Torpedy Polskiej Marynarki Wojennej 1924 – 1939

Fot. zbiory Muzeum Marynarki Wojennej

Fot. zbiory Muzeum Marynarki Wojennej

Broń tor­pe­dowa była dla Polskiej Marynarki Wojennej jed­nym z jej naj­waż­niej­szych oręży. W prze­ciągu 20-lecia mię­dzy­wo­jen­nego wyko­rzy­sty­wano i testo­wano w Polsce różne typy tor­ped, a także roz­wi­jano moż­li­wo­ści prze­my­słu kra­jo­wego. Autorzy arty­kułu w opar­ciu o dostępne doku­menty archi­walne pra­gnę­liby pokrótce przed­sta­wić prze­bieg zaku­pów oraz para­me­try uzbro­je­nia tor­pe­do­wego użyt­ko­wa­nego w pol­skiej flo­cie w latach 1924 – 1939.

Skuteczność broni tor­pe­do­wej w woj­nie na morzu spra­wiła, że już pod koniec XIX w. tor­peda uzy­skała sta­tus broni rów­no­rzęd­nej z arty­le­rią i szybko została zaak­cep­to­wana przez wszyst­kie floty wojenne. Do jej naj­waż­niej­szych zalet nale­żały: zdol­ność raże­nia pod­wod­nej czę­ści kadłuba, duża siła nisz­cząca, pro­sty spo­sób celo­wa­nia oraz skry­tość uży­cia. Doświadczenia z dzia­łań bojo­wych pod­czas I wojny świa­to­wej wska­zy­wały, że tor­pedy są bro­nią nie­bez­pieczną nawet dla wiel­kich i opan­ce­rzo­nych jed­no­stek, a zara­zem mogą być użyte ze sto­sun­kowo małych okrę­tów nawod­nych i pod­wod­nych. Nie dziwi zatem fakt, że kie­row­nic­two roz­wi­ja­ją­cej się Polskiej Marynarki Wojennej (PMW) przy­wią­zy­wało do tego typu uzbro­je­nia dużą wagę.

Torpedy 450 mm

Młoda pol­ska flota roz­po­częła sta­ra­nia o zakup uzbro­je­nia tor­pe­do­wego za gra­nicą w związku z przy­zna­niem Polsce 6 ponie­miec­kich tor­pe­dow­ców, które przy­były do kraju bez uzbro­je­nia. Aktywne dzia­ła­nia mające na celu pozy­ska­nie broni tor­pe­do­wej roz­po­częły się w 1923 r., gdy dobie­gały końca remonty poszcze­gól­nych tor­pe­dow­ców. Zgodnie z pla­nem w 1923 r. zamie­rzano zaku­pić 5 podwój­nych apa­ra­tów tor­pe­do­wych oraz 30 tor­ped kali­bru 450 mm wz. 1912 firmy Whitehead. Ostatecznie w marcu 1924 r. (zgod­nie z II tran­szą kre­dytu fran­cu­skiego) zaku­piono 24 fran­cu­skie tor­pedy wz. 1904 T (T ozna­czało Tulon – miej­sce pro­duk­cji) oraz 2 tor­pedy dla celów szko­le­nio­wych wz. 1911 V, jak rów­nież 6 podwój­nych wyrzutni tor­pe­do­wych wz. 1904 oraz 4 apa­raty poje­dyn­cze. Do marca 1925 r. dostar­czono 14 tor­ped wz. 1904 T oraz obie wz. 1911 V.
Były to pierw­sze tor­pedy i wyrzut­nie sto­so­wane na okrę­tach PMW i ich eks­plo­ata­cja umoż­li­wiła nie tylko wyszko­le­nie kolej­nych zastę­pów pol­skich mary­na­rzy, ale rów­nież sta­no­wiła pod­wa­liny pol­skiej tak­tyki uży­cia broni tor­pe­do­wej. Intensywna eks­plo­ata­cja oraz szyb­kie sta­rze­nie się mecha­ni­zmów spo­wo­do­wały, że pod koniec lat 20. zaczęto sobie zda­wać sprawę, że użyt­ko­wany sprzęt należy wymie­nić na nowy typ uzbro­je­nia. W 1929 r. kpt. mar. Eugeniusz Jóźwikiewicz, w tym cza­sie czło­nek komi­sji do odbioru tor­ped kal. 550 mm we Francji, odwie­dził rów­nież fabrykę Whiteheada w Wielkiej Brytanii, aby zapo­znać się z tam­tej­szymi tor­pe­dami kal. 450 mm.
Opinia kpt. mar. Jóźwikiewicza musiała być pozy­tywna, gdyż 20 marca 1930 r. pod­pi­sano umowę z The Whitehead Torpedo Company Ltd. w Weymouth na zakup 20 tor­ped 450 mm (w cenie £990 za sztukę). Torpedy były wyko­nane zgod­nie z pol­skimi wyma­ga­niami tech­nicz­nymi nr 8774 i w PMW były ozna­czane jako wz. A. Do Polski tor­pedy (o nume­rach 101 – 120) dotarły na pokła­dzie statku Premjer 16 lutego 1931 r. Kierownik Samodzielnego Referatu Broni Podwodnej, kpt. mar. Bronisław Leśniewski, w rapor­cie z 17 lutego 1931 r. tak pisał na temat angiel­skich tor­ped: […] w sto­sunku do tor­ped fran­cu­skich bar­dzo mały pro­cent nie­uda­nych strza­łów odbior­czych może ponie­kąd słu­żyć dla nich dobrą reko­men­da­cją, i dalej o sta­rych wyrzut­niach na tor­pe­dow­cach: […] z powodu tego, że tor­peda angiel­ska nie posiada u dołu wycię­cia […], zacho­dzi poważna obawa, że w cza­sie buja­nia się okrętu przed samym wystrza­łem, tor­peda może się wyśli­zgnąć z apa­ratu […], zasłu­guje to tym bar­dziej na pod­kre­śle­nie, że pre­ce­dens już był i w ten spo­sób jedna tor­peda wz. 04 została zgu­biona.

  • Andrzej S. Bartelski, Dariusz Rusiecki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE