Generał Kazimierz Sosnkowski. Najsłynniejszy polski Szef

Sztab Pierwszej Kompanii Kadrowej w Kiecach w sierpniu 1914 r. - gen. Sosnkowski w okularach, po lewej od Piłsudskiego, w środku z brodą

Sztab Pierwszej Kompanii Kadrowej w Kiecach w sierpniu 1914 r. W środku, po lewej Józefa Piłsudskiego (z brodą), szef sztabu Kazimierz Sosnkowski (w okularach).

Kariera Kazimierza Sosnkowskiego od początku do końca była nietypowa. Współzałożyciel Związku Walki Czynnej, najbliższy współpracownik Komendanta za czasów Legionów internowany wraz z nim w Magdeburgu, szef sztabu armii polskiej, minister w rządach przedmajowych. A następnie oficer, który w dniach przewrotu nie potrafił pogodzić lojalności wobec Piłsudskiego z przysięgą wojskową. Człowiek, który przegrał rywalizację ze Śmigłym po śmierci Piłsudskiego, a potem zapisał piękną kartę we wrześniu 1939 r. I polityk, który zawsze był numerem dwa, a przez zwykły przypadek nie został prezydentem Rzeczypospolitej.

Kazimierz Sosnkowski był z urodzenia warszawiakiem; przyszedł na świat 19 listopada 1885 r. Pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Godziemba, od lat jednak osiadłej w stolicy. W wieku 20 lat trafił do Organizacji Bojowej PPS; ścigany przez Rosjan, przeniósł się do Lwowa i to właśnie w jego mieszkaniu odbyło się zebranie założycielskie Związku Walki Czynnej. W spotkaniu wziął udział również Władysław Sikorski, ale znużyły go dyskusje kolegów i powrócił do domu, aby uczyć się do egzaminu (kończył studia na Politechnice). Inni pozostali do końca, a po zebraniu postanowili ukarać sumiennego kolegę – udali się pod jego dom, gdzie solidarnie go wygwizdali (według innej wersji urządzili mu pod oknami koncert pieśni biesiadnych).
W 1910 r. Piłsudski został kierownikiem Związku Strzeleckiego, a Sosnkowski jego zastępcą: Młody, dopiero 25 lat – pisał Michał Sokolnicki – zwracał uwagę swą powierzchownością i obejściem. Na trybunie publicznej odznaczał się spokojem, miał miły, czasem dźwięczny głos; przede wszystkim jednak przemówienia jego cechowała logiczna prostota i zupełna jasność. Nie porywał, ale przejmował umysły logiczną ścisłością swych argumentów. Wkrótce stał się najbliższym współpracownikiem Piłsudskiego, który obdarzał go całkowitym zaufaniem.
Zdobyć zaufanie Komendanta nie było łatwo, ale Sosnkowski w pełni na nie zasługiwał. Przejawiał cechy charakteru przydatne w konspiracji i we współpracy z podwładnymi.
Sosnkowski był osobowością barwną – zauważał Bogusław Miedziński – wyróżniającą się wśród otoczenia już od młodzieńczych czasów. Wyposażyła go natura umysłem łączącym bystrość i ścisłość zarówno, a w dodatku – rzecz nie małej wagi – fenomenalną pamięcią. Miał rzadki dar w obcowaniu z ludźmi: świetnie formułował myśli własne, a jednocześnie w lot i dogłębnie chwytał myśl swego rozmówcy. Tym się tłumaczy, że już pierwsze z nim zetknięcie pozostawiało trwałe wrażenie i wpływ, nawet – u ludzi tej miary co Piłsudski – stało się podstawą do powierzenia mu zadań odpowiedzialnych, trudnych, przodowniczych.
Przyszły Marszałek wysoko cenił młodszego współpracownika, a szczególnie jego energię i zdolności organizacyjne. Zauważył jednak, że podwładny nie ma zbyt silnego charakteru, z czym trudno się nie zgodzić. Sosnkowski przejawiał zbyt dużą skłonność do kompromisu i ustępliwości, co nie jest najlepszą cechą dla męża stanu. Polityk powinien być elastyczny, ale nie zawsze i nie za wszelką cenę.
Piłsudski był Komendantem, a jego szefem sztabu Sosnkowski – i na wiele lat przylgnęło do niego określenie „Szef”. Stanowisko to utrzymał podczas epopei Legionów, stając się nieodłącznym cieniem Piłsudskiego, a internowanie w Magdeburgu dodatkowo zbliżyło obu panów. Jako zaufany oficer Marszałka był przed majem 1926 r. dwukrotnie ministrem spraw wojskowych.
Po wycofaniu się Piłsudskiego z polityki coś jednak popsuło się w ich wzajemnych relacjach. Sosnkowski przejawiał własną inicjatywę, a jego koncepcje polityczne nie zawsze były zgodne z wolą Marszałka. W rozmowach prywatnych wspominał nawet, że to nie był już jego Piłsudski, z którym rozumiał się w pół słowa. Do niemal otwartego konfliktu doszło, gdy wbrew woli Komendanta nie podał się do dymisji ze stanowiska ministra. Uważał, że będzie to ze szkodą dla kraju, a interesy państwowe zawsze stawiał na pierwszym miejscu. I to prawdopodobnie zadecydowało, że Piłsudski nie wtajemniczył go w plany przewrotu. Potrzebował wykonawców poleceń, ludzi nie zadających pytań, Sosnkowski zaś był legalistą.
Generał wypełniał misje dyplomatyczne (był przedstawicielem Polski przy Lidze Narodów na konferencję rozbrojeniową w Genewie), następnie otrzymał nominację na dowódcę okręgu poznańskiego. Tuż przed wybuchem rebelii Sosnkowski dostał polecenie wyjazdu do Genewy – zapewne stał za tym Piłsudski, chcąc oszczędzić Szefowi bolesnego wyboru.
Czasami decydują jednak przypadki i Sosnkowski pojawił się w stolicy na dzień przed zamachem (następnego dnia miał pociąg do Genewy). 12 maja po południu w Warszawie padły pierwsze strzały.
Godzina dziewiąta wieczorem – wspominał Marian Romeyko – jesteśmy na Dworcu Głównym. Słychać strzelaninę. Czy pociąg do Poznania odchodzi? Nie wiemy. W każdym razie jest już podstawiony. Wsiadamy do wagonu; obserwujemy z okna peron. Po chwili ze zdziwieniem widzę generała Sosnkowskiego, prowadzącego pod rękę matkę; oboje wsiadają do tego samego wagonu.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusermagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc