Pilica gotowa do pro­duk­cji

WIT_2_2016_pilica
Koniec 2015 roku przy­niósł prze­ło­mowy moment w pro­gra­mie PSR-A Pilica, czyli pomyślne zakoń­cze­nie badań zakła­do­wych. Tym samym sys­tem prze­ciw­lot­ni­czy Pilica osią­gnął poziom doj­rza­ło­ści, umoż­li­wia­jący przed­sta­wie­nie go do oceny przez przed­sta­wi­cieli Ministerstwa Obrony Narodowej. Co wię­cej, pod warun­kiem pod­ję­cia odpo­wied­nich decy­zji przez MON, seryjne Pilice w try­bie dosto­so­wa­nia mogą tra­fić do jed­no­stek zgod­nie z har­mo­no­gra­mem dostaw, przy­ję­tym przed pra­wie czte­rema laty w „Planie moder­ni­za­cji tech­nicz­nej Sił Zbrojnych w latach 2013 – 2022”. Ukończenie prac nad Pilicą jest tym więk­szym suk­ce­sem, że mamy do czy­nie­nia z sys­te­mem uzbro­je­nia wyko­rzy­stu­ją­cym w ok. 95% pol­ską myśl naukowo-tech­niczną i kra­jową bazę pro­duk­cyjną.

Doprowadzenie pro­gramu roz­woju Pilicy zgod­nie z umową z Ministerstwem Skarbu Państwa do końca, jest z pew­no­ścią spo­rym suk­ce­sem i powo­dem do satys­fak­cji przede wszyst­kim dla Zakładów Mechanicznych Tarnów S.A. (ZMT), jako prze­my­sło­wego spi­ri­tus movens całego pro­jektu, a także Wydziału Mechatroniki i Lotnictwa Wojskowej Akademii Technicznej (WMiL WAT) jako ośrodka nauko­wego, który zapro­jek­to­wał pre­fi­gu­ra­cję dzi­siej­szej Pilicy. Choć, oczy­wi­ście, obecna kon­fi­gu­ra­cja Przeciwlotniczego Systemu Rakietowo-Artyleryjskiego (PSR-A) Pilica powstała dzięki współ­pracy i wyro­bom wielu firm pol­skiego prze­my­słu obron­nego, o czym napi­szemy bar­dziej szcze­gó­łowo w dal­szej czę­ści arty­kułu.

Od modelu funk­cjo­nal­nego do demon­stra­tora tech­no­lo­gii

Obecna postać sys­temu Pilica to nie tylko wynik ana­liz i badań kon­cep­cyj­nych zaini­cjo­wa­nych na WAT. Jest to także rezul­tat wyma­gań sfor­mu­ło­wa­nych przez Szefostwo Wojsk Obrony Przeciwlotniczej MON (obec­nie Szefostwo Wojsk OPL Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych) odno­śnie zasad­ni­czych para­me­trów tak­tyczno-tech­nicz­nych przy­szłego sys­temu, który ma zapew­nić obronę prze­ciw­lot­ni­czą bar­dzo krót­kiego zasięgu (ang. VSHORAD) bazom lot­ni­czym Sił Powietrznych RP. To wła­śnie woj­sko wska­zało m.in. kali­ber 23 mm, jako pre­fe­ro­wany dla kom­po­nentu arty­le­ryj­skiego Pilicy. Wiązały się z tym pewne kon­cep­cyjne spory, gdyż pol­ski prze­mysł pra­co­wał rów­no­le­gle nad podob­nym roz­wią­za­niem – wyłącz­nie arty­le­ryj­skim – w któ­rym „efek­to­rem” są holo­wane armaty 35 mm. Chodzi o sys­tem ZSSP-35 Hydra (lider pro­jektu PIT-RADWAR S.A.), wyko­rzy­stu­jący licen­cyjne, jed­no­lu­fowe armaty Oerlikon KDA. Wojsko wska­zało jed­nak na kali­ber 23 mm z sze­regu przy­czyn. Wśród naj­waż­niej­szych można przede wszyst­kim wymie­nić kom­ple­men­tar­ność uzbro­je­nia zestawu arty­le­ryj­skiego-rakie­to­wego, w któ­rym kie­ro­wane poci­ski rakie­towe Grom/Piorun są pod­sta­wo­wym orę­żem oddzia­łu­ją­cym na środki napadu powietrz­nego prze­ciw­nika na dal­szych odle­gło­ściach (ok. 5 km). Natomiast armaty 23 mm speł­niają wobec nich rolę uzu­peł­nia­jącą na dystan­sie 1 – 2 km, na któ­rym więk­szy kali­ber, wobec niż­szej suma­rycz­nej szyb­ko­strzel­no­ści, nie daje wyraź­nej prze­wagi, a nawet wręcz prze­ciw­nie. Mniejszy kali­ber armat to także mniej­sza siła odrzutu przy strze­la­niu i lżej­szy zestaw, na któ­rym można zain­sta­lo­wać gło­wicę opto­elek­tro­niczną do wykry­wa­nia, śle­dze­nia i celo­wa­nia, przez co liczba kana­łów celowania/ognia jest równa licz­bie jed­no­stek ognio­wych (prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wów rakie­towo-arty­le­ryj­skich, PZRA). Lżejsza i mniej­sza jed­nostka ogniowa to także moż­li­wość trans­portu na pokła­dzie samo­lo­tów trans­por­to­wych Airbus C295M Sił Powietrznych, co rów­nież sta­no­wiło wymóg przy­szłego użyt­kow­nika. Nie są to jedyne zalety (patrz ramka Charakterystyka PSR-A Pilica) zasto­so­wa­nia w PZRA armat 23 mm, ale te naj­waż­niej­sze, któ­rych jed­nostka ogniowa uzbro­jona w armatę 35 mm nie mogłaby speł­nić (zbyt duża siła odrzutu, znaczna masa i wymiary, mniej­sza mobil­ność tak­tyczna i stra­te­giczna, brak gło­wicy obser­wa­cyjno-celow­ni­czej na ZSSP-35). Nie bez zna­cze­nia był też argu­ment prag­ma­tyczny o dys­po­no­wa­niu przez Wojsko Polskie zna­czącą liczbą armat 23 mm i zesta­wów arty­le­ryj­sko-rakie­to­wych na ich bazie oraz zapa­sów amu­ni­cji do nich.
W tym miej­scu warto zwró­cić uwagę na pewien istotny szcze­gół kon­struk­cyjny Pilicy. Mimo że w ubie­głych latach, czę­ściowo poprze­dza­ją­cych okres prac nad Pilicą, w ZMT skon­stru­owano kilka wer­sji roz­wo­jo­wych licen­cyj­nej armaty plot.
ZU-23 – 2 (np. ZUR-23 – 2KG Jodek-G z aktu­al­nej oferty firmy z Tarnowa), to w Pilicy jed­nostkę ogniową skon­stru­owano z wyko­rzy­sta­niem ory­gi­nal­nej armaty ZU-23 – 2. Pomijając egzem­pla­rze w arse­nale Wojska Polskiego, to ich roz­po­wszech­nie­nie na świe­cie jest ogromne, co daje Pilicy poten­cjał eks­por­towy jako oferty moder­ni­za­cyj­nej. Jednostka ogniowa Pilicy otrzy­mała nazwę ZUR-23 – 2SP (Jodek-SP).
Na prze­strzeni lat, kiedy sys­tem Pilica był opra­co­wy­wany, zmia­nie ule­gały roz­wią­za­nia tech­niczne, w tym roz­wa­żane i testo­wane zespoły. A w kon­se­kwen­cji także zmie­niała się lista firm i pod­mio­tów zaan­ga­żo­wa­nych w powsta­wa­nie sys­temu. Ta ewo­lu­cja naj­bar­dziej widoczna jest na przy­kła­dzie jed­nostki ognio­wej. Ponad pięć lat temu, gdy zapro­jek­to­wano „model funk­cjo­nalny” jed­nostki ognio­wej – a prace koor­dy­no­wał WAT – wyko­rzy­sty­wał on m.in. układy zasi­la­nia i napędy kon­struk­cji Zakładu Automatyki i Urządzeń Pomiarowych Arex Sp. z o.o., czy star­szą i prost­szą gło­wicę (moduł, wg nomen­kla­tury pro­du­centa) opto­elek­tro­niczną PCO S.A. typu ZMO-2 Horus. Wraz z powo­ła­niem w 2010 r. kon­sor­cjum (patrz ramka z kalen­da­rium pro­gramu Pilica), w jego skła­dzie pierw­szo­pla­nową rolę po stro­nie prze­my­sło­wej – jako inte­gra­tora – zaczęły odgry­wać Zakłady Mechaniczne Tarnów. W ciągu kolej­nych dwóch lat jed­nostka ogniowa ewo­lu­owała w kie­runku „demon­stra­tora tech­no­lo­gii”, o bar­dzo bli­skiej kon­fi­gu­ra­cji do dru­giego egzem­pla­rza demon­stra­cyj­nego – pro­to­typu, de facto wzorca do pro­duk­cji seryj­nej.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE