Debiut nowego statku kosmicznego

Lądowanie pierwszego stopnia rakiety nośnej Falcon-9R.

Lądowanie pierwszego stopnia rakiety nośnej Falcon-9R.

2 marca 2019 r. to data, która trwale zapisze się w historii astronautyki – niecodziennie bowiem zdarza się start nowego załogowego statku kosmicznego. Dotąd w Stanach Zjednoczonych powstały i weszły do eksploatacji jedynie cztery konstrukcje. Były to: Mercury (1961-63), Gemini (1965-66), Apollo (1968-75) i Space Shuttle (1981-2011). Piąta nosi oficjalną nazwę Crew Dragon (wcześniejsze robocze oznaczenia: Dragonrider, Dragon 2 i Dragon v2) i jest dziełem firmy Space Exploration Technologies Corporation (SpaceX). O tym, dlaczego powstała, czym różni się od poprzedniczek i jak przebiegł jej pierwszy lot orbitalny, opowiem w tym artykule.

Dotychczas NASA (National Aeronautics and Space Administration, Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej), gdy chciała mieć statek kosmiczny, to samodzielnie go projektowała, a jego wykonaniem zajmowała się firma zewnętrzna, która wygrywała kontrakt. Jednak na każdym etapie jego detalicznego projektowania, produkcji, testowania i eksploatacji, agencja sprawowała wnikliwą kontrolę, sam statek był również jej własnością.

Jednak, jak każda zbiurokratyzowana instytucja, z czasem zatraciła możliwość sprawnego wykonania kolejnego projektu, a brak jasnej wizji kierunków dalszego rozwoju i co za tym idzie finansowania, powodował że jedynie tracono kolejne miliardy dolarów na tworzenie bezużytecznych grafik, stosów dokumentacji, a w najlepszym wypadku makiet statków kosmicznych i ich rakiet nośnych. Jeszcze przed zakończeniem eksploatacji wahadłowców postanowiono, że w ciągu kilku lat muszą powstać minimum dwa różne załogowe statki kosmiczne (po tragicznych doświadczeniach z utratą dwóch promów wraz z załogą, jeden system byłby zawodny), które pozwolą USA na stały dostęp do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Alternatywą było ciągłe finansowanie Rosji, jedynego partnera, posiadającego sprawny system transportu załóg w postaci statków rodziny Sojuz.

Rosja jest jednak partnerem nieprzewidywalnym i nie tylko stale podnosi cenę za „bilet”, ale stwarza też poważne problemy natury militarnej i politycznej, jak chociażby aneksja Krymu. Nakładanymi przez USA sankcjami można objąć szereg osób czy przedsiębiorstw, ale nie da się przecież zatrzymać eksploatacji laboratorium kosmicznego. Zatem jedynym rozwiązaniem było sięgnięcie po najbardziej optymalne rozwiązanie, jakim jest partnerstwo państwowo-komercyjne.

Crew Dragon to stacja kosmiczna z kabiną wielokrotnego użytku, która jednak w lotach dla potrzeb NASA, nie będzie używana ponownie.

Crew Dragon to stacja kosmiczna z kabiną wielokrotnego użytku, która jednak w lotach dla potrzeb NASA, nie będzie używana ponownie.NASA już zresztą w 2006 r. uruchomiła oparty na takich zasadach program zaopatrywania ISS, nazwany COTS (Commercial Orbital Transportation Services), który doskonale sprawdził się w praktyce (statki Dragon i Cygnus). Warunki brzegowe dla nowego statku nie były zaporowe – miał być przynajmniej 4-osobowy, posiadać możliwości dostarczania i zwożenia z powrotem ładunków o masie co najmniej 500 kg, zapewnić załodze nieprzerwany ratunek od chwili wejścia do kabiny do jej opuszczenia przez 24 godziny na dobę przez okres nie krótszy, niż 210 dni (siedem miesięcy) – to ostatnie oczywiście w warunkach połączenia z ISS. NASA nie narzucała firmom żadnych rozwiązań, ani też żadnych nie wykluczała.

Konkurs

Tak w 2009 r. powstał wieloetapowy, konkursowy program doświadczalny CCP (Commercial Crew Program). Program CCP obejmował trzy fazy:

    • CCDev (Commercial Crew Development), 2010-2011;
    • CCDev2 (Commercial Crew Development Round 2), 2011-2012;
    • CCiCap (Commercial Crew integrated Capability), 2012-2014.

W fazie pierwszej na nagrody przeznaczono zaledwie 50 mln USD. Nie będzie to dziwne, gdy zobaczymy zadania, które należało wykonać, by je uzyskać – nie były to projekty statków, a jedynie jego kilku podsystemów, czy też rozwiązań technologicznych, ewentualnie można je było traktować jako wparcie dla firm, co wywołało zresztą wśród innych protesty. Pieniądze zostały rozdysponowane w następujący sposób:

      • 3,7 mln USD dla Blue Origin na konstrukcję systemu ratunkowego typu pusher (z silnikami pchającymi) oraz budowę testowego kompozytowego modułu załogowego;
      • 18 mln USD dla The Boeing Company (Boeing) na budowę statku CST-100;
      • 1,4 mln USD dla Paragon Space Development Corporation na konstrukcję systemu podtrzymywania warunków życia;
      • 20 mln USD dla Sierra Nevada Corporation (SNC) na rozwój niewielkiego wahadłowca Dream Chaser;
      • 6,7 mln USD dla United Launch Alliance (ULA) na dopracowanie systemu wykrywania zagrożeń podczas startów rakiet rodziny Atlas-5 i Delta-4.

    W drugiej rundzie przyznano łącznie 269,3 mln USD. Beneficjenci musieli w ciągu 12-14 miesięcy wykazać się realizacją powierzonych zadań. Zostały nimi firmy:

    • Blue Origin – 22 mln USD na rozwój systemu transportu orbitalnego składającego się z rakiety nośnej z odzyskiwanymi silnikami oraz statku kosmicznego;
    • SNC – 80 mln USD na budowę mini wahadłowca Dream Chaser;
    • Space Exploration Technologies (SpaceX) – 75 mln USD na przystosowanie swojego automatycznego statku transportowego Dragon do lotów załogowych;
    • Boeing – 92,3 mln USD na budowę statku CST-100.
Crew Dragon nad modułem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Crew Dragon nad modułem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

W trakcie trwania tej fazy dwie firmy dostały rozszerzone dofinansowanie na wykonanie zadań w ramach kontraktów – SNC 25,6 mln, Boeing zaś 20,6 mln USD. Dodatkowo doszło do podpisania trzech niezależnych umów pomiędzy NASA a firmami:

      • ULA – na przystosowanie rakiety Atlas-5 dla statków firm Boeing, SNC i Blue Origin;
      • Alliant Techsystems (ATK) i Astrium – na opracowanie koncepcji rakiety nośnej Liberty, opartej na bazie rakiet Ares-1 i Ariane-V;
      • Excalibur Almaz – na budowę statku kosmicznego na bazie lądownika zdemobilizowanego radzieckiego statku TKS (Transportnyj Korabl Snabżenija).

    Finalistami trzeciej rundy CCiCap (dawniej nazywanej CCDev3) zostali:

    • SNC – 212,5 mln USD na kontynuację prac nad wahadłowcem Dream Chaser;
    • SpaceX – 440 mln USD na kontynuację przystosowanie Dragona do lotów załogowych;
    • Boeing – 460 mln USD na kontynuację budowy statku CST-100.

Podobnie, jak i poprzednio, firmy dostały w trakcie trwania rundy dodatkowe fundusze od NASA – pierwsza 15 mln USD, a dwie pozostałe po 20 mln USD.
Od 2012 r., niezależnie od biegnących programów, rozpoczęto kolejne rundy współzawodnictwa, obejmujące certyfikację powstających statków zgodnie z wymaganiami NASA:

  • CPC (Certification Products contracts), 2013-2014;
  • CCtCap (Commercial Crew Transportation Capability), 2014-2019.

PrzemysŁ zbrojeniowy

 ZOBACZ WSZYSTKIE

WOJSKA LĄDOWE

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Wozy bojowe
Artyleria lądowa
Radiolokacja
Dowodzenie i łączność

Siły Powietrzne

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Samoloty i śmigłowce
Uzbrojenie lotnicze
Bezzałogowce
Kosmos

MARYNARKA WOJENNA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Okręty współczesne
Okręty historyczne
Statki i żaglowce
Starcia morskie

HISTORIA I POLITYKA

 ZOBACZ WSZYSTKIE

Historia uzbrojenia
Wojny i konflikty
Współczesne pole walki
Bezpieczeństwo
bookusertagmagnifiercrossmenulistfunnelsort-amount-asc