Bezpieczeństwo Izraela

Samolot myśliwsko-bombowy F-16I Sufa jest zasadniczą platformą powietrzną  wykorzystywaną przez izraelskie lotnictwo do uderzeń na cele na syryjskim terytorium.

Samolot myśliwsko-bombowy F-16I Sufa jest zasadniczą platformą powietrzną wykorzystywaną przez izraelskie lotnictwo do uderzeń na cele na syryjskim terytorium. Fot. IDF

Ostatnie izraelskie uderzenia lotnicze na Syrię były odpowiedzią na wtargnięcie w przestrzeń powietrzną Izraela irańskiego bezzałogowego samolotu rozpoznawczego. Wystartował on z syryjskiej bazy lotniczej T-4 i przeleciał najpierw nad Jordanią. Został zestrzelony 10 lutego przez śmigłowiec AH-64D nad wzgórzami Golan, niedaleko miasta Beit She’an. Z udostępnionych zdjęć wynika, że strąconym samolotem była kopia amerykańskiego RQ-170 – Saeqeh. W ramach działań odwetowych izraelskie maszyny zaatakowały 12 celów w Syrii, w tym trzy stanowiska obrony przeciwlotniczej i cztery pozycje irańskie.

Od pewnego czasu praktycznie nikt nie liczy się już z rządem w Damaszku. Syria stała się polem walki między różnymi państwami, które prowadzą swoje gry wojenne kosztem niezależności i niepodległości tego państwa. Syria została podzielona na strefy, które są kontrolowane przez wojska Assada i Rosję, Turcję, Hezbollah i Iran oraz Kurdów i Stany Zjednoczone. Dodatkowo w wojnę angażują się „rebelianci”, wspierani przez Arabię Saudyjską, Jordanię i Izrael.
W trakcie jednego z wystąpień izraelski minister obrony, Avigdor Liebermann, powiedział: Ingerencja w syryjską wojnę domową nie jest w naszym interesie, ani po stronie Assada ani przeciw niemu. Nie jest w naszym interesie aby walczyć z Rosjanami. Naszym głównym problemem jest dostarczanie zaawansowanej broni z Syrii do Libanu. Dlatego za każdym razem, gdy wykryjemy próbę przemycenia broni, będziemy reagować aby temu zapobiec. Nie będzie żadnego kompromisu w tej sprawie… Nie zawahamy się. Bezpieczeństwo Izraela jest ponad wszystkim.
Z punktu widzenia Izraela najbardziej niebezpieczna jest nie tyle armia syryjska, co irańska obecność w Syrii. Iran wspiera libański Hezbollah (przez Izrael uznawany za organizację terrorystyczną), który od 2013 r. jest mocno zaangażowany w konflikt syryjski oraz proirańskie milicje, a od niedawna jest to także rosnąca bezpośrednia obecność armii irańskiej, która umacnia swoje wpływy w Syrii.
Uderzenia lotnicze w większości przeprowadzane są przez izraelskie samoloty F-16 z użyciem uzbrojenia kierowanego stand-off („odpal i pozostań z daleka”). Ataki odbywają się zazwyczaj bez wchodzenia w syryjską przestrzeń powietrzną, znad Libanu, co pozwala zminimalizować zagrożenie stwarzane przez obronę przeciwlotniczą Syrii. Jeśli wykonywane są uderzenia w głębi syryjskiego terytorium, to są one poprzedzone dokładnym rozpoznaniem, co pozwala przygotować trasę dolotu do celu, omijającą obronę przeciwlotniczą Syrii i odpowiednio zaprogramować środki radioelektronicznego przeciwdziałania. Mając na uwadze zestrzelenie 10 lutego samolotu F-16I Sufa i uszkodzenie drugiej maszyny tego typu (według niektórych źródeł pod syryjskim ostrzałem znalazły się jeszcze dwa F-16I Sufa), należy pamiętać, że wcześniej wykonano dziesiątki, jeśli nie setki, ataków lotniczych na cele w Syrii, podczas których nie poniesiono strat w sprzęcie.
Obiekty, które typuje się jako cele do zniszczenia mogą mieć rozmaity charakter, głównym kryterium jest subiektywna ocena ich zagrożenia w stosunku do państwa Izrael. W wielu przypadkach, w związku z ewentualnymi skutkami politycznymi, decyzje o ataku podejmowane są przez najwyższe czynniki polityczno-wojskowe. Celami izraelskiego lotnictwa w Syrii są: syryjskie ośrodki naukowo-badawcze, bazy i magazyny z zaawansowanym uzbrojeniem i sprzętem wojskowym, obrona przeciwlotnicza (stanowiska dowodzenia, baterie rozwinięte na pozycjach bojowych, składy pocisków kierowanych), bazy i oddziały irańskie, bazy i oddziały Hezbollahu, transporty wojskowe (konwoje) o szczególnym znaczeniu, liderzy ugrupowań zbrojnych itp.
Jak widać katalog celów jest dość szeroki, przy czym niektóre z nich, jak wojskowy kompleks i zarazem centrum naukowo-badawcze w Jamraya pod Damaszkiem, były atakowane kilkakrotnie. Ataki wykonywane w latach 2013-2017, nie przyniosły izraelskiemu lotnictwu żadnych strat, pomimo, że ich częstotliwość rosła. Oświadczenia strony syryjskiej o zestrzeleniach samolotów Sił Powietrznych Izraela nie są wiarygodne. Bardziej wiarygodne, choć zapewne mocno przesadzone, są informacje o skuteczności syryjskiej obrony przeciwlotniczej przeciwko izraelskim pociskom kierowanym „powietrze-ziemia” Rafael Popeye (masa całkowita 1360 kg, w tym ładunek bojowy 340-360 kg, maksymalny zasięg w granicach 75 km) i IMI Delilah (masa całkowita 187 kg, w tym ładunek bojowy 30 kg, maksymalny zasięg 250 km). Oba pociski w trakcie dolotu do celu wykorzystują bezwładnościowy układ nawigacyjny (IMI Delilah dodatkowo korekcję satelitarną), natomiast w fazie ataku jest uruchamiana kamera termowizyjna lub telewizyjna, podnosząca precyzję uderzenia.

Pierwsze ataki

Prawdopodobnie pierwsze uderzenie Sił Powietrznych Izraela na cele w Syrii w czasie wojny domowej miało miejsce 30 lub 31 stycznia 2013 r. Atak przeprowadzony w muhafazie Damaszek był wymierzony w konwój Hezbollahu, w którym – zdaniem izraelskiego wywiadu – transportowano zaawansowaną broń z terenu Syrii do Libanu (miały to być przeciwlotnicze pociski kierowane). Konwój został zaatakowany na terenie centrum naukowo-badawczego w Jamraya. Zdjęcia satelitarne wykonane kilka dni po uderzeniu wskazują na całkowite zniszczenie pojazdów należących do konwoju, natomiast relatywnie niewielkie uszkodzenia samego centrum naukowo-badawczego są pochodną prawdopodobnie wtórnych wybuchów porażonej broni. Szczegóły ataku nie są znane. Z doniesień medialnych można ustalić, że grupa izraelskich samolotów, zapewne F-16I Sufa, zaatakowała znad terytorium Libanu, nie wchodząc w syryjską przestrzeń powietrzną. Atak wykonano z dużej wysokości, a zrzucone bomby kierowane były w stanie porazić cel odległy o kilkanaście kilometrów od libańskiej granicy.
Kolejne ataki izraelskiego lotnictwa, które miały zapobiegać dostawom irańskiej broni dla libańskiego Hezbollahu, przeprowadzono 3 i 5 maja 2013 r. 3 maja zaatakowano lotnisko w Damaszku, a 5 maja rejon wojskowego kompleksu i zarazem centrum naukowo-badawcze w Jamraya. Głównym celem były zmagazynowane w rejonie Damaszku rakietowe pociski balistyczne pochodzące z Iranu, które były przeznaczone dla sił rządowych, choć nie wykluczano, że ich odbiorcą może być także Hezbollah. Wedle doniesień medialnych chodziło o irańskie rakiety Fateh-110 (masa całkowita 3450 kg, w tym ładunek bojowy 650 kg, zasięg maksymalny 300 km, układ kierowania bezwładnościowy z optoelektronicznym blokiem samonaprowadzania dla zwiększenia precyzji uderzenia). W atakach używano broni stand-off. W kolejnych miesiącach podejmowano działania wymierzone w bazy, magazyny lub konwoje, gdzie miało znajdować się uzbrojenie rakietowe dla Hezbollahu.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc