Bomby z Incirliku

Bomby z Incirliku

Bomby z Incirliku

We wrześniu tego roku, na wiecu Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdo˘gan stwierdził, że to iż niektóre kraje, bynajmniej nie jeden czy dwa, dysponują pociskami nuklearnymi, natomiast Zachód mówi, że Turcja nie powinna ich mieć, jest dla niego nie do zaakceptowania. Słowa te zostały zinterpretowane przez wielu obserwatorów na świecie jako zapowiedź dążenia do uzyskania własnej broni jądrowej. Czy Erdo˘gan mając wielkie ambicje dotyczące pozycji swego państwa w regionie i na arenie międzynarodowej chce naprawdę broni jądrowej dla Turcji? Nie wszyscy komentatorzy są co do tego zgodni.

9 października 2019 r. wojska tureckie rozpoczęły operację militarną w północno-wschodniej Syrii. Atak był wymierzony w siły kurdyjskich Powszechnych Jednostek Samoobrony (kurd. Yekîneyên Parastina Gel, YPG), które Turcja uważa za terrorystyczne, jednakże są one popierane przez kraje zachodnie, ponieważ stanowią znaczącą część Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które walczyły z oddziałami tzw. państwa islamskiego na terenie Syrii. SDF kontrolują obecnie większość północnych terenów Syrii. Akcja wojskowa Ankary przeciw rdzeniowi sił SDF nie tylko zaogniła sytuację w Syrii, ale i pogorszyła jeszcze bardziej stosunki polityczne z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. W związku z turecką inwazją eksport wszelkiej broni do Turcji zawiesiło dziewięć państw europejskich i Kanada. Akcję ostro potępiła Liga Arabska, a prezydent Donald Trump 14 października podpisał dekret o nałożeniu sankcji na kilku wyższych urzędników tureckich. 18 października turecka akcja została wstrzymana na pięć dni, po negocjacjach w Ankarze między prezydentem Turcji a przedstawicielem administracji Stanów Zjednoczonych. Natomiast 22 października prezydent Erdoğan spotkał się w Soczi z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem, gdzie przyjęli plan, dotyczący syryjsko-tureckiego pogranicza. Turcja nie będzie kontynuowała ofensywy, ponieważ – jak twierdzi – jej wojska osiągnęły w drugiej dekadzie października założone cele operacyjne. Kurdowie mieli wycofać się z 30-kilometrowego pasa przygranicznego aż do granicy z Irakiem, a nadzorować tę akcję mają syryjskie siły rządowe i Rosjanie, których pododdziały wkroczyły do tego rejonu. Rząd Stanów Zjednoczonych mógł wobec tego znieść sankcje wobec Turcji, argumentując, że zniknęła ich przyczyna (co nie jest prawdą, gdyż wojska tureckie pozostają na terytorium Syrii do niedawna kontrolowanym przez Kurdów).

Archiwalne zdjęcie tureckiej wyrzutni rakiet taktycznych MGR-1 Honest John. Zwraca uwagę nazwa własna na prowadnicy rakiety.

Archiwalne zdjęcie tureckiej wyrzutni rakiet taktycznych MGR-1 Honest John. Zwraca uwagę nazwa własna na prowadnicy rakiety.

W kontekście tureckiej inwazji na Syrię i komentarzy politycznych o rzekomej chęci dysponowania bronią jądrową przez Turcję po raz kolejny w mediach pojawiła się sprawa bomb atomowych z İncirliku, ponieważ broń jądrowa w Turcji jest i to już od 60 lat, ale to amerykańska broń jądrowa. Obecnie to prawdopodobnie już „tylko” 50 lotniczych taktycznych bomb jądrowych typu B61, składowanych na terenie bazy lotniczej İncirlik, leżącej we wschodniej części miasta Adana na południu Turcji.
Amerykańskie głowice jądrowe zaczęto rozmieszczać w Europie Zachodniej i Południowej na początku lat 50., czyli niedługo po utworzeniu Sojuszu Północnoatlantyckiego, po to by zrównoważyć znaczną przewagę militarną sił konwencjonalnych ZSRS i państw satelickich. Ponieważ wycieńczone wojną europejskie państwa NATO nie były w stanie utrzymywać, ani tym bardziej rozbudowywać znaczących sił konwencjonalnych, postawiono na broń jądrową, w której w latach 50. Stany Zjednoczone miały znaczącą przewagę nad ZSRS. W ramach programu „NATO Nuclear Sharing”, zapoczątkowanego w latach 50. część amerykańskiej broni jądrowej rozmieszczonej poza Stanami Zjednoczonymi została przeznaczona do wykorzystania przez pododdziały sił zbrojnych pozostałych członków sojuszu. Takie działanie odciążało przede wszystkim amerykańskie jednostki w Europie. Ponadto systematycznie zwiększano liczbę środków przenoszenia i rozśrodkowanie broni jądrowej, co utrudniało jej ewentualne zniszczenie, jak również przybliżało gotowe do użycia ładunki do teatru przyszłych działań. Nie mniej ważne były aspekty polityczne. Program „NATO Nuclear Sharing” w założeniu miał wzmacniać więzi w ramach sojuszu i zwiększać poczucie bezpieczeństwa jego państw członkowskich.
Rozmieszczenie broni jądrowej na terytoriach państw NATO regulują tajne dwustronne porozumienia międzyrządowe i wojskowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi oraz każdym z państw NATO z osobna. Pomiędzy 1952 a 1968 rokiem podpisano w sumie 68 indywidualnych porozumień między Stanami Zjednoczonymi a dziewięcioma krajami NATO. W 1966 r. powołano Grupę Planowania Nuklearnego NATO – organ decyzyjny sojuszu w kwestiach związanych z bronią jądrową. Zasiadają w niej reprezentanci wszystkich członków NATO, poza Francją – również tych, które nie mają broni jądrowej lub nie należą do „NATO Nuclear Sharing”.
Arsenał broni nuklearnej, jaką Amerykanie rozmieszczali na terytoriach swoich satelitów z NATO, obejmował ładunki dla większości systemów uzbrojenia: od lotniczych bomb taktycznych i głębinowych poczynając, poprzez pociski do artylerii lufowej i głowice rakiet „ziemia–ziemia”, głowice bojowe kierowanych pocisków lotniczych i przeciwlotniczych, na przenośnych ładunkach inżynieryjnych (minach jądrowych) kończąc. W pierwszej połowie lat 70. amerykański arsenał jądrowy w europejskich krajach NATO obejmował ok. 7300 ładunków, by pod koniec zimnej wojny zmniejszyć się do ok. 2500 sztuk. Nie wszystkie obejmował program „NATO Nuclear Sharing”. Prawdopodobnie więcej niż połowa z nich była przeznaczona do wyłącznego użytku pododdziałów amerykańskich stacjonujących w Europie.
Brak jest oficjalnych danych dotyczących ilości rozmieszczonej broni jądrowej, miejsc jej składowania, zasad przemieszczania i użycia itp. Pomimo znacznej otwartości informacyjnej NATO, kwestie dotyczące broni jądrowej pozostają jedną z najściślej strzeżonych tajemnic, a wszystkie oficjalne czynniki w sferze informacji o jej stacjonowaniu lub przemieszczaniu od lat stosują zasadę „no comments” – żadnego potwierdzenia ani też zaprzeczenia przedstawianym informacjom. Tak więc poza bardzo ogólnymi oficjalnymi informacjami NATO-wskimi lub waszyngtońskimi dane o stanie ilościowym broni jądrowej w Europie, Stanach Zjednoczonych i poza nimi można czerpać jedynie z rzadko publikowanych, odtajnionych opracowań historycznych lub równie nielicznych przecieków, jakie czasem zdarzają się politykom różnego szczebla. Niemniej dość wiarygodnymi i powszechnie uznawanymi, choć nieoficjalnymi, źródłami informacji w tej dziedzinie pozostają publikacje NRDC (Natural Resources Defense Council, Rada Obrony Zasobów Naturalnych) i FAS (Federation of American Scientists, Federacja Naukowców Amerykańskich). Osoby zaangażowane w prace na rzecz tych dwóch organizacji od lat śledzą i zbierają wszelkie ogólnodostępne materiały na temat arsenałów jądrowych na świecie oraz publikują cyklicznie uzyskane w ten sposób zestawienia i analizy na swoich stronach internetowych.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc