedział wówczas, że w takim wypadku przerzut wojsk zajmie zbyt wiele czasu.
W szczególności, na „Najwyższym” negatywne wrażenie wywołała długotrwała walka wojsk Paulusa w stalingradzkim kotle, którego likwidacja wymagała znacznych sił. Stalin mierzył wojenne sukcesy nie zniszczoną siłą żywą przeciwnika, ale wielkością opanowanego terytorium, dlatego domagał się tworzenia groźby otoczenia, co zmuszałoby Niemców do wycofania wojsk (historia powtórzy się w 1944 r. przy planowaniu operacji „Bagration”: zgodnie ze wspomnieniami generała armii Siergieja Sztemienko, w dokumentach terminu „okrążenie” sowieccy stratedzy starali się nie używać).
Niemieckie dowództwo zamierzało uporczywą obroną stabilizować linię frontu na rubieży: Wieliż, Dorogobuż, Briańsk, Sumy, wzdłuż rzek Północny Doniec i Mius i utrzymać najważniejsze gospodarczo rejony położone na wschód od Dniepru. Jednocześnie przeciwnik przyśpieszył budowanie strategicznej rubieży obronnej wzdłuż linii rzeka Narwa, Witebsk, Orsza, rzeki Soż, Dniepr, Mołocznaja, nazwanej „Wałem Wschodnim”, głównym odcinkiem którego był Dniepr. Niemieckie dowództwo liczyło na to, że walka wzdłuż linii wału przyjmie pozycyjny charakter i Sowieci zostaną wycieńczeni w nie dających niczego kolejnych atakach dążąc do przełamania stworzonych tu solidnych pozycji obronnych. Od tego momentu idea „wykrwawić Sowietów” stanie się jedynym strategicznym celem Wehrmachtu na froncie wschodnim. Nie można powiedzieć, że nie dało to żadnych rezultatów, ale III Rzeszy to nie uratowało.
Zasadnicze wysiłki Armii Czerwonej zostały skoncentrowane na południowo-zachodnim kierunku strategicznym w celu wyzwolenia Lewobrzeżnej Ukrainy, Donbasu i Krymu, a także zdobycia przyczółków na prawym brzegu Dniepru. W pierwszym etapie wojska frontów Centralnego, Woroneskiego i Stepowego miały za zadanie dojść do środkowego biegu Dniepru, a frontów Południowo-Zachodniego i Południowego do dolnego biegu Dniepru i do Krymu. Natarcie wojsk lądowych miała wspomagać Azowska Flotylla Wojenna poprzez wysadzanie desantów na północne wybrzeże Morza Azowskiego. Jednocześnie Front Zachodni i lewe skrzydło Frontu Kalinińskiego miały naciskać na kierunku smoleńskim i tym samym pozbawić przeciwnika możliwości przerzucania sił z tego odcinka frontu na południe.
Zgrupowanie pięciu sowieckich frontów (30 armii – 193 dywizje, 21 korpusów pancernych i zmechanizowanych) na odcinku od Orła do Taganrogu liczyło 2,63 mln ludzi, ponad 51 300 dział i moździerzy, ponad 2400 czołgów i dział samobieżnych i 2850 samolotów bojowych, co stanowiło ponad 50 proc. składu osobowego, 40 proc. artylerii, ponad 50 proc. samolotów bojowych i około 70 proc. czołgów wojsk zaangażowanych w działania bojowe.
Ich przeciwnikiem była 2. Armia Polowa Grupy Armii „Środek”, 4. Armia Pancerna i 8. Armia Grupy Armii „Południe” (62 dywizje, w tym 14 pancernych i zmotoryzowanych. Zgodnie z sowieckimi danymi, Niemcy mieli 1,24 mln żołnierzy i oficerów, 12 000 dział i moździerzy, 2100 czołgów i dział szturmowych i 2100 samolotów bojowych.
Bitwa o Dniepr rozpoczynała się na różnych kierunkach jednocześnie i składała się z kilku operacji grup frontów, połączonych jedną myślą przewodnią. Pod względem rozwoju wydarzeń i w następstwie wykonania zadań dzieli się ona na dwa etapy.
Pierwszy etap (sierpień-wrzesień 1943 r.) charakteryzuje się rozbiciem niemieckich armii na Lewobrzeżnej Ukrainie i w Donbasie, forsowaniem Dniepru i opanowaniem pierwszych przyczółków na jego prawym brzegu. Jednocześnie na zachodnim kierunku strategicznym wojska sowieckie opanowały Smoleńsk i Rosławl.
W etapie drugim (październik-grudzień 1943 r.) prowadzona była bezwzględna walka na prawym brzegu Dniepru, zakończona utworzeniem dużych przyczółków, posiadających ważne strategiczne znaczenie dla rozwijania późniejszych operacji zaczepnych wojsk sowieckich. Została także rozbita niemiecka obrona w rejonie Zaporoża i na rzece Mołocznaja, zablokowane krymskie zgrupowanie wojsk przeciwnika oraz wyzwolona cała południowa część Lewobrzeżnej Ukrainy do ujścia Dniepru.
Zadanie na przeprowadzenie donbaskiej operacji zaczepnej dowódcy frontów Południowo-Zachodniego i Południowego otrzymali 6 sierpnia 1943 r. Ale była to już druga próba. Pierwsza została podjęta jeszcze 17 lipca, kiedy wojska Frontu Południowego siłami pięciu armii wykonały uderzenie z rubieży rzeki Mius i zdobyły przyczółki na zachodnim brzegu na północ od Kujbyszewa. Jednak z powodu nadmiernego rozproszenia sowieckich sił, niedostatecznego rozpoznania i niezbyt dobrze zorganizowanego wprowadzenia do bitwy drugiego rzutu Niemcy, którym w ciągu półtora roku siedzenia na „miuskim froncie” udało się stworzyć szereg umocnionych punktów oporu, nie tylko nie dopuścili do przełamania, ale także wygrali cenny czas. Pozwoliło to dowódcy Grupy Armii „Południe” feldmarszałkowi Erichowi von Mansteinowi na przerzucenie z kierunku biełgorodzkiego i charkowskiego czterech dywizji pancernych, w tym „Das Reich” i „Totenkopf” oraz dużych sił lotniczych z Tamania i południowego skrzydła Łuku Kurskiego.
30 lipca Niemcy wykonali silny kontratak i okrążyli pięć pułków dwóch dywizji 2. Gwardyjskiej Armii. Wieczorem następnego dnia Stalin podpisał dyrektywę: Uważam za hańbę dla dowództwa frontu, że dopuściło ono do swojego niedbalstwa i niezaradnego otoczenia naszych czterech pułków przez wojska nieprzyjaciela. Pora, by w trzecim roku wojny nauczyć się właściwego kierowania wojskami. „Najwyższy” kategorycznie żądał podjęcia nadzwyczajnych środków, żeby wyzwolić otoczonych, ale wyzwalać praktycznie nie było już kogo. Jedynie 13. gwardyjskiemu pułkowi piechoty udało wyrwać się z „kotła”. W 88. gwardyjskim pułku zostało 150 ludzi, w 84. – 300, w 5. gwardyjskim – 55 ludzi bez dowódcy pułku i sztabu. Z 91. gwardyjskiego pułku piechoty został tylko numer.
2 sierpnia wojska sowieckie pod naporem przeciwnika zostały zmuszane do ewakuacji z przyczółka. Rosyjskie źródła twierdzą, że w tych walkach Front Południowy stracił 61 tys. ludzi, w tym 15 303 bezpowrotnie. Problem polega tylko na tym, że niemieccy autorzy informują, że samych tylko jeńców na miuskim przyczółku wzięto około 18 tysięcy. Liczba zniszczonych i trafionych sowieckich czołgów jest oceniana na 585 sztuk. Niemiecka 6. Armia w okresie od 17 lipca do 2 sierpnia straciła 21 369 ludzi, w tym 3289 zabitych i 2254 zaginionych bez wieści. Straty w czołgach i działach szturmowych przekroczyły 300 sztuk.
Powojenni sowieccy historycy tę nieudolnie prowadzoną operację zaliczyli do kategorii „uderzenie odwracające uwagę”, celem którego, jakoby, było „wiązanie” przeciwnika i nie pozwolenie mu na przerzucenie wojsk pod Kursk, chociaż operacja „Cytadela” już zamierała i Niemcy odchodzili na pozycje wyjściowe.
Jednocześnie Front Południowo-Zachodni przeprowadzał swoją „odciągającą operację” w rejonie Izjumu, mają za zadanie siłami 1. i 8. gwardyjskich armii, wzmocnionych 1. Gwardyjskim Korpusem Zmechanizowanym i 23. Korpusem Pancernym, sforsować Północny Doniec i przez Barwienkowo posuwać się w kierunku na Krasnoarmiejsk w celu spotkania się z wojskami Frontu Południowego. W następnej kolejności planowano rozbić donbaskie zgrupowanie wojsk przeciwnika wspólnymi siłami. Natarcie nie zakończyło się sukcesem: przeciwnik ściągnął z rejonu Charkowa XXIV Korpus Pancerny i przywrócił poprzednie położenie. Jedynym pozytywnym wynikiem operacji było zdobycie przyczółka za Dońcem. Ogólne sowieckie straty oscylowały w granicach 39 tys. ludzi.
Nowy plan, zatwierdzony przez Stawkę 10 sierpnia 1943 r., zasadniczo niczym nie odróżniał się od starego: koncentrycznymi uderzeniami dwóch frontów rozbić przeciwnika i całkowicie wyzwolić Donbas.
Przed wojskami Frontu Południowo-Zachodniego dowodzonego przez generała armii Rodiona Malinowskiego (1., 3. i 8. gwardyjskie armie, 6., 12. i 46. armie ogólnowojskowe, 17. Armia Lotnicza, 23. Korpus Pancerny i 1. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany – 41 dywizji piechoty, 3 dywizje kawalerii, 1 korpus zmechanizowany, 1 korpus pancerny, 1 brygada piechoty, 1 brygada piechoty zmotoryzowanej, 4 samodzielne brygady pancerne – 565 200 ludzi) postawiono zadanie wykonać główne uderzenie z przyczółka nad rzeką Północny Doniec w ogólnym kierunku na Barwienkowo, Pawłograd, rozbić przeciwnika i, wychodząc na rubież Zaporoże, Połogi, odciąć drogi odejścia na zachód donbaskiego zgrupowania wojsk przeciwnika.
Wojska Frontu Południowego generała armii Fiodora Tołbuchina (2. Gwardyjska Armia, 5. Armia Uderzeniowa, 28., 44. i 51. armie ogólnowojskowe, 8. Armia Lotnicza, 2. i 4. zmechanizowane i 4. kawalerii gwardyjskie korpusy – 30 dywizji piechoty, 3 dywizje kawalerii, 1 brygada piechoty, 4 samodzielne brygady pancerne – 446 700 ludzi) miały za zadanie przełamać obronę przeciwnika na rzece Mius w pasie szerokości 7-10 km na północ od Kujbyszewa i, posuwając się na Stalino (Donieck), w ścisłym współdziałaniu ze związkami Frontu Południowo-Zachodniego rozbić przeciwnika na południe Donbasu. Przy czym, jak wspominał były szef sztabu frontu marszałek Siergiej Biriuzow: Wojska nasze zostały szczodrze uzupełnione nowymi ludźmi. Uzupełnienie przybyło z Syberii, a także z wyzwolonych rejonów.
Dowódcom zalecano na odcinkach przełamania stworzenie zgrupowania środków artyleryjskich o gęstości nie mniejszej niż 120 luf na kilometr frontu. Związki szybkie planowano wprowadzić do działania w pierwszym dniu operacji, i trzeciego dnia zdobyć Barwienkowo, a trzynastego – Stalino.
W składzie dwóch frontów było 78 dywizji, ponad 1 mln żołnierzy i oficerów, około 21 tys. dział i moździerzy (bez uwzględnienia artyleryjskich wyrzutni rakietowych, a było tego nawiasem mówiąc 2 gwardyjskie samodzielne brygady moździerzy i 17 gwardyjskich pułków moździerzy), 1257 czołgów i dział samobieżnych, około 1400 samolotów bojowych. Koordynował ich działania pod pseudonimem „towarzysz Aleksandrow” szef Sztabu Generalnego RKKA marszałek Aleksander Wasilewski.
Broniące Donbasu zgrupowanie wojsk przeciwnika – 1. Armia Pancerna generała-pułkownika Eberharda von Mackensena (syna słynnego kajzerowskiego feldmarszałka) i 6. Armia Polowa generała-pułkownika Karla Hollidta – wzdłuż linii o długości 500 km miało w swoim składzie 22 dywizje, w tym 4 pancerne i zmotoryzowane – 540 tys. ludzi, 5400 dział i moździerzy, 900 czołgów i 1100 samolotów.
Na podejściach do centralnego rejonu Donbasu dowództwo Wehrmachtu stworzyło silną obronę. Przedni skraj głównego pasa szedł wzdłuż rzeki Północny Doniec i Mius. W głębi utworzone zostały rubieże obronne wzdłuż rzek Krynka, Kalmius, Samara. W miejscach zamieszkanych i w oparciu o wzgórza dominujące nad okolicą zorganizowano węzły obrony.
Hitler nie bardzo chciał oddawać Donbas, ponieważ oznaczało to utratę najważniejszych lotnisk, duże straty w produktach żywnościowych, węglu, zasobach energetycznych, surowcach, uderzenie w polityczny prestiż.
Pierwszy przystąpił do działania Front Południowo-Zachodni, wykorzystując wcześniej uchwycone przyczółki na zachodnim brzegu Północnego Dońca. 13 sierpnia przeszła do natarcia prawoskrzydłowa 1. Gwardyjska Armia (8 dywizji piechoty) generała-pułkownika Wasilija Kuzniecowa, któremu początkowo postawiono czysto obronne zadania. To uderzenie w kierunku północno-zachodnim nie miało związku z ogólnym planem i tłumaczone jest dążeniem Stawki do okazania pomocy Frontowi Stepowemu, który w tym czasie prowadził ciężkie walki o Charków. 16 sierpnia z rejonu Izjumu ruszyło do przodu uderzeniowe zgrupowanie frontu – 6. Armia generała-lejtnanta Iwana Szlomina (9 dywizji piechoty) i 12. Armia generała-majora Aleksieja Daniłowa (7 dywizji piechoty).
W drugim rzucie znajdowały się 1. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany (200 czołgów), 23. Korpus Pancerny (220 czołgów) i 1. Gwardyjski Korpus Kawalerii. Od pierwszego dnia walki miały bardzo zacięty charakter i, mimo wprowadzenia do bitwy 22 sierpnia 8. Gwardyjskiej Armii generała-lejtnanta Wasilija Czujkowa (7 dywizji piechoty), natarcie nie chciało się rozwinąć w szybsze w żaden sposób. Przy tym przeciętne dobowe straty frontu przekraczały 5000 ludzi. Jedynym, przy czym, niespodziewanym sukcesem, stało się zdobycie przez gwardzistów generała Kuzniecowa miasta Zmijew 18 sierpnia, co znacznie skomplikowało położenie przeciwnika w rejonie Charkowa. Za to tam, gdzie było potrzebne „przełamanie i rozbicie”, niemiecka piechota nie wycofała się ani o krok.
W dzienniku działań bojowych 8. Gwardyjskiej Armii w opisie pierwszych czterech dni walk znajduje się informacja, że armia prowadzi natarcie ale przeciwnik stawia uporczywy opór i posuwanie się do przodu jest nieznaczne, a od 26 sierpnia do końca miesiąca: wojska armii znajdują się na dotychczasowych rubieżach obrony, doskonaląc je pod względem inżynieryjnym. Przeciwnik przeprowadza częste kontrataki, ale bez powodzenia.
Cztery niemieckie dywizje piechoty zmusiły do zarycia się w ziemię trzy sowieckie armie! Zgodnie ze wspomnieniami marszałka Wasilewskiego, meldującego o rozwoju sytuacji w Moskwie, Stalin był rozdrażniony, rozmawiał nader nieuprzejmie, postawił szereg uzasadnionych, ale również częściowo niezupełnie uzasadnionych zarzutów i mi, i pod adresem dowództwa frontowego.
18 sierpnia do działania przystąpił Front Południowy. Przełamanie obrony na Miusie na 25-kilometrowym odcinku przeprowadzała 5. Armia Uderzeniowa generała-lejtnanta Wiaczesława Cwietajewa (8 dywizji piechoty), 2. Gwardyjska Armia generała-lejtnanta Gieorgija Zacharowa (6 dywizji piechoty i podporządkowany armii 2. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany) i 28. Armia generała-lejtnanta Wasilija Gierasimienko. Armie 51. i 44. przykrywały skrzydła. Tym razem wnioski z błędów wcześniej popełnionych zostały uwzględnione, gęstość środków artyleryjskich na kierunku głównego uderzenia dochodziła do 200 dział i moździerzy – prawie 5000 luf. Ponadto III Korpus Pancerny, w którego skład wchodziły dywizje SS, w tym czasie walczył pod Achtyrką z Frontem Woroneskim. W dyspozycji generała Hollidta pozostało 8 dywizji piechoty, 1 dywizja górska i 1 dywizja polowa Luftwaffe, zdolność bojową których Manstein oceniał na 3 plus, a także „połowa” dywizji pancernej.
Po potężnym artyleryjskim i lotniczym przygotowaniu 5. Armia Uderzeniowa wbiła się klinem w obronę przeciwnika i już pierwszego dnia zagłębiła się na 10 km. Dowódca frontu rozkazał wprowadzić w wyłom 4. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany, co dało oczekiwany wynik. Odpierając kontrataki, wojska sowieckie nieugięcie posuwały się w kierunku Amwrosijewki.
Dzień 22 sierpnia feldmarszałek Manstein nazwał dniem kryzysu dla Grupy Armii „Południe”: poprzedniego dnia generał Koniew skierował 5. Gwardyjską Armię Pancerną generała-lejtnanta Pawła Rotmistrowa (5. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany, 18. i 29. Korpus Pancerny – łącznie 219 czołgów) drogą obejścia na południe od Charkowa, co zmusiło niemieckie wojska do opuszczenia miasta. Chociaż Hitler, jak zawsze, domagał się, bez względu na okoliczności utrzymania Charkowa, przede wszystkim z przyczyn politycznych, dowództwo Grupy Armii „Południe” nie miało zamiaru poświęcić swoich wojsk. Mansteinowi nie były potrzebne laury Paulusa. Na „miuskim froncie” niemiecka 6. Armia została rozdzielona na dwie części z odsłoniętymi skrzydłami w miejscu przełamania, nad donbaskim zgrupowaniem przeciwnika zawisła groźba okrążenia.
W tym samym dniu Stawka zatwierdziła plan czernihowsko-prypeckiej operacji Frontu Centralnego generała armii Konstantyna Rokossowskiego (13., 48., 60., 65. armie ogólnowojskowe, 2. Armia Pancerna, 16. Armia Lotnicza, 9. Korpus Pancerny – 35 dywizji piechoty, 3 dywizje powietrznodesantowe, 1 dywizja artylerii przełamania, 3 korpusy pancerne, 1 korpus zmechanizowany, 3 brygady piechoty i 3 samodzielne brygady pancerne – 579 600 ludzi). Front miał nacierać na Siewsk, Chutor Michajłowski, wyjść na rzekę Desna i zgodnie z zadaniem dalszym posuwać się w ogólnym kierunku na Nieżyn, Kijów, a częścią sił na Czernihów.
Główne uderzenie na kierunku Nowogród Siewierski miały wykonać 65. Armia generała-lejtnanta Pawła Batowa (11 dywizji piechoty), wzmocniona 4. Korpusem Artylerii Przełamania (2 dywizje artylerii przełamania, 1 brygada artylerii armat i 3 pułki moździerzy) i 2. Armia Pancerna generała-lejtnanta Aleksieja Rodina (7. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany, 3. i 16. Korpus Pancerny). Ich posuwaniu się miały sprzyjać związki 48. i 60. Armii, przyłączające się do zgrupowania uderzeniowego na skrzydłach. Frontowi Centralnemu opierała się niemiecka 2. Armia Polowa generała

Niemieckie działo samobieżne StuG III jednej z brygad dział szturmowych w trakcie uzupełniania amunicji, podczas walk o rzekę Mius; 1943 r.

Niemieckie działo samobieżne StuG III jednej z brygad dział szturmowych w trakcie uzupełniania amunicji, podczas walk o rzekę Mius; 1943 r.

Waltera Weissa (13 dywizji piechoty) i część XX Korpusu Armijnego 9. Armii Grupy Armii „Środek”.
Najpotężniejszemu Frontowi Woroneskiemu, którym dowodził generał armii Nikołaj Watutin (4., 5. i 6. armie gwardyjskie, 27., 38., 40., 47. i 52. armie ogólnowojskowe, 1. Armia Pancerna, 2. Armia Lotnicza, 3. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany, 3., 4. i 5. gwardyjskie korpusy, 2. i 10. korpusy pancerne – 42 dywizje piechoty, 5 dywizji powietrznodesantowych, 7 korpusów pancernych, 2 korpusy zmechanizowane, 1 samodzielna brygada pancerna – 665 500 ludzi), 22 sierpnia zostało postawione zadanie: wzmocnić opanowane rubieże i zlikwidować achtyrskie zgrupowanie przeciwnika. Jednocześnie generałowi Watutinowi wprost powiedziano, że niedopuszczalne jest natarcie ogólne bez umocnienia się na opanowanych pozycjach i trwałego zabezpieczenia skrzydeł, a także ponoszenie znacznych, przez nic nie usprawiedliwionych strat.
Sprawa polegała na tym, że przez poprzednie dziesięć dni kontrataki sześciu niemieckich dywizji pancernych i dwóch dywizji zmotoryzowanych w rejonie Achtyrki mocno „przetrzepały” 1. Armię Pancerną generała-lejtnanta Michaiła Katukowa (w końcu miesiąca wycofano ją na tyły na przeformowanie; na początku operacji biełgorodzko-charkowskiej armia miała 562 czołgi i działa samobieżne, do momentu jej zakończenia straciła 185 proc. sprzętu, licząc od stanu wyjściowego; tylko w boju spotkaniowym 10-11 sierpnia z III Korpusem Pancernym SS ubyło ze stanu 126 czołgów z będących do dyspozycji 260), 6. Gwardyjską Armię generała-lejtnanta Iwana Czistiakowa i 4. Gwardyjski Korpus Pancerny generała-majora Pawła Połubojarowa (korpus trzeba było wyciągać z okrążenia razem z 71. Dywizją Piechoty 27. Armii), zabezpieczając tym samym odwrót na zachód niemieckiego charkowskiego zgrupowania wojsk.
Głównym przeciwnikiem Watutina była 4. Armia Pancerna generała-pułkownika Hermana Hota, mająca w swoim składzie 8 dywizji piechoty i 5 dywizji pancernych. Rolę mobilnego „kułaka” odgrywał III Korpus Pancerny – 3. Dywizja Pancerna, Dywizja SS „Das Reich” i Dywizja SS „Totenkopf”.
Front Stepowy generała armii Iwana Koniewa (7. gwardyjska, 53., 57. i 69. armie ogólnowojskowe, 5. Gwardyjska Armia Pancerna, 5. Armia Lotnicza, 1. Korpus Zmechanizowany – 30 dywizji piechoty, 2 korpusy pancerne, 2 korpusy mechanizowane, 5 samodzielnych brygad pancernych – 336 200 ludzi) 24 sierpnia otrzymał dyrektywę Stawki: kontynuować natarcie z maksymalnym wysiłkiem w ogólnym kierunku na Wałki, razem z lewym skrzydłem Frontu Woroneskiego rozgromić wałkowskie zgrupowanie przeciwnika i rozwijać natarcie na Krasnograd. Generał Koniew walczył z 8. Armią generała Otto Wöhlera – 12 dywizji piechoty i 5 dywizji pancernych.
Działania frontów Woroneskiego i Stepowego koordynował przedstawiciel Stawki marszałek Gieorgij Żuków, zakonspirowany pod pseudonimem „towarzysz Jurjew”.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc