Zaloguj

Operacja „Senior Surprise”

Samolot bombowy B-52G ze skrzydła 416th BW sfotografowany 1 marca 1988 r. Samolot przenosi na pylonach podskrzydłowych 12 pocisków AGM-86B ALCM.

Samolot bombowy B-52G ze skrzydła 416th BW sfotografowany 1 marca 1988 r. Samolot przenosi na pylonach podskrzydłowych 12 pocisków AGM-86B ALCM.

Rankiem, 16 stycznia 1991 r. siedem bombowców B-52G wystartowało z amerykańskiej bazy Barksdale AFB w Luizjanie. Uzbrojone były w 39 konwencjonalnych pocisków samosterujących „powietrze-ziemia” typu Boeing AGM-86C CALCM. Pociski miały uderzyć w wybrane cele na terenie Iraku w ramach jednego z pierwszych uderzeń rozpoczynającej się operacji „Desert Storm”. Ściśle tajna misja nazwana „Senior Surprise” trwała ponad 35 godzin. Bombowce cztery razy pobierały dodatkowe paliwo w locie i po pokonaniu 22,5 tys. km powróciły do Barksdale AFB. Operacja „Senior Surprise” była pierwszą tak długą misją bojową amerykańskich bombowców strategicznych. Była także debiutem bojowym nowych pocisków typu CALCM – pierwszego lotniczego uzbrojenia w historii naprowadzanego na cel za pomocą sygnału GPS.

Geneza operacji wiąże się z wdrożeniem przez siły powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) koncepcji projekcji siły na dalekich dystansach z użyciem nowego uzbrojenia w postaci samosterujących, konwencjonalnych pocisków „powietrze-ziemia”. Zasięg pocisków, przekraczający 1000 km, miał zapobiec narażaniu bombowców na działanie naziemnych środków przeciwlotniczych, a nawet lotnictwa myśliwskiego przeciwnika. Ich precyzja miała odpowiadać precyzji bomb naprowadzanych na cel za pomocą lasera.
Potrzebę wprowadzenia takiego uzbrojenia sformułowano jako bezpośredni wniosek wyciągnięty z operacji „El Dorado Canyon” – nalotu na cele w Libii przeprowadzonego 15 kwietnia 1986 r. Była to wspólna operacja sił powietrznych oraz marynarki wojennej (US Navy). Podczas gdy lotnictwo US Navy mogło bez większych problemów wykonać swoją część misji startując z lotniskowców operujących na wodach Morza Śródziemnego, dla USAF operacja okazała się logistycznym wyzwaniem.
Kraje NATO oraz Francja nie pozwoliły na operowanie samolotów USAF ze swojego terytorium i przelotu nad nim. Bombowce F-111F oraz towarzyszące im samoloty walki elektronicznej EF-111A musiały wystartować z brytyjskiej bazy Lakenheath i wykonać przelot nad wodami Atlantyku w celu okrążenia Hiszpanii. Następnie przelecieć nad Cieśniną Gibraltarską i Morzem Śródziemnym, aby zaatakować cele w Libii. Po wykonaniu ataku samoloty musiały powrócić do Anglii tą samą drogą. Misja ta wymagała precyzyjnej koordynacji oraz wielokrotnego pobierania paliwa w locie. Wykonanie przelotu na tak dalekim dystansie nie pozostało bez wpływu na zmęczenie i kondycję załóg. Tymczasem atak za pomocą bomb naprowadzanych laserowo wymagał wykonania bezpośrednich przelotów nad celami, co narażało samoloty uderzeniowe na przeciwdziałanie z ziemi. Osłona wyprawy wymagała skoncentrowanego zakłócania elektronicznego połączonego z wyeliminowaniem naziemnych systemów przeciwlotniczych. Całość musiały osłaniać myśliwce.
Pomimo drobiazgowego planowania, jeden F-111F został zestrzelony (dwuosobowa załoga zginęła), a kilka bomb nie trafiło w wyznaczone cele przyczyniając się do strat wśród ludności cywilnej. USAF zdały sobie wówczas sprawę, że potrzebują precyzyjnego uzbrojenia dalekiego zasięgu, które nie wymagałoby bezpośrednich przelotów nad celami i które mogłoby być użyte w sytuacji, gdy samoloty muszą operować z lotnisk położonych w dużej odległości od teatru działań. Uzbrojenie takie mogłoby być przenoszone przez bombowce strategiczne bez potrzeby wykorzystywania samolotów myśliwsko-bombowych (bombowców taktycznych) o dużo mniejszym zasięgu. Koncepcja ta przyczyniła się bezpośrednio do rozwoju konwencjonalnych pocisków samosterujących oraz, pośrednio, do opracowania bomb naprowadzanych sygnałem GPS typu JDAM.

Wyżej: B-52G podczas operacji pobierania paliwa z samolotu tankowania powietrznego KC-10A Extender; 20 lutego 1982 r. Jest to B-52G z numerem seryjnym 59-2564 – egzemplarz bez nazwy własnej, który wziął udział w operacji „Senior Surprise”.

B-52G podczas operacji pobierania paliwa z samolotu tankowania powietrznego KC-10A Extender; 20 lutego 1982 r. Jest to B-52G z numerem seryjnym 59-2564 – egzemplarz bez nazwy własnej, który wziął udział w operacji „Senior Surprise”.

Program „Senior Surprise” i pociski CALCM

Początkowo USAF zastanawiały się nad rozpoczęciem nowego programu, którego celem byłaby budowa konwencjonalnego pocisku samosterującego. Trwałoby to jednak zbyt długo, dlatego postanowiono zmodyfikować posiadane już jądrowe pociski samosterujące typu AGM-86B ALCM (Air Launched Cruise Missile).
W 1977 r. Pentagon rozpoczął program budowy tzw. wspólnego pocisku samosterującego – JCMP (Joint Cruise Missile Project). Pocisk miał znaleźć się w uzbrojeniu bombowców USAF jak i samolotów US Navy. W programie wzięły udział firmy: Boeing z pociskiem AGM-86B oraz General Dynamics z pociskiem AGM-109. Po serii testów porównawczych USAF wybrały pocisk AGM-86B, natomiast US Navy zrezygnowała z pocisku dla lotnictwa pokładowego, skupiając się na budowie pocisku samosterującego dla jednostek nawodnych i okrętów podwodnych (BGM-109 Tomahawk).
Pocisk AGM-86B jest uzbrojony w głowicę termojądrową typu W80-0/-1 o mocy od pięciu do 115 kT. Napęd stanowi odrzutowy silnik turbowentylatorowy typu Williams International F107-WR-101 o ciągu 2,7 kN. Prędkość przelotowa ALCM wynosi 890 km/h, a zasięg 2400 km. Pocisk jest odpalany na zasadzie tzw. zimnego startu. Po zrzuceniu przez samolot-nosiciel pocisk rozkłada skrzydła (o rozpiętości 3,7 m), stateczniki, wysuwa dyszę wlotową powietrza do silnika, po czym uruchamia silnik i rozpoczyna lot. System naprowadzania na cel składał się z dwóch komponentów: radaru do lotów z odwzorowaniem rzeźby terenu McDonnell-Douglas AN/DPW-23 TFR/TERCOM (Terrain Following Radar/Terrain Contour Matching) oraz systemu bezwładnościowego Litton INS (Inertial Navigation System).
W 1980 r. rozpoczęła się produkcja pocisków AGM-86B, które w 1982 r. zaczęły wchodzić do służby. Do ich przenoszenia przeznaczono bombowce strategiczne B-52G oraz B-52H. Początkowo zarówno B-52H jak i B-52G mogły przenosić pociski ALCM wyłącznie na masywnych pylonach podskrzydłowych typu SUU-67/A. Każdy pylon posiada po sześć zaczepów typu MAU-12D/A, na których można podwiesić sześć pocisków ALCM. Jednakże w połowie lat. 80 bombowce B-52H wyposażono również w montowane w komorach bombowych tzw. strategiczne wyrzutnie rewolwerowe A/A48K-1 CSRL (Common Strategic Rotary Launcher). Na wyrzutni można było podwiesić osiem pocisków ALCM. W ten sposób pojedynczy bombowiec B-52H może przenosić do 20 pocisków ALCM – osiem w komorze bombowej oraz 12 na pylonach podkrzydłowych.
Aby przyspieszyć i ułatwić proces uzbrajania bombowców, pociski mogą być podwieszane do zdemontowanych wcześniej pylonów oraz wyrzutni rewolwerowych, po czym pylony i wyrzutnie już z podwieszonymi pociskami są instalowane w bombowcach. Wyrzutni rewolwerowych nie otrzymały jednak bombowce B-52G, które mogły przenosić jedynie 12 pocisków ALCM na pylonach podskrzydłowych.
Ogółem do przenoszenia ALCM, siły powietrzne Stanów Zjednoczonych przystosowały 98 ze 166 posiadanych bombowców B-52G oraz całą flotę B-52H – 96 egzemplarzy. Pierwszą jednostką, która w grudniu 1982 r. uzyskała gotowość operacyjną dla pocisków ALCM, było skrzydło bombowe 416th BW stacjonujące w Griffiss AFB, w stanie Nowy Jork. Do 1986 r. cała flota B-52G i B-52H otrzymała nowy, cyfrowy tzw. ofensywny system awioniki AN/ASQ-176 OAS (Offensive Avionics System), który zastąpił system bombowo-nawigacyjny AN/ASQ-38.
W skład systemu OAS wchodziły: podwojony system nawigacji bezwładnościowej AN/ASN-136, dopplerowski system nawigacji AN/APN-218, system informujący o położeniu i kursie samolotu AN/ASN-134 AHRS, wysokościomierz radarowy AN/APN-224, system rejestracji wideo RO-521/ASQ-176, oraz szyna transmisji danych MIL-STD-1553A. Wprowadzono też cyfrowe interfejsy do obsługi odpalania pocisków, które zamontowano na stanowiskach nawigatora oraz nawigatora systemów radarowych.
System OAS został zoptymalizowany do działania na małych wysokościach. Został też zabezpieczony przed skutkami impulsu elektromagnetycznego (EMP). Dzięki OAS B-52G i H mogły wykonywać precyzyjne podejścia na cel podczas wykonywania ataków pociskami samosterującymi AGM-86B ALCM. Dzięki OAS B-52 pozostały efektywnymi platformami do przenoszenia uzbrojenia jądrowego.
Zgodnie z podpisanym w 1979 r. przez USA i ZSRR drugim traktatem w sprawie ograniczenia zbrojeń strategicznych SALT II (Strategic Arms Limitation Treaty), bombowce przenoszące jądrowe pociski samosterujące musiały być łatwo odróżnialne od bombowców, które nie zostały przystosowane do ich przenoszenia. Chodziło o rozpoznanie bombowców na zdjęciach satelitarnych. B-52H były relatywnie łatwo rozpoznawalne ze względu na silniki TF33 z szerszymi osłonami. Aby wyróżnić B-52G przenoszące ALCM od „zwykłych” egzemplarzy, zainstalowano w nich owiewki zmieniające kształt skrzydeł w miejscu ich połączenia z kadłubem. Egzemplarze te wyróżniały się pogrubioną, obłą nasadą skrzydeł.
W połowie 1986 r. USAF zleciły Boeingowi opracowanie konwencjonalnej wersji pocisku ALCM w ramach tajnego programu „Senior Surprise”. Prace nad nowym pociskiem ruszyły w lipcu Otrzymał on oznaczenie AGM-86C CALCM (Conventional Air Launch Cruise Missile). W pocisku głowicę termojądrową zastąpiono ładunkiem odłamkowo-burzącym typu AFX-760 (Bullpup) o masie 680 kg. Była to głowica rozpryskowa, która eksplodując nad celem wysyłała w jego kierunku chmurę odłamków. Ładunek tego typu idealnie nadawał się do niszczenia celów miękkich, takich jak posterunki radiolokacyjne, wyrzutnie pocisków czy struktury o lekkiej konstrukcji.
W pocisku zachowano system bezwładnościowy, jednakże system TRF/TERCOM zastąpiono przez nowatorki wówczas system naprowadzania na cel za pomocą sygnału geolokacyjnego – GPS. Zwiększyło to celność pocisku z 30 m do mniej niż 15 m, co miało kluczowe znaczenie w przypadku zastosowania głowicy konwencjonalnej.
Ogółem pocisk samosterujący CALCM okazał się o około 300 kg cięższy niż ALCM. Jego zasięg zmniejszył się z 2400 do 1000-1200 km, co jednakże dla USAF było akceptowalne. Koszt konwersji pojedynczego pocisku ALCM do standardu CALCM wynosił 380 tys. dolarów. W sierpniu 1987 r. rozpoczęły się testy nowych pocisków w powietrzu. Rok później pociski CALCM uzyskały wstępną gotowość operacyjną.
Dalsze próby i testy operacyjne pocisków prowadził stacjonujący w Barksdale dywizjon testowy sił powietrznych 49th TES. W integracji pocisków CALCM z bombowcami B-52 brali udział inżynierowie i specjaliści z firm: Boeing, Litton Guidance and Control, Interstate Electronics oraz Williams Research Corp.

reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc