Chińska wojna domowa 1945-1960

31 stycznia 1949 r.: Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wkracza do Pekinu.

31 stycznia 1949 r.: Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wkracza do Pekinu.

Przyjęło się uważać, że walka o władzę w Chinach pomiędzy partią komunistyczną a partią narodową – zwana chińską wojną domową – trwała w latach 1927-1937 oraz 1946-1949. Do pierwszego etapu tych zmagań – ze względu na słabość komunistów i jednostronność działań – bardziej jednak pasuje określenie „pacyfikacja”. Drugi etap zaś rozpoczął się już w 1945 r. i – choć formalnie trwa do dziś – to faktycznie został przerwany w 1960 r.

26 lipca 1945 r. Stany Zjednoczone Ameryki, Wielka Brytania oraz Republika Chińska ogłosiły „Deklarację Poczdamską” skierowaną do Japonii. Określała ona warunki zakończenia wojny na Dalekim Wschodzie: wyeliminowanie polityków dążących do wojny, rozbrojenie sił zbrojnych, ograniczenie Japonii do macierzystych wysp. Jednocześnie gwarantowano Japończykom wolności obywatelskie oraz obiecano wycofanie sił okupacyjnych w bliżej niesprecyzowanym czasie. Kapitulacja Japonii miała być bezwarunkowa.
To ostatnie założenie było jasnym dowodem na mocarstwową rolę Stanów Zjednoczonych. Wojny europejskie kończyły się niemal zawsze osiągnięciem porozumienia pokojowego. Amerykanie natomiast przywykli kończyć swoje wojny bezwarunkową kapitulacją: w XIX wieku było to dość naturalne, gdyż przeciwnikami byli Indianie lub zbuntowane stany Konfederacji. Wymagało to jednak całkowitego zniszczenie woli walki przeciwnika, a co za tym idzie – przedłużało działania wojenne.
Latem 1945 r. Waszyngton zakładał, że konieczna będzie inwazja na Wyspy Japońskie. 1 listopada planowano operację „Olympic” – desant na wysuniętą na południe wyspę Kiusiu – do której przeznaczono ponad 30 dywizji, w tym 3 „brytyjskie” (brytyjską, kanadyjską i australijską). Nie zamierzano zajmować całej wyspy, tylko jej część z bazami morskimi i lotniczymi potrzebnymi do dalszych operacji. 1 marca 1946 r. nastąpić miało kolejne uderzenie – „Coronet” – na wyspę Honsiu w okolicach Tokio.
Amerykanie obawiali się znacznych strat podczas tych walk, niemal wszystkie sztaby zaangażowane w planowanie operacji „Olympic” przedstawiły własne szacunki. 6. Armia – która miała prowadzić te działania – zakładała, że podczas pierwszych 120 dni walk będzie musiała otrzymać 394 859 ludzi dla uzupełnienia zabitych, rannych i chorych. Władze cywilne uważały, że zdobycie Japonii będzie kosztowało od 1,7 do 4 milionów ofiar po stronie amerykańskiej oraz od 5 do 10 milionów po stronie japońskiej. Już po wojnie policzono ofiary bitwy o Okinawę: 14 009 poległych Amerykanów (niemal sami żołnierze) oraz 110 071 poległych żołnierzy japońskich. Nie doliczono się również 149 425 mieszkańców Okinawy: połowy populacji wyspy.
Walka miała być krwawa, toteż Waszyngton szukał wśród swoich sojuszników chętnych do wzięcia w niej udziału. Największe nadzieje pokładano w Chińczykach, którzy od dawna walczyli z japońską agresją, a ich armia uchodziła za liczną i bitną. Niestety, latem 1944 r. okazało się, że walory bojowe żołnierzy chińskich są w dużej mierze kreacją propagandową. Japończycy przeprowadzili operację Ichi-go – transkontynentalne uderzenie, które rozbiło chińskie armie polowe, zajęło trzecią część Chin, wyrzuciło amerykańskie bombowce strategiczne z kontynentalnej Azji. To nie Chińczycy przyszli z pomocą Amerykanom, ale Amerykanie – Chińczykom. Pod koniec 1944 r. Republika Chińska przestała się liczyć w rozgrywce strategicznej. Amerykanie musieli szukać innego sojusznika.
Chętnym do wzięcia udziału w ataku na Japonię okazał się Związek Sowiecki. Prowadzone wcześniej rozmowy – chociażby w Teheranie w 1943 r. – nie przyniosły porozumienia. Władze w Moskwie miały na Dalekim Wschodzie wiele spraw, które mogłoby rozwiązać sowieckie zwycięstwo nad Japonią, ale wciąż niewyjaśniona była sytuacja w Europie, przez Pacyfik szła większa część pomocy Lend-Lease z USA do ZSRS, a i Republika Chińska wydawała się Amerykanom – wciąż jeszcze – obiecującym partnerem. Dopiero na konferencji jałtańskiej w lutym 1945 r. Iosif Stalin zgodził się dołączyć do wojny przeciwko Japonii – w trzy miesiące po zakończeniu wojny w Europie. Kapitulacja Niemiec nastąpiła – według czasu moskiewskiego – 9 maja, więc kampania na Dalekim Wschodzie musiała się rozpocząć 9 sierpnia 1945 r.
W kwietniu 1945 r. premierem Japonii został Kantarō Suzuki. Jego głównym zadaniem było zakończenie wojny. Tokio duże nadzieje pokładało w dobrych stosunkach ze Związkiem Sowieckim, liczono, że Moskwa będzie pośrednikiem w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi, sygnalizowało nawet chęć „przedyskutowania problemu Mandżurii”. Iosif Stalin jednak nie zamierzał negocjować. Rankiem 9 sierpnia japoński rząd dowiedział się, że Armia Czerwona rozpoczęła działania wojenne. Po kilku godzinach nadeszły wiadomości, że na Nagasaki spadła amerykańska bomba atomowa – udowadniając, że los Hiroszimy nie był odosobnionym przypadkiem. Kolejna bomba mogła być użyta 19 sierpnia, czwarta – we wrześniu, a trzy następne – w październiku. Prezydent Harry S. Truman rozważał zrzucenie jednej z nich na Pałac Cesarski w Tokio. Japonia zdecydowała się podpisać bezwarunkową kapitulację. Nastąpiło to dopiero 2 września, ale Amerykanie ogłosili koniec wojny już o 19:00 14 sierpnia, a Japończycy trzy godziny później: w południe 15 sierpnia (w Europie były to pierwsze godziny 15 sierpnia po północy).
Do tego czasu Sowietom udało się już rozbić Armię Kwantuńską. Do „mandżurskiej strategicznej operacji zaczepnej” skierowali ponad półtora miliona żołnierzy w trzech frontach: najsilniejszy Zabajkalski atakował od zachodu, 1. Dalekowschodni – od wschodu, a 2. Dalekowschodni – od północy. W ich skład wchodzili zarówno żołnierze od dawna stacjonujący na Dalekim Wschodzie, jak i weterani wojny w Europie. Wśród ponad 3700 czołgów znajdowały się również starsze modele od dawana obecne na Syberii, jak i sprowadzone z frontu europejskiego – przede wszystkim Shermany.
Wojska japońskie były dwakroć słabsze liczebnie, miały również kilkakrotnie mniej czołgów. Co więcej, owe 1155 pojazdów pancernych było dużo gorszej jakości. Gorszej jakości był również japoński „materiał ludzki” – większość doświadczonych i wyszkolonych żołnierzy została w poprzednich miesiącach skierowana na Filipiny, Okinawę oraz do obrony macierzystych wysp.
Operacja – dowodził nią marszałek Rodion Malinowski – rozpoczęła się tuż po północy 9 sierpnia, (wedle lokalnego czasu). Późniejsze relacje głosiły, że celem operacji było „wyzwolenie spod okupacji japońskiej Mandżurii i Korei do 38 równoleżnika”, nie jest to jednak prawdą. Bariera 38 równoleżnika została zaproponowana 10 sierpnia przez amerykański Departament Stanu, a Moskwa przyjęła tę propozycję. Wywołało to zdziwienie w Waszyngtonie, który nie liczył na zgodę Moskwy: amerykańskie wojska okupacyjne wylądowały w Korei dopiero 8 września. Gdyby Sowieci nie przyjęli amerykańskiej propozycji i zajęli całą Koreę, uniknęliby wielu problemów, a dziś mapa polityczna Dalekiego Wschodu wyglądałaby całkiem inaczej.
Sowieci nie wstrzymali ofensywy po ogłoszeniu przez Amerykanów i Japończyków zawieszenia broni. 18 sierpnia rozpoczęli desant na południowej – należącej do Japonii – części Sachalinu. Zajęli również Wyspy Kurylskie – archipelag pomiędzy Kamczatką a Hokkaido. W ten sposób zrealizowano odwieczny cel rosyjskiej polityki: uzyskanie nieskrępowanego dostępu do „światowego oceanu”. 5 września – a więc trzy dni po podpisaniu kapitulacji przez Japonię – Sowieci zajęli również przybrzeżne wyspy leżące u brzegów Hokkaido. O ile Tokio akceptuje utratę Wysp Kurylskich na rzecz Moskwy, to „Cztery Północne Wyspy” – Kunaszyr, Etorofu, Szikotan oraz Habomai – uznaje za okupowane przez Rosjan niezgodnie z ustaleniami.
Sposób zakończenia wojny sprawia, że trudno ocenić faktyczne dokonania bojowe Armii Czerwonej w Mandżurii. Sowieckim wojskom zmechanizowanym na pewno udało się pokonać góry zwane Wielki Chingan, co uważają za osiągnięcie równe Hannibalowi pokonującemu Alpy. Odpowiedź na pytanie, czy udało im się pokonać Armię Kwantuńską, jest już bardziej skomplikowana.
Armia Czerwona osiągnęła zwycięstwo i wzięła do niewoli ponad pół miliona żołnierzy japońskich, jednak większość z nich już po 15 sierpnia, gdy Japończycy – na polecenie swojego cesarza – zaprzestali walk. Armia Czerwona bardzo sprawnie przełamała nadgraniczne fortyfikacje, ale dokonała tego jedynie tam, gdzie one były: w pasie natarcia niektórych dywizji 1. Frontu Dalekowschodniego. Dywizje Frontu Zabajkalskiego oraz 2. Frontu Dalekowschodniego nie musiały niczego przełamywać i pierwsze dni kampanii jedynie maszerowały w kierunku nieprzyjaciela, z rzadka napotykając na opór. Tam, gdzie natrafiano na poważniejszy opór, obchodzono japońskie pozycje, prąc z pełną szybkością do przodu, w kierunku głównych sił Armii Kwantuńskiej. Do decydującej bitwy jednak nie doszło...
45 lat później, na początku lat 80. XX wieku, Amerykanie obawiali się, że Armia Sowiecka uderzy w Europie „operacyjnymi grupami manewrowymi” prącymi pełną prędkością w kierunku Atlantyku. Natowskie pozycje obronne miały zostać wyminięte i pozostawione wojskom drugiego rzutu. Taktyka ta okazała się po latach humbugiem – a właściwie „maskirowką” – ale doprowadziła do studiów i badań jedynej podobnej operacji przeprowadzanej przez Armię Czerwoną – operacji mandżurskiej. Sowieci bowiem nie prowadzili podobnych działań przeciwko Niemcom, zniechęcając się do nich po tym, jak otoczenie 6. Armii pod Stalingradem przemieniło się w długotrwałe walki likwidacyjne.
Spośród tych studiów najbardziej znane jest opracowanie „August Storm: The Soviet 1945 Strategic Offensive in Manchuria” autorstwa ppłk. Davida M. Glantza. Choć było oparte przede wszystkim na jawnych sowieckich materiałach – raczej propagandowych niż naukowych – spotkało się ono z uznaniem dowództwa amerykańskich sił zbrojnych. Autor wysoko bowiem ocenił sowieckie działania bojowe w Mandżurii, uzasadniając tym konieczność wydatków na zwiększenie mobilności US Army. Studium to rozpoczęło błyskotliwą karierę Davida M. Glantza jako historyka wojskowości. Autor nie odpowiedział jednak na pytanie: czy dowództwo Armii Czerwonej zdecydowałoby się w 1945 r. na taką ryzykowną taktykę, gdyby nie świadomość bliskiego upadku Japonii?

Pierwsze miesiące pokoju

Latem 1945 r. Japonia przestała być mocarstwem liczącym się na Dalekim Wschodzie, chociaż – paradoksalnie – Japończycy wciąż byli istotną siłą w Chinach. Większość terytorium Chin – w tym niemal wszystkie regiony o znaczeniu przemysłowym i handlowym – znajdowała się bowiem pod okupacją japońską. Na ziemiach tych funkcjonował dość sprawnie rząd kolaboracyjny. Istniały również setki tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi niczyjej, gdzie rządzili samodzielni władcy – warlordowie – nominalnie podlegli Republice Chińskiej, ale faktycznie realizujący własną politykę. Niektórzy blisko współpracowali z Japończykami, inni – z Sowietami. Spośród tych ostatnich najważniejszy był Mao Tse-tung, który w czasie drugiej
wojny światowej stał się przywódcą Komunistycznej Partii Chin.
Rząd Republiki Chińskiej – którego główną siłą polityczną był Kuomintang (KMT – Narodowa Partia Chin) – kontrolował jedynie uboższą część Chin. Generalissimus Czang Kaj-szek – wódz naczelny chińskiej armii, przywódca KMT oraz faktyczna głowa rządu – nie miał technicznych możliwości szybkiego i sprawnego objęcia swoją administracją terytorium całego państwa. Teoretycznie mogli mu pomóc sojusznicy – Sowieci na północy i Amerykanie na południu, ale mieli swoje własne problemy i interesy. Od postawy japońskich władz okupacyjnych zależał sukces Czang Kaj-szeka, który był zresztą tego świadomy. Japońscy żołnierze gwarantowali spokój w Chinach do końca 1945 r.
Innym bardzo ważnym elementem powojennej rozgrywki byli Chińczycy kolaborujący z Japończykami. Do 1945 r. funkcjonowały przecież: kolaboracyjny projapoński chiński rząd, kolaboracyjna projapońska chińska armia, a nawet kolaboracyjny projapoński Kuomintang. Granica pomiędzy przetrwaniem pod okupacją a współpracą z wrogiem była płynna. W chińskich warunkach kolaboracja z Japończykami nie zawsze oznaczała zerwanie z Czang Kaj-szekiem. Po wojnie za współpracę z okupantem skazano w olbrzymich Chinach 3000 ludzi, czyli mniej niż niemieckich kolaborantów w przeciętnym europejskim państwie.
Czang Kaj-szek nie tylko nie miał technicznych środków do przetransportowania wiernych mu ludzi do wyzwolonych chińskich miast, ale nie dysponował nawet ludźmi (pod dostatkiem miał jedynie generałów i polityków). Musiał zatem oprzeć się na miejscowych kadrach. Dla większości Chińczyków – a większość stanowili ubodzy chłopi – sytuacja niezbyt się zmieniła: co prawda, na czele państwa stał ktoś inny, ale był on daleko. W pierwszym roku pokoju władze lokalne – a także lokalne układy gospodarcze – pozostawały te same. Nie podobało się to oczywiście weteranom wojny – „nie po to walczyli tak długo, żeby teraz ktoś inny korzystał z owoców zwycięstwa” – którzy dążyli do przejęcia władzy i pieniędzy.
Jesienią 1945 r. priorytetowymi celami rządu Republiki Chińskiej było objęcie kontrolą całego państwa oraz pozbycie się obcych sił – Japończyków oraz Sowietów. Pierwszy cel został zrealizowany, choć jedynie częściowo. Po pierwsze, kontrola rządu centralnego nad większością ziem była jedynie nominalna – realną władzę wciąż sprawowali warlordowie. Po drugie, w północno-wschodnich Chinach wciąż rezydowali Sowieci. Drugi cel – pozbycie się obcych sił – nie został zrealizowany. Japończycy – a było ich ponad dwa miliony wojskowych i niewiele mniejsza liczba cywilów – stopniowo wracali do domów. Prawdziwy problem stanowili jednak Sowieci, którzy nie zamierzali wracać do siebie.
Dziś mamy świadomość, że polityka Moskwy doprowadziła do przejęcia władzy przez komunistów Mao Tse-tunga. W 1945 r. tej wiedzy nie było. Dotychczasowa polityka Rosji – i Związku Sowieckiego – polegała na okupowaniu przygranicznych ziem chińskich i stopniowym przyłączaniu ich do Rosji. Taki los spotkał w XIX wieku południową część zabajkalskiej Syberii. W początkach XX wieku udało się Rosjanom oderwać od Chin Mongolię Zewnętrzną (która ostatecznie zachowała niezależność). W latach 30. podobną politykę Moskwa zastosowała wobec Turkiestanu Wschodniego (Sinciangu), przebieg wojny w Europie spowolnił jednak sowietyzację prowincji. W sierpniu 1945 r. Armia Czerwona podbiła Mandżurię – która już niegdyś była rządzona przez Rosjan. Czang Kaj-szek obawiał się, że północne prowincje – Turkiestan Wschodni i Mandżuria, a być może i Mongolia Wewnętrzna – mogą stać się najpierw „niepodległymi” państwami, aby później zgłosić akces
do Związku Sowieckiego.
W Moskwie rzeczywiście rozważano utrzymanie istnienia „niepodległej” Mandżurii. Podobne propozycje płynęły także ze strony niektórych mieszkańców tej prowincji. Związek Sowiecki był jednak wyczerpany wojną w Europie, a problemy europejskie – podporządkowanie Europy Środkowej – z perspektywy Moskwy były ważniejsze. Stalin nie chciał kolejnego konfliktu z Chinami, a raczej zachowania tam sytuacji sprzed wojny: chaosu, bałaganu, rządów warlordów, słabej władzy centralnej, ale – co oczywiste – dużych wpływów komunistów.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc