Prawda czy fikcja na temat rejsów szpiegowskich?

24-29 lipca 1934 r. dwa polskie niszczyciele OORP Wicher (na zdjęciu) i Burza były z wizytą w Leningradzie.

24-29 lipca 1934 r. dwa polskie niszczyciele OORP Wicher (na zdjęciu) i Burza były z wizytą w Leningradzie. Fot. ze zbiorów Macieja Dąbrowskiego

Jeżeli czegoś nie ma w aktach, to znaczy, że tego nie było – to słowa jednego z autorów niemieckich – Rainera Karlscha, który zajmował się odkrywaniem prawdy na temat bomby atomowej Hitlera. Gdyby dosłownie potraktować owo zgrabnie sformułowane zdanie, to można bardzo szybko podważyć każdą informację lub relacje świadków, które nie mają potwierdzenia w dokumentach.

Jaka jest prawda i co wiemy na temat tajemniczych patroli zwiadowczych, lub – jak inni wolą – rejsów szpiegowskich polskich okrętów podwodnych na wodach Zatoki Fińskiej w drugiej połowie lat 30. XX w.? Jeżeli takie wydarzenia zaszły, to dlaczego nasze podwodne stawiacze min szpiegowały Rosjan? Czy na okrętach podwodnych spod biało-czerwonej bandery prowadzono nasłuch radiowy i obserwowano flotę sowiecką na północno-wschodnim Bałtyku? Czy Wydział Wywiadowczy Kierownictwa Marynarki Wojennej, który był polskim wywiadem morskim, działającym w ramach Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza, rozpracowywał siły morskie naszego wschodniego sąsiada?
A może są to nie poparte słowami konfabulacje? Okazuje się, że jest to temat w naszej historii niezbadany. Wróćmy jednak do trudnych początków współpracy polsko-sowieckiej na początku lat 30.

Admirał Unrug w ZSRS i rewizyta okrętów spod czerwonej gwiazdy

Wydarzeniem o dużym wydźwięku politycznym była wizyta w dniach 24-29 lipca 1934 r. dwóch polskich kontrtorpedowców (niszczycieli) OORP Wicher (d-ca kmdr ppor. Włodzimierz Kodrębski) i Burza (kmdr ppor. dypl. Marian Jerzy Majewski) w Leningradzie. Było to zdarzenie bez precedensu w dziejach Polskiej Marynarki Wojennej – jedyna, jak się okazało po latach, wizyta okrętów polskiej floty w Związku Sowieckim w okresie XX-lecia międzywojennego. Rząd RP pragnął w ten sposób podkreślić, że deklaracja o niestosowaniu przemocy, podpisana 26 stycznia 1934 r. między Polską a Niemcami, nie jest aktem wymierzonym przeciwko Rosji Sowieckiej. Deklaracja ta miała na celu jedynie uregulowanie stosunków z sąsiadem, tak samo zresztą jak podpisana 2 lata wcześniej identyczna deklaracja między Polską a Sowietami. Jednak dla Józefa Stalina i ludzi z jego najbliższego otoczenia, na długie lata klęska Rosjan w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. pozostawiła zadrę na honorze i stosunkach politycznych między najbliższymi sąsiadami.
Ze względu na rangę odwiedzin, która mogła wpłynąć na ocieplenie stosunków między obu państwami dowódcą zespołu wyznaczono blisko 50-letniego kadm. Józefa Unruga (1884-1973), od maja 1925 r. dowódcę Floty, który zaokrętował się na ORP Wicher. Od polskich załóg i ich okrętów żądano, aby godnie reprezentowały polską banderę. Dzięki osobistemu zaangażowaniu dowódcy Floty w przygotowanie tej wizyty, można było być spokojnym o wynik kilkudniowej prezentacji naszych sił morskich w Leningradzie.
Polskie okręty wyszły z Gdyni 22 lipca i pokonawszy wschodnią część Bałtyku oraz Zatokę Fińską, 2 dni później o godz. 08:00 przybyły do Kronsztadu, silnie ufortyfikowanego radzieckiego portu morskiego, położonego na wyspie Kotlin, kilkanaście mil morskich na zachód od Leningradu. Po przyjęciu pilota i oficera komplementacyjnego floty sowieckiej, zespół kadm. Unruga wszedł do ujścia Newy i zacumował w Kronsztadzie. Tuż przy polskich okrętach stanęły sowieckie niszczyciele typu Nowik – Jakow Swierdłow i Karł Marks.
Gościnność gospodarzy przerosła wszelkie oczekiwania Polaków. Oficerowie trzykrotnie zwiedzali miasto, ponadto mogli wiele godzin spędzić w Pałacu Zimowym, Ermitażu i Muzeum Morskim. Z kolei załogi naszych niszczycieli wzięły udział w kilku zabawach tanecznych, koncertach i zawodach sportowych. Oficerów natomiast zapraszano na bankiety. Unrug z kilkoma oficerami złożył wizytę wyższym władzom wojskowym i morskim w Moskwie (odbyto podróż pociągiem). Pięciodniowy pobyt w Leningradzie pozostawił na gościach niezatarte wrażenie.
Kilka tygodni później, od 3 do 8 września 1934 r., doszło do rewizyty eskadry okrętów spod czerwonej gwiazdy składającej się z pancernika Marat oraz niszczycieli Kalinin i Wołodarskij w Gdyni. Zespołem tym dowodził ówczesny dowódca Floty Bałtyckiej, przyszły adm. Lew Michajłowicz Galler (1883-1950). Bogaty program wizyty, do którego władze polskie bardzo starannie się przygotowały, zrobiły na sowieckich uczestnikach duże wrażenie. Drugiego dnia pobytu delegacja oficerów sowieckich z Gallerem przyjechała do Warszawy, witana na Dworcu Głównym. Podczas wizyty na lotnisku mokotowskim, goście oglądali m.in. samolot polskiej produkcji RWD- -9, jedną z 9 tego typu maszyn, która została zbudowana z myślą o udziale w zawodach Challenge International des Avions de Tourisme (Międzynarodowe Zawody Samolotów Turystycznych), które odbywały się od 28 sierpnia do 16 września 1934 r. w Warszawie. Na sam koniec PMW zorganizowała przyjęcie na cześć gości w kasynie podoficerskim w Gdyni. Delegatów podczas nieobecności dowódcy Floty, z powodu choroby, przyjmował kmdr dypl. Stefan Frankowski, pierwszy dowódca Wybrzeża Morskiego. Należy wspomnieć, że okręty Floty Bałtyckiej zostały odprowadzone do granicy polskich wód terytorialnych przez niszczyciele typu Wicher.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc