SSK Royal Navy. Od Porpoise’a do Upholderów

Prototypowy konwencjonalny okręt podwodny nowej generacji w Royal Navy – HMS Porpoise. Fot. Royal Navy

Prototypowy kon­wen­cjo­nalny okręt pod­wodny nowej gene­ra­cji w Royal Navy – HMS Porpoise. Fot. Royal Navy

W latach zim­nej wojny sze­regi Royal Navy zasi­liły trzy typy spa­li­no­wo­elek­trycz­nych okrę­tów pod­wod­nych. Pod koniec lat 50. ub.w. do służby weszły bar­dzo udane jed­nostki typów Porpoise i Oberon. Trzy dekady póź­niej do linii tra­fiły okręty następ­nej gene­ra­cji – typu Upholder. Wszystkie zapro­jek­to­wane z myślą o zwal­cza­niu wro­gich jed­no­stek pod­wod­nych zostały okre­ślone akro­ni­mem SSK, czyli Submarine Hunter-Killer.

Rok 1948 był prze­ło­mowy dla sił pod­wod­nych Royal Navy (dalej – RN). Zakończony został burz­liwy okres prze­cho­dze­nia na stopę poko­jową. W wyniku reor­ga­ni­za­cji liczba aktyw­nych jed­no­stek została zmniej­szona o połowę. Równocześnie trak­to­wane przed­tem po maco­szemu siły pod­wodne, jako uzu­peł­nie­nie potęż­nych pan­cer­ni­ków i krą­żow­ni­ków, zostały dostrze­żone jako peł­no­war­to­ściowe narzę­dzie na polu walki. Oręż, na bar­kach któ­rego miał spo­cząć cię­żar ope­ra­cji pro­wa­dzo­nych prze­ciwko ZSRR.
Narastający roz­łam pomię­dzy daw­nymi sojusz­ni­kami koali­cji anty­hi­tle­row­skiej oraz począ­tek poli­tyki kon­fron­ta­cji mię­dzy mocar­stwami zachod­nimi i ZSRR, któ­rej sym­bo­lem stał się kry­zys ber­liń­ski, zmu­sił Admiralicję do opra­co­wa­nia nowej stra­te­gii. W obli­czu dra­stycz­nej reduk­cji floty nawod­nej, zde­cy­do­wano o zaan­ga­żo­wa­niu sił pod­wod­nych do dzia­łań ZOP, a kon­kret­nie do prze­chwy­ty­wa­nia radziec­kich okrę­tów pod­wod­nych pró­bu­ją­cych „prze­śli­zgnąć” się na Atlantyk. Zagrożenie to trak­to­wano poważ­nie, wywiad sza­co­wał, że w poło­wie lat 50. Wojenno-Morskoj Fłot ZSRR będzie posia­dał ponad 350 jed­no­stek tej klasy.
Dla bry­tyj­skich sił pod­wod­nych, któ­rych głów­nym zada­niem było – jak do tej pory – ata­ko­wa­nie okrę­tów nawod­nych i szla­ków han­dlo­wych prze­ciw­nika, nowe zada­nie sta­no­wiło duże wyzwa­nie. Przykład HMS Ventu–
rer i kmdr. por. Jamesa Laundersa poka­zy­wał, że moż­liwe jest wyko­na­nie sku­tecz­nego ataku tor­pe­do­wego na okręt pod­wodny idący w zanu­rze­niu, jed­nak przy ówcze­snym pozio­mie tech­niki było to bar­dzo pro­ble­ma­tyczne i wyma­gało dużo szczę­ścia.
Tymczasem w poło­wie 1948 r., kadm. Geoffrey Oliver, peł­niący obo­wiązki zastępcy szefa sztabu RN, posu­nął się krok dalej i zapro­po­no­wał jesz­cze bar­dziej ofen­sywne dzia­ła­nia. Mianowicie od tej pory bry­tyj­skie okręty pod­wodne miały ope­ro­wać na wodach Dalekiej Północy, pro­wa­dząc regu­larną inwi­gi­la­cję obsza­rów wokół baz floty radziec­kiej na Półwyspie Kolskim i śle­dząc okręty poten­cjal­nego prze­ciw­nika. W przy­padku wybu­chu otwar­tego kon­fliktu, miały zata­piać jed­nostki nawodne i pod­wodne wroga zanim nawet zbliżą się do linii GIUK.

Siły pod­wodne Royal Navy

W momen­cie zakoń­cze­nia dzia­łań wojen­nych w Europie flota pod­wodna RN liczyła 123 okręty. Trzon sta­no­wiły jed­nostki typów S, T i U/V oraz kilka sta­rych typów O, P i R powsta­łych jesz­cze w latach 20. ub.w. W szko­le­niu sił ZOP i nowych poko­leń pod­wod­nia­ków nadal wyko­rzy­sty­wano kilka „reki­nów” typów H i L, które pamię­tały jesz­cze I wojnę świa­tową. Ambitne plany zakła­dały pozy­ska­nie w krót­kim cza­sie kil­ku­dzie­się­ciu dal­szych okrę­tów, w tym naj­now­szych, nowego typu A.

  • Sebastian Hassa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE