Zaloguj

Fregaty rakietowe budowane w Rosji trafią do Indii [ANALIZA]

Nieukończone rosyjskie fregaty Admirał Butakow i Admirał Istomin ostatecznie trafią do Indii. Fot. zbiory autora

Na początku marca w Stoczni Nadbałtyckiej „Jantar” w Kaliningradzie wizytę złożyła delegacja Marynarki Wojennej Republiki Indii, której przewodniczył nowo mianowany Szef Dyrekcji Produkcji Okrętowej i Zakupów wadm. Sandeep Naithani. Celem ich przybycia było zapoznanie się zaawansowaniem prac na dwóch fregatach rakietowych proj. 11356 - Tushil i Tamala, które mają zasilić indyjską flotę. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że są to jednostki, których budowę rozpoczęto dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, i do niedawna nazywały się Admirał Butakow oraz Admirał Istomin.

Fregaty proj. 11356 mają już dość długą historię, w której indyjskie i rosyjskie wątki wzajemnie się przeplatają. Jej genezy należy szukać w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy to rosyjski przemysł stoczniowy przeżywał głęboki kryzys spowodowany rozpadem ZSRR i związanym z tym drastycznym spadkiem zamówień ze strony marynarki wojennej Federacji Rosyjskiej (WMF). Ta ostatnia ze względu na brak funduszy nie kupowała nowych okrętów, ograniczając się jedynie do kontynuowania budowy niewielkiej liczby jednostek, których stępki położono jeszcze w czasach ZSRR.

Dlatego też rosyjskie stocznie rozpaczliwie potrzebowały zamówień od zagranicznych kontrahentów, które pozwoliłyby im przetrwać trudne czasy. W przypadku większych okrętów nawodnych, w tym okresie jedynymi państwami, które skłonne byłyby złożyć zamówienia były Chiny i Indie, realizujące programy wzmocnienia własnych floty, a tamtejsze stocznie nie były jeszcze gotowe do samodzielnej budowy tak skomplikowanych okrętów.

Z floty KGB do Indii

W przypadku indyjskich stoczni, poza koniecznością zamawiania wielu kluczowych elementów wyposażenia u zagranicznych dostawców, największym problem był bardzo długi czas budowy. Stąd też indyjska flota zmuszona była nadal do kupowania okrętów za granicą. W przypadku fregat wybór padł na stocznie rosyjskie. 17 listopada 1997 r. podpisano kontrakt o wartości 931 mln USD na budowę trzech fregat proj. 11356 (Talwar). Jednostki typy Talwar (pozostałe Trishul i Tabar) zostały zbudowane w latach 1999-2004 przez stocznię „Bałtijskij Zawod” z Sankt Petersburga. Druga seria, licząca również trzy fregaty (Teg, Tarkash, Trikand), powstała w latach 2007-2013 już w stoczni Pribałtijskij sudostroitielnyj zawod „Jantar” w Kaliningradzie.

Rosyjskie stocznie zbudowały do tej pory sześć fregat typu Trishul w dwóch seriach. Fot. Bhāratīya Nau Senā

Projekt indyjskich okrętów przygotowany został przez Siewiernoje projektno-konstruktorskoje biuro (SPKB) również z Petersburga, w oparciu o projekt dozorowców proj. 11351 Nieriej opracowanych dla floty KGB jeszcze w czasach ZSRR. Zachowano przy tym ogólny układ konstrukcyjny tych jednostek wraz ze sprawdzonymi liniami teoretycznymi kadłuba oraz rozplanowaniem siłowni. Najbardziej widoczne różnice zewnętrzne to zastosowanie elementów techniki obniżonej wykrywalności („stealth”) w postaci odchylenia od pionu powierzchni burt i połączonych z nimi ścian nadbudówki, jak również zastosowanie nowych elementów wyposażenia elektronicznego i wzorów uzbrojenia, takich jak jednoprowadnicowa wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych systemu Sztil-1 i pionowa ośmiokomorowa wyrzutnia rakiet manewrujących systemu Club-N (odmiana eksportowa Kalibr-NK).

Na ratunek Flocie Czarnomorskiej

Opanowanie przez rosyjskie stocznie budowy tych okrętów pozwoliło na zakontraktowanie fregat rakietowych zmodyfikowanego proj. 11356R dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Ich projekt przygotowany również przez SPKB powstał w oparciu o dokumentację indyjskich Talwarów. Powodem sięgnięcia po sprawdzoną konstrukcję były bardzo duże opóźnienia w budowie nowo projektowanych dużych rosyjskich jednostek nawodnych i chęć jak najszybszego wzmocnienia Floty Czarnomorskiej okrętami mogącymi operować również na innych akwenach np. na Morzu Śródziemnym. Było to szczególnie istotne, że flota ta od chwili rozpadu ZSRR była mocno niedoinwestowana, a w zawiązku z konfliktami w Syrii i na Ukrainie znaczenie tego związku operacyjnego znacznie wzrosło. Nie dziwi więc fakt dążenia do jego jak najszybszego wzmocnienia jej okrętami, których budowa przez własnych stoczniach została już opanowana.

Rosyjska fregata - oficjalnie dozorowiec - Admirał Makarow. Fot. Andrzej Nitka

Rosyjskie fregaty od swoich indyjskich kuzynów wyróżniają się przede wszystkim uzbrojeniem rakietowym składających się z 24-komorowej pionowej wyrzutni rakiet przeciwlotniczych 9M317 systemu Sztil-1 i 8-komorowej systemu Kalibr-NK, z której wystrzeliwane może być szerokiej spektrum pocisków przeznaczonych do niszczenia celów lądowych, morskich, jak i zanurzonych okrętów podwodnych. Wszystkie sześć fregat tego typu dla Floty Czarnomorskiej zamówiono w „Jantarze”. Umowę na budowę trzech pierwszych podpisano 28 października 2010 r., zaś dotyczącą drugiej trójki 13 września 2011 r. Istotnym faktem było to, że wszystkie jednostki miały być napędzane przez turbiny gazowe produkowane przez ukraińskie przedsiębiorstwo Zoria-Maszprojekt. Budowę fregat zamówionych w ramach pierwszego kontraktu, których stępki położono w latach 2010-2012 (Admirał Grigorowicz, Admirał Essen, Admirał Makarow), udało się ukończyć tylko dzięki temu, że ukraińskie elementy układu napędowego zostały dostarczone przed aneksją Krymu. Okręty te weszły do służby w latach 2016-2017 i zasiliły - jak na ironię - 30. dywizję okrętów nawodnych Floty Czarnomorskiej bazującą w zagarniętym Sewastopolu.

Niedokończona seria

Dużo gorzej rozwinęła się sytuacja w przypadku okrętów drugiej serii, których siłownie nie zdołały dotrzeć do Kaliningradu przed wybuchem konfliktu na Ukrainie. Dotyczyło to Admirała Butakowa, którego stępkę położono 12 lipca 2013 r., Admirała Istomina budowanego od 15 listopada 2013 r. i Admirała Korniłowa, którego stępki oficjalnie nawet nie położono, zaś jego budowa rozpoczęła się w grudniu 2013 r. Zaprzestanie przez Ukrainę dostaw komponentów wykorzystywanych w rosyjskim sprzęcie wojskowym, w tym okrętowych turbin gazowym spowodował brak możliwości ukończenia tych fregat i dalsze prace zostały właściwie wstrzymane w 2014 r. Kontynuowano je jedynie w takim zakresie, który miał przygotować ich kadłuby do technicznego wodowania, mającego zwolnić miejsce dla innych jednostek budowanych w „Jantarze”. I tak jako pierwszy, oczywiście bez siłowni, zwodowany został 2 marca 2016 r. Admirał Istomin, kadłuby pozostałych dwóch jednostek poszły w jego ślady w listopadzie 2017 r.

Brak możliwości ukończenia tych trzech fregat dla WMF otworzyło drogę do poszukania innych opcji pozwalających na wykorzystanie ukończonych w znacznym stopniu kadłubów. Naturalnym wydawało się zaproponowanie ich Indiom, które były zadowolone z wcześniej zakupionych jednostek typu Talwar. Potwierdzeniem, że ta koncepcja została wcielona w życie było podpisanie 16 października 2016 r. przez prezydenta FR Władimira Putina i premiera Indii Narendra Modiego międzynarodowego porozumienia w sprawie budowy dla marynarki wojennej Indii kolejnych czterech fregat proj. 11356. Dwie z nich miały powstać w Rosji, a dwie kolejne w Indiach. Przy czym strona indyjska zadeklarowała, że będzie odpowiedzialna za dostawy siłowni do tych jednostek, co w praktyce oznaczało, że zakupi je na Ukrainie.

Jednak, jak to często bywa do szybkiego sfinalizowanie transakcji była jeszcze daleka droga. Na przeszkodzie stanęły kwestie finansowe. Rosjanie za ukończenie i sprzedaż dwóch fregat oczekiwali kwoty 990 mln USD. W międzyczasie, w lutym 2017 r. zastępca dyrektora Rosyjskiej Federalnej Służby Współpracy Wojskowo-Technicznej poinformował, że do sprzedaży Indiom zostały wytypowane znajdujące się w najwyższym stopniu ukończenia fregaty Butakow i Istomin.

Również druga strona przygotowywała się do pozyskania tych okrętów. W sierpniu 2017 r. obradująca pod przewodnictwem ministra obrony Indii Rada ds. Zakupów Obronnych zgodziła się na zakup na Ukrainie dwóch kompletów siłowni opartych na turbinach gazowych dla fregat rakietowych proj. 11356. Łączna wartość kontraktu miała wynieść 4,9 mld INR (ok. 76,5 mln USD). Tak więc w związku z realizacją indyjskiego kontraktu produkowane przez ukraińskie przedsiębiorstwo GP NPKG Zoria-Maszprojekt turbiny gazowe i przekładnie redukcyjne trafią jednak na te okręty, tyle że jako dostawa armatorska. Ten sam schemat zastosowano wcześniej w przypadku budowanych w Rosji dla Wietnamu mniejszych fregat rakietowych proj. 11661E (Gepard 3.9) drugiej serii.

Ostatecznie po rozstrzygnięciu kwestii spornych Moskwa i Nowe Delhi Indie podpisały pakiet umów dotyczących produkcji i dostawy kolejnych fregat proj. 11356 dla Indii. 20 listopada 2018 r. poinformowała o tym Rosyjska Federalna Służba Współpracy Wojskowo-Technicznej. Zgodnie z kontraktem dwa pierwsze okręty dostarczy „Jantar”. Z kolei budową drugiej pary jednostek, objętych umową o transferze technologii, zajmie się indyjska stocznia Goa Shipyard Limited (GSL). Do ich produkcji okrętów konieczne jest doposażenie tego zakładu, opracowanie i dostarczenie niezbędnej dokumentacji, przeszkolenie indyjskich specjalistów m.in. podczas budowy fregat tego typu w rosyjskiej stoczni. Wszystkie nowe indyjskie jednostki proj. 11356 będą wyposażone w ukraińskie siłownie.

Model najnowszej wersji fregat projektu 11356 na stoisku stoczni GSL. Fot. Andrzej Nitka

Wartość tych kontraktów nie została podana, jednak nieoficjalnie koszt dostawy dwóch okrętów powstających w Rosji ma wynosić ok. 950 mln USD. Pierwszy - Tushil - ma być przekazany do końca 2023 r. a drugi - Tamala - do połowy 2024 r. Z doniesień prasowych wynika, że Indie mogą zapłacić Moskwie łącznie za ukończenie dwóch fregat oraz transfer technologii ok. 1,5 mld USD. Nie jest to jednak całościowy koszt pozyskania tych czterech okrętów. Trzeba do tego jeszcze doliczyć cenę budowy dwóch jednostek w indyjskiej stoczni i zakupy na Ukrainie. Szacuje się, że cztery fregaty proj. 11356 będą kosztowały indyjskie ministerstwo obrony ok. 2,2 mld USD.

Podpisanie tych kontraktów pozwoliło na oficjalne wznowienie 26 kwietnia 2019 r. prac konstrukcyjnych na obu jednostkach. W tym celu pod koniec 2019 r. z powrotem trafiły one na lądowe stanowiska montażowe. Również GSL przystąpiła 22 września 2020 r. do budowy pierwszej ze swoich fregat proj. 11356. Obie powstające w Indiach jednostki tego typu mają być ukończone do 2026 r.

Natomiast nadal otwarta pozostaje kwestia kadłuba ostatniej rosyjskiej fregaty - Admirał Korniłow, którą zwodowano bez nadbudówek. Rosjanie stracili już nadzieję, że uda się go sprzedać Hindusom, skoro w lutym br. nowy dyrektor „Jantara” w wywiadzie dla agencji prasowej TASS poinformował, że stocznia, którą kieruje złożyła rosyjskiemu ministerstwu obrony propozycję ukończenia tej jednostki dla WMF FR. Propozycja ta jest wielowariantowa, ale żeby miała jakiekolwiek szanse powodzenia musi zostać rozwiązany problem siłowni. Czy są na to jakiekolwiek szanse, czas pokaże. Przykład okrętu szkolnego Borodino proj. 12441U (eks-fregaty rakietowej Nowik proj. 12441), którego budowę rozpoczęto w „Jantarze” w 1997 r. nie napawa optymizmem. Jego kadłub (również bez nadbudówek), niszczejący od 2011 r. przy stoczniowym nabrzeżu, został ostatecznie latem ubiegłego roku zezłomowany w Bałtyjsku.

reklama MBDA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przemysł zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
usertagcalendar-fullcrosslisthighlightindent-increasesort-amount-asc