Moździerze średniego kalibru dla Wojska Polskiego cz.2

Moździerze średniego kalibru dla Wojska Polskiego

Moździerze średniego kalibru dla Wojska Polskiego

Chęć wzmocnienia środków walki, a szczególnie sprzętu artylerii piechoty towarzyszyła polskim wojskowym przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego. Pierwszym krokiem w tym kierunku było utworzenie dwudziałowych plutonów artylerii z zadaniem wsparcie poszczególnych pułków piechoty. Kolejne działanie miało uzupełnić lukę powstałą między skromną artylerią organiczną pułku, a szczeblem dywizyjnym, który tylko w ograniczonym zakresie mógł udzielić szybkiego wsparcia własnym oddziałom pierwszoliniowym. Jak się okazało wybór i wprowadzenie na wyposażenie nowej broni w postaci moździerzy kalibru 120 mm był zadaniem znacznie trudniejszym niż się pierwotnie spodziewano.

Starachowice wchodzą do gry

Trwające od lutego do początku czerwca 1937 r. próby z parą zakupionych nad Sekwaną 120 mm moździerzy produkcji zakładów Edgara Brandta dostarczyły polskim wojskowym wielu cennych informacji na temat samej broni. Cenniejsze jednak wydają się w kontekście studiów uzyskane doświadczenia natury taktycznej, pozwalające na dokładniejszą ocenę metod pracy działonów średnich moździerzy w polu. Ambitne ćwiczenia terenowe z maja nie zakończyły się jednak decyzją odnośnie zakupu większej partii francuskiej broni stromotorowej. Nie dyskutowano też szerzej kwestii licencji czy możliwości rozpoczęcia w Polsce produkcji tak sprzętu jak i zmodyfikowanej (tańszej) amunicji.
Opierając się na uchwale KSUS z 14 stycznia 1936 r., DepUzbr. pod koniec następnego roku, polecił rozpoczęcie prac nad własną wersją 120 mm moździerza piechoty. Do pewnego stopnia było to wznowienie nieudanych prac z początku lat 30., z tym zastrzeżeniem, że nowy prototyp miał posiadać, rzadką wśród moździerzy, lufę gwintowaną. Nie do końca zrozumiała wydaje się do dziś decyzja organów MSWojsk. nakazująca wyposażenie krajowego moździerza w typowo artyleryjski zamek śrubowy, a tym samym przyjęcie za wyjściowe rozwiązanie odtylcowego ładowania broni. Jednym z czołowych krytyków decyzji podejmowanych odnośnie kształtu mechanizmów podzespołów dyskutowanego uzbrojenia decyzji był ppłk Tadeusz Felsztyn, wcześniejszy komendant CWArt.
Spośród budzących kontrowersje danych charakteryzujących przyszłą konstrukcję stromotorową wymienić należy: szybkość początkową pocisku 160-325 m/s, maksymalną donośność 6000 m, ciężar pocisku 17,5 kg (4,64 kg materiału wybuchowego) oraz 15,0 kg (5,23 kg materiału wybuchowego), kąty ostrzału: pion 45o do 80o, poziom 30o oraz ciężar na stanowisku około 700 kg.
Wykonawcą prototypu zostały pruszkowskie zakłady Stowarzyszenia Mechaników Polskich z Ameryki, a stroną odpowiedzialną za projekt pozostało Towarzystwo Starachowickich Zakładów Górniczych S.A. popularnie określanych jako Zakłady Starachowickie. Przewidywany termin przekazania armii prototypu wyznaczono na 1 lutego 1938 r., co oznaczało, że wykonawca miał niewiele ponad dwa miesiące na przygotowanie sprzętu oznaczonego w tym czasie roboczo jako „wz. 1938”. Przedmiotowe zlecenie wydane zostało już pro forma, a odpowiednie projekty czy nawet elementy broni opracowywano znacznie wcześniej, w oparciu o zgromadzone doświadczenia i wyniki studiów na modelowymi egzemplarzami produkcji Brandta.
Podjęta przez DepUzbr. decyzja odpowiadała tendencji powszechnej w Wojsku Polskim w drugiej połowie lat trzydziestych. Jej głównym założeniem było dążenie do fabrykowania własnych wzorów uzbrojenia, opartych zazwyczaj na rozwiązaniach przedsiębiorstw zagranicznych. Niestety tego typu działania, choć w dłuższej perspektywie zapewniające zamówienia dla państwowych spółek zbrojeniowych, był dla armii bardzo kosztowne i długotrwałe, a co za tym idzie ryzykowne.
Zaprojektowany w kraju moździerz średniego kalibru różnił się od swojego francuskiego konkurenta niemal wszystkimi najistotniejszymi właściwościami. Posiadał krótszą i gwintowaną lufę, odmienny system ładowania amunicji, skomplikowany zamek mający zapewniać mu większą szybkostrzelność czy kształt łoża dolnego. Ostatni element był rozwiązaniem bardzo ciekawym, gdyż stanowił on zamkniętą skrzynię, wewnątrz której umieszczono mechanizm opuszczania moździerza na stanowisku ogniowym oraz zawieszenie elastyczne na wałkach skrętnych, zaczep holowniczy do połączenia z przodkiem/ciągnikiem, cztery gniazda do lemieszy i uchwyty do wyposażenia.

Moździerz kalibru 120 mm widok z prawej strony. Prototypowy egzemplarz wyposażono w koła ogumione, najprawdopodobniej zapożyczone z Polskiego Fiata 508.

Moździerz kalibru 120 mm widok z prawej strony. Prototypowy egzemplarz wyposażono w koła ogumione, najprawdopodobniej zapożyczone z Polskiego Fiata 508.

Na temat mechanizmu opuszczającego w skróconej charakterystyce broni napisano: (…) służy do sprowadzenia moździerza z położenia marszowego do bojowego. Umieszczony jest w skrzyni dolnej łoża i składa się ze śruby pociągowej z gniazdem obrotowym i odciążacza sprężynowego, który ułatwia podnoszenie moździerza z położenia marszowego.
Prototypowa wersja krajowego uzbrojenia artyleryjskiego średniego kalibru dopiero w lipcu 1938 r. została na tyle ukompletowana, aby mogła zostać przekazana do prób. Rozpoczęły się one jeszcze w tym samym miesiącu na terenie Centrum Badań Balistycznych (CBBal.) w Zielonce. Jako jeden z elementów studiów balistycznych przyjęto zbadanie właściwości trzech proponowanych typów granatów moździerzowych (właściwie pocisków artyleryjskich) zaprojektowanych z myślą o starachowickim moździerzu 120 mm.
Masa pocisków wynosiła odpowiednio: 13,8 kg, 14,6 kg oraz 17,6 kg, przy czym za optymalny uznano wariant środkowy. Strzelania wykazały, że charakteryzuje go najlepsza stabilizacja toru lotu, a tym samym celność. Nie bez znaczenia pozostawał też 5,2 kg wewnętrzny ładunek wybuchowy, największy spośród badanych trzech typów amunicji. Wstępna ocena broni i pierwsze strzelania stanowiły asumpt do dalszych prac projektowych oraz wprowadzenia kilku istotnych zmian w konstrukcji broni i wyposażenia:

  • przystosowania moździerza do wybranego typu amunicji, której końcowa masa wzrosła do 15,1 kg;
  • modyfikacji ładunków miotających;
  • zmiany mechanizmu podniesienia;
    przyjęcia ostatecznego rozwiązania w kwestii zamka (śrubowy lub klinowy);
  • wyprodukowania partii liczącej 340 granatów o masie 14,6 kg dla potrzeb dalszych strzelań doświadczalnych;
  • zwiększenie masy broni na stanowisku bojowym z 750 do 840 kg;
  • zwiększenie kąta ostrzału poziomego z 30o do 60o;
  • zmiana zakresu pionowego kąta ostrzału z 45-80o do 43-66o.

Realizacja całości ww. prac zajęła około pół roku, po czym 7 lutego 1939 r. poprawiony prototyp moździerza 120 mm oficjalnie przekazano do prób komisyjnych. Zostały one zarządzone na mocy rozkazu gen. bryg. Aleksandra Litwinowicza (II wiceminister MSWojsk.) z datą rozpoczęcia ustaloną na 12 marca. Zakres badań przypominał wcześniejsze studia prowadzone z modelem Brandta – strzelanie na celność i skupienie, badanie maksymalnego zasięgu i szybkostrzelności, ocena taktyczna i wytrzymałościowa. W praktyce zmodyfikowaną wersję oddano do kolejnych ćwiczeń i prób balistycznych już pod koniec lutego 1939 r., głównie z myślą o przygotowaniu obsługi działonu do dalszych doświadczeń. Zweryfikowane w trakcie owych przedwstępnych ćwiczeń parametry broni był we wszystkich wartościach słabsze niż w trakcie prób z lipcowych. Aż o 140 kg (prawie 20%) wzrósł ciężar broni na stanowisku bojowym, spadła donośność oraz szybkość początkowa pocisków, mniejszy był też pionowy kąt ostrzału.
8 marca 1939 r. z Centrum Wyszkolenia Piechoty (CWPiech.) do Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych (GISZ), Szefa Sztabu Głównego i szeregu Departamentów MSWojsk. wpływa pismo: „Sprawa 146 – program i terminarz” (L.dz.411/tjn). Autor, gen. bryg. Bruno Olbrycht, przesyłał szczegółowy program i terminarz wspomnianych prób wytrzymałościowych i technicznych nowej broni, wnosząc równocześnie o dostawę zapotrzebowanych środków transportowych. W harmonogramie prób zakładano, że w pierwszej kolejności zbadana zostanie ruchliwość sprzętu i jego zdolności towarzyszenia piechocie w różnych warunkach terenowych przy użyciu trakcji konnej i pieszego poruszania się strzelców obsługi. Dalej, planowano ocenę warunków zajmowania i zmiany stanowiska oraz obserwację warunków prowadzenia i giętkości ognia (organizacja obserwacji i łączności, czasu potrzebnego do otwarcia ognia, możliwości przenoszenia z celu na cel).
Ewaluacja skuteczności ognia polegać miała na ostrzale i ocenie wyrw wykonanych w sieciach z drutów kolczastych oraz burzeniu umocnień polowych – rowów i schronów. DepUzbr. miał zarezerwować tylko do tego celu partię 100 pocisków oraz ładunków miotających większej mocy. Dążąc do sprawnego przeprowadzenia doświadczenia wyznaczona przez oficera z Komisji Doświadczalnej CWPiech. obsługa przez okres dwóch tygodni zapoznawała się ze sprzętem. Między 27 lutego, a 11 marca ćwiczono działoczyny oraz tworzono ręby musztry z bronią, aby na koniec oddać pięć kontrolnych strzałów ostrych.
Wytyczne dla drugiej z ujętych w ww. programie spraw, DowBrPanc. wydało podległym sobie jednostkom nieco wcześniej. Dotyczyły one jednego samochodu ciężarowego typu Henschel o numerze rejestracyjnym 12774 (planowany kilometraż 700 km) pozostającego w zasobie Warsztatów Doświadczalnych BBTechBrPanc. oraz nieznanego bliżej samochodu osobowego z 3. Batalionu Pancernego (planowany kilometraż 1500 km). Zdecydowanie najciekawszą informacją w dyspozycji skierowanej do BBTechBrPanc. jest jednak fragment dotyczący ciągnika dla starachowickiego moździerza: Ze względu na konieczność przeprowadzenia doświadczeń ze sprzętem modelowym, który w przyszłości mógłby być użyty do motoryzacji moździerzy 120 mm – Kier.B.B.Techn.Broni Pancernych przydzieli do prób jazdy za samochodem na okres 4 dni samochód półgąsienicowy typ 222, przewidując dla niego 500 klm. Wytrzymałościowa „jazda za samochodem” miała jednak przyjąć charakter wybitnie szosowy – 80% przewidywanego dystansu stanowiły szosy, na których działon osiągać winien prędkość do 40 km/godz.
Próby ruszają 13 marca, kiedy odpowiednia komisja zostaje zaznajomiona ze sprzętem. W ramach pokazu ujęte zostały: za/odprzodkowywanie, zabudowa na stanowisku ogniowym, sposoby ładowania i strzelania, przygotowanie do zmiany stanowiska itd. Tego dnia ustalono, że zajęcie stanowiska w kierunku oznaczonego dozoru odbywa się średnio w czasie około 3 minut. Przesunięcie ognia z dozoru na cel, załadowanie i oddanie strzału pochłaniało średnio około 1 minutę i 10 sekund. Zwinięcie stanowiska ogniowego do chwili rozpoczęcia marszu odbywało się średnio w czasie około 2 minut.
14 marca rozpoczyna się ruchoma część doświadczeń połączona z pokonywaniem wzniesień, przejściami przez płytkie zbiorniki wodne, rowy itd. Działon demonstruje również możliwości maskowania sprzętu oraz zajmowania stanowisk ukrytych za zasłonami terenowymi. 16 marca badaniu miało zostać poddane funkcjonowanie moździerza w obronie, łącząc wszystkie ww. czynności z prowadzeniem i przenoszeniem ognia na różne cele (zaplanowano zużycie 15 granatów ostrych).
17 marca, to dzień realizacji zadań głównych, tj. czyli ostrzału przygotowanych celów. Pierwszy z nich to przeszkoda z drutów kolczastych na odcinku o długości 100 m złożona z sieci czterorzędowej i dwóch płotów. Została obłożona seriami liczącymi zgodnie z planem prób po 24 granaty, przy czym po każdej z nich komisja dokonywała oceny skuteczności ognia. Drugie, popołudniowe strzelanie dotyczyło punktu oporu ze stanowiskami strzeleckimi, czterema niszami oraz rowem łącznikowym i dwoma schronami drewniano-ziemnymi (warstwa ochronna – 1 m ziemi i 2 podkłady z belek o średnicy 25-30 cm). Przewidziana dotacja amunicji do drugiego z zadań wyniosła 130 granatów ostrych z zapalnikami natychmiastowymi i z długą zwłoką. Na 18 marca zaplanowano oględziny sprzętu, a między 21-24 marca broń miała być przekazana do realizacji prób marszowych przygotowanych przez DowBrPanc. i BBBTechBrPanc. 27 marca upłynąć miał na kolejnych strzelaniach wytrzymałościowych na terenie CBBal. w Zielonce.
Podsumowaniem całości planowano zająć się w na specjalnej konferencji sprawozdawczej wyznaczonej wstępnie na 4 kwietnia 1939 r. na terenie CWPiech. Wiemy na pewno, że zgodnie z ww. planem przeprowadzono zadania do 14 marca włącznie. Na temat dalszych prób dokumenty milczą lub ich realizację w czasie nieznacznie zmieniono względem pierwotnego harmonogramu.
3 kwietnia zrealizowano zadania dotyczące przygotowania, przeprowadzenia i oceny celności ognia. Strzelanie wykazało na ogół dobrą celność moździerza, a siła i skuteczność działania pocisków miała być porównywalna z typowymi granatami artyleryjskimi podobnego kalibru. Ostrzał wskazanych wcześniej obiektów miał miejsce 4 kwietnia, a przebieg tych studiów jest nam szczęśliwie znany. W przypadku drutowej przeszkody liniowej oddano łącznie 68 wystrzałów, z czego zdecydowaną większość z zapalnikiem natychmiastowym RYG.
Powstała w ten sposób trapezowa wyrwa o powierzchni nie większej niż 250 m2, a na jej obszarze druty zostały całkowicie zniszczone umożliwiając piechocie swobodne przejście. Przypomnijmy, moździerz Brandata przy podobnym strzelaniu, wykonał wyrwę o powierzchni łącznej 190 m2 zużywając jednak blisko dwa razy mniej granatów (łącznie ze wstrzeliwaniem 35 sztuk, z czego 8 celnych-niszczących). W sprawozdaniu z kwietniowych studiów odnotowano, że: (…) zupełne zburzenie drutów ma miejsce przy użyciu zapalników natychmiastowych, bowiem przy rażeniu przeszkody pociskiem z zapalnikiem o krótkiej zwłoce powoduje się głęboki lej, lecz druty zostają nad lejem.
Tego samego dnia ogniem obłożono schron drewniano-ziemny, ze stropem złożonym z trzech warstw okrąglaków o średnicy około 30 cm przekładanych pokrywami ziemnymi o grubości 0,5 metra. W kierunku punktu oporu oddano łącznie 52 strzały, uzyskując dwa pełne trafienia. Jedno z nich okazało się na tyle celne, że uzyskano przebicie stropu i eksplozję wewnątrz obiektu. Komisja uznała, że zawdzięczano to działaniu zapalnika o długiej zwłoce. Próby powtórzono 20 kwietnia wystrzeliwując w stronę schronu aż 91 granatów: Jako cel obrano ponownie schron omówiony w opisie poprzedniej próby. Należy tu zaznaczyć, że schron został dosłownie ostrzelany dookoła, a więc otoczony lejami. W strop było jedno trafienie pociskiem nie ostrym, lecz prochowym, który przebił wszystkie wyżej wymienione warstwy stopu, wybuchając wewnątrz obiektu. Ten wypadek zasługuje na specjalną uwagę, gdyż uwidocznia, że dobre trafienie ostrym pociskiem spowodowałoby kompletne zburzenie tego schronu. Wiemy, że do tego momentu oddano z prototypowego moździerza produkcji Zakładów Starachowickich 460 wystrzałów, a przeprowadzony zgodnie z pierwotnymi zamierzeniami przegląd nie wykazał wad, ani uszkodzeń broni.
Jeśli chodzi o celność badanego prototypu, to w kontekście tak kształtujących się osiągów przypomnieć należy dwie kwestie. Po pierwsze z prowadzonych 11 maja 1937 r. prób ogniowych z moździerzem Brandta wiemy, że celem nie była budowla drewniano-ziemna, a klasyczny obiekt żelbetonowy o grubości stropu wynoszącej 1-1,5 m. W tych warunkach również uzyskano dwa trafienia zużywając tylko 40 granatów. Po drugie osiągnięta skuteczność ognia na poziomie 1-2 pociski trafne na około 100 wystrzelonych charakteryzowała znacznie cięższy moździerz wz. 32 kalibru 220 mm. Właśnie wskutek tych najwyżej przeciętnych osiągów opinie na temat celności i rzeczywistej przydatności sprzętu wz. 32 były i są do dziś przedmiotem sporu między badaczami historii polskiej wojskowości.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc