W przeded­niu sowiec­kiej agre­sji 1939 r.

Prawdziwy obraz niemieckiej armii: piechota maszerująca pieszo i artyleria o ciągu konnym, bohatersko szarżująca na wroga.

W przeded­niu-sowiec­kiej-agre­sji-1939-r. Prawdziwy obraz nie­miec­kiej armii: pie­chota masze­ru­jąca pie­szo i arty­le­ria o ciągu kon­nym, boha­ter­sko szar­żu­jąca na wroga.

Niemcy nazwali kam­pa­nię pol­ską 1939 r. „wojną 17-dniową”. Faktycznie: po 17 wrze­śnia Wehrmacht sta­rał się uni­kać walk z Wojskiem Polskim, które albo pró­bo­wało ujść do państw neu­tral­nych, albo roz­wią­zy­wało swoje for­ma­cje. Jaki był jed­nak stan fak­tyczny pol­skiej armii „ostat­niego” dnia „wojny 17-dnio­wej”? Czy rze­czy­wi­ście Wojsko Polskie było zniszczone?

Chociaż o kam­pa­nii 1939 r. napi­sano dzie­siątki tysięcy tek­stów, to trudno wśród nich zna­leźć ana­lizę kon­dy­cji Wojska Polskiego w przeded­niu sowiec­kiej agre­sji. Jest tak z kilku powo­dów. W Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej bada­nia naukowe nad kam­pa­nią 1939 r. były kwe­stią poli­tyczną, więc pro­wa­dziły je wyłącz­nie „zaufane” insty­tu­cje pod­le­głe Głównemu Zarządowi Politycznemu WP. O sowiec­kiej agre­sji nie wspo­mi­nano tam ze zro­zu­mia­łych wzglę­dów. Autorzy ksią­żek o 1939 r. wywo­dzący się ze śro­do­wisk kom­ba­tanc­kich także nie mogli pisać o 17 wrze­śnia – pil­no­wała tego cen­zura (były także inne spo­soby kon­troli nad bez­par­tyj­nymi auto­rami: zamknię­cie dostępu do archi­wów, tzw. nad­zór „naukowy” oraz prze­dłu­ża­nie pro­cesu wydaw­ni­czego nawet przez kil­ka­na­ście lat). Poza gra­ni­cami PRL temat ten rów­nież nie był pod­no­szony – przede wszyst­kim dla­tego, że wobec cięż­kiej sytu­acji eko­no­micz­nej bada­nia były utrud­nione, poza tym dużo wię­cej uwagi poświę­cano wyda­rze­niom z póź­niej­szych lat, które miały dla wychodź­stwa pol­skiego o wiele więk­sze znaczenie.
Oprócz przy­czyn poli­tycz­nych i eko­no­micz­nych bar­dzo istotny jest też brak mate­ria­łów źró­dło­wych. W momen­cie, w któ­rym roz­pada się kom­pa­nia czy pułk, mało który szef kom­pa­nii czy kwa­ter­mistrz ma czas na ewi­den­cjo­no­wa­nie żoł­nie­rzy. Ze względu na brak źró­deł ewi­den­cyj­nych zbie­rano po 1939 r. rela­cje od ofi­ce­rów. Dość dokład­nie przed­sta­wione są wyda­rze­nia bez­po­śred­nio doty­czące relanta, jeśli jed­nak cho­dzi o straty, to były one poda­wane bar­dzo nie­pre­cy­zyj­nie. Najczęściej ogra­ni­czano się do stwier­dze­nia: „straty pułku musiały być duże, wynio­sły co naj­mniej kil­ku­set żoł­nie­rzy, ofi­ce­rów także pole­gło wielu, ale nie mogę okre­ślić ilu, pod­czas mobi­li­za­cji przy­byli bowiem do pułku nowi, nie­znani mi…”
Warto przyj­rzeć się bli­żej jed­nej z takich rela­cji. Jej auto­rem był szef Sztabu Naczelnego Wodza, gene­rał Wacław Stachiewicz (wydano ją w for­mie książ­ko­wej w Warszawie, w 1998 r., pt. „Wierności docho­wać żoł­nier­skiej”). Szczególnie inte­re­su­jące jest zesta­wie­nie sytu­acji pol­skich związ­ków tak­tycz­nych 15 wrze­śnia 1939 r. Wedle szefa Sztabu Naczelnego Wodza dys­po­no­wano wów­czas 26 dywi­zjami pie­choty oraz 6 bry­ga­dami kawa­le­rii. Generał Stachiewicz uznał za roz­bite 14 dywi­zji pie­choty i 7 bry­gad kawa­le­rii. Dziś wiemy, że znacz­nie się mylił: duża część tych rze­komo roz­bi­tych for­ma­cji nie została znisz­czona, a w kolej­nych dniach odbu­do­wano nie­mal wszyst­kie „roz­bite” bry­gady kawa­le­rii i wiele spo­śród rze­komo znisz­czo­nych dywi­zji pie­choty (13. Dywizja Piechoty została nawet odtwo­rzona w dwóch miejscach).
Jaka więc rze­czy­wi­ście była kon­dy­cja pol­skiej armii w przeded­niu sowiec­kiej agresji?

Czym było Przedmoście Rumuńskie?

Przed 1 wrze­śnia Niemcy wyzna­czyli sobie dwa cele w woj­nie z Rzeczpospolitą: roz­pra­wie­nie się z nią bez inter­wen­cji Wielkiej Brytanii i Francji oraz roz­bi­cie Wojska Polskiego na zachód od Wisły. Cele nie zostały zre­ali­zo­wane: zde­cy­do­wany opór pod­jęty przez Polaków wymu­sił na alian­tach wypo­wie­dze­nie wojny III Rzeszy, a roz­po­częty w porę odwrót unie­moż­li­wił Wehrmachtowi znisz­cze­nie Wojska Polskiego. Niemcy roz­po­częli pościg, ale pol­skie ude­rze­nie nad Bzurą dopro­wa­dziło do sytu­acji, w któ­rej – po 11 wrze­śnia – kon­ty­nu­owała go jedy­nie 14. Armia. Wojsko Polskie zre­ali­zo­wało zatem swoje cele poli­tyczne i stra­te­giczne, jed­nak zapła­ciło za to wysoką cenę i musiało zostać zre­or­ga­ni­zo­wane na wscho­dzie kraju.
Ostatnim bastio­nem obron­nym Wojska Polskiego miała być połu­dniowo-wschod­nia część Rzeczypospolitej. Jego zaple­czem była życz­liwa Rumunia, przez którą można było utrzy­my­wać łącz­ność z Francją i Wielką Brytanią. Tu decy­do­wać się miały losy Rzeczypospolitej. Po opa­no­wa­niu przez Niemców Przedmościa Rumuńskiego znisz­cze­nie pozo­sta­łych pol­skich ośrod­ków oporu było już jedy­nie kwe­stią czasu. (Inną sprawą jest to, że Niemcy byli na tyle dale­ko­wzroczni, by zorien­to­wać się w stra­te­gicz­nym zna­cze­niu Przedmościa Rumuńskiego i nie pla­no­wali ude­rze­nia w jego kierunku.)

  • Tymoteusz Pawłowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE