Zaloguj

Działania okrętów podwodnych Royal Navy w Europie cz.1

Stoic, okręt typu S, zbudowany w stoczni Cammell Laird w Birkenhead nad Zatoką Liverpoolską, pierwszy raz wychodzi w morze; czerwiec 1943 r. W tle frachtowiec typu Liberty.

Stoic, okręt typu S, zbudowany w stoczni Cammell Laird w Birkenhead nad Zatoką Liverpoolską, pierwszy raz wychodzi w morze; czerwiec 1943 r. W tle frachtowiec typu Liberty.

Brytyjska marynarka wojenna, ze swoim sentymentem do wielkich okrętów nawodnych, nigdy nie darzyła własnej floty podwodnej szczególnym entuzjazmem, traktując ją bardziej jako zło konieczne. Nic zatem dziwnego, że dokonania tej części Royal Navy, szczególnie na obszarze Home Waters, są dziś niemal zupełnie zapomniane.

Flota podwodna Royal Navy narodziła się w 1900 r. Pierwszy z pięciu zamówionych wówczas okrętów tej klasy, Holland 1, wszedł do służby rok później. Był konstrukcją powstałą na licencji amerykańskiej, ponieważ brytyjska admiralicja długo wzdragała się przed inwestowaniem środków w rozwój czegoś, co wydawało się sprzeczne z wszelkimi regułami prowadzenia wojen na morzach i oceanach. Kmdr ppor. Alastair Mars, który podczas II wojny światowej dowodził okrętami podwodnymi Unbroken (na Morzu Śródziemnym), następnie Thule (na Dalekim Wschodzie), stwierdził:

Było naturalne, że admiralicja największej floty na świecie, zarówno wojennej, jak i handlowej, potraktuje ten nowy, niebezpieczny rodzaj broni z niepokojem i odrazą. Zamiast jednak zainicjować rozwój własnych okrętów podwodnych i wynaleźć środki do ich zwalczania, początkowo je ignorowała.

W 1901 r. admirał Arthur Wilson, Pierwszy Lord Morski1, na wieść o tym, że już kilka państw ma w swoim arsenale okręty podwodne, stwierdził, że jest to broń podstępna, nie fair i cholernie nie angielska. Następnie zapowiedział, że przekona brytyjską admiralicję, by w razie wojny pojmane załogi nieprzyjacielskich okrętów podwodnych traktować, jak piratów – czyli wieszać.

Chcąc nie chcąc, w końcu także Royal Navy zainwestowała w tę klasę okrętów i gdy wybuchła I wojna światowa, miała ich na stanie 62. Brytyjscy podwodniacy szybko zaczęli odnosić imponujące sukcesy. We wrześniu 1914 r. u brzegów wyspy Helgoland kmdr ppor. Max Horton, dowódca E9, dwiema torpedami posłał na dno krążownik lekki Hela. Była to pierwsza niemiecka jednostka zatopiona przez brytyjski okręt podwodny. Horton, najwyraźniej pomny słów adm. Wilsona, polecił swojej załodze przygotować piracką, czarną banderę „Jolly Roger”, która dumnie łopotała na peryskopie, gdy okręt wchodził do macierzystego portu w Harwich. Tak zapoczątkował tradycję wywieszania przez załogi, które wracały z udanych „łowów”, czarnych flag z trupią czaszką i skrzyżowanymi piszczelami oraz oznaczeniami osiągniętych sukcesów. Admiralicja jeszcze długo usiłowała zwalczać ten zwyczaj, ale bez powodzenia.

E9, okręt kmdr. ppor. Maxa Hortona, jednego z asów floty podwodnej Royal Navy podczas I wojny światowej, następnie dowódcy tej floty w latach 1940-1942.

E9, okręt kmdr. ppor. Maxa Hortona, jednego z asów floty podwodnej Royal Navy podczas I wojny światowej, następnie dowódcy tej floty w latach 1940-1942.

Załoga E9, trzy tygodnie po zatopieniu Heli, u ujścia rzeki Ems dopadła niemiecki niszczyciel S116, który po trafieniu torpedą przełamał się na pół. Za te osiągnięcia Horton został wyróżniony Orderem za Wybitną Służbę (DSO), drugim w hierarchii ważności brytyjskim odznaczeniem wojskowym. Najwyższe odznaczenie, Krzyż Wiktorii (VC), do końca I wojny światowej podwodniakom nadano aż pięciokrotnie. Pierwszy otrzymał je kpt. Norman Holbrook, dowódca B11, który w grudniu 1914 r. przeprowadził brawurowy wypad w głąb Cieśniny Dardanelskiej. Sforsował zaporę minową i zatopił strzegący jej turecki pancernik Mesudiye, który po trafieniu pojedynczą torpedą wywrócił się stępką do góry.

Już w trakcie wojny do brytyjskiej floty podwodnej dołączyło ok. 150 nowych jednostek. W ostatecznym rozrachunku, wniosły one znacznie większy wkład w zwycięstwo państw Ententy niż się spodziewano. Na Bałtyku drastycznie ograniczyły niemiecki import rudy żelaza ze Szwecji i sparaliżowały działania całej Hochseeflotte na tym akwenie oraz zatopiły m.in. kilkanaście U-Bootów. Operując w rejonie Dardaneli, praktycznie wybiły turecką flotę wojenną, a tę handlową zredukowały o połowę.

Ewidentny sukces okrętów podwodnych Royal Navy w I wojnie światowej w żadnej mierze nie przełożył się na wzrost ich rangi. W okresie międzywojennym Brytyjczycy, nieco naiwnie, zabiegali o ustanowienie całkowitego zakazu posiadania okrętów podwodnych, na co jednak nie zgodziły się pozostałe mocarstwa. Sygnatariusze przystali jedynie, by okręty tej klasy nie mogły atakować jednostek cywilnych bez uprzedniego zadbania o bezpieczeństwo ich załogi i pasażerów. Dla Wielkiej Brytanii było to marne pocieszenie. Doświadczenia z poprzedniej wojny wskazywały, że w razie nowego konfliktu zbrojnego Niemcy prędzej czy później przestaną honorować te ustalenia i ponownie rozpętają nieograniczoną wojnę podwodną. Tak też się stało.

Oręż

Podczas II wojny światowej w siłach podwodnych Royal Navy służyły okręty należące do ok. tuzina typów (niektóre, w zależności od źródła, uznaje się za podtypy, a nie odrębne typy). Tradycyjnie, poza nielicznymi wyjątkami, okręty w obrębie danego typu nosiły nazwy zaczynające się na tę samą literę. Trzon tych sił stanowiły typy S, T i U/V.

Okręty typu S powstały z myślą o działaniach na morzach Północnym i Śródziemnym. Budowano je w latach 1930-1945 (pierwszy z nich, Swordfish, wszedł do służby pod koniec 1932 r.), w trzech sukcesywnie ulepszanych grupach, przede wszystkim zwiększając pojemność zbiorników paliwa. W Royal Navy służyło 61 okrętów tego typu. Te z trzeciej, ostatniej grupy, budowanej od 1941 r., miały wyporność ok. 900 t na powierzchni (1006 t w zanurzeniu), długość 66,1 m i maks. szerokość 8,76 m. Na powierzchni rozwijały prędkość 14½ w.; pod wodą 9 w. Załoga liczyła 48 osób. Początkowo maksymalna głębokość zanurzenia wynosiła 300 stóp (91,4 m); w latach 1942-1943 zwiększono ją do 350 stóp (106,6 m). Było to możliwe dzięki wprowadzeniu stali lepszej jakości, o właściwościach odpowiednich do spawania elektrycznego. W porównaniu ze stosowanym wcześniej nitowaniem, spawany kadłub sztywny był lżejszy, przez co mógł być grubszy, co przekładało się na większą głębokość zanurzenia.

Pierwsze okręty typu S były uzbrojone w sześć dziobowych wyrzutni torpedowych standardowego kalibru 533 mm (oraz sześć torped w wyrzutniach i drugie tyle w zapasie), pokładową armatę kal. 76,2 mm i 3-4 kaemy. Później niektóre okręty dodatkowo otrzymały działko plot. Oerlikon kal. 20 mm. W połowie 1941 r. wprowadzono dodatkową wyrzutnię torpedową na rufie, której jednak nie można było przeładować z wnętrza okrętu. Opcjonalnie, zamiast wyrzutni rufowej, montowano pokładową armatę kalibru zwiększonego do 102 mm (obie te modyfikacje jednocześnie były niemożliwe, gdyż okręt robił się zbyt ciężki i niestabilny).

Okręty typu T były dużymi jednostkami oceanicznymi, zaprojektowanymi z myślą o zwalczaniu japońskiej floty wojennej. Spodziewając się, że pancerniki i krążowniki przeciwnika będą dobrze chronione przez kordon niszczycieli, Brytyjczycy zaprojektowali okręty tego typu tak, by mogły atakować z bezpiecznej dla siebie odległości, rekompensując duży dystans do celu zwiększoną liczbą torped wystrzelonych w jednej „salwie”. Z tego względu wyposażono je w aż 10 wyrzutni strzelających na wprost, co było rozwiązaniem bez precedensu. Oprócz sześciu wyrzutni dziobowych w kadłubie sztywnym (wewnętrznym), miały dodatkowe cztery wyrzutnie w kadłubie lekkim (zewnętrznym) – dwie na dziobie i dwie na śródokręciu, u podstawy kiosku. Wyrzutni zewnętrznych nie można było przeładować z wnętrza okrętu. Gwoli ścisłości – stosowany w literaturze tematu termin „salwa” nie oznacza, że okręty podwodne wystrzeliwały wszystkie torpedy jednocześnie. Torpedami strzelano pojedynczo, w krótkich odstępach czasowych (ang. firing interval). Mianem salwy określano liczbę torped, które można było wystrzelić bez konieczności przeładowania wyrzutni.

Dowódcy okrętów typu T narzekali na brak wyrzutni rufowej, potrzebnej do obrony przed pościgiem. Zainstalowano więc jedną, a dwie wyrzutnie na śródokręciu przesunięto za kiosk i obrócono wylotem w kierunku rufy. Tak więc okręty typu T w ostatecznej konfiguracji były uzbrojone w 11 wyrzutni – osiem dziobowych i trzy strzelające do tyłu (oraz 17 torped – 11 w wyrzutniach i 6 w zapasie, po jednej dla każdej wyrzutni wewnętrznej). Ponadto wszystkie okręty tego typu uzbrojono w pokładowe działo kal. 102 mm i trzy kaemy (później także działko Oerlikon kal. 20 mm).
W Royal Navy służyło 51 okrętów typu T. Budowano je w latach 1937-1945 (pierwszy z nich, Triton, wszedł do służby pod koniec 1938 r.) – podobnie jak w przypadku jednostek typu S, w trzech sukcesywnie ulepszanych grupach. Te z trzeciej, ostatniej grupy, liczącej 31 okrętów, miały wyporność 1348 t na powierzchni i 1596 t w zanurzeniu, długość 83,2 m i maks. szerokość 8,1 m. Na powierzchni rozwijały prędkość 15¼ w., pod wodą 8¾ w. Załoga liczyła 63 osoby. Zalecana dopuszczalna głębokość zanurzenia wynosiła 91,4 m dla jednostek z kadłubem nitowanym i 106,6 m dla tych z kadłubem spawanym. W praktyce okręty typu T schodziły znacznie głębiej.

Stosunkowo małe okręty typu U w większości służyły na Morzu Śródziemnym, gdzie osiągnęły znaczne sukcesy. Pierwszy, Undine, wszedł do służby w 1938 r. W Royal Navy służyły 43 jednostki tego typu. Te z pierwszej grupy miały wyporność 640 t na powierzchni i 742 t w zanurzeniu, długość 58,2 m i maks. szerokość 4,9 m. Na powierzchni rozwijały prędkość 11¼ w., pod wodą 9 w. Załoga liczyła 31 osób. Były uzbrojone w sześć wyrzutni dziobowych (w tym dwie zewnętrzne), co przy jednostce o tak niewielkich rozmiarach stanowiło problem – po wystrzeleniu z głębokości peryskopowej sześciu torped w krótkim czasie raptownie odciążony okręt był czasem wyrzucany na powierzchnię. Z tego względu w kolejnych jednostkach tego typu usunięto obie wyrzutnie zewnętrzne, zamontowano natomiast pokładowe działo kal. 76,2 mm, którego pierwotnie nie było.

Tymczasem w połowie 1940 r. admiralicja ponownie zaczęła nadawać okrętom podwodnym tylko numery, zamiast nazw własnych (jak to było w zwyczaju aż do lat 20.). Wobec tej praktyki zaprotestował sam Churchill, argumentując, że bezimienność okrętów źle wpływa na morale ich załóg. Część jednostek, w tym sześć typu U, nigdy jednak nie została „ochrzczona”, ponieważ zatonęły, zanim przywrócono zwyczaj nadawania nazw. Dla admiralicji spełnienie życzenia Churchilla stanowiło nie lada wyzwanie lingwistyczne. Gdy skończyły się pomysły na kolejne nazwy zaczynające się na literę U, dwóm okrętom nadano nazwy na literę V (Vandal i Varangian). Okręty z następnej, trzeciej i ostatniej grupy, poddano znacznym modyfikacjom, wydłużając ich kadłub do 62,4 m, przez co wyporność na powierzchni wzrosła do 673 t, a w zanurzeniu do 752 t. Zwiększyła się także rozwijana przez nie prędkość na powierzchni (do 12¾ w.) i liczebność załogi (do 37). W istocie od pierwszych okrętów typu U różniły się tak dalece, że identyfikuje się je jako osobny typ V. W Royal Navy służyło ich 18. Co ciekawe, z jakiegoś powodu dwa nosiły nazwy zaczynające się
na literę U (Upshot i Urtica).

reklam Lockheed Martin

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagcrosslistfunnelsort-amount-asc