Zumwalt coraz bli­żej służby

PCU Zumwalt podczas prób zwrotności. Wyraźnie widać niewielki przechył jednostki, a także braki w wyposażeniu i uzbrojeniu (m.in. puste wnęki w nadbudówce oraz brak 30 mm armat Mk 46 Mod 2 na hangarze). Fot. US Navy

PCU Zumwalt pod­czas prób zwrot­no­ści. Wyraźnie widać nie­wielki prze­chył jed­nostki, a także braki w wypo­sa­że­niu i uzbro­je­niu (m.in. puste wnęki w nad­bu­dówce oraz brak 30 mm armat Mk 46 Mod 2 na han­ga­rze). Fot. US Navy

20 maja naj­now­szy i naj­bar­dziej awan­gar­dowy okręt, jaki kie­dy­kol­wiek powstał w ame­ry­kań­skich stocz­niach – nisz­czy­ciel Zumwalt – został prze­ka­zany US Navy. Dokonano tego w miej­scu budowy jed­nostki w stoczni Bath Iron Works w Bath w sta­nie Maine.

Zanim jed­nak doszło do tego prze­ło­mo­wego wyda­rze­nia, okręt, jego załoga, stocz­niowcy, a także zaan­ga­żo­wani w ten pro­gram koope­ranci, prze­szli długą, bez mała ćwierć­wieczną drogę. Jej ostat­nim eta­pem są próby zdaw­czo-odbior­cze poprze­dzone sto­sow­nymi pró­bami stocz­nio­wymi.
PCU Zumwalt (DDG 1000), będący pro­to­ty­pową jed­nostką liczą­cej zale­d­wie 3 okręty serii, pierw­szy raz w morze wyszedł 7 grud­nia ub.r. Zrealizował on wów­czas, trwa­jący 7 dni, etap prób stocz­nio­wych tzw. Alfa. Ze względu na fakt, że były to wstępne testy, liczbę reali­zo­wa­nych zadań ogra­ni­czono do zale­d­wie 20 i doty­czyły one przede wszyst­kim pod­sta­wo­wych sys­te­mów, w tym głów­nie układu napę­do­wego. Już pierw­szego dnia roz­pę­dzono, wypie­ra­jący ponad 15 000 t, okręt do pręd­ko­ści zbli­żo­nej do mak­sy­mal­nej – 32,8 w. oraz spraw­dzono jego iner­cję. Przy nasta­wach sil­ni­ków „cała wstecz”, potrze­bo­wał on 90 sekund do cał­ko­wi­tego zatrzy­ma­nia.
Pierwsze wyj­ście w morze było także oka­zją do spraw­dze­nia umie­jęt­no­ści załogi w rato­wa­niu życia na morzu. 12 grud­nia Zumwalt ode­brał prośbę US Coast Guard o udzie­le­nie pomocy znaj­du­ją­cemu się w odle­gło­ści 40 Mm od Portland kutrowi rybac­kiemu Danny Boy. Jego szy­per wyma­gał pil­nej opieki medycz­nej. Niszczyciel wyko­rzy­stał jedną z prze­no­szo­nych w rufo­wym doku 11-metro­wych łodzi hybry­do­wych. Szyper, po udzie­le­niu nie­zbęd­nej pomocy, prze­ka­zany został na pokład śmi­głowca ratow­ni­czego MH-60 Jayhawk.
Początkowo po pomyśl­nie zakoń­czo­nym dzie­wi­czym rej­sie zakła­dano, że kolejne testy – Bravo, odbędą się już w lutym, po czym roz­pocz­nie się etap prób zdaw­czo-odbior­czych (pla­no­wa­nych na marzec), a w kwiet­niu okręt zosta­nie prze­ka­zany US Navy do dal­szej cer­ty­fi­ka­cji. Jak to jed­nak bywa w przy­padku tak skom­pli­ko­wa­nych pro­gra­mów, nastą­pił „poślizg”, który opóź­nił powyż­szy plan o około mie­siąc. Powodem tej zwłoki był pro­blem ze skom­pli­ko­wa­nym sys­te­mem napę­do­wym IPS (Integrated Power System). Informacji tej nie komen­to­wano szcze­gó­łowo, wia­domo jedy­nie, że awa­ria zda­rzyła się na początku marca, a do jej usu­nię­cia nie­zbędne oka­zało się wycię­cie otworu tech­no­lo­gicz­nego w bur­cie jed­nostki.
Na próby Bravo Zumwalt ruszył 26 marca. W trak­cie wyj­ścia na Atlantyk nisz­czy­cie­lowi towa­rzy­szył kuter Moray typu Marine Protector. Jednostki USCG regu­lar­nie odpro­wa­dzają okręty US Navy na otwarte morze, jed­nak w tym przy­padku Moray był nie tylko eskortą, ale i jed­nostką badaw­czą. Na jego pokła­dzie zaokrę­to­wano bowiem zespół badaw­czy z Naval Sea Systems Command, który wypo­sa­żony w sys­temy pomia­rowe doko­nał wstęp­nych ana­liz pól fizycz­nych Zumwalta, w tym m.in. sku­teczną powierzch­nię odbi­cia radio­lo­ka­cyj­nego (SPO), sygna­tury ter­miczną i aku­styczną.
  • Marcin Chała

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE