Zatrzymać Japończyków cz.1

Zatrzymać Japończyków! Amerykańskie ciężkie bombowce w początkowym okresie wojny na Dalekim Wschodziev

Zatrzymać Japończyków! Amerykańskie cięż­kie bom­bowce w począt­ko­wym okre­sie wojny na Dalekim Wschodziev

W póź­niej­szym okre­sie niebo nad Starym Kontynentem wie­lo­krot­nie prze­mie­rzały for­ma­cje liczące setki tych czte­ro­mo­to­row­ców, a pod koniec wojny – razem z Consolidated B-24 Liberator – prze­kra­cza­jąc nie­raz liczbę 1000 maszyn uczest­ni­czą­cych w misji bojo­wej. Zanim jed­nak ame­ry­kań­skie B-17 Flying Fortress zade­biu­to­wały nad Europą, ich załogi od ponad ośmiu mie­sięcy wal­czyły prze­ciwko Japończykom. Również B-24 Liberator w ame­ry­kań­skich bar­wach swój chrzest bojowy prze­szły nad Pacyfikiem.

Pearl Harbor

Gdy Japończycy zaata­ko­wali ame­ry­kań­ską Flotę Pacyfiku na Hawajach, na sta­nie USAAF znaj­do­wało się 13 grup bom­bow­ców cięż­kich; więk­szość z nich miała struk­turę skła­da­jącą się z 32 maszyn. W tym momen­cie dostęp­nych było jedy­nie około 150 samo­lo­tów bom­bo­wych B-17 Flying Fortress we wszyst­kich wer­sjach, przy czym naj­now­sze wów­czas B-17E, w któ­rych wpro­wa­dzono już zmiany spo­wo­do­wane ana­lizą toczą­cego się kon­fliktu, dopiero wcho­dziły na uzbro­je­nie. Na sta­nie jed­no­stek cięż­kich bom­bow­ców były więc także
Y1B-17, B-17B, C i D, a nawet dwu­sil­ni­kowe Douglasy B-18 (i B-18A) Bolo, któ­rych rodo­wód się­gał cywil­nego DC-2. USAAF posia­dały wów­czas jedy­nie 10 maszyn Consolidated Liberator (poje­dyn­czy YB-24 – póź­niej nazwany B-24 – i dzie­więć B-24A), ale te wyko­rzy­sty­wano w ramach Dowództwa Rozprowadzania Samolotów (Army Corps Ferrying Command).
7 grud­nia 1941 r. Hawaiian Air Force dys­po­no­wało jedy­nie tuzi­nem Latających Fortec. W Hickam Field 18. Bombardment Wing (Heavy) miało w 5. Bombardment Group (Heavy) 6 B-17D i 16 B-18 w Headquarters and Headquarters Squadron, 23., 31., 72. Bombardment Squadrons i 4. Reconnaissance Squadron (wszyst­kie cięż­kie), w 11. BG (Heavy) zaś 6 B-17D i 14 B-18 w HqS, 26., 42., 98. BS i 50. RS (także wszyst­kie ciężkie)1. W sumie w maju 1941 r. dotarło na Hawaje 21 B-17D, ale dzie­więć z nich wysłano we wrze­śniu na Filipiny, two­rząc wów­czas 14. BS (Provisional). W ataku 5. BG stra­ciła 21 zabi­tych i 44 ran­nych, a w 11. BG było 44 zabi­tych i 84 ran­nych. W 5. BG dwa B-17D zostały znisz­czone, a dwa ciężko uszko­dzone, 11. BG zaś stra­ciła trzy Fortece znisz­czone, jedna była ciężko postrze­lana, druga miała pogięte wszyst­kie cztery śmi­gła, a kolejna prze­cho­dziła naprawę, roz­po­czętą jesz­cze przed ata­kiem2. W bazie tej został znisz­czony też poje­dyn­czy B-24A (40−2371) załogi 1st Lt. T. Faulknera z 88. RS/7. BG, który miał prze­pro­wa­dzić tajną misję roz­po­znaw­czą nad bazami japoń­skimi na wyspach Marshalla, Karolinach i Marianach3.
12 Latających Fortec było w dro­dze na Filipiny – 6 B-17E z 88. RS/7. BG (Heavy) oraz 4 B-17C i 2 B-17E z 38. RS/19. BG (Heavy) – i miały lądo­wać w Hickam Field4. Maszyny z 38. RS wiódł Maj. Truman H. Landon w B-17E (41−2413), z 88. RS zaś Capt. Richard Carmichael w B-17E (41−2429) o nazwie wła­snej „Why Don’t We Do This More Often”. Samoloty miały celow­niki bom­bowe i uzbro­je­nie, ale dla odcią­że­nia nie zabrały amu­ni­cji, którą miano zała­do­wać dopiero na Hawajach. Ich losy zostały przed­sta­wione w tabelce. Faktycznie były to pierw­sze ame­ry­kań­skie cięż­kie bom­bowce, które starły się z Japończykami w powie­trzu, a ści­ślej – były ostrze­li­wane przez japoń­skie samo­loty (oprócz Zero ata­ko­wały je także bom­bowce nur­ku­jące Aichi D3A1), nie mogąc się bro­nić z powodu braku amu­ni­cji. W sumie jeden z nich został znisz­czony, dwa ciężko uszko­dzone, sześć zaś odnio­sło lek­kie uszko­dze­nia. Siedem z tych B-17E wysłano póź­niej do Australii.
Po zakoń­cze­niu ataku na poszu­ki­wa­nie japoń­skich lot­ni­skow­ców wystar­to­wały o 11:30 dwie Fortece pilo­to­wane przez Maj. La Verne G. „Blondie” Saundersa z 23. BS/5. BG i Capt. Brooke E. Allena z 5. BG5. Maj. Saunders musiał zawró­cić po około dwóch godzi­nach z powodu pro­blemu z sil­ni­kiem, Capt. Allen zaś napo­tkał lot­ni­sko­wiec USS Enterprise i został ostrze­lany przez jego arty­le­rię prze­ciw­lot­ni­czą. Następnie kon­ty­nu­ował poszu­ki­wa­nia i ponow­nie natknął się na USS Enterprise, tym razem został jed­nak prze­chwy­cony i roz­po­znany przez dwa patro­lu­jące myśliwce. 

  • Jacek Pukropp

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE