Zaloguj
reklama Helikon-Tex

Generał Dębczak ‒ naszym celem jest zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych RP

Głównym celem, który chcemy osiągnąć, jest więc zwiększenie osobowego potencjału Sił Zbrojnych RP. Chcemy mieć więcej żołnierzy zawodowych, więcej „terytorialsów” i więcej żołnierzy rezerwy – mówi w rozmowie z Łukaszem Prusem generał brygady Artur Dębczak, dyrektor Biura do spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej”.

Łukasz Prus, ZBiAM: O ile sam program „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” nie jest czymś nowym, o tyle nowością jest powołanie przez ministra Mariusza Błaszczaka specjalnego biura ds. tego programu. Z czego wynika ta decyzja i jakie zadanie szef resortu obrony postawił przed tą komórką?

Generał brygady Artur Dębczak, dyrektor Biura do spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej”: Nowe biuro będzie zajmować się koordynacją programów, które funkcjonowały i dalej będą funkcjonować w ramach resortu obrony narodowej. Do tej pory były one jednak realizowane przez różne jednostki organizacyjne MON. Dostrzeżono konieczność integracji tych przedsięwzięć, żeby uzyskać efekt synergii i pewną wartość dodaną dla resortu obrony. Chodzi o przewartościowanie metod osiągnięcia konkretnego celu, czyli zwiększenia stanów osobowych Wojska Polskiego.

Na czym jednak konkretnie polegają zadania Biura, którym pan generał kieruje?

Nasze biuro integruje cztery jednostki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej. Mówimy o Biurze ds. Utworzenia Obrony Terytorialnej, Biurze do spraw Proobronnych i niektórych elementach Departamentu  Edukacji, Kultury i Dziedzictwa (DEKiD) a także Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego (DNiSW). Każda z tych jednostek organizacyjnych zajmowała się konkretnymi programami. Biuro ds. Utworzenia Obrony Terytorialnej zajmowało się utworzeniem Wojsk Obrony Terytorialnej, a po ich sformowaniu kontynuowało działania związane z systemem OT, m.in. opracowaniem koncepcji użycia. Biuro do spraw Proobronnych zajmowało się Certyfikowanymi Wojskowymi Klasami Mundurowymi i organizacjami proobronnymi, DEKiD koordynował kwestię Oddziałów Przygotowania Wojskowego, program „Strzelnica w powiecie” oraz współpracę resortu z organizacjami pozarządowymi. Z kolei Departament Nauki i Szkolnictwa Wojskowego zajmował się Legią Akademicką i programem „CYBER.MIL z klasą”. Biuro do spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” spina wszystkie te inicjatywy. Podlegamy bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Naszym zadaniem jest zintegrowanie wysiłków podejmowanych przez MON w ramach wymienionych inicjatyw, tak aby wskazać młodzieży nowe możliwości. Chcemy  uczyć umiejętności przydatnych nie tylko w wojsku, ale także w życiu cywilnym. Chcemy pokazać także możliwość ciekawej pracy i służby w Wojsku Polskim. Przy czym nie chodzi tylko o zachęcanie do wstępowania jako żołnierz zawodowy czy żołnierz Terytorialnej Służby Wojskowej, ale także o zasilenie szeregów wyszkolonych żołnierzy rezerwy. Głównym celem, który chcemy osiągnąć, jest więc zwiększenie osobowego potencjału Sił Zbrojnych RP. Chcemy mieć więcej żołnierzy zawodowych, więcej „terytorialsów” i więcej żołnierzy rezerwy.

Wydaje się, że w ostatnich latach sprawy związane z wojskowością cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Domyślam się więc, że kapitał, którego zagospodarowaniem ma zająć się Biuro, jest bardzo duży. Jak Pan ocenia „morale” młodych Polaków, ich nastawienie do służby wojskowej?

Każda nasza inicjatywa spotyka się z bardzo dużym zainteresowaniem. Przykładem tego jest nowy projekt, dotyczący Oddziałów Przygotowania Wojskowego, który realizujemy wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Pomimo tego, że formalnie jeszcze nie uruchomiliśmy projektu, już otrzymaliśmy bardzo wiele zapytań w tej sprawie. Duże zainteresowanie widzimy także po rezultatach programu Certyfikowanych Wojskowych Klas Mundurowych czy organizacjach proobronnych. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się również Legia Akademicka. Muszę wspomnieć także o programie „CYBER.MIL z klasą”, który zapowiada się bardzo obiecująco. Myślę, że dla szkół będzie to bardzo prestiżowy program ze wsparciem merytorycznym takich instytucji jak Wojskowa Akademia Techniczna i Narodowe Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni, a także bardzo istotnym wsparciem finansowym.

Sądzę, że m.in. poprzez realizację takich programów jak te wymienione wyżej, wojsko powinno pokazać młodym ludziom, jakie są przed nimi perspektywy i możliwości rozwoju.

Rozwój cywilizacyjny powoduje występowanie wielu różnych schorzeń, także u coraz młodszych ludzi. Skarżą się na to także rektorzy wyższych uczelni wojskowych. Jak pan generał pod tym kątem ocenia dzisiaj kondycję młodych ludzi, którzy starają się o przyjęcie do wojska?

Chcę podkreślić, że dzisiaj Wojsko Polskie ma ofertę niemal dla każdego. Zdajemy sobie sprawę, że pewne cechy częściej występują u młodych ludzi, co jest związane z naturalną ewolucją społeczeństw. Nie mamy na to wpływu. Z drugiej strony medycyna jest dziś tak bardzo rozwinięta, że wiele chorób uznawanych do tej pory za dyskwalifikujące potencjalnych kandydatów do wojska, do zawodowej służby zawodowej, można skutecznie wyleczyć. Poza tym chcemy zerwać ze stereotypem, który mówił, że wojsko poszukuje tylko wybitnie sprawnych fizycznie ludzi. Wojsko potrzebuje wielu różnych specjalistów, np. logistyków, kierowców, mechaników, chemików, informatyków i nie wszyscy będą np. skakać ze spadochronem. Wszyscy za to są bardzo potrzebni i w systemie odgrywają istotną rolę. W ramach WOT do Terytorialnej Służby Wojskowej mogą być – w przypadku niektórych specjalności – dopuszczani ludzie z kategorią zdrowia D. Żołnierz w mundurze, który będzie prowadził działania związane z cyberobroną siedząc przed komputerem, może - ale nie musi - być w wysokim stopniu wytrenowany fizycznie.

W ostatnim czasie sporo się mówi o konieczności uproszczenia czy skrócenia procesu rekrutacji do wojska. Czy Biuro do spraw Programu „Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej” ma jakiś pomysł, jak to zrobić?

To prawda, że proces rekrutacji jest dzisiaj długotrwały i wymagający od młodych ludzi bardzo dużej determinacji, by przejść przez skomplikowaną procedurę. Z naszego punktu widzenia jest to sytuacja nieakceptowalna i pracujemy nad tym, by rekrutację skrócić, uprościć i ujednolicić. Kandydaci z dużych aglomeracji miejskich – jak np. Warszawa czy Trójmiasto – mają ścieżkę relatywnie prostą, ponieważ wszystkie instytucje, do których muszą się udać, znajdują się  w jednej lokalizacji (na terenie miasta). Ale w większości regionów sytuacja wygląda inaczej. Podam przykład województwa podkarpackiego. Mamy kandydata z Ustrzyk Górnych. Przyjmijmy, że zainteresował się rekrutacją np. podczas pikniku wojskowego. Musi on jednak udać się do najbliższej Wojskowej Komendy Uzupełnień, która znajduje się w Sanoku. Po złożeniu dokumentów kandydat otrzymuje skierowanie na komisję lekarską, która ma odbyć się np. za dwa tygodnie. Nasz rekrut wraca więc z Sanoka do Ustrzyk Górnych. Ale najbliższa komisja lekarska przyjmuje w Lublinie, więc młody człowiek musi z Ustrzyk Górnych jechać do Lublina na minimum dwa dni. Później z wynikami z komisji lekarskiej kandydat znowu musi jechać do WKU w Sanoku. Tam otrzymuje skierowanie do poradni psychologicznej, która z kolei znajduje się w Rzeszowie. W praktyce oznacza to tydzień „wyjęty z życia” zawodowego czy też prywatnego, który trzeba spędzić na krążeniu między różnymi instytucjami i miastami. Przejście przez tę ścieżkę może wiązać się np. z koniecznością wzięcia urlopu w pracy oraz poniesieniem pewnych kosztów. Wymaga to bardzo dużego zaangażowania osobistego. Według informacji, którymi dysponuję, przez tak zagmatwaną procedurę tracimy od 30 do 40% kandydatów. Zamierzamy zdecydowanie skrócić i uprościć tę procedurę. Przygotowujemy rozwiązania prawne i organizacyjne, które będą tego dotyczyć. Przed nami jednak bardzo dużo pracy, żeby zmienić tę sytuację.

Jaki jest punkt docelowy, jeśli chodzi o skrócenie czasu procedury rekrutacyjnej?

Nasze założenie jest takie, żeby od pierwszego spotkania z rekruterem, gdziekolwiek by ono się nie odbyło, do możliwości rozpoczęcia szkolenia podstawowego nie mijało dłużej niż 60 dni.

Podniesienie liczebności Sił Zbrojnych RP to jeden z priorytetów obecnego ministra obrony. Często mówi o tym także Prezydent RP Andrzej Duda. Skrócenie procedury rekrutacyjnej zapewni realizację tego celu?

Są takie czynniki – jak np. demografia czy rynek pracy – na które my jako wojsko nie mamy wpływu. Ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej możemy jednak zmienić uwarunkowania organizacyjne oraz prawne dotyczące procesu rekrutacji i to jest właśnie zadanie naszego Biura. Oczywiście, analizujemy długofalowy trend demograficzny i bierzemy go pod uwagę w naszych działaniach. Procedury rekrutacyjne są bardzo istotne, choć nie jedyne, które wpływają na powiększenie stanów osobowych wojska. Ale na pewno ich uproszczenie może znacznie ułatwić osiągnięcie tego celu.

Nowością w systemie oświaty są Oddziały Przygotowania Wojskowego, które będą mogły funkcjonować w szkołach. Jakie są zasady, według których będą funkcjonowały OPW?

OPW będą jednym z elementów, obok CWKM (do czasu, kiedy ostatni uczeń z CWKM opuści szkołę), które umożliwią wszystkim chętnym naukę pewnych zagadnień wojskowych już w szkole średniej. OPW to projekt, który w części realizujemy wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej, korzystając z doświadczeń już funkcjonujących klas sportowych. OPW będą tworzone na wniosek organu założycielskiego danej szkoły. Oznacza to, że gmina czy miasto będzie składać formalny wniosek do ministra obrony narodowej o utworzenie OPW w konkretnej szkole. Szkoły, które spełnią warunki i zakwalifikują się do programu, otrzymają wsparcie finansowe. Zależy nam na jak najlepszym poziomie nauczania w tych klasach, dlatego będziemy dążyć do tego, aby z młodzieżą w szkołach pracowali wykwalifikowani ludzie, np. byli żołnierze zawodowi, żołnierze WOT czy też wykwalifikowani nauczyciele. W ramach OPW wprowadzamy też instytucję wojskowej jednostki patronackiej. Na ich terenie uczniowie będą regularnie uczestniczyli w różnych zajęciach praktycznych. Będą przechodzić szkolenie np. z musztry, terenoznawstwa czy też pierwszej pomocy. W tym przypadku zajęcia będą prowadzili żołnierze z tych jednostek wojskowych.

Docelowo chcemy, żeby każdy z uczniów szkoły średniej, po spełnieniu wymagań ustawowych, mógł odbyć szkolenie podstawowe zakończone przysięgą wojskową.

Zakres obowiązków Biura jest zatem bardzo szeroki, a zadania, które przed nim stoją, nie należą do łatwych. Od czego więc zacząć?

Naszym głównym celem jest zsynchronizowanie wysiłków do tej pory rozproszonych w różnych miejscach. Pozwoli to na określenie jednego wspólnego kierunku dla całych Sił Zbrojnych RP. Zadaniem priorytetowym jest znaczne uproszczenie i ujednolicenie systemu rekrutacji do wojska, począwszy od badań lekarskich, poprzez wymagania i procedury, po sam ich przebieg i organizację. Ograniczenie wszelkiej biurokracji do niezbędnego minimum – to jest wyzwanie.

Ważnym – bo pierwszym – elementem wojskowym, z jakim stykają się z reguły kandydaci, są takie instytucje jak Wojewódzkie Sztaby Wojskowe i Wojskowe Komendy Uzupełnień. Ludzie tam pracujący wykonują dobrą, choć często niedocenianą robotę. Muszą funkcjonować w systemie, który został zaprojektowany do zupełnie innych uwarunkowań i do innych celów. Rekrutacja jest jednym z wielu ich obowiązków. Dlatego należy się zastanowić, jak te przez lata funkcjonujące organizacje usprawnić, dostosować do nowych zadań, celów, jakie mają osiągnąć, i metod stosowanych w XXI wieku. Być może wykonywanie zadańm którymi są obciążeni, można zorganizować w zupełnie inny sposób.

W tym miejscu zacytuję Basila H. Lidell-Harta, który powtarzając za Thomasem Barnetem w „The seven deadly Sins of Network-Centric Warfare” mówił: ...jedyną rzeczą trudniejszą niż wprowadzenie do wojska nowego pomysłu jest usunięcie starych rozwiązań. Ale wierzę, że mimo wszystko otwartość na nowoczesne, wydajniejsze rozwiązania weźmie górę nad przyzwyczajeniami.

Reasumując, mogę postawić tezę, że usprawnienie badań lekarskich, wyeliminowanie biurokracji oraz zmiana organizacji znacznie ułatwi rekrutację.

Panie Generale, dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Łukasz Prus
Foto: MON
reklam Lockheed Martin
reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

One comment on “Generał Dębczak ‒ naszym celem jest zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych RP”

  1. A później taki młody człowiek do 60 lat zostanie niewolnikiem rezerwistą. A na "szkolenia" będą mogły zabierać ludzi nawet kiedy ich mikrofirma będzie mieć szczyt sprzedażowy np plantator drzewek na Boże Narodzenie. Będzie niewolnikiem na łasce oficera w WKU.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc