Homar – naj­po­tęż­niej­szy sko­ru­piak pol­skiej arty­le­rii

Efektowne ujęcie wyrzutni systemu HIMARS podczas bojowego odpalenia pocisku kierowanego GMLRS.

Efektowne uję­cie wyrzutni sys­temu HIMARS pod­czas bojo­wego odpa­le­nia poci­sku kie­ro­wa­nego GMLRS.

Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych w latach 2013 – 2022 zakłada, w ramach pro­gramu ope­ra­cyj­nego „Modernizacja wojsk rakie­to­wych i arty­le­rii”, zakup dywi­zjo­no­wych modu­łów ognio­wych (DMO) wie­lo­pro­wad­ni­co­wych wyrzutni rakie­to­wych dale­kiego zasięgu sys­temu Homar. Ministerstwo Obrony Narodowej zade­cy­do­wało, że Homar powsta­nie w ramach kon­sor­cjum pol­skich firm pod wodzą Huty Stalowa Wola S.A., które nawiąże współ­pracę z wybra­nym przez MON, part­ne­rem zagra­nicz­nym – dostawcą tech­no­lo­gii rakie­to­wej. Rozstrzygnięcia kto będzie licen­cjo­dawcą i pod­pi­sa­nia umowy na reali­za­cję całej pracy możemy spo­dzie­wać się jesz­cze w tym roku, a pierw­sze moduły Homarów mia­łyby tra­fić do jed­no­stek w 2018 r.

Program Homar jest ofi­cjal­nie – medial­nie i pro­pa­gan­dowo — pre­zen­to­wany jako tzw. pol­ska odpo­wiedź na Iskandera, a sze­rzej jako część tzw. Polskich Kłów, czyli kom­pleksu sys­te­mów rakie­to­wych mają­cych skła­dać się na pol­ski sys­tem odstra­sza­nia kon­wen­cjo­nal­nego. Pomijając już niu­anse samej dok­tryny rakie­to­wego kon­wen­cjo­nal­nego odstra­sza­nia i wspo­mnianą na początku pro­pa­gan­dową nar­ra­cję, która przy­wo­dzi na myśl znane hasło o agre­ście, jako wino­ro­śli Północy, trzeba powie­dzieć, że dozbro­je­nie i roz­bu­dowa naszych Wojsk Rakietowych i Artylerii (WRiA) jest nie­zbędna ze względu na olbrzy­mią rolę, jaką ten rodzaj wojsk pełni na współ­cze­snym polu walki. Co wię­cej, pomyślne wdro­że­nie pro­gramu Homar umoż­liwi roz­bu­dowę pod­od­dzia­łów arty­le­rii rakie­to­wej. Obecnie dys­po­nują one jedy­nie polo­wymi sys­te­mami rakie­to­wymi kali­bru 122 mm: WR-40 Langusta, RM-70/85 i 9K51 Grad, umoż­li­wia­ją­cymi pro­wa­dze­nie ognia na odle­gło­ści do 20 km (rakie­tami ory­gi­nal­nymi) i do 40 kilo­me­trów (rakie­tami Feniks-Z i Feniks-HE), przy uży­ciu wyłącz­nie rakiet nie­kie­ro­wa­nych. Wprowadzenie do uzbro­je­nia zupeł­nie nowego typu wie­lo­pro­wad­ni­co­wej polo­wej wyrzutni rakie­to­wej Homar pozwo­lić ma na zwięk­sze­nie zasięgu oddzia­ły­wa­nia ognio­wego, a także pre­cy­zji i siły raże­nia. Homar ma także pozwo­lić na odbu­dowę pol­skiego arse­nału kie­ro­wa­nych tak­tycz­nych poci­sków bali­stycz­nych.

Przeszłość i przy­szłość

Wprowadzenie do uzbro­je­nia wraz z Homarem nowego typu tak­tycz­nego poci­sku bali­stycz­nego będzie tak naprawdę odzy­ska­niem zdol­no­ści bojo­wych utra­co­nych wraz z wyco­fa­niem zesta­wów rakie­to­wych 9K79 Toczka. W cza­sach Układu Warszawskiego pol­skie WRiA dys­po­no­wały bry­ga­dami rakiet ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych i dywi­zjo­nami rakiet tak­tycz­nych, uzbro­jo­nych przez cały okres swo­jego ist­nie­nia w sowiec­kie sys­temy rakie­towe wpi­sane w aktu­al­nie obo­wią­zu­jącą dok­trynę dzia­łań ope­ra­cyj­nych Układu Warszawskiego. W chwili roz­wią­za­nia tego soju­szu, cztery bry­gady – w tym jedna szkolna – rakiet ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych w nowej rze­czy­wi­sto­ści poli­tycz­nej prze­mia­no­wano w pułki rakiet, a następ­nie roz­wią­zy­wano wraz z zakoń­cze­niem eks­plo­ata­cji sys­te­mów 8K14/9K72 Elbrus, któ­rych para­me­try tak­tyczno-tech­niczne pre­de­sty­no­wały do wyko­ny­wa­nia ude­rzeń wyłącz­nie nie­kon­wen­cjo­nal­nych (jądro­wych lub che­micz­nych). Natomiast kil­ka­na­ście dywi­zjo­nów rakiet tak­tycz­nych naj­pierw zre­or­ga­ni­zo­wano, łącząc w pułki rakiet tak­tycz­nych, by następ­nie w kolej­nych latach suk­ce­syw­nie likwi­do­wać. Zatem nieco dłu­żej w linii pozo­stały sys­temy 9K52 Łuna-M i 9K79 Toczka, cał­ko­wi­cie wyco­fane odpo­wied­nio w 2001 i 2005 r. Toczki były rakie­tami kie­ro­wa­nymi, ale Polska miała ich tylko cztery wyrzut­nie (ory­gi­nal­nie poje­dyn­czy dywi­zjon), więc ich zna­cze­nie ope­ra­cyjne było nie­wiel­kie. Niemniej Łun i Toczek pozbyto się, bez zastą­pie­nia ich nowym sprzę­tem i tym samym Wojska Lądowe stra­ciły moż­li­wość wyko­ny­wa­nia ude­rzeń rakie­to­wych na odle­głość 60 – 70 km. Teraz trzeba zaczy­nać nie­mal wszystko od początku w ramach pro­gramu Homar.
W tym miej­scu warto dodać, że Wojsko Polskie nigdy nie było uzbro­jone w polowe sys­temy rakie­towe więk­szego kali­bru niż Grad, czyli 9K57 Uragan (220 mm) lub 9K58 Smiercz (300 mm). Zatem reali­za­cja pro­gramu Homar pozwoli z jed­nej strony na zyska­nie zupeł­nie nowych moż­li­wo­ści w zakre­sie sys­te­mów wie­lo­pro­wad­ni­co­wych (tym więk­szych, jeśli uwzględ­nimy roz­wój kon­struk­cji samych rakiet, poczy­niony na prze­strzeni dwóch ostat­nich dekad) i zara­zem odtwo­rze­nie poten­cjału bojo­wego
w zakre­sie pre­cy­zyj­nych bali­stycz­nych poci­sków ope­ra­cyjno-tak­tycz­nych. Zobaczmy zatem, spo­śród jakich ofert można wybie­rać.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE