reklama Helikon-Tex

Tallboy unieszkodliwiony. Historia bomby do zadań specjalnych

Foto: MW RP

Wczoraj, 13 października, świnoujscy nurkowie-minerzy zlikwidowali poważne zagrożenie, jakie stanowiła pięciotonowa bomba lotnicza Tallboy, zalegająca od 75 lat na dnie Kanału Piastowskiego, tuż obok przeprawy promowej Centrum przy Karsiborze. Około godziny 13:00 doszło do potężnej eksplozji niszczącej niebezpieczną pamiątkę II wojny światowej. Obecnie trwają prace sprawdzające rejon wybuchu i kończące tę jedyną w historii operację likwidacji ładunku bojowego tej wielkości pod wodą.

„Dryblas” zlikwidowany

Bombę Tallboy (pol. dryblas) odnalazła w połowie września 2019 r. firma wykonująca prace nurkowe związane z przygotowaniem do pogłębiania toru wodnego do portu w Szczecinie. Znalezisko zostało zidentyfikowane po dwóch dniach oględzin i analiz. Prace te przeprowadzili żołnierze Grupy Nurków-Minerów 12. „Wolińskiego” Dywizjonu Trałowców 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Od tamtej pory to na ich barkach spoczywał ciężar przygotowania i wykonania operacji neutralizacji tego zagrożenia. Ich działania wspierali specjaliści i sprzęt z Politechniki Poznańskiej oraz firm SeaTerra i DIVO. Plan przedsięwzięcia opracował sztab kryzysowy, a w operację zaangażowane były m.in: Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki, Urząd Miasta Świnoujście, Urząd Morski w Szczecinie, Policja, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa, Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna i Straż Miejska ze Świnoujścia

Akcja rozpoczęła się w poniedziałek, 16 października i miała potrwać do piątku. Na czas prowadzenia prac przygotowawczych przy obiekcie i jego neutralizacji obowiązywały strefy bezpieczeństwa i ograniczenia w żegludze na Zalewie Szczecińskim, torze wodnym Szczecin-Świnoujście i Zatoce Pomorskiej. Kursowanie promów na przeprawie promowej Centrum czasowo wstrzymano. Obowiązywały następujące strefy bezpieczeństwa: do 2000 m – zagrożenia dla życia i zdrowia, do 2500 m – bezwzględnej ewakuacji, do 3000 m – zakazu przebywania na przestrzeniach otwartych, do 16 500 m – niebezpieczna dla ludzi w wodzie.

Jako metodę neutralizacji ładunku bojowego bomby wybrano tzw. deflagrację. Polega ona na wypalaniu materiału wybuchowego w celu jego odseparowania od zapalników. Po wstępnym przygotowaniu i oczyszczeniu bomby, zabezpieczeniu jej przed przemieszczeniem w prądzie wodnym, saperzy przymocowali do jej powierzchni ładunek kumulacyjny aktywowany drogą radiową. Już z brzegu uruchomili go i miał on stopniowo wypalić materiał znajdujący się wewnątrz. Po kilku sekundach, w czasie których usunięto część chemikaliów, doszło jednak do detonacji. Proces nabrał takiego rozpędu termodynamicznego, że zakończył się wybuchem reszty niewypalonego ładunku bojowego „dryblasa”. Wtorkowa akcja, choć nie zakończyła całej operacji, przywróciła normalność w Świnoujściu i okolicy, a co najważniejsze bezpieczeństwo.

Bomba do zadań specjalnych

Ideę bomby dużego wagomiaru do niszczenia dobrze bronionych, ważnych celów, w stosunku do których normalna amunicja była nieskuteczna, zrealizował brytyjski inżynier lotniczy Sir Barnes Neville Wallis. W 1941 r. przedstawił on Royal Air Force pierwszą koncepcję bomby lotniczej o wagomiarze 10 ton. Projekt Tallboy’a powstał później i zdobył zainteresowanie Królewskich Sił Powietrznych, po skutecznym użyciu innej konstrukcji Wallisa – „skaczącej bomby” zastosowanej do niszczenia zapór na rzekach Zagłębia Ruhry w 1943 r.

Tallboy, a dokładniej „bomba średniej pojemności, 12 000 funtów”, miała długość całkowitą 6,4 m, długość korpusu 3,15 m i średnicę 0,96 m. W przeciwieństwie do dużych bomb lotniczych używanych wcześniej przez Aliantów, mających konstrukcję cienkościenną, aby zmaksymalizować masę materiału wybuchowego, jaki może unieść bombowiec, przednią część „dryblasa” wykonano jako odlewaną ze stali o podwyższonej wytrzymałości na rozciąganie. Wraz z wysoką prędkością opadania, uzyskaną dzięki aerodynamicznemu kształtowi skorupy bomy, pozwalało to penetrować grunt, a nawet pięciometrową warstwę betonu, bez rozerwania kadłuba przed detonacją. Ta następowała ze zwłoką po zadziałaniu jednego z trzech zapalników (stosowano też zapalniki uderzeniowe).

Podwieszanie Tallboy'a w komorze bombowca Avro Lancaster. Fot. Royal Air Force.

Ładunek bojowy stanowiło 2400 kg Torpexu D3 będącego ekwiwalentem około 3600 kg trotylu. Gdy bombę zrzucano z wysokości 5500 m przy prędkości nosiciela 270 km/h, Tallboy uderzał w cel z prędkością 1200 km/h! Wybuchowi towarzyszyło powstanie krateru o średnicy 30 i głębokości 24 m.

Produkcję bomb podjęła firma Vickers. Do ich przenoszenia potrzebny był samolot o odpowiednim udźwigu. W RAF był to zmodyfikowany Avro Lancaster B. Mk I, w którym zmieniono komorę bombową i jej luki oraz „odchudzono” poprzez usunięcie części zbędnego do misji wyposażenia, w tym uzbrojenia strzeleckiego. Za to maszyny wyposażono w automatyczne stabilizowane celowniki bombowe SABS. Stanowiły one wyposażenie 9. i 617. Dywizjonów Bombowych RAF.

Pierwsze bojowe użycie Tallboy’ów nastąpiło latem 1944 r. przeciwko tunelowi kolejowemu w Saumur we Francji. Potem stosowano je do niszczenia stanowisk wyrzutni rakiet V-2, ich zamaskowanych i ufortyfikowanych wytwórni, bunkrów U-Bootów na terenie Francji oraz stoczni i baz morskich. Celami były też zapory na rzekach. Jednak jednym z najsłynniejszych obiektów ataku „dryblasami” był największy pancernik Kriegsmarine – Tirpitz, skrywający się w norweskim fiordzie. Konieczne były trzy osobne naloty Lancasterów. Dopiero ostatni zakończył się zatopieniem okrętu.

Zatopić Lützowa!

Krążownik ciężki Lützow od 1944 r. służy na Bałtyku jako okręt szkolny. Nie zmienia to faktu, że był jedną z ostatnich działających ciężkich jednostek artyleryjskich niemieckiej floty w II wojnie światowej.

Zbudowała go kilońska stocznia Deutsche Werft jako okręt pancerny (niem. Panzerischiff) Deutschland, otwierający serię trzech nowatorskich jednostek, określanych prze Brytyjczyków jako pancerniki kieszonkowe (ang. Pocket Battleships). Miał 186 m długości i wyporność pełną ponad 16 000 ton. Wodowanie okrętu, jawnie łamiącego postanowienia traktatu wersalskiego, odbyło się 19 maja 1931 r.

Pomnik brytyjskich lotników poległych w czasie nalotu na Lützowa. Fot. Tomasz Grotnik

Pomnik brytyjskich lotników poległych w czasie nalotu na Lützowa. Fot. Tomasz Grotnik

Deutschland był pechowcem. Już w czasie wojny domowej w Hiszpanii, 29 maja 1937 r. został zbombardowany koło Ibizy przez dwa bombowce, za sterami których siedzieli radzieccy piloci. W wyniku nalotu zginęło 31 marynarzy. Na początku wojny Panzerschiffe przeklasyfikowano na bardziej adekwatne do wielkości i uzbrojenia krążowniki ciężkie. 25 stycznia 1940 r., na żądanie Hitlera obawiającego się negatywnego wydźwięku propagandowego po ewentualnym zatopieniu okrętu o nazwie Deutschland (pol. Niemcy), jednostkę ochrzczono jako Lützow. I rzeczywiście. W trakcie kampanii norweskiej przyjął trzy trafienią artylerii nadbrzeżnej dużego kalibru, a już 11 kwietnia 1940 r. pech powrócił z całą mocą. Wracającą z Norwegii do Kilonii jednostkę storpedował brytyjski okręt podwodnych HMS Spearfish, przez co Lützow niemal stracił rufę.

W 1945 r., wraz z wycofującymi się wojskami niemieckimi, których odwrót osłaniał swoją artylerią, Lützow pod dowództwem kmdr. Ernsta Langego trafił do Świnoujścia (niem. Swinemünde) i zacumował w Kanale Piastowskim (wówczas Kaiserfahrt). 16 kwietnia od południa nadleciało 18 Lancasterów B. Mk I z 617. Dywizjonu Bombowego „Dambusters” RAF, z których 14 uzbrojono w Tallboy’e, pozostałe zaś w bomby 500-kilogramowe. Zrzut nastąpił z wysokości 4500 m. W jego wyniku krążownik ugodziły dwie bomby półtonowe, jeden „dryblas” eksplodował między nabrzeżem a kadłubem jednostki, drugi natomiast wybuchł kilkadziesiąt metrów za jej rufą, na lądzie. Ciężko uszkodzony Lützow osiadł na dnie kanału. Krążownik dobili 4 maja wycofujący się Niemcy. Po wojnie okręt podniesiono i trafił w ręce Rosjan jako zdobycz wojenna. Posłużył im w 1947 r. do testów bomb lotniczych, których użycie przyczyniło się do ostatecznego zatopienia jednostki 22 lipca 1947 r. na Bałtyku.

W czasie nalotu na Lützowa zestrzelono jednego z Lancasterów. Była to maszyna nr NG288 pilotowana przez mjr. Johna Leonarda Powella. Zginęło sześciu członków załogi, siódmy ocalał i dostał się do niewoli. Szczątki bombowca spadły na wyspę Karsibór. W rejonie tego zdarzenia postawiono pomnik ku czci poległych brytyjskich lotników.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullmagnifiercrossmenulisthighlightindent-increasesort-amount-asc