Homar – najpotężniejszy skorupiak polskiej artylerii

Homar wyrzutnia rakietowa. Efektowne ujęcie wyrzutni systemu HIMARS podczas bojowego odpalenia pocisku kierowanego GMLRS.

Efektowne ujęcie wyrzutni systemu HIMARS podczas bojowego odpalenia pocisku kierowanego GMLRS.

Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych w latach 2013–2022 zakłada, w ramach programu operacyjnego „Modernizacja wojsk rakietowych i artylerii”, zakup dywizjonowych modułów ogniowych (DMO) wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych dalekiego zasięgu systemu Homar. Ministerstwo Obrony Narodowej zadecydowało, że Homar powstanie w ramach konsorcjum polskich firm pod wodzą Huty Stalowa Wola S.A., które nawiąże współpracę z wybranym przez MON, partnerem zagranicznym – dostawcą technologii rakietowej. Rozstrzygnięcia kto będzie licencjodawcą i podpisania umowy na realizację całej pracy możemy spodziewać się jeszcze w tym roku, a pierwsze moduły Homarów miałyby trafić do jednostek w 2018 r.

Program Homar jest oficjalnie – medialnie i propagandowo - prezentowany jako tzw. polska odpowiedź na Iskandera, a szerzej jako część tzw. Polskich Kłów, czyli kompleksu systemów rakietowych mających składać się na polski system odstraszania konwencjonalnego. Pomijając już niuanse samej doktryny rakietowego konwencjonalnego odstraszania i wspomnianą na początku propagandową narrację, która przywodzi na myśl znane hasło o agreście, jako winorośli Północy, trzeba powiedzieć, że dozbrojenie i rozbudowa naszych Wojsk Rakietowych i Artylerii (WRiA) jest niezbędna ze względu na olbrzymią rolę, jaką ten rodzaj wojsk pełni na współczesnym polu walki. Co więcej, pomyślne wdrożenie programu Homar umożliwi rozbudowę pododdziałów artylerii rakietowej. Obecnie dysponują one jedynie polowymi systemami rakietowymi kalibru 122 mm: WR-40 Langusta, RM-70/85 i  9K51 Grad, umożliwiającymi prowadzenie ognia na odległości do 20 km (rakietami oryginalnymi) i do 40 kilometrów (rakietami Feniks-Z i Feniks-HE), przy użyciu wyłącznie rakiet niekierowanych. Wprowadzenie do uzbrojenia zupełnie nowego typu wieloprowadnicowej polowej wyrzutni rakietowej Homar pozwolić ma na zwiększenie zasięgu oddziaływania ogniowego, a także precyzji i siły rażenia. Homar ma także pozwolić na odbudowę polskiego arsenału kierowanych taktycznych pocisków balistycznych.

Przeszłość i przyszłość

Wprowadzenie do uzbrojenia wraz z Homarem nowego typu taktycznego pocisku balistycznego będzie tak naprawdę odzyskaniem zdolności bojowych utraconych wraz z wycofaniem zestawów rakietowych 9K79 Toczka. W czasach Układu Warszawskiego polskie WRiA dysponowały brygadami rakiet operacyjno-taktycznych i dywizjonami rakiet taktycznych, uzbrojonych przez cały okres swojego istnienia w sowieckie systemy rakietowe wpisane w aktualnie obowiązującą doktrynę działań operacyjnych Układu Warszawskiego. W chwili rozwiązania tego sojuszu, cztery brygady – w tym jedna szkolna – rakiet operacyjno-taktycznych w nowej rzeczywistości politycznej przemianowano w pułki rakiet, a następnie rozwiązywano wraz z zakończeniem eksploatacji systemów 8K14/9K72 Elbrus, których parametry taktyczno-techniczne predestynowały do wykonywania uderzeń wyłącznie niekonwencjonalnych (jądrowych lub chemicznych). Natomiast kilkanaście dywizjonów rakiet taktycznych najpierw zreorganizowano, łącząc w pułki rakiet taktycznych, by następnie w kolejnych latach sukcesywnie likwidować. Zatem nieco dłużej w linii pozostały systemy 9K52 Łuna-M i 9K79 Toczka, całkowicie wycofane odpowiednio w 2001 i 2005 r. Toczki były rakietami kierowanymi, ale Polska miała ich tylko cztery wyrzutnie (oryginalnie pojedynczy dywizjon), więc ich znaczenie operacyjne było niewielkie. Niemniej Łun i Toczek pozbyto się, bez zastąpienia ich nowym sprzętem i tym samym Wojska Lądowe straciły możliwość wykonywania uderzeń rakietowych na odległość 60-70 km. Teraz trzeba zaczynać niemal wszystko od początku w ramach programu Homar.

W tym miejscu warto dodać, że Wojsko Polskie nigdy nie było uzbrojone w polowe systemy rakietowe większego kalibru niż Grad, czyli 9K57 Uragan (220 mm) lub 9K58 Smiercz (300 mm). Zatem realizacja programu Homar pozwoli z jednej strony na zyskanie zupełnie nowych możliwości w zakresie systemów wieloprowadnicowych (tym większych, jeśli uwzględnimy rozwój konstrukcji samych rakiet, poczyniony na przestrzeni dwóch ostatnich dekad) i zarazem odtworzenie potencjału bojowego w zakresie precyzyjnych balistycznych pocisków operacyjno-taktycznych. Zobaczmy zatem, spośród jakich ofert można wybierać.

HIMARS i ATACMS

W wyścigu o kontrakt na przyszłego Homara z pewnością bardzo silną pozycję ma koncern Lockheed Martin (LMC) i oferowany przez niego system HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System), czyli artyleryjski system rakietowy wysokiej mobilności. Konstrukcyjnie wywodzi się on ze znanego od lat systemu M270 MLRS (Multiple Launch Rocket System – w wolnym tłumaczeniu: wieloprowadnicowy system rakietowy), wprowadzonego do uzbrojenia US Army w 1983 r. Oryginalne wyrzutnie MLRS, czyli M993, wykorzystywały gąsienicowe podwozia opancerzone M987. Każdą wyrzutnię MLRS uzbrojono w dwa 6-pociskowe modułowe pakiety rakiet kalibru 227 mm. Standardowym typem pocisku był niekierowany M26 o zasięgu 32 km, przenoszący głowicę kasetową zawierającą 644 podpociski kumulacyjno-odłamkowe M77. Wkrótce opracowano pocisk M26A1 o donośności zwiększonej do 45 km, przenoszący 518 nowych podpocisków kumulacyjno-odłamkowych M85, bardziej niezawodnych niż M77 (mniejszy odsetek niewybuchów). Powstał też pocisk przejściowy, czyli M26A2, który był w zasadzie konstrukcyjnie tożsamy z wersją A1, ale wciąż przenosił podpociski M77, zanim produkcja nowszych M85 osiągnęła odpowiednią skalę.

System M270/A1/B1 MLRS okazał się bardzo udaną konstrukcją, sprawdził się w licznych konfliktach zbrojnych, a także znalazł wielu odbiorców w NATO (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, RFN, Holandia, Włochy, Dania, Norwegia, Grecja, Turcja), jak i poza nim (m.in. Izrael, Japonia, Republika Korei, Finlandia). W toku swej ewolucji MLRS, w 1986 r., stał się też wyrzutnią dla nowej generacji taktycznych (wg klasyfikacji NATO) pocisków balistycznych US Army, czyli MGM-140 Army Tactical Missile System (ATACMS), które zastąpiły starsze MGM-52 Lance.
ATACMS oryginalnie powstał w korporacji Ling-Temco-Vought (LTV, następnie część koncernu Loral, obecnie Lockheed Martin Missiles&Fire Control). Wymiary pocisku umożliwiały załadowanie jego kontenera transportowo-startowego w miejsce pojedynczego pakietu pocisków kalibru 227 mm, dzięki czemu MLRS mógł stać się wyrzutnią pocisków balistycznych.
Jednak MLRS, ze względu na swój gąsienicowy nośnik o masie ok. 25 t, miał ograniczoną mobilność strategiczną. Stąd w Siłach Zbrojnych Stanów Zjednoczonych MLRS użytkowała tylko US Army, a dla Marines był już za ciężki. Z tych właśnie powodów opracowano lżejszą odmianę M270, czyli system oznaczony w Stanach Zjednoczonych jako M142 HIMARS, w Polsce promowany po prostu jako HIMARS. Nowy system wykorzystuje w charakterze nośnika 5-tonowy ciężarowy samochód terenowy serii Oshkosh FMTV w układzie 6×6. Na jego podwoziu zamontowano wyrzutnię mieszczącą pojedynczy pakiet sześciu pocisków kalibru 227 mm lub pojedynczy pojemnik z pociskiem ATACMS. Redukcja masy bojowej do 11 ton i niewielkie wymiary spowodowały,
że HIMARS kupił też USMC. Teraz Marines mogą transportować wyrzutnie HIMARS na pokładzie użytkowanych przez siebie samolotów transportowych KC-130J Super Hercules. Amerykańskie HIMARS-y mają opancerzone kabiny załogi, co zwiększa bezpieczeństwo, także w warunkach wojny asymetrycznej. Skomputeryzowany system kierowania ogniem umożliwia wycelowanie wyrzutni i prowadzenie ognia z wnętrza pojazdu. Układ nawigacji wykorzystuje platformy bezwładnościowe i GPS.

Wybierając HIMARS, Polska może samodzielnie wybrać nośnik trzy- lub czteroosiowy. LMC zapewnia integrację z dowolnym podwoziem, więc nie musi być to bynajmniej egzotyczny dla Wojska Polskiego FMTV.

Wyrzutnia pocisków systemu HIMARS została zamontowana na obrotowej podstawie, dzięki czemu system może swobodnie wybierać stanowisko ogniowe i ma duże pole ostrzału, co skraca czas wejścia do walki i zmianę pozycji. Pewną ciekawostką jest rezygnacja w przypadku HIMARS-a z rozkładanych podpór hydraulicznych, co wprawia strzelającą wyrzutnię w mocne chybotanie po wystrzeleniu każdego pocisku. Jednak nie wpływa to na celność prowadzonego ognia. Dlaczego? Otóż ze względu na przyjętą koncepcję użycia, HIMARS strzela wyłącznie pociskami precyzyjnymi, czyli M30/M31 kalibru 227 mm i ATACMS. Oczywiście, HIMARS jest w stanie strzelać każdą amunicją rodziny MLRS (MFOM – MLRS Family of Munitions), w tym niekierowanymi rakietami rodziny M26 i M28. Kołysanie wyrzutni widoczne po odpaleniu amunicji rodziny MFOM nie ma wpływu na dokładność trafienia rakiet, tak kierowanych, jak i niekierowanych. Niekierowany pocisk M26 opuszcza prowadnicę wyrzutni zanim jej reakcja jest na tyle odczuwalna by mieć wpływ na celność. Po wystrzale pionowe kołysanie szybko ustaje, pozwalając kolejnej salwie na osiągnięcie wymaganej precyzji celowania.

Pociski M30/M31 określane są mianem GMLRS (Guided MLRS), czyli kierowany MLRS, który jest zdolny do nawigacji i korygowania kursu w czasie lotu. Są rozwinięciem niekierowanych rakiet M26. Każdy pocisk wyposażono w odporny na zakłócenia układ kierowania, oparty o nawigację bezwładnościową i satelitarną GPS oraz sekcję nosową z aerodynamicznymi powierzchniami sterowymi. Możliwość korygowania trajektorii (wraz z jej spłaszczeniem) lecącego pocisku pozwoliło zwiększyć zasięg do 70 km (min. 15 km), a jednocześnie zmniejszyć kołowy błąd trafienia (Circular Error Probable, CEP) do mniej niż 10 m. GMLRS ma 396 cm długości i oczywiście 227 mm (nominalnie) średnicy. Pocisk M30 początkowo przenosił 404 podpociski M85. M31, określany też jako GMLRS Unitary, miał głowicę jednolitą o równoważniku trotylowym wynoszącym 90 kg, wyposażoną w zapalnik podwójnego działania (eksplozja kontaktowa lub ze zwłoką dla efektu penetrującego). Obecna wersja jednolitego GMLRS, znajdująca się w produkcji to M31A1, która dysponuje dodatkową opcją wybuchu powietrznego dzięki zapalnikowi zbliżeniowemu. Lockheed Martin ukończył także kwalifikację pocisku M30A1 AW (Alternative Warhead - Głowica Alternatywna). Cechuje ją spełnianie wymogów pocisku M30 wynoszącym ok. 1% dla celów powierzchniowych w połączeniu z zerowym poziomem niewybuchów.

Na świecie amunicja kasetowa ma, niestety, bardzo słaby PR, zatem spora grupa państw przystąpiła do tzw. Konwencji o Amunicji Kasetowej, rezygnując z takiej broni. Na szczęście nie ma wśród nich Polski, tudzież paru państw poważnie traktujących kwestie obronności lub będących producentami amunicji kasetowej, w tym Stanów Zjednoczonych i Izraela (również Rosji, Chin, Turcji, Republiki Korei, Indii, Białorusi czy Finlandii). Można zadać pytanie, czy Polska nie potrzebowałaby też niekierowanej amunicji kasetowej kal. 227 mm. Przedstawiciele LMC w tym względzie są przygotowani, by zaoferować wykorzystanie głowicy M30A1 AW.

Kupując system HIMARS, Polska mogłaby pozyskać też amunicję ćwiczebną, czyli niekierowane rakiety M28A2 o celowo zaburzonej aerodynamice i zasięgu zredukowanym do 8÷15 km.
Wszystkie rakiety kalibru 227 mm mogą być składowane w swych hermetycznych modułach przez 10 lat bez potrzeby jakichkolwiek przeglądów.

Trudną do przecenienia zaletą systemu HIMARS z punktu widzenia użytkownika (szczególnie państw, których nie stać na wprowadzanie do uzbrojenia wielu różnych systemów uzbrojenia) jest możliwość prostej i szybkiej zamiany wyrzutni artyleryjskiej w wyrzutnię pocisków balistycznych. W tym przypadku wspominanego pocisku ATACMS. Pominiemy historię jego rozwoju, ograniczając się do wersji proponowanej Polsce. Chodzi o wersję ATACMS Block 1A (Unitary) – z głowicą jednolitą, nieoddzielającą się w locie – o zasięgu 300 km, czyli będącą pociskiem operacyjno-taktycznym (wg dawnej klasyfikacji Układu Warszawskiego) – zgodnie z wymogami programu Homar. Wrzecionowaty, zakończony stożkowo kadłub ATACMS zaopatrzono w cztery rozkładane po odpaleniu powierzchnie aerodynamiczne. Mniej więcej 2/3 długości kadłuba zajmuje silnik na paliwo stałe. Przed nim zamontowano głowicę bojową i układ naprowadzania, który wykorzystuje odporną na zakłócenia nawigację bezwładnościową i satelitarną GPS. Pocisk ma długość ok. 396 cm i średnicę ok. 61 cm. Głowica bojowa ma masę 500 funtów (ok. 230 kg – masa całego pocisku jest niejawna). CEP osiąga wartość w granicach 10 m, dzięki czemu Block IA jest na tyle precyzyjny, że może być używany bez obawy o spowodowanie zbyt dużych przypadkowych zniszczeń (promień rażenia wynosi ok. 100 m). Może mieć to duże znaczenie, gdy pocisk odpalony zostałby przeciw celom w terenie zurbanizowanym lub w bezpośredniej styczności własnych wojsk. Jednocześnie konstrukcja głowicy, jak i sposób jej detonacji, są – według przedstawicieli LMC – optymalne z punktu widzenia skutecznego rażenia szerokiej gamy celów zarówno umocnionych, jak i tzw. miękkich. Dowiedziono tego zarówno w toku testów kwalifikacyjnych, jak i podczas użycia bojowego.

Wyrzutnia systemu Lynx prowadzi ogień pociskami LAR kalibru 160 mm.

Wyrzutnia systemu Lynx prowadzi ogień pociskami LAR kalibru 160 mm.

Skoro o tym mowa, to silnym punktem oferty LMC są właśnie rezultaty użycia bojowego pocisków GMLRS i ATACMS oraz wielkość ich produkcji. Dotąd odpalono bojowo 3100 pocisków GMLRS (z ponad 30 000 wszystkich wyprodukowanych!). Natomiast wszystkich wersji pocisków ATACMS wyprodukowano już 3700 sztuk (w tym 900 Block IA Unitary), a w walce odpalono dotąd aż 576 z nich. Czyni to ATACMS najprawdopodobniej najczęściej używanym bojowo nowoczesnym kierowanym pociskiem balistycznym ostatniego półwiecza.

Trzeba podkreślić, że HIMARS koncernu Lockheed Martin jako oferta dla Homara jest wysoce niezawodnym, sprawdzonym bojowo i użytkowanym operacyjnie systemem, cechującym się niezwykle wysoką dostępnością operacyjną, co skutkuje maksymalną skutecznością bojową. Skuteczny zasięg systemu wynoszący 300 km zapewnia zdolność szybkiego i precyzyjnego uderzenia. Interoperacyjność i ujednolicenie z innymi partnerami NATO daje szanse wspólnego wsparcia eksploatacji, byłby też logicznym uzupełnieniem, zamówionego już, lotniczego systemu AGM-158 JASSM. Lockheed Martin jest gotowy w szerokim zakresie kooperować z polskim przemysłem obronnym przy dostawach systemu Homar opartego na HIMARS-ie, dopuszczając szeroki zakres polonizacji, także przy ich serwisowaniu i późniejszych modernizacjach.

Inne ujęcie wyrzutni Lynx, tym razem odpalającej pocisk precyzyjny Accular kalibru 160 mm.

Inne ujęcie wyrzutni Lynx, tym razem odpalającej pocisk precyzyjny Accular kalibru 160 mm.

Lynx

Konkurencyjną do amerykańskiej ofertę złożyły przedsiębiorstwa izraelskie, czyli Israel Military Industries (IMI) i Israel Aerospace Industries (IAI), których propozycje w programie Homar są komplementarne. Zacznijmy od systemu opracowanego przez IMI, czyli modułowej wieloprowadnicowej polowej wyrzutni rakietowej Lynx.

Lynx w swym zamyśle to atrakcyjna rynkowo propozycja, gdyż jest modułową wieloprowadnicową polową wyrzutnią rakietową, z której można odpalać zarówno pociski kalibru 122 mm systemu Grad, jak i nowoczesną izraelską amunicję kierowaną w trzech różnych kalibrach. Opcjonalnie Lynx może stać się nawet lądową wyrzutnią skrzydlatych pocisków manewrujących. W ten sposób kupując jeden system można dowolnie konfigurować siłę ognia własnej artylerii, dostosowując ją do zadań i bieżącej sytuacji taktycznej.

Porównując systemy Lynx i HIMARS można dostrzec pewne koncepcyjne podobieństwa. Oba systemy osadzono na terenowych samochodach ciężarowych. W przypadku systemu amerykańskiego był to pojazd już użytkowany przez US Army i US Marine Corps. Natomiast w przypadku Lynxa, można wykorzystać dowolną terenową ciężarówkę w układzie 6×6 lub 8×8 o odpowiedniej nośności. Biorąc pod uwagę, że Lynx może odpalać też pociski rakietowe kalibru 370 mm, rozsądniejszym wydaje się wybór większego nośnika. IMI deklaruje, że zintegruje wyrzutnię z dowolnie wskazanym przez stronę polską pojazdem 6×6 lub 8×8. Dotąd Lynx montowany był na ciężarówkach producentów europejskich i rosyjskich. Wyrzutnia systemu Lynx, tak jak HIMARS, jest zamontowana obrotowo na podstawie, dzięki czemu ma swobodę wycelowania w zakresie 90° w azymucie (kąt elewacji wynosi maks. 60°), co bardzo ułatwia wybór pozycji ogniowej i skraca czas otwarcia ognia. Widoczną od razu różnicą między systemem izraelskim i amerykańskim jest obecność rozkładanych podpór hydraulicznych w tym pierwszym. Ograniczenie drgań wyrzutni podczas strzelania ma z pewnością pozytywny wpływ na szybkostrzelność praktyczną i celność w przypadku odpalania niekierowanych rakiet. Choć – w założeniu swoich konstruktorów – Lynx ma być systemem quasi-precyzyjnym lub precyzyjnym, w zależności od zastosowanych pocisków.

A tych, jak już zostało wspomniane, może być kilka typów. W przypadku oferty dla Polski IMI proponuje, dotychczas stosowane w Polsce pociski 122 mm systemu Grad, a także nowoczesne pociski izraelskie: niekierowane LAR-160 kalibru 160 mm i ich korygowaną wersję Accular oraz precyzyjne pociski Extra kalibru 306 mm i najnowsze Predator Hawk kalibru 370 mm. Poza rakietami kalibru 122 mm, wszystkie pozostałe są odpalane z hermetycznych, modułowych kontenerów.

W przypadku odpalania rakiet 122 mm kompatybilnych z systemem Grad, na wyrzutni Lynxa montuje się obok siebie dwie 20-prowadnicowe wyrzutnie o analogicznej konstrukcji, jak te znane z wozów 2B5 systemu Grad. Tak uzbrojony Lynx może strzelać wszystkimi dostępnymi na rynku rakietami rodziny Grad, w tym polskimi Feniks-Z i HE.

Izraelskie rakiety LAR-160 (lub po prostu LAR) mają kaliber 160 mm, masę 110 kg i przenoszą 45-kilogramową głowicę kasetową (104 podpociski M85) na odległość 45 km. Według producenta od lat są eksploatowane przez Siły Obronne Izraela i zostały także kupione m.in. przez: Rumunię (system LAROM), Gruzję (pamiętny ostrzał artyleryjski śpiącego Cchinwali nocą 8 sierpnia 2008 r.), Azerbejdżan czy Kazachstan (system Naiza). Lynx może być uzbrojony w dwa modułowe pakiety po 13 takich rakiet każdy. Kolejnym krokiem w rozwoju pocisków LAR było opracowanie wersji Accular (Accurate LAR), czyli precyzyjnej, w której zwiększenie celności osiągnięto poprzez wyposażenie pocisków w układy kierowania oparte o nawigację bezwładnościową i GPS oraz układ wykonawczy, składający się z 80 miniaturowych pulsacyjnych rakietowych silników korekcyjnych, zamontowanych w kadłubie przed silnikiem marszowym. Pocisk ma też cztery brzechwowe stabilizatory ogonowe, rozkładające się tuż po odpaleniu. Kołowy błąd trafienia pocisków Accular to ok. 10 m. Masa głowicy bojowej spadła do 35 kg (w tym 10 kg ładunku kruszącego, otoczonego przez 22 000 prefabrykowanych odłamków wolframowych o masie 0,5 i 1 g), a zasięg ognia wynosi 14÷40 km. Wyrzutnia systemu Lynx może być załadowana 22 pociskami Accular w dwóch pakietach po 11 pocisków każdy.

Wyrzutnia systemu Lynx z dwoma pojemnikami z pociskami manewrującymi Delilah-GL.

Wyrzutnia systemu Lynx z dwoma pojemnikami
z pociskami manewrującymi Delilah-GL.

Kolejnym typem pocisków, którymi może strzelać Lynx są pociski Extra kalibru 306 mm i zasięgu 30÷150 km. One także wykorzystują naprowadzanie za pomocą nawigacji bezwładnościowej i satelitarnej, jednak sterowanie pociskiem w locie odbywa się za pomocą czterech powierzchni aerodynamicznych, zamontowanych w sekcji nosowej pocisku, czyli jest to rozwiązanie zbliżone do zastosowanego w pociskach GMLRS. Extra przenosi unitarną głowicę odłamkowo-burzącą (dostępna jest też kasetowa) o wymuszonej fragmentacji i masie nominalnej 120 kg (w tym 60 kg ładunku kruszącego i ok. 31 000 wolframowych kulek o masie 1 g każda). W przypadku głowicy penetrującej może ona przebić 80 cm żelbetu. Masa całkowita pocisku to 430 kg, z czego masa paliwa stałego to ok. 216 kg. Pocisk ma długość 4429 mm i składa się z sekcji ogonowej z dyszą wylotową i czterema brzechwowymi, trapezoidalnymi stabilizatorami, rozkładanymi po starcie; sekcji napędowej z silnikiem; głowicy bojowej i części nosowej z układem kierowania. Dla porównania rosyjski pocisk 9M528 kalibru 300 mm systemu Smiercz ma masę 815 kg, przenosi unitarną, nieoddzielającą się, głowicę odłamkowo-burzącą o masie 258 kg (z czego 95 kg to ładunek kruszący), ma długość 7600 mm i zasięg maksymalny 90 km. Widać, że rosyjski pocisk jest znacznie większy, natomiast nie jest kierowany i porusza się po stricte balistycznej trajektorii, stąd krótszy zasięg (teoretycznie mógłby być większy kosztem malejącej wraz z odległością celności w kierunku i donośności). Natomiast trajektoria pocisku Extra (tak jak GMLRS i Predator Hawk), po osiągnięciu apogeum ulega spłaszczeniu. Przednie powierzchnie sterowe unoszą nos pocisku, zmniejszając kąt natarcia, dzięki czemu rośnie zasięg lotu, a pociskiem można sterować (w zasadzie skutecznie korygować tor lotu). Kołowy błąd trafienia pocisków Extra to ok. 10 m. Na wyrzutni Lynxa można zamontować dwa pakiety po cztery pociski Extra każdy. Według informacji podawanych przez IMI, 4-pociskowy pakiet rakiet Extra można załadować na wyrzutnie systemu M270/270A1 MLRS w miejsce 6-pociskowego pakietu rakiet kalibru 227 mm.

Podczas MSPO 2014 zaprezentowano także makietę pocisku nazwanego Predator Hawk kalibru 370 mm o zasięgu zwiększonym do 250 km oraz celności analogicznej, jak w przypadku Extra i Accular. Porównując eksponowane obok siebie makiety pocisków Predator Hawk i Extra można szacować, że ten pierwszy jest o ok. 0,5 m dłuższy. Predator Hawk powtarza układ aerodynamiczny pocisku Extra, którego jest de facto powiększoną kopią. Jego głowica bojowa waży 200 kg. Biorąc pod uwagę wymiary pocisku Predator Hawk widać, w jaki sposób osiągnięto wzrost zasięgu. Na pojedynczą wyrzutnię Lynxa można zładować dwa 2-pociskowe moduły Predator Hawków. Tym samym system Lynx, tylko w oparciu o kierowane artyleryjskie pociski rakietowe, prawie spełnia wymóg zasięgu 300 km postawiony w wymaganiach programu Homar.

Jako ciekawostkę można dodać, że Lynx jest także kompatybilny z systemem TCS (Trajectory Correction System), zwiększającym celność ognia pierwotnie niekierowanych artyleryjskich pocisków rakietowych. Oryginalnie TCS opracowano (IMI razem z Elisra/Elbit) do MLRS i rakiet M26 kalibru 227 mm (we współpracy z Lockheed Martin, tzw. MLRS-TCS). TCS składa się ze: stanowiska dowodzenia, radiolokacyjnego systemu śledzenia wystrzelonych pocisków i układu zdalnego korygowania trajektorii wystrzelonych pocisków. By było to możliwe, w części nosowej zmodyfikowanych pocisków montuje się miniaturowy silnik korekcyjny Guidance Rocket Motor (GRM), zapewniający sterowanie gazodynamiczne. TCS może kontrolować jednocześnie 12 wystrzelonych pocisków, korygując ich lot w kierunku 12 różnych celów. TCS zapewnia kołowy błąd trafienia (CEP) na poziomie 40 m przy strzelaniu na maksymalny zasięg. Lynxa można uzbroić w dwa pakiety po sześć pocisków MLRS-TCS. Po MLRS-TCS opracowano wersję pocisków LAR-160 kompatybilną z TCS. System Lynx jest też promowany na obszarze środkowoazjatyckich dawnych republik sowieckich, dlatego dla Lynxa zaadaptowano też rakiety kalibru 220 mm systemu Uragan.

Choć przed Homarem nie stawiano wymogu odpalania skrzydlatych pocisków manewrujących (zatem należy to traktować jako opcję), to najbardziej zaawansowanym technicznie orężem, jakim może dysponować użytkownik systemu Lynx jest, także oferowany przez IMI, turboodrzutowy pocisk manewrujący Delilah-GL (od Ground Launched – odpalany z ziemi). Ma on masę startową 250 kg (z odrzucanym po starcie przyspieszaczem rakietowym) i masę 230 kg w konfiguracji w  locie (w tym 30-kilogramowa głowica bojowa), zasięg 180 km i prędkość lotu 0,3÷0,7 Ma (prędkość ataku to 0,85 Ma z wysokości ok. 8500 m). Optoelektroniczny układ naprowadzania (matryca CCD lub I2R) wraz z transmisją obrazu w czasie rzeczywistym na konsolę operatorską i z możliwością zdalnego sterowania pociskiem zapewnia wysoką skuteczność wykrycia i identyfikacji celu (w przeciwieństwie do pocisków balistycznych) oraz celność (CEP) na poziomie ok. 1 m. Na pojedynczej wyrzutni systemu Lynx można zamontować dwa kontenery transportowo-startowe pocisków Delilah-GL. Odpalanie pocisków Delilah-GL z systemu Lynx ma zapewniać możliwość zwalczania celów ruchomych, które są trudne do zniszczenia za pomocą pocisków balistycznych, mimo krótkiego czasu ich dolotu (zwłaszcza na dystansie do 300 km).

Każda wyrzutnia systemu Lynx wyposażona jest w środki łączności i cyfrowy system kierowania ogniem, jak również nawigację bezwładnościową i satelitarną. Dzięki temu może być częścią sieciocentrycznego systemu dowodzenia, szybko i bezbłędnie określać swoją pozycję w terenie i cały czas zmieniać pozycje ogniowe. Wyposażenie elektroniczne wyrzutni pozwala jej na autonomiczne działanie. Wycelowanie wyrzutni i wystrzelenie pocisków odbywa się z wnętrza pojazdu. Wyrzutnia samodzielnie identyfikuje ładowane pakiety różnych pocisków (możliwe jest załadowanie na jedną wyrzutnię dwóch różnych typów pocisków jednocześnie). Dzięki modułowej konstrukcji pojemników z pociskami przeładowanie wyrzutni trwa poniżej 10 minut.
Bateria systemu Lynx, oprócz wyrzutni i pojazdów transportowo-załadowczych, dysponuje jeszcze bateryjnym stanowiskiem dowodzenia (C4I) w hermetycznym kontenerze, w którym analizowane są dane rozpoznawcze i meteorologiczne potrzebne do otwarcia ognia. W stanowisku dokonuje się też analizy skutków ataku.

Polowy system rakietowy Naiza, czyli Lynx dla Kazachstanu na podwoziu samochodu ciężarowego Kamaz-63502. Na wyrzutni widać prowadnice pocisków kalibru 220 mm, na ziemi leży hermetyczny pakiet pocisków Extra.

Polowy system rakietowy Naiza, czyli Lynx dla Kazachstanu na podwoziu samochodu ciężarowego Kamaz-63502.
Na wyrzutni widać prowadnice pocisków kalibru 220 mm, na ziemi leży hermetyczny pakiet pocisków Extra.

Podsumowując ofertę IMI, trzeba też wspomnieć o propozycjach współpracy przemysłowej. Izraelska spółka bierze na siebie rolę integratora i podmiotu wspierającego użytkownika w toku całej eksploatacji systemu, wliczając w to organizację systemu wsparcia logistycznego i szkoleniowego. IMI będzie odpowiadać za integrację wyrzutni Lynxa z dowolnie wybranym przez MON podwoziem. W przypadku produkcji pocisków rakietowych, IMI oferuje transfer technologii dla produkcji licencyjnej w przypadku niektórych części i podzespołów wraz z montażem końcowym całych pocisków w Polsce. IMI zobowiązuje się także do zintegrowania systemu Lynx z już istniejącymi polskimi systemami dowodzenia, łączności i rozpoznania (C4I).

LORA i Harop

Propozycja IMI obejmująca 370-mm Predator Hawki mogłaby zostać uznana za kompletną – bądź co bądź brakuje jej tylko 50 km do wymaganego od Homara zasięgu. Jednak Predator Hawk nie jest typowym pociskiem balistycznym. Co więcej, można zakładać, że jego cena jest bardzo zbliżona do systemu oferowanego przez IAI, a którym jest operacyjno-taktyczny pocisk balistyczny LORA.

LORA to skrótowiec od LOng Range Artillery, czyli artyleria dalekiego zasięgu. Biorąc pod uwagę kategorie pocisków rakietowych, LORA stanowi bezpośrednią konkurencję pocisku ATACMS, oferując zarazem wszystko to, co pocisk Extra, ale w odpowiednio większej skali, czyli większy zasięg, cięższą głowicę bojową, zbliżony kołowy błąd trafienia, choć to wszystko kosztem wyższej ceny. Jednak o ile Extra to ciężki, ale mimo wszystko, rakietowy pocisk artyleryjski, to LORA należy do kategorii precyzyjnych pocisków balistycznych.

Widać, że izraelscy konstruktorzy poszli odmienną drogą, niż kiedyś amerykańscy projektując pocisk ATACMS. Ten miał gabarytowo pasować do rozmiarów pojedynczego pakietu sześciu rakiet systemu MLRS, a więc był to główny wyznacznik konstrukcji ATACMS, któremu podporządkowano pozostałe parametry i osiągi. Natomiast LORA powstawała bez takich ograniczeń, jako zupełnie autonomiczny system uzbrojenia, a zarazem jest to system dość młody. Testy pocisku rozpoczęły się ponad dekadę temu, a od paru lat jest on obiektem intensywnych zabiegów marketingowych IAI, także w Polsce. A co LORA oferuje swoim potencjalnym użytkownikom? Przede wszystkim dużą siłę rażenia i kompletny system uzbrojenia, czyli taki, na który składa się też kompatybilny system rozpoznania – IAI Harop – pozwalający na wykorzystanie w pełni możliwości bojowych pocisku. Ale po kolei.

LORA to jednostopniowy pocisk balistyczny napędzany silnikiem na paliwo stałe, odpalany z hermetycznych kontenerów transportowo-startowych. Według zapewnień IAI, LORA w kontenerze może być magazynowana przez pięć lat bez konieczności przeprowadzania przeglądów. W konstrukcji pocisku wykorzystano tylko elektryczne układy wykonawcze, rezygnując z jakiejkolwiek hydrauliki, co także zwiększa niezawodność działania.

Kadłub jednostopniowego pocisku LORA ma długość 5,5 m, średnicę 0,62 m i waży ok. 1,6 t (z czego tona to masa paliwa stałego). Jego kształt jest cylindryczny, przechodzący w stożkowy w przedniej części (na wysokości głowicy) i jest zaopatrzony u swej nasady w cztery powierzchnie aerodynamiczne o obrysie trapezowym. Taki kształt kadłuba, wraz z przyjętym sposobem sterowania pociskiem w locie, umożliwia wykonywanie manewrów w końcowej części trajektorii, dzięki odpowiednio dużej sile nośnej generowanej przez sam kadłub. IAI określa trajektorię pocisku jako „kształtowaną”, czyli optymalizowaną pod kątem skuteczności ataku. LORA manewruje w dwóch fazach lotu - najpierw tuż po starcie, dla nabrania najkorzystniejszej trajektorii (IAI sugeruje, że w ten sposób utrudnia się też przeciwnikowi dokładne określenie pozycji wyrzutni) i w końcowej fazie trajektorii. W zasadzie już od momentu osiągnięcia przez pocisk apogeum trajektorii, LORA spłaszcza tor swojego lotu. Może to utrudnić śledzenie pocisku (zmiana dotychczasowej trajektorii) i ułatwić manewrowanie pociskiem dla zwiększenia celności ataku. Takie możliwości, w połączeniu z naddźwiękową prędkością lotu, utrudniają zestrzelenie pocisku oraz skracają czas od odpalenia do trafienia celu. Czas dolotu wynosi około pięciu minut przy strzelaniu na maksymalną odległość 300 km. Zasięg minimalny pocisku to 90 km, co sugeruje małe możliwe apogeum i faktycznie spłaszczone trajektorie lotu. W jego końcowej fazie LORA może manewrować także dla zapewnienia odpowiedniego kąta uderzenia w cel, zamykającego się w zakresie 60÷90°. Zdolność do pionowego uderzenia w cel ma znaczenie przy atakowaniu celów umocnionych (np. schronów), kiedy zapalnik działa w trybie detonacji ze zwłoką, ale także dla najskuteczniejszego rozchodzenia się fali odłamków i nadciśnienia przy detonacji kontaktowej lub zbliżeniowej. Pocisk LORA może przenosić dwa typy głowic bojowych: odłamkowo-burzącą eksplodującą zbliżeniowo lub kontaktowo i głowicę penetrującą detonującą ze zwłoką, zdolną do przebicia ponad dwóch metrów żelbetu.

LORA oferowana Polsce przenosi jednolitą głowicę odłamkowo-burzącą o masie 240 kg. Z technicznego punktu widzenia uzbrojenie tego pocisku w głowicę kasetową nie stanowi problemu, jednak z powodu przystąpienia wielu państw do Konwencji o Amunicji Kasetowej, LORA jest formalnie promowana z głowicą unitarną (na szczęście ani Polska, ani Izrael czy Stany Zjednoczone nie przystąpiły do wspomnianej konwencji, co umożliwia wdrożenie praktycznych rozwiązań technicznych w zakresie głowic kasetowych na drodze odpowiednich negocjacji na szczeblu międzyrządowym).

Układ naprowadzania pocisku LORA na cel jest kombinowany i składa się z platformy nawigacji bezwładnościowej oraz odpornego na zakłócenia odbiornika satelitarnego systemu GPS. Z jednej strony umożliwia to sterowanie pociskiem w locie w trzech płaszczyznach, w tym dobór trajektorii, a także czyni pocisk LORA odpornym na ewentualne przeciwdziałanie radioelektroniczne, a z drugiej gwarantuje wysoką celność w każdych warunkach atmosferycznych. Kołowy błąd trafienia mieści się w granicach 10 m.

Modelowa bateria pocisków LORA składa się z: kontenerowego stanowiska dowodzenia (C3) na oddzielnym pojeździe, czterech wyrzutni z czterema pojemnikami transportowo-startowymi, każda na podwoziach terenowych samochodów ciężarowych w układzie 8×8 i takiej samej liczby pojazdów transportowo-załadowczych, przewożących zapas pocisków do wszystkich wyrzutni. Zatem bateria pocisków LORA dysponuje 16 (4×4) pociskami gotowymi do natychmiastowego odpalenia i kolejnymi 16 możliwymi do wystrzelenia po ponownym załadowaniu wyrzutni. Odpalenie pierwszych 16 pocisków trwa 60 sekund. Każdy z wystrzelonych pocisków może razić inny cel. Daje to olbrzymią siłę ognia pojedynczej baterii.

Istnieje także możliwość odpalania pocisków LORA (i Harop) z wyrzutni okrętowych. Taka możliwość techniczna wykracza jednak poza założenia programu Homar.

Natomiast bardzo ciekawym elementem oferty IAI, uzupełniającym operacyjne zalety pocisku LORA, jest system uzbrojenia Harop, należący do kategorii tzw. uzbrojenia krążącego (ang. loitering munition). Harop, przypominający konstrukcją bezzałogowiec, wywodzi się od innego systemu uzbrojenia IAI, czyli pocisku przeciwradiolokacyjnego Harpy. Harop ma zbliżony układ konstrukcyjny. Odpalany jest z hermetycznego pojemnika transportowo-startowego osadzonego na podwoziu samochodu ciężarowego. Samochód w układzie 8×8 może przewozić 12 takich pojemników. Zestaw (bateria) to trzy pojazdy, czyli łącznie 36 Haropów. Kontenerowe stanowisko dowodzenia, wykorzystujące własny pojazd, umożliwia jednocześnie kontrolowanie „roju” odpalonych Haropów. Harop w locie napędza śmigło pchające, a start odbywa się za pomocą przyspieszacza rakietowego.

Zadaniem systemu Harop jest długotrwałe (wielogodzinne) monitorowanie rozległego obszaru. W tym celu pod częścią nosową przenosi, ruchomą w zakresie 360°, lekką dzienno-nocną (z kanałem termowizyjnym) głowicę optoelektroniczną. Obraz w czasie rzeczywistym jest transmitowany do operatorów w stanowisku dowodzenia. Harop patroluje lecąc na wysokości ponad 3000 m, jeżeli wykryje cel warty zaatakowania, wówczas na komendę wydaną przez operatora przechodzi w lot nurkowy z prędkością ponad 100 m/s i niszczy go lekką głowicą odłamkowo-burzącą. Na każdym etapie misji operator Haropa może zdalnie przerwać atak (koncepcja „man in the loop”), wówczas Harop powraca do trybu lotu patrolowego. W ten sposób Harop łączy ze sobą zalety bezzałogowca rozpoznawczego, jak i taniego pocisku manewrującego. W przypadku baterii pocisków balistycznych LORA, uzupełniający ją system Harop zapewnia wykrywanie, weryfikację (np. odróżnienie makiet od prawdziwych pojazdów) i identyfikację celów, ich śledzenie w przypadku obiektów ruchomych, precyzyjne określenie pozycji celów, a także dokonanie oceny skutków wykonanego ataku. W razie konieczności może też „dobić” lub zaatakować te cele, które przetrwały atak pocisków LORA. Harop pozwala również na bardziej ekonomiczne użycie pocisków LORA, które można odpalać tylko do takich celów, których nie zniszczy lekka głowica Haropa. Dane rozpoznawcze przekazywane przez system Harop mogą wykorzystać też inne jednostki, np. wyposażone w inne systemy artyleryjskie. Bateria pocisków LORA, wsparta systemem Harop, uzyskałaby autonomiczną zdolność prowadzenia całodobowego rozpoznania w czasie rzeczywistym i w pełnym zasięgu swoich pocisków, wraz z natychmiastową możliwością oceny skutków wykonanego uderzenia rakietowego.

Dylemat wyboru

Systemy oferowane w programie Homar cechują wysokie parametry, które dobrze spełniają oczekiwania MON. Można założyć, że w takim przypadku ważnym kryterium będą koszty, tak zakupu, jak i wieloletniej eksploatacji oraz zaangażowanie polskiego przemysłu i być może zaproponowany transfer technologii. Analizując same złożone oferty widać, że przyszły Homar odmieni oblicze polskich WRiA. Bez względu na wybór MON, polscy artylerzyści otrzymają broń, która będzie górować nad dotychczas używanymi polowymi systemami rakietowymi szybkością wejścia do walki, a przede wszystkim precyzją i zasięgiem rażenia. W ten sposób nastąpi zmiana sposobu prowadzenia działań, gdzie zmasowany obszarowy ostrzał zastąpią częste i precyzyjne uderzenia, których jutrzenką były niegdyś Toczki. Ze względu na wyzwania pola walki hipotetycznego konfliktu w granicach Polski, rząd i MON powinny dołożyć wszelkich starań, by przyszły Homar, oprócz strzelania precyzyjnymi pociskami z głowicami jednolitymi, miał też do dyspozycji pociski kasetowe, bardzo skuteczne w odpieraniu ataków oddziałów pancernych i zmechanizowanych, obezwładnianiu nieprzyjacielskiej artylerii czy uniemożliwianiu desantów śmigłowcowych. Dodatkowo, zakup pocisków balistycznych o zasięgu 300 km będzie tym silniejszym wzmocnieniem potencjału Wojsk Lądowych, że zasadniczy środek obrony plot./prak. średniego zasięgu wojsk lądowych potencjalnego przeciwnika (systemy 9K37M1-2 Buk-M1-2 i 9K317 Buk-M2) nie ma możliwości zwalczania pocisków balistycznych o zasięgu powyżej 250 km.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc