Zaloguj
reklama Świdnik
reklama PIT-Radwar
reklama Świdnik
reklama Świdnik
reklama Świdnik

Na pokładzie desantowca USS Gunston Hall [FOTO]

Dla amerykańskiego okrętu, który ma być wycofany ze służby w przyszłym roku, pobyt na Bałtyk będzie najprawdopodobniej ostatnim dalekim rejsem operacyjnym. Fot. Andrzej Nitka

Po raz pierwszy w historii w polskich portach przebywały jednocześnie dwa duże okręty desantowe US Navy. Poza Gdynią, gdzie można było zobaczyć śmigłowcowiec desantowy-dok USS Kearsarge, w Gdańsku zacumował amerykański okręt desantowy-dok USS Gunston Hall. Dzięki uprzejmości Ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce, wśród dziennikarzy mogących zwiedzić tą jednostkę znalazł się również wysłannik naszego wydawnictwa.

Gunston Hall (LSD 44) jest jednym z ośmiu okrętów desantowych typu Whidbey Island. Jego portem macierzystym jest baza sił desantowych Floty Atlantyku Little Creek w stanie Wirginia. Aktualnie operuje on w ramach 6. dywizjonu desantowego US Navy (6 PHIBRON – 4th Amphibious Squadron), w składzie którego działają również śmigłowcowiec desantowy-dok Kearsarge (LHD 3) typu Wasp oraz transportowiec desantowy-dok Arlington (LPD 24) typu San Antonio. Okręt te mające na swoim pokładzie sprzęt i żołnierzy z 22. jednostki ekspedycyjnej USMC – 22 MEU (22nd Marine Expeditionary Unit) tworzą Grupę Gotowości Desantowej (Kearsarge Amphibious Ready Group - ARG). Po raz drugi w tym roku, tym razem w pełnym, składzie ona na Bałtyku. Poprzednio dwa okręty wchodzące w skład tej ARG (bez Arlingtona) operowały na Bałtyku w czerwcu br. w związku z ćwiczeniami BALTOPS 22.

Mostek USS Gunston Hall, tu najlepiej widać, że został on zbudowany w latach 80. Fot. Andrzej Nitka

Okręt desantowy Gunston Hall jest czwartą jednostką typu Whidbey Island. Stępkę pod jego budowę położono 26 maja 1986 r., zwodowano 27 czerwca 1987 r., a wcielono do służby 22 kwietnia 1989 r. Jako pierwszy okręt tego typu powstałym w stoczni Avondale Shipyard w Nowym Orleanie (stan Luizjana), podczas gdy jego poprzednicy zostali zbudowani w stoczni Lockheed Shipbuilding & Construction Co. z Seattle w nadpacyficznym stanie Waszyngton. Według planów ma zostać on wycofany ze służby w przyszłym roku.

Śródokręcie okrętu desantowego, dzięki specjalnemu otworowi w pokładzie pojazdy lub inne ładunki mogą być opuszczane od razu na pokład dokowy. Fot. Andrzej Nitka

Okręty desantowe-doki typu Whidbey Island, które są następcami jednostek typu Anchorage, w zasadzie powtórzyły ich ogólne założenia konstrukcyjne z tą różnicą, że są one napędzane przy pomocy silników wysokoprężnych zamiast turbin parowych oraz przystosowane do transportu czterech poduszkowców desantowych zamiast trzech, jak to miało miejsce na ich poprzednikach. Możliwe to było dzięki temu, że spośród amerykańskich okrętów desantowych dysponują one największym pokładem dokowym, który ma następujące wymiary: długość 134,1 m, szerokość 15,2 m, wysokość 8,2 m. Mogą być w nim przewożone cztery poduszkowce desantowe LCAC (Landing Craft Air Cushioned) albo trzy jednostki desantowe typu LCU (Landing Craft Utility) lub 10 barek desantowych typu LCM(8) - Landing Craft Mechanized ewentualnie 21 barek typu LCM(6) bądź też 64 gąsienicowe opancerzone transportery pływające typu LVTP-7 (Landing Vehicle Tracked Personnel).

Wnętrze pokładu dokowego, w przypadku nie przewożenia jednostek pływających służy do parkowania różnorodnych pojazdów. Fot. Andrzej Nitka

W celu przyjęcia lub zwodowania tych jednostek konieczne jest zalanie pokładu dokowego. Wykorzystuje się do tego rufowe zbiorniki balastowe. Po zalaniu doku poziom wody w jego przedniej części wynosi 1,8 m zaś na rufie 3 m. W trakcie tej operacji do zbiorników trafia 12 860 ton wody balastowej, na co wystarcza 15 minut (czas potrzebny na opróżnienie zbiorników jest dwa razy dłuższy). Jednostki desantowe wchodzą do doku przez furtę rufową, której wrota otwierają się na dół. Wewnątrz okrętu są one ustawiane ciasno jedna za drugą tak, że do każdej z nich można się dostać przechodząc lub przejeżdżając przez sąsiednie. Pokład dokowy nie jest całkowicie zabudowany w swojej górnej części - znajdują się tam wolne przestrzenie pozwalające na stałą wentylację, co jest bardzo ważne podczas pracy silników pojazdów, jak i jednostek desantowych. Szczególnie dotyczy to turbin gazowych poduszkowców LCAC.

Amerykańska jednostka desantowa typu LCU 1662 typu LCU 1600, która również zawinęła do Gdańska. Okręty typu Whidbey Island mogą przewozić trzy LCU. Fot. Andrzej Nitka

Okręty typu Whidbey Island w stanie pustym mają wyporność 11 125 t, a wyporność pełna wynosi 15 939 t., ich wymiary to z kolei - 185,8×25,6×6,3 m. Układ konstrukcyjny tych jednostek charakterystyczny jest dla okrętów desantowych-doków. Wyróżnia ich duża, umieszczona w części dziobowej nadbudówka, w której znalazło się miejsce dla pomieszczeń niezbędnych do normalnego funkcjonowania okrętu oraz zakwaterowania załogi i przewożonych żołnierzy. Na śródokręciu znajdują dwa umieszczone niesymetrycznie przy burtach kominy oraz dźwigi - jeden 60-tonowy, a drugi 20-tonowy, które są niezbędne do załadunku ciężkich pojazdów bojowych. Dzięki specjalnemu otworowi w pokładzie mogą być one opuszczane od razu do doku, na przykład na pokład poduszkowca desantowego.

Lądowisko dla śmigłowców na Gunston Hall, służy również przewożenia pojazdów oraz innych ładunków (np. niebezpiecznych). Fot. Andrzej Nitka

Ponadto w dziobowej części okrętów przed pokładem dokowym znajduje się przestrzeń o powierzchni 1214 m² przeznaczona do transportowania pojazdów oraz umieszczona pod nią strefa magazynowa o pojemności 149 m³ dla ładunków spaletyzowanych. Znacznym udogodnieniem przyspieszającym przemieszczanie pojazdów jest znajdująca się tam obrotnica. Ułatwia ona przemieszczanie ich w odpowiednią cześć pokładu ładunkowego, bądź też na pochylnię prowadzą do doku lub na śródokręcie a następnie na pokład startowy dla śmigłowców, który często służy jako dodatkowa przestrzeń do przewożenia pojazdów lub innych ładunków.

Otwarta furta rufowa pozwala określić rozmiary zatapialnego doku jednostek typu Whidbey Island. Został on dostosowany do wielkości poduszkowców desantowych typu LCAC. Fot. Andrzej Nitka

Na rufie usytuowano pokład lotniczy o wymiarach 64,6×25,3 m, na którym wyznaczono dwa lądowiska dla ciężkich śmigłowców transportowych CH-53E Sea Stallion. Na jednostkach tych nie przewidziano miejsca dla hangaru, dlatego też w czasie rejsów nie przewożą one zwykle śmigłowców. Mogą natomiast operować z nich maszyny z innych okrętów, a to między innymi dzięki możliwość ich tankowania. Na tych jednostkach desantowych może być zaokrętowanych 27 oficerów i 375 żołnierzy piechoty morskiej (włączając w to 64 osób obsługi i załóg poduszkowców desantowych). Dodatkowo na krótki okres możliwe jest zabranie 7 oficerów oraz 95 żołnierzy. Co łącznie daje liczbę 504 marines.

reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przemysł zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc