Zaloguj

Okręty, które nie podniosły biało-czerwonej bandery cz.9

Niszczyciel HMS Vanquisher ostatecznie nie podniosl biało-czerwonej bandery.

Niszczyciel HMS Vanquisher ostatecznie nie podniosl biało-czerwonej bandery.

W latach 1940-1945 Polska Marynarka Wojenna (dalej PMW) wzbogaciła się o kilkanaście dużych jednostek alianckich, jakie zostały przekazane polskiej flocie. Jednak w dokumentach można odnaleźć odniesienia do planów – mnie lub bardziej realnych – przekazania innych jednostek, jak dotąd nieznanych w literaturze przedmiotu. Niniejszy artykuł po raz pierwszy prezentuje liczne próby wzmocnienia sił polskiej floty o różne okręty alianckie – od kontrtorpedowców przez fregaty, po okręty podwodne włącznie.

Pierwszy niszczyciel (1939)

Chronologicznie pierwszą próbą pozyskania nowych okrętów była inicjatywa przewodniczącego Polskiej Misji Wojskowej w Londynie, gen. dyw. Mieczysława Norwid-Neugebauera z 11 września 1939 r. Podczas spotkania z Drugim Lordem Morskim, adm. Sir Charlesem Littre’em, gen. Norwid-Neugebauer wystąpił z propozycją wykorzystania polskich załóg przebywających na Zachodzie do obsadzenia nowych jednostek.
Podkreślał on, że poza wodami Bałtyku przebywały 2 okręty szkolne PMW (Iskra i Wilja), na których znajdowało się 250 marynarzy i podoficerów oraz 60 kadetów, których można wykorzystać do wzmocnienia operujących już z baz brytyjskich polskich okrętów. Po drugie, sugerował jak najszybsze wprowadzenie do służby alianckiej polskich statków handlowych (w liczbie 31) oraz trawlerów rybackich (25 jednostek), przebywających w portach brytyjskich, francuskich i holenderskich.
Nadwyżka polskich marynarzy zwróciła uwagę Brytyjczyków i 20 września na ten temat wypowiedział się szef Oddziału Personalnego (w oryg. Director of Personal Services, dalej DPS), radm. (kadm.) Henry Daniel Pridham-Wippell, wyliczając istotne związane z tym problemy: załogi polskich okrętów szkolnych nie miały odpowiedniej struktury, uniemożliwiając stworzenie kompletnej załogi okrętu wojennego; nie znały języka angielskiego (co utrudniało ich zaokrętowanie na jednostkach brytyjskich); koszary były już przepełnione i zapewnienie warunków bytowych dla dodatkowych 200 marynarzy stanowiło poważny problem; większość marynarzy wymagałaby szkolenia nim zostanie skierowana na okręty bojowe.
Pomimo tych negatywnych zapatrywań DPS podkreślał pozytywne polityczne znaczenie oferty polskiej i sugerował sformowanie małego oddziału umieszczonego w bazie lądowej obok operujących polskich niszczycieli.
Następnie po odpowiednim przeszkoleniu nowego oddziału oraz „rozrzedzeniu” załóg niszczycieli, istniała możliwość obsadzenia kolejnych jednostek. DPS sugerował obsadzenie niszczyciela typu
V lub W, w szczególności HMS Vanquisher, który właśnie stał w remoncie.
Już dwa dni później zabrał głos szef Wywiadu Morskiego (w oryg. Director of Naval Intelligence), vadm. (wadm.) John Henry Godfrey, który zgodził się z wywodami DPS oraz podkreślił,
że zdecydowanie największym problemem jest zakwaterowanie polskich marynarzy. Efektem tej wymiany zdań była sugestia, skierowana 5 października do Kierownictwa Marynarki Wojennej (dalej Kier.Mar.Woj.), zapewnienia koszar dla polskich załóg. Początkowo brano pod uwagę zarówno ORP Wilja, jak i s/s Kościuszko, jednak ze względu na zły stan maszyn transportowca marynarki ostatecznie zdecydowano się na tę drugą jednostkę. Stąd też 25 października strona polska poinformowała, iż od listopada rolę okrętu-bazy będzie pełnił Kościuszko, który zostanie przemianowany na ORP Gdynia.
Ponieważ remont Vanquishera miał zakończyć się w grudniu i był przeprowadzany w Devonport (gdzie stała zacumowana Gdynia), wszystko wskazywało na to, że Polacy na przełomie lat 1939/40 obsadzą nową jednostkę. Jednak w połowie grudnia doszło do zwrotu akcji, gdy polski attaché morski, kmdr por. dypl. Tadeusz Stoklasa, wystosował list, w którym przedstawił zamierzenia szefa Kier.Mar.Woj. co do szkolenia nadetatowego personelu PMW. Życzeniem kadm. Jerzego Świrskiego było, by pomimo trwającej wojny kadeci ukończyli praktyki na polskich okrętach, a następnie zostali skierowani na przewidziane szkolenie teoretyczne. Co więcej, PMW cierpiała na niedostatek oficerów oraz podoficerów mechaników, wobec czego niezbędne okazało się uruchomienie specjalistycznego kursu dla ochotników, po ukończeniu którego byłoby możliwe skierowanie mechaników na nowe jednostki. Dodatkowo przewidywany termin, w którym polska flota byłaby gotowa w pełni obsadzić nowy niszczyciel, oszacowano na przełom stycznia i lutego 1940 r. (6-8 tygodni).
W efekcie Brytyjczycy, biorąc pod uwagę polskie plany szkoleniowe, zmodyfikowali swoje zamiary i 15 stycznia 1940 r. Admiralicja poprosiła dowódcę Zachodniego Obszaru Morskiego (w oryg. Commander-in-Chief, Western Approaches), adm. Sir Martina Eric Dunbar-Nasmitha, o wyznaczenie typu i o ile to możliwe konkretnej jednostki, która miała zostać przekazana Polakom. Choć autorom nie udało się dotrzeć do odpowiedzi, to została ona udzielona dość szybko (19 stycznia) i 4 dni później Pierwszy Lord Morski, adm. of the fleet (adm. floty) Sir Alfred Dudley Pickman Rogers Pound, poinformował szefa Kier.Mar.Woj., iż Brytyjczycy są gotowi przekazać PMW w kwietniu 1940 r. HMS Garland, a wkrótce – mniej więcej w kolejnym wrześniu (tak w oryginale – przyp. aut.) – następny niszczyciel, bądź też 2 szybkie jednostki eskortowe. W ten sposób został zakończony pierwszy etap pozyskiwania nowych jednostek dla PMW, mający swój finał w ceremonii przekazania niszczyciela Garland 3 maja 1940 r. na Malcie.

reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusercrosslistfunnelsort-amount-asc