Życie pry­watne puł­kow­nika Józefa Becka

Przed wejściem na światową arenę Józef Beck zdołał uporządkować swoje najważniejsze sprawy prywatne – mianowicie przeprowadził rozwód z pierwszą żoną i ożenił się z Jadwigą Salkowską (na zdjęciu), rozwiedzioną z generałem dywizji Stanisławem Burhardt-Bukackim.

Przed wej­ściem na świa­tową arenę Józef Beck zdo­łał upo­rząd­ko­wać swoje naj­waż­niej­sze sprawy pry­watne – mia­no­wi­cie prze­pro­wa­dził roz­wód z pierw­szą żoną i oże­nił się z Jadwigą Salkowską (na zdję­ciu), roz­wie­dzioną z gene­ra­łem dywi­zji Stanisławem Burhardt-Bukackim.

Czasami zda­rza się, że w karie­rze poli­tyka decy­du­jący głos miała jego żona. W cza­sach nam współ­cze­snych plotki na ten temat krą­żyły w sto­sunku do Billy’ego i Hilary Clintonów; podobny przy­pa­dek miał miej­sce w dzie­jach II Rzeczypospolitej. Józef Beck nigdy nie zro­biłby tak bły­sko­tli­wej kariery, gdyby nie jego druga mał­żonka, Jadwiga.

W rodzi­nie Becków

O pocho­dze­niu przy­szłego mini­stra krą­żyły sprzeczne infor­ma­cje. Opowiadano, że jest potom­kiem flan­dryj­skiego mary­na­rza, który zacią­gnął się na służbę Rzeczypospolitej pod koniec XVI w., poja­wiały się także prze­kazy, że pro­to­pla­stą rodu był przy­bysz z nie­miec­kiego Holsztynu. Niektórzy też twier­dzili, że Beckowie pocho­dzili ze szlachty kur­landz­kiej, co jed­nak wydaje się mało praw­do­po­dobne. Wiadomo rów­nież, że pod­czas II wojny świa­to­wej Hans Frank poszu­ki­wał żydow­skich korzeni rodu mini­stra, jed­nak nie udało mu się potwier­dzić tej hipotezy.
Rodzina Becków przez wiele lat miesz­kała w Białej Podlaskiej, nale­żąc do tam­tej­szej war­stwy urzęd­ni­czej – dzia­dek był naczel­ni­kiem poczty, nato­miast ojciec adwo­ka­tem. Przyszły puł­kow­nik przy­szedł jed­nak na świat już w Warszawie (4 paź­dzier­nika 1894 r.), a ochrzczony został dwa lata póź­niej w cer­kwi pra­wo­sław­nej pod wezwa­niem św. Trójcy na Podwalu. Było to spo­wo­do­wane fak­tem, że matka Józefa, Bronisława, pocho­dziła z rodziny unic­kiej, a po likwi­da­cji cer­kwi grec­ko­ka­to­lic­kiej przez wła­dze rosyj­skie cała spo­łecz­ność została uznana za pra­wo­sław­nych. Józef Beck na łono Kościoła Rzymskokatolickiego został przy­jęty po osie­dle­niu się rodziny
w Limanowej w Galicji.
Przyszły mini­ster miał burz­liwą mło­dość. Do gim­na­zjum cho­dził w Limanowej, jed­nak pro­blemy wycho­waw­cze spo­wo­do­wały, że miał kło­poty z jego ukoń­cze­niem. Maturę uzy­skał osta­tecz­nie w Krakowie, następ­nie stu­dio­wał we Lwowie na tam­tej­szej poli­tech­nice, a po roku prze­niósł się na Akademię Handlu Zagranicznego w Wiedniu. Uczelni tej nie ukoń­czył z powodu wybu­chu I wojny świa­to­wej. Trafił wów­czas do Legionów, roz­po­czy­na­jąc służbę w arty­le­rii od kano­niera (sze­re­gowca). Wykazał się dużymi zdol­no­ściami; szybko zdo­był ofi­cer­skie szlify i wojnę zakoń­czył w stop­niu kapitana.
W 1920 r. poślu­bił Marię Słomińską, a we wrze­śniu 1926 r. przy­szedł na świat ich syn, Andrzej. Niewiele zacho­wało się infor­ma­cji o pierw­szej pani Beck, wia­domo jed­nak, że była nie­zwy­kle uro­dziwą kobietą.
Była wielką pięk­no­ścią – wspo­mi­nał dyplo­mata, Wacław Zbyszewski – miała cza­ru­jący uśmiech, pełen wdzięku i uroku, oraz prze­piękne nogi; była wów­czas moda, po raz pierw­szy w dzie­jach, na suk­nie po kolana – i pamię­tam jak dziś, że nie mogłem oczu od jej kolan oderwać.
W latach 1922 – 1923 Beck był pol­skim atta­ché woj­sko­wym w Paryżu, a w 1926 r. poparł Józefa Piłsudskiego pod­czas zama­chu majo­wego. Odegrał nawet jedną z waż­niej­szych ról w wal­kach, będąc sze­fem sztabu rebe­lian­tów. Lojalność, zdol­no­ści mili­tarne i zasługi wystar­czały do kariery woj­sko­wej, a o dal­szych losach Becka zade­cy­do­wał fakt, że spo­tkał na swo­jej dro­dze wła­ściwą kobietę.

Jadwiga Salkowska

Przyszła pani mini­strowa, jedyna córka wzię­tego praw­nika Wacława Salkowskiego i Jadwigi Sławęckiej, uro­dziła się w paź­dzier­niku 1896 r. w Lublinie. Dom rodzinny był zamożny; ojciec był radcą praw­nym wielu cukrowni i Banku Cukrownictwa, dora­dzał rów­nież oko­licz­nym zie­mia­nom. Dziewczyna ukoń­czyła pre­sti­żową pen­sję Anieli Wareckiej w Warszawie, bie­gle mówiła po nie­miecku, fran­cu­sku i wło­sku. Dobra sytu­acja finan­sowa rodziny umoż­li­wiała jej coroczne pobyty (wraz z matką) we Włoszech i Francji.
W trak­cie I wojny świa­to­wej poznała kapi­tana Stanisława Burhadt-Bukackiego; zna­jo­mość ta zakoń­czyła się ślu­bem. Po woj­nie mał­żon­ko­wie osie­dli w Modlinie, gdzie Bukacki został (już jako pod­puł­kow­nik) dowódcą 8. Dywizji Piechoty. Tam też, dwa lata po zakoń­cze­niu wojny, uro­dziła się ich jedyna córka, Joanna.
Małżeństwo ukła­dało się jed­nak coraz gorzej, aż wresz­cie oboje posta­no­wili się roz­stać. Decyzję uła­twiał fakt, że każde z nich zapla­no­wało już przy­szłość z innym part­ne­rem. W przy­padku Jadwigi był to Józef Beck, a roz­wią­za­nie skom­pli­ko­wa­nej sytu­acji wyma­gało dobrej woli kilku osób. Najszybszą (i naj­tań­szą) prak­tyką była zmiana wyzna­nia – kon­wer­sja na jedno z wyznań pro­te­stanc­kich. Rozstanie obu par prze­bie­gło spo­koj­nie, nie zaszko­dziło rów­nież w dobrych sto­sun­kach Bukackiego (dosłu­żył się stop­nia gene­ral­skiego) z Beckiem. Nic dziw­nego, że na war­szaw­skiej ulicy dowcipkowano:
Oficer pyta dru­giego ofi­cera: „Gdzie spę­dzisz święta Bożego Narodzenia?” Odpowiedź: „W rodzi­nie”. „Czy w licz­nym gro­nie?” „Cóż, będzie moja żona, narze­czony mojej żony, moja narze­czona, jej mąż oraz żona narze­czo­nego mojej żony”.
Ta nie­co­dzienna sytu­acja zasko­czyła kie­dyś kom­plet­nie fran­cu­skiego mini­stra spraw zagra­nicz­nych, Jeana Barthou. Beckowie wydali na jego cześć śnia­da­nie, a wśród zapro­szo­nych gości zna­lazł się rów­nież Burhadt-Bukacki. Ambasador Francji Jules Laroche nie zdą­żył uprze­dzić prze­ło­żo­nego o spe­cy­ficz­nej sytu­acji rodzin­nej gospo­da­rzy i poli­tyk wdał się w roz­mowę z Jadwigą o spra­wach męsko-damskich:
Pani Beckowa – wspo­mi­nał Laroche – twier­dziła, że poży­cie mał­żeń­skie mogło być złe, co nie prze­szka­dzało jed­nak po rozej­ściu zacho­wać sto­sun­ków przy­jaźni. Jako dowód podała, że przy tym samym stole znaj­duje się jej dawny mąż, któ­rego w tym cha­rak­te­rze nie zno­siła, lecz któ­rego w dal­szym ciągu bar­dzo lubi jako człowieka.
Francuz uwa­żał, że gospo­dyni żar­tuje – gdy jed­nak przy stole poja­wiła się córka pani Beckowej, to Jadwiga pole­ciła jej uca­ło­wać ojca. I, ku osłu­pie­niu Barthou, dziew­czynka „rzu­ciła się w ramiona generała”.
Maria rów­nież wyszła ponow­nie za mąż; uży­wała nazwi­ska dru­giego męża (Janiszewska). Po wybu­chu wojny wyemi­gro­wała wraz z synem na Zachód. Andrzej Beck wal­czył w sze­re­gach Polskich Sił Zbrojnych, a potem wraz z matką osiadł w Stanach Zjednoczonych. Ukończył Rutgers University w New Jersey, pra­co­wał jako inży­nier, zało­żył wła­sną firmę. Czynnie dzia­łał w orga­ni­za­cjach polo­nij­nych, był wice­pre­ze­sem i pre­ze­sem Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Zmarł w 2011 r.; data śmierci jego matki pozo­staje nieznana.

  • Sławomir Koper

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE