Irańskie czołgi

Przed kil­koma tygo­dniami Iran ofi­cjal­nie ogło­sił uru­cho­mie­nie pro­duk­cji nowego czołgu pod­sta­wo­wego Karrar. Opublikowano także serię dobrej jako­ści zdjęć poka­zu­ją­cych szcze­góły kon­struk­cji tego wozu. Już na pierw­szy rzut oka widać, że Karrar oparty jest na rosyj­skich eks­por­to­wych mody­fi­ka­cjach czołgu T-90A, acz­kol­wiek nie jest jasny zakres współ­pracy mię­dzy oboma pań­stwami przy jego opra­co­wy­wa­niu. To dobry pre­tekst do pre­zen­ta­cji także innych czoł­gów lokal­nej pro­duk­cji, czy też zmo­der­ni­zo­wa­nych siłami irań­skiego prze­my­słu obron­nego, które poka­zano publicz­nie na prze­strzeni ostat­nich kil­ku­na­stu lat.

Czołg Karrar ze zdalnie sterowanym stanowiskiem 12,7 mm

Czołg Karrar, na wieży sta­no­wi­sko zdal­nie ste­ro­wane z 12,7 mm wkm NSW.

Iran to kraj o dłu­giej histo­rii, ale lata jego naj­więk­szej świet­no­ści przy­pa­dają na epokę pań­stwa per­skiego, czyli V wiek p.n.e. Przemysłu w nowo­żyt­nym Iranie nie­mal nie było, a broń – białą i strze­lecką – pro­du­ko­wano w nie­wiel­kich warsz­ta­tach. Pierwszym zakła­dem, pro­du­ku­ją­cym nowo­cze­sną jak na owe czasy broń – 7,62 mm pisto­lety maszy­nowe PPSz – stała się fabryczka, uru­cho­miona w cza­sie II wojny świa­to­wej, po „pre­wen­cyj­nym” bry­tyj­sko-radziec­kim zaję­ciu Iranu.
Gdy ropa stała się cen­nym surow­cem, a w Iranie wła­dzę umoc­nił szach Mohammad Reza Pahlawi (na tro­nie od 1941 r.) – pro­te­go­wany Londynu, a póź­niej Waszyngtonu – zaist­niały warunki do uno­wo­cze­śnia­nia kraju poprzez budowę prze­my­słu zbro­je­nio­wego obok petro­che­micz­nego. Iran roz­ma­wiał o zaku­pie licen­cji z wie­loma fir­mami zachod­nimi (hoj­nie sza­fu­ją­cymi łapów­kami). Jednak do końca lat 70. uru­cho­miono tylko pro­duk­cję amu­ni­cji mało­ka­li­bro­wej, pro­stego wypo­sa­że­nia i czę­ści zamien­nych oraz poci­sków kumu­la­cyj­nych do radziec­kich gra­nat­ni­ków RPG-7 (nie­wy­klu­czone, że w ramach „cichej licen­cji” od któ­re­goś z legal­nych pro­du­cen­tów).
W 1979 r. rewo­lu­cja wynio­sła do wła­dzy kon­ser­wa­tyw­nych duchow­nych z aja­tol­la­hem Chomeinim na czele. W 1980 r. wybu­chła wojna z sąsied­nim Irakiem, a mię­dzy­na­ro­dowe embargo dopro­wa­dziło po kilku latach do nie­mal cał­ko­wi­tego wyczer­pa­nia ogrom­nych zapa­sów uzbro­je­nia zgro­ma­dzo­nych za sza­cha. Uniezależnienie od importu stało się palącą kwe­stią. Jednak wielu wykształ­co­nych na Zachodzie inży­nie­rów i woj­sko­wych wyemi­gro­wało po oba­le­niu sza­cha, inni byli repre­sjo­no­wani, ale i bez tego w Iranie bra­ko­wa­łoby kom­pe­ten­cji do pro­jek­to­wa­nia i pro­duk­cji nowo­cze­snej broni. Konieczna była pomoc zagra­niczna, ale pań­stwa zachod­nie ofi­cjal­nie nie chciały się anga­żo­wać (znany wyją­tek to tzw. afera Iran – Contras za pre­zy­den­tury Ronalda Reagana), więc pozo­stały roz­mowy z pań­stwami daw­nego bloku socja­li­stycz­nego (repu­bliki pora­dziec­kie, byłe pań­stwa Układu Warszawskiego, a także ChRL i KRLD).
Plany budowy prze­my­słu zbro­je­nio­wego na początku lat 90. były ambitne – od rakiet bali­stycz­nych, przez okręty pod­wodne do broni strze­lec­kiej. W dzie­dzi­nie broni pan­cer­nej pla­no­wano kom­plek­sową moder­ni­za­cję posia­da­nych wozów, licen­cyjną pro­duk­cję czoł­gów, a wresz­cie kon­stru­owa­nie i pro­duk­cję rodzi­mych pojaz­dów pan­cer­nych. Nawet jed­nak moder­ni­za­cja była trudna z braku lokal­nych kom­po­nen­tów i róż­no­rod­no­ści modeli czoł­gów, w znacz­nej czę­ści kupio­nych jesz­cze za sza­cha (ame­ry­kań­skie M47, M48 i M60, bry­tyj­skie Chieftainy/FV4030-1), zdo­by­tego na Irakijczykach (T-54/-55/-62 i 72, chiń­skie Typ 59 i 69) lub kupo­wa­nego po 1979 r.

Safir-74

Jako pierw­szy opra­co­wano pakiet moder­ni­za­cyjny do T-54, 55 i Typ 59. Przyczyn było kilka: wozy były rela­tyw­nie mało zużyte, pro­ste kon­struk­cyj­nie i nie­za­wodne, wiele kra­jów wcze­śniej je moder­ni­zo­wało i można było prze­te­sto­wane za gra­nicą roz­wią­za­nia albo sko­pio­wać, albo kupić. Kluczowe kom­po­nenty impor­to­wano – sil­niki W-46 o mocy 573 kW/780 KM z Ukrainy, a sys­tem kie­ro­wa­nia ogniem Fotona EFCS-3 ze Słowenii. Czołgi uzbro­jono w 105 mm armaty M68 zde­mon­to­wane z tych egzem­pla­rzy M60, które uznano za nie­na­da­jące się do dal­szej eks­plo­ata­cji. Część otrzy­mała nowe gąsie­nice z gumo­wymi nakład­kami. Metalowe, prze­tła­czane błot­niki zastą­piono gumo­wymi, podob­nymi jak w czoł­gach T-80. Co cie­kawe, część wozów zacho­wała reflek­tory Łuna, co ozna­cza, że kanał nocny ich celow­nika co naj­mniej wymaga wspo­ma­ga­nia przez źró­dło pod­czer­wieni. Wozy pozba­wione reflek­tora mają praw­do­po­dob­nie pasywny kanał nocny ze wzmac­nia­czem świa­tła szcząt­ko­wego.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE