Zamknąć górny pułap Czas Starachowic cz.6

Bateria dywizjonu kadrowego armat 75 mm St w trakcie przeglądu przez płk Kazimierza Aleksandrowicza z szef sztabu DOK I. W tle armaty wz. 36 z widocznym szeregiem opisanych w tekście zmian. Fot. P. Janicki

Bateria dywi­zjonu kadro­wego armat 75 mm St w trak­cie prze­glądu przez płk Kazimierza Aleksandrowicza z szef sztabu DOK I. W tle armaty wz. 36 z widocz­nym sze­re­giem opi­sa­nych w tek­ście zmian. Fot. P. Janicki

Poszukiwania armat prze­ciw­lot­ni­czych kal. 75 mm dla Wojska Polskiego trwały przez całe lata 30. i skut­ko­wały sze­re­giem wizyt i uczest­nic­twem w poka­zach nie tylko we Francji, ale rów­nież w Belgii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Choć naj­więk­sze nadzieje wią­zano z uzbro­je­niem pro­du­ko­wa­nym nad Sekwaną, to osta­tecz­nie broń z kra­jo­wych zakła­dów sta­nęła na pierw­szym miej­scu podium w wyścigu o prze­ciw­lot­ni­czy pry­mat w Polsce.

Starachowickie „sie­dem­dzie­siątki piątki”, choć przez kilka lat bory­kały się z roz­ma­itymi uster­kami, osta­tecz­nie oka­zały się sprzę­tem nowo­cze­snym, sku­tecz­nym w dzia­ła­niu i pod wie­loma wzglę­dami lep­szym niż zagra­niczne odpo­wied­niki.

Lata 1933 – 1935

Zlecenie wyko­na­nia pro­jektu armaty prze­ciw­lot­ni­czej kal. 75 mm według wytycz­nych MSWojsk. Starachowickie Zakłady Górnicze (Zakłady Starachowickie) otrzy­mały w paź­dzier­niku 1933 r. Ewentualna dekla­ra­cja co do wypeł­nia­nia ocze­ki­wań armii ozna­czała moż­li­wość otrzy­ma­nia w przy­szło­ści, za pośred­nic­twem, DepUzbr. dal­szych obsta­lun­ków obej­mu­ją­cych przy­naj­mniej wyko­na­nie pro­to­typu działa. Początkowo jed­nak prace ogra­ni­czyły się do pro­jek­to­wa­nia i przy­go­to­wa­nia makiety drew­nia­nej oraz kom­pletu rysun­ków wstęp­nych. Przyznana na ten cel kwota 1,0 mln zł była jak na owe lata pokaźna i pozwa­lała na szybką reali­za­cję prac.

5 paź­dzier­nika 1934 r., DepUzbr. mel­do­wał o goto­wo­ści wyko­na­nego przez Zakłady Starachowickie drew­nia­nego modelu dwu­osio­wej armaty prze­ciw­lot­ni­czej. Makieta miała pozwo­lić na wery­fi­ka­cję pierw­szych wnio­sków przed­ło­żo­nych na wcze­śniej­szej kon­fe­ren­cji z 2 marca i wspo­móc prace warsz­ta­towe. Zwołani przez kie­ru­ją­cego DepUzbr. ppłk. Maciejowskiego dele­gaci spo­tkali się 11 paź­dzier­nika 1934 r. W trak­cie obrad zapo­znano się z gaba­ry­tami nowego działa prze­ciw­lot­ni­czego oraz roz­wią­za­niami tech­nicz­nymi zasto­so­wa­nymi dla poszcze­gól­nych zespo­łów, w tym zupeł­nie nowym dla WP sprzę­cie. Aktywna dys­ku­sja nad wytycz­nymi i życze­niami jakie wysu­nięto wcze­śniej wobec pro­jek­tan­tów działa toczyła się już przy drew­nia­nym modelu. Referujący całą sprawę przed­sta­wi­ciel pro­du­centa, inż. Stetkiewicz, wyja­śniał zmiany wpro­wa­dzone w opra­co­wy­wa­nym pro­jek­cie na mocy mar­co­wych usta­leń:
Mianowicie skró­cono ramię wysię­gnika w porów­na­niu ze wstęp­nym pro­jek­tem do 600 mm, skró­cono pomost zmniej­sza­jąc roz­sta­wie­nie kół do 3,5 m, zmie­niono roz­sta­wie­nie łap, przed­nie i tyle łapy będą cał­ko­wi­cie usu­nięte, boczne zostaną skró­cone. Osie kół w poło­że­niu bojo­wym nie będą odej­mo­wane, lecz pozo­sta­wione przy pomo­ście, który będzie opusz­czany na zie­mię. Powierzchnię styku pomo­stu z zie­mią zmniej­szono. Powiększono prze­kład­nię w mecha­ni­zmie pod­nie­sie­nia…
Komisja po zapo­zna­niu się z mode­lem oraz zba­da­niu na nim efek­tyw­no­ści pracy obsługi doszła do kolej­nych wnio­sków:

  • pozo­sta­wić zamek kli­nowy poziomy, gdyż pio­nowy wyma­gać będzie uży­cia moc­niej­szej sprę­żyny,
  • nastaw­nicę pozo­sta­wić po lewej stro­nie działa i dodać obsłu­gu­ją­cemu ją żoł­nie­rzowi sie­dzi­sko. Równocześnie zapew­nić jed­nak wię­cej miej­sca obsłu­dze prze­su­wa­jąc odbior­nik kie­runku i lunetkę celow­ni­czą do przodu,
  • pomost bojowy powi­nien uła­twiać prace kano­nie­rom, a zwłasz­cza wrę­czy­cie­lom, dla­tego nale­żało powięk­szyć jedno śred­nicę tak, aby cała obsługa przy obro­cie działa mogła bez trudu poru­szać się po pomo­ście nie zawa­dza­jąc o koła,
  • pod­nieść cię­żar działa o 200 – 300 kg dla zwięk­sze­nia sta­tecz­no­ści wobec infor­ma­cji pro­du­centa, że pro­po­no­wana kon­struk­cja nie osią­gnie cię­żaru prze­wi­dzia­nego wytycz­nymi,
  • dzia­ła­nie nastaw­nicy oraz odbior­ni­ków elek­trycz­nych dosto­so­wać do zapal­ni­ków wz. 1925 S.

Po wypra­co­wa­niu w ramach sze­regu kon­fe­ren­cji wspól­nego sta­no­wi­ska na temat pro­jektu wstęp­nego 29 listo­pada 1934 r. wydano ofi­cjalne zamó­wie­nie na dwa pro­to­typy armaty uwzględ­nia­jące wpro­wa­dzane do wytycz­nych aktu­ali­za­cje. Zakłady Starachowickie przy­stą­piły do prac warsz­ta­to­wych nad parą wła­snych prze­ciw­lot­ni­czych armat kal. 75 mm ozna­czo­nych nume­rami 1 i 2. W tym samym cza­sie pol­skie komi­sje woj­skowe dopiero zapo­zna­wały się z naj­now­szym sprzę­tem zagra­nicz­nym tego typu.

Niemal dokład­nie dwa lata po pierw­szych wytycz­nych końca dobie­gały prace nad dzia­łami wraz z odpo­wied­nią ilo­ścią amu­ni­cji nie­zbęd­nej do prze­pro­wa­dze­nia prób i opra­co­wa­nia pierw­szych tabel strzel­ni­czych. Pierwsze, pro­wa­dzone wspól­nie z Instytutem Technicznym Uzbrojenia (ITU) próby pro­to­ty­pów reali­zo­wane pod koniec 1935 r. wyka­zały sze­reg uste­rek kon­struk­cyj­nych, które spraw­nie usu­nięto. Należy zazna­czyć, że sta­ra­cho­wicki pro­du­cent dotrzy­mał wszyst­kich wymo­gów odno­śnie amu­ni­cji i para­me­trów bali­stycz­nych jakie armia zgło­siła wobec ocze­ki­wa­nej broni jesz­cze w 1933 r. Nie mniej błęd­nym jest wra­że­nie, jakoby pro­jekt pol­skiej armaty skła­dał się tylko i wyłącz­nie z pasma uste­rek i stale kory­go­wa­nych wad kon­struk­cyj­nych. Na wstęp­nym eta­pie prac, w czwar­tym kwar­tale 1935 r., kon­struk­to­rzy opra­co­wu­jący ten pio­nier­ski jakby nie było dla naszego prze­my­słu zbro­je­nio­wego sprzęt, mogli pochwa­lić się sze­re­giem dodat­nich cech swo­jej armaty.

Spośród nich wymie­nić należy: duży kom­fort pracy załogi (sie­dze­nia, pomost bojowy); znaczną ruchli­wość i moż­li­wość jazdy we wszyst­kich kie­run­kach, niską linię ognia jak na sprzęt o budo­wie wie­życz­ko­wej (1275 mm), wyko­rzy­sta­nie cię­żaru mar­szo­wego dział do sta­bi­li­za­cji pod­czas strze­la­nia (koła nad plat­formą) czy moż­li­wość regu­lo­wa­nia szyb­ko­ści pracy mecha­ni­zmu kie­run­ko­wego. W toku prób poja­wią się jed­nak nowe trud­no­ści natury funk­cjo­nal­nej, któ­rych usu­nię­cie nie będzie już tak pro­ste.

Rok 1936

Wspomniana para 75 mm pro­to­ty­po­wych armat prze­ciw­lot­ni­czych wraz z amu­ni­cją i doku­men­ta­cją została zade­mon­stro­wana i zgło­szona do prób woj­sko­wych jesie­nią 1935 r. Już w tym momen­cie, sprzęt ten ofi­cjal­nie funk­cjo­no­wał pod ozna­cze­niem wz. 34. Za inten­sywne testy bali­styczne oraz wytrzy­ma­ło­ściowe, pod­czas któ­rych wyko­rzy­stano 450 poci­sków, odpo­wia­dał Instytut Techniczny Uzbrojenia. Próby dro­gowe prze­pro­wa­dzone na dystan­sie ponad 1000 km zor­ga­ni­zo­wano we współ­pracy z DowBrPanc. i BBTechBrPanc.

Kolejny rok prac nad pro­jek­tem mijał na wpro­wa­dza­niu dzie­sią­tek popra­wek mają­cych wyeli­mi­no­wać usterki „wieku dzie­cię­cego” oraz uła­twić przy­szłą pro­duk­cję i obsługę działa w jed­nost­kach. Uchwałą z 7 lutego 1936 r. KSUS naka­zał jak naj­szyb­sze zakoń­cze­nie prac nad osta­teczną ruchomą wer­sją działa, jako gra­niczny ter­min wyzna­cza­jąc 1 lipca 1936 r. Odpowiedzią Zakładów Starachowickich było zwięk­sze­nie tempa wpro­wa­dza­nia zmian w pro­to­ty­pach róż­nią­cych się m.in. typem zawie­sze­nia. Wyżej wymie­niony „kamień milowy” został dotrzy­many, a próby ogniowe zapla­no­wano już na począ­tek lata.

Szczegóły zawiera zarzą­dze­nie DepArt. z 8 czerwca 1936 r., pt. „Próby z armatą plotn. 75 mm wz Nr 2 Starachowice – roz­kaz orga­ni­za­cyjny” (L.dz.951/Tj.Org.Uzbr.Wyp.) okre­śla­jące ramy mają­cych nastą­pić nie­ba­wem testów:

  • część A – spraw­ność i wytrzy­ma­łość mar­szowa (12−18 czerwca),
  • część B – próby tak­tyczne (połą­czone z prze­mar­szem z Warszawy do Brześcia nad Bugiem (3−4 lipca),
  • część C – próby strze­la­nia prze­ciw­lot­ni­czego w Brześciu nad Bugiem (5−10 lipca).

Dla cało­ści prób naka­zano sto­łecz­nemu 1. Pułkowi Artylerii Przeciwlotniczej przy­go­to­wa­nie ści­słej obsługi liczą­cej 1 pod­ofi­cera zawo­do­wego i tylko 7 kano­nie­rów. Ponadto dla ćwi­czeń ozna­czo­nych B i C dotrzeć miało do Brześcia 3 ofi­ce­rów, 1 pod­ofi­cer i 11 kano­nie­rów (obsługa apa­ratu cen­tral­nego), 1 pod­ofi­cer i 4 kano­nie­rów (obsługa dal­mie­rza 3 m) oraz 1 pod­ofi­cer i 3 kano­nie­rów (obsługa lunety obser­wa­cyj­nej). Przygotowanie prze­ciw­lot­ni­ków do pracy z zupeł­nie nie­zna­nym im sprzę­tem miało, według zarzą­dze­nia, trwać od 25 czerwca do 2 lipca. Tytułem uzu­peł­nie­nia warto dodać, że na ówcze­snym eta­pie stu­diów nad armatą obsługę roz­róż­niano: strze­la­nie pośred­nie: dzia­ło­nowy plus 7 kano­nie­rów w tym 3 wrę­czy­cieli oraz strze­la­nie pół­po­śred­nie: taka sama obsługa ale z dodat­ko­wym kano­nie­rem nasta­wia­ją­cym poprawki w lunetce.

Do prób zare­zer­wo­wano 230 naboi zespo­lo­nych kal. 75 mm o cię­ża­rze cał­ko­wi­tym 11,5 kg. Każdy z ważą­cych 6,5 kg gra­na­tów wypo­sa­żano w 13 mm zapłon­nik mor­ski wz. 06, zapal­nik wz. 1925 S oraz wkrętki gło­wi­cowe wz. 5564. Dodajmy, że w trak­cie wcze­śniej­szych strze­lań bali­stycz­nych wyko­rzy­sty­wano rów­nież impor­to­wane z Niemiec zapal­niki zega­rowe Tavaro dające mniej­szy roz­rzut niż odpo­wied­niki fran­cu­skie. Szczęśliwie zacho­wał się do dziś obszerny doku­ment spo­rzą­dzony w Centrum Wyszkolenia Artylerii Przeciwlotniczej „Sprawozdanie szcze­gó­łowe z prze­pro­wa­dzo­nych prób mar­szo­wych (A) tak­tycz­nych (B) i plot.-strzeleckich © z 75 m/m armatą plotn. 1934 z Nr 2 Starachowice” dato­wane na 18 lipca 1936 r. (L.dz. 413/Tjn./36).

Pierwsza, mar­szowa część prób odbyła się przy udziale dele­gata DowBrPanc. inż. Wacława Michalskiego oraz we współ­pracy z modliń­skim Centrum Wyszkolenia Broni Pancernych, które na czas stu­diów wypo­ży­czyło samo­chód-cią­gnik. Był nim ciężki, dwu­osiowy samo­chód cię­ża­rowy marki Saurer z sil­ni­kiem die­sla o mocy 110 KM, krew­nia­kiem jed­no­stek napę­do­wych sto­so­wa­nych w czoł­gach lek­kich 7TP. Pojazd posia­dał kom­plet kół pneu­ma­tycz­nych oraz tzw. koła bliź­nia­cze na tyl­nej osi, co było ważne bio­rąc pod uwagę, że cię­żar holo­wa­nej armaty wyraź­nie prze­kra­czał 4 t.

  • Jędrzej Korbal

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE