Wirtualni sygnatariusze traktatu INF-2

Odpalenie pocisku manewrującego DF-10A z pierwszego wariantu wyrzutni.

Odpalenie pocisku manewrującego DF-10A z pierwszego wariantu wyrzutni.

Cz. 2 Chińskie rakiety skrzydlate do zwalczania celów naziemnych

Chińska Republika Ludowa włączyła się do światowego wyścigu zbrojeń rakietowych w latach 70., inicjując program budowy pocisków balistycznych dalekiego zasięgu. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że ten program miał przede wszystkim charakter prestiżowo-propagandowy: rakiet zbudowano niewiele, testowano je w sposób mało intensywny i rozmieszczono w symbolicznej liczbie. Uprawniającej jednak władze w Pekinie do twierdzenia, że dysponują nie tylko bronią jądrową, ale i środkami jej przenoszenia.
Niemal równocześnie z pociskami balistycznymi zaczęto konstruować pociski skrzydlate o różnym przeznaczeniu: przeciwokrętowe, do zwalczania celów naziemnych, cele powietrzne i rozpoznawcze bezzałogowce. Najwyraźniej wzorowano się głównie na konstrukcjach amerykańskich, korzystając m.in. z tego, że niektóre amerykańskie zwiadowcze bezzałogowce wysyłane nad Wietnam na skutek awarii aparatury nawigacyjnej wlatywały nad Chiny i nierzadko spadały tam po wyczerpaniu paliwa. Chińczycy przejęli także co najmniej jeden radziecki rozpoznawczy naddźwiękowy bezzałogowiec Tu-123 Jastrieb, który zapewne uległ awarii podczas lotu rozpoznawczego nad Chinami.
Okazało się jednak, że skopiowanie zagranicznych konstrukcji nawet o średnim stopniu komplikacji jest nadzwyczaj trudne. Ostatecznie udało się to jedynie w odniesieniu do amerykańskiego BQM-34 (Ryan Model 147) Firebee. Według oficjalnych informacji pierwszy WZ-5 (Wu ren Zhen cha, czyli „bezzałogowy-rozpoznawczy”) wystartował już w 1972 r. Wszystko wskazuje na to, że nie była to jednak maszyna zbudowana w Chinach, a pieczołowicie wyremontowany aparat amerykański. Jest bardzo prawdopodobne, że i następne były tylko naprawionymi maszynami amerykańskimi. Czysto bojowym pociskiem skrzydlatym „ziemia–ziemia” miał być, budowany w latach 70., YJ-12 (pierwszy o tej nazwie) – podobny nieco do radzieckiego K-10, ale z trójkątnymi skrzydłami. W jego przypadku skończyło się na budowie pełnowymiarowych makiet.

Przygotowanie KD-63 do podwieszenia.

Przygotowanie KD-63 do podwieszenia.

Pociski „powietrze–ziemia”

Następną próbę podjęto dopiero na początku lat 90. w znacznie mniej ambitnej postaci – postanowiono przystosować do rażenia celów naziemnych pociski przeciwokrętowe. Do dyspozycji były proste, poddźwiękowe pociski YJ-6 (C-601), przenoszone przez bombowce H-6 (kopia Tu-16). Rakiety tego typu były z kolei odmianą pocisków „woda–woda” HY-2, a te były wynikiem ostrożnej modyfikacji radzieckich okrętowych pocisków P-15. Użycie ich do zwalczania celów naziemnych nie zostało oficjalnie potwierdzone, ale przystosowanie do ich przenoszenia także bombowców H-6 stacjonujących w głębi lądu i niewątpliwie nienależących do lotnictwa Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej stanowi pośredni dowód, potwierdzający takie przeznaczenie.
Niezależnie od tego, że duże i powolne pociski o tej konfiguracji są ewidentnym anachronizmem, w Chinach nadal tworzy się ich nowe odmiany.
Najnowszą, która osiągnęła status operacyjny, jest wyspecjalizowana rakieta lotnicza, oznaczona KD-63 (KongDi; oficjalnie K/AKD63; oznaczenie
wersji „powierzchnia–powierzchnia” to YJ-63). Prace nad nią rozpoczęto podobno w latach 90., pierwsze jej zdjęcia ujawniono w 2002 r., a w jednostkach liniowych pociski pojawiły się nie wcześniej, niż w 2005 r. Pocisk zachował proporcje wcześniejszych rakiet o okrętowej proweniencji, ma jednak mniejsze stateczniki w układzie „X” i spłaszczony, niemal prostokątny wlot powietrza do silnika. Napęd stanowi silnik turboodrzutowy FW41B, a w zależności od wysokości odpalenia zasięg ma wynosić od 150 do 200 km. KD-63, jako pierwsza chińska rakieta o takiej konfiguracji, jest naprowadzana za pomocą głowicy optoelektronicznej. Zapewne w wersji przeciwokrętowej jest to głowica na podczerwień, natomiast do zwalczania celów naziemnych bardziej nadaje się głowica telewizyjna sprzężona z układem transmisji danych i zdalnego sterowania pociskiem z pokładu samolotu-nosiciela. Z racji swojej masy i rozmiarów KD-63 może być przenoszona jedynie przez chińskie bombowce, czyli H-6.
Gdy tylko Chiny uzyskały dostęp do pocisków skrzydlatych nowej generacji (o czym dalej), zaplanowano wykorzystanie ich jako uzbrojenia lotniczego. W zależności od zastosowanej głowicy bojowej i sposobu naprowadzania miało ono służyć do zwalczania okrętów lub celów lądowych. Najwyraźniej priorytet stanowiła wersja przeciwokrętowa, gdyż do jej przenoszenia skonstruowano w XXI wieku nowy wariant bombowca H-6K, zdolny do zabierania sześciu pocisków na belkach podskrzydłowych i wyposażony w radar ze znacznych rozmiarów anteną w przedniej części kadłuba. Do zwalczania celów naziemnych o znanej lokalizacji samolot-nosiciel z tak dużą stacją radiolokacyjną nie jest potrzebny. Ponieważ jednak w Chinach postępuje budowa systemu nawigacji satelitarnej BeiDou, użycie nowych rakiet w wersji kierowanej programowo z korektą satelitarną nie przedstawia problemu. Chodzi o pocisk lotniczy KD-20 (oficjalne oznaczenie K/AKD20), którego wersja "ziemia–ziemia" to DF-10 (stąd wczesne oznaczenie KD-20 jako CJ-10). Pierwsze – retuszowane – zdjęcia pocisków, podwieszonych pod skrzydłem bombowca H-6, ujawniono jesienią 2009 r.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc