Samobójstwo koman­dora

Kapitan marynarki Bogusław Krawczyk w Wielkiej Brytanii. 3 maja 1940 r. dowodca Wilka zostal awansowany na stopien komandora podporucznika. Odznaczony Virtuti Militari V kl., Krzyzem Walecznych, Medalem Morskim i brytyjskim Distinguished Service Order.

Kapitan mary­narki Bogusław Krawczyk w Wielkiej Brytanii. 3 maja 1940 r. dowodca Wilka zostal awan­so­wany na sto­pien koman­dora pod­po­rucz­nika. Odznaczony Virtuti Militari V kl., Krzyzem Walecznych, Medalem Morskim i bry­tyj­skim Distinguished Service Order.

Sumienie mam spo­kojne. Honor opła­cam sam. Tak brzmiały ostat­nie słowa napi­sane w liście poże­gnal­nym przez kmdr. ppor. Bogusława Krawczyka, dowódcę pod­wod­nego sta­wia­cza min ORP Wilk, który w dru­gim roku wojny ode­brał sobie życie strza­łem z oso­bi­stego pisto­letu.

Jakie powody popchnęły kmdr. ppor. Krawczyka, jed­nego z naj­bar­dziej zdol­nych i sza­no­wa­nych ofi­ce­rów PMW na Zachodzie, do samo­bój­czego kroku 19 lipca 1941 r. w Dundee w Szkocji? Rozpaczliwa decy­zja dowódcy Wilka wywo­łała ogromne poru­sze­nie i oddźwięk wśród pol­skich i zagra­nicz­nych załóg okrę­tów pod­wod­nych oraz Admiralicji bry­tyj­skiej. Inteligentny, z pasją uczył się języ­ków obcych, tro­skliwy w sto­sunku do rodzeń­stwa, miło­śnik lite­ra­tury i sztuki. We wrze­śniu 1939 r. wsła­wił się prze­pro­wa­dze­niem Wilka przez Cieśniny Duńskie do Wielkiej Brytanii. Był czło­wie­kiem honoru i bar­dzo ambit­nym ofi­ce­rem. To tylko jedna ze stron oso­bo­wo­ści koman­dora. Mało kto wie, że Krawczyk był rów­nież osobą irra­cjo­nalną, nie wolną od uprze­dzeń, zazdro­sną i bar­dzo wyczu­loną na kry­tykę prze­ło­żo­nych. Te nega­tywne cechy cha­rak­teru miały m.in. istotny wpływ na osta­teczną decy­zję i skło­niły 35-let­niego koman­dora do tar­gnię­cia się na swoje życie. Biografia pry­musa Szkoły Oficerskiej Marynarki Wojennej w Toruniu z 1928 r. wydaje się godna prze­pro­wa­dze­nia tej ana­lizy, zwłasz­cza z histo­rycz­nego punktu widze­nia.

Stosunek ofi­ce­rów Wilka do Świrskiego

Wśród bada­czy panują różne opi­nie na temat tego, kiedy Krawczyk i pozo­stali jego kole­dzy ofi­ce­ro­wie pod­wod­niacy zmie­nili swój sto­su­nek do prze­ło­żo­nych z Kierownictwa Marynarki Wojennej (KMW). Niewątpliwie jed­nym z prze­ja­wów tego było nega­tywne nasta­wie­nie dowódcy Wilka do szefa KMW, kadm. Jerzego Świrskiego, i jego bli­skich współ­pra­cow­ni­ków, któ­rzy – jego zda­niem – zbyt pospiesz­nie, bo już w czwar­tym dniu wojny, ewa­ku­owali się z Warszawy. Oficerowie pod­wod­nego sta­wia­cza min uznali, że już na samym początku dzia­łań wojen­nych Flota pozba­wiona była dowódz­twa, a radio­sta­cja dużej mocy w sto­licy stała się bez­u­ży­teczną. Swoistego znie­sma­cze­nia nie krył ówcze­sny por. mar. Bolesław Romanowski, ofi­cer broni pod­wod­nej na Wilku, który w pierw­szych dniach listo­pada 1939 r. pod­czas roz­mowy z kmdr. por. dypl. Tadeuszem Stoklasą, atta­ché mor­skim w Londynie, dał upust roz­go­ry­cze­niu z powyż­szego powodu. Zarzucał m.in., że KMW opu­ściło Warszawę pozo­sta­wia­jąc w gma­chu w zasa­dzie tylko ofi­cera obsłu­gu­ją­cego radio­sta­cję, przez którą można było utrzy­my­wać łącz­ność z ope­ru­ją­cymi na Bałtyku pol­skimi okrę­tami.
16 listo­pada wśród osób towa­rzy­szą­cych gen. Władysławowi Sikorskiemu pod­czas spo­tka­nia z zało­gami Orła i Wilka w Dundee był Świrski. Ten nie­zwy­kle ambitny ofi­cer, mimo klę­ski wrze­śnio­wej, już w pierw­szym tygo­dniu paź­dzier­nika zaofe­ro­wał swoje usługi Sikorskiemu, który został pre­mie­rem Rzeczypospolitej i Naczelnym Wodzem orga­ni­zo­wa­nej we Francji armii pol­skiej. Dla gene­rała bez­gra­niczne zaan­ga­żo­wa­nie Świrskiego w sprawy mor­skie gwa­ran­to­wały nie­za­leż­ność PMW. Odrodzona przy boku Francji i Wielkiej Brytanii pol­ska flota wojenna była waż­nym czyn­ni­kiem poli­tycz­nym i prawno-pań­stwo­wym. Z tych powo­dów szef KMW mógł liczyć na bez­gra­niczne popar­cie Sikorskiego.
Nad czyny Wilka – wyko­na­nie w miarę moż­li­wo­ści roz­ka­zów wyni­ka­ją­cych z zało­żeń planu „Worek”, a potem zuchwałe przej­ście do Wielkiej Brytanii – szef KMW przed­kła­dał wrze­śniową epo­peję Orła. Tymczasem to wyczyny Wilka zasłu­gi­wały, ze względu na wyso­kie morale kpt. Krawczyka i jego załogi oraz ze względu na zły stan tech­niczny okrętu, na miano „dumy floty”. Polskiej dele­ga­cji pod­czas wizy­ta­cji towa­rzy­szył główny dowódca okrę­tów pod­wod­nych Royal Navy w Rosyth, kadm. Bertram Chalmers Watson. Naczelny Wódz prze­mó­wił do zebra­nych, chwa­ląc załogę Orła za wiel­kie poświę­ce­nie i odwagę, po czym ude­ko­ro­wał kpt. mar. Jana Grudzińskiego, orde­rem Virtuti Militari V klasy, a Krzyżami Walecznych 4 ofi­ce­rów, 16 pod­ofi­ce­rów i mary­na­rzy. Wśród załogi z Wilka zapa­no­wała kon­ster­na­cja. Otóż Sikorski w ogóle nie udzie­lił pochwały zało­dze Krawczyka, ani też nie przy­znał nikomu z jego ludzi odzna­cze­nia. Wspomina Romanowski: Podczas roz­mowy z Naczelnym Wodzem oka­zało się, że nie został on wcale poin­for­mo­wany o wyczy­nach „Wilka” i kpt. Krawczyka. Generał zwró­cił się więc do kmdr. Stoklasy z zapy­ta­niem, czemu nikt z „Wilka” nie został przed­sta­wiony do odzna­cze­nia? Stoklasa wyja­śnił mu, że „Wilk” nie nade­słał wnio­sków. Kapitan Karnicki [z-ca d-cy „Wilka” – M. B.] okre­ślił nasz punkt widze­nia i uza­sad­nił nasze postę­po­wa­nie. Wówczas gene­rał Sikorski ude­ko­ro­wał kpt. Krawczyka [wła­snym – M. B.] Krzyżem Walecznych, obie­cu­jąc nade­słać dal­sze odzna­cze­nia dla załogi okrętu.
Marynarze z Wilka cho­dzili wzbu­rzeni. Czuli się oszu­kani. Mieli za złe Świrskiemu, iż ten zdo­był się jedy­nie na krót­kie podzię­ko­wa­nie. Załogę raził jego chłodny i ofi­cjalny spo­sób bycia. Podczas uro­czy­sto­ści doszło do nie­spo­dzie­wa­nego incy­dentu, który mógł mieć przy­kre kon­se­kwen­cje dla szefa KMW. Jak wynika z mate­ria­łów archi­wal­nych, Grudziński i Krawczyk nie akcep­to­wali osoby i roli Świrskiego w Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Wykorzystali sytu­ację, by zama­ni­fe­sto­wać nie­chęć do Świrskiego, przez nie­poda­nie ręki, w obec­no­ści Naczelnego Wodza. Postawa ofi­ce­rów była szo­kiem dla szefa KMW. Nie spo­dzie­wał się takiego afrontu ze strony pod­wład­nych.
Czy zarzuty wysu­wane przez ofi­ce­rów Wilka i Orła pod adre­sem szefa KMW były w pełni uza­sad­nione? Podwodniacy, gdy wybu­chła wojna, nie wie­dzieli, jakie oko­licz­no­ści zmu­siły sztab KMW do tak szyb­kiej ewa­ku­acji z Warszawy. Nie mogli daro­wać admi­ra­łowi, że pośpiesz­nie uciekł z kraju, który po 17 wrze­śnia wal­czył na dwóch fron­tach. Niemiłą sytu­ację pró­bo­wał rato­wać Sikorski. Publicznie wyja­śnił, że Świrski ucho­dząc do Francji, nie kie­ro­wał się obawą o wła­sną skórę i bez­pie­czeń­stwo rodziny, lecz miał od prze­ło­żo­nych pole­ce­nie obję­cia zwierzch­nic­twa nad prze­by­wa­ją­cymi na Zachodzie pol­skimi okrę­tami. Gdyby szef KMW odwa­żył się szcze­rze wytłu­ma­czyć swoje zacho­wa­nie, z pew­no­ścią zyskałby przy­chyl­ność pod­wod­nia­ków. Tymczasem Świrski zra­żał do sie­bie pod­wład­nych dystan­sem, w roz­mo­wach poza­służ­bo­wych rów­nież przyj­mo­wał bar­dzo ofi­cjalny ton.
Dowódcy Wilka i Orła nie zamie­rzali pod­po­rząd­ko­wać się admi­ni­stra­cji two­rzą­cego się wów­czas KMW we Francji (od 29 grud­nia 1939 r. KMW prze­nie­siono do Londynu). Krytykowano admi­rała za wpro­wa­dza­nie nie­po­trzeb­nej biu­ro­kra­cji i brak kon­taktu z rze­czy­wi­sto­ścią. Podwodniacy zamie­rzali pod­po­rząd­ko­wać się bez­po­śred­nio Admiralicji bry­tyj­skiej. Brytyjczykom bar­dzo zale­żało na zatrzy­ma­niu pol­skich okrę­tów pod­wod­nych pod swym dowódz­twem. Dowódca Orła pro­po­no­wał nawet, by ofi­ce­ro­wie z obu pod­wod­nych dra­pież­ni­ków zło­żyli pisemne dekla­ra­cje wyra­ża­jące dez­apro­batę dla KMW. Bardziej ostrożny przy podej­mo­wa­niu osta­tecz­nych kro­ków pro­wa­dzą­cych do nie­pod­po­rząd­ko­wa­nia się KMW był Krawczyk. Bez wąt­pie­nia argu­menty dowódcy Wilka, który wśród kole­gów nosił prze­zwi­sko „Kuba”, i kpt. Wojsława Sulimy-Przygodzkiego z Korpusu Oficerów Audytorów prze­ko­nały załogę Orła, by zre­zy­gno­wała ze skła­da­nia takiej dekla­ra­cji Ministrowi Spraw Wojskowych.

  • Mariusz Borowiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE