Znalezisko Petrela – USS Indianapolis

10 lipca 1945 r., krążownik ciężki Indianapolis (CA 35) na wodach u wybrzeży Kalifornii. Dwadzieścia dni później okręt ten spoczął na dnie Morza Filipińskiego, co oznaczało początek jednego z największych dramatów w historii US Navy.

10 lipca 1945 r., krą­żow­nik ciężki Indianapolis (CA 35) na wodach u wybrzeży Kalifornii. Dwadzieścia dni póź­niej okręt ten spo­czął na dnie Morza Filipińskiego, co ozna­czało począ­tek jed­nego z naj­więk­szych dra­ma­tów w histo­rii US Navy.

W lipcu 1945 r., ostat­nim peł­nym mie­siącu wojny na Pacyfiku, dobi­jana sys­te­ma­tycz­nie od dawna Flota Cesarska mogła już liczyć tylko na swoje jed­nostki pod­wodne. Ich ope­ra­cje przy­nio­sły finalny suk­ces w postaci zato­pie­nia USS Indianapolis, co w rezul­ta­cie fatal­nego splotu oko­licz­no­ści pocią­gnęło za sobą śmierć wyjąt­kowo wielu ame­ry­kań­skich ofi­ce­rów i mary­na­rzy. Trochę ponad 72 lata póź­niej nastą­pił epi­log nie­zwy­kłej histo­rii – świa­towe media obie­gła wia­do­mość o odna­le­zie­niu wraku tego okrętu przez sta­tek poszu­ki­waw­czy Petrel, nale­żący do Paula Allena, jed­nego z naj­bo­gat­szych ludzi na świecie.

Komandor por. Mochitsura Hashimoto, dowódca I-58, jed­nego z trzech krą­żow­ni­ków pod­wod­nych typu B Model 2, po kapi­tu­la­cji Japonii dopro­wa­dził go 18 sierp­nia do bazy w Kure. Dokładnie mie­siąc wcze­śniej roz­po­czął się czwarty rejs bojowy tego okrętu, wysła­nego wraz z czte­rema innymi do rejo­nów patro­lo­wych na wschód od Filipin. 28 lipca po połu­dniu, wypa­trzyw­szy „wielki zbior­ni­ko­wiec w eskor­cie nisz­czy­ciela”, Hashimoto roz­ka­zał zwol­nić dwie „żywe tor­pedy” kaiten. Dwa wybu­chy wziął za oznakę zato­pie­nia celów, myląc się.
Ponieważ przed dotar­ciem do Kure na I-58 znisz­czono doku­menty tajne, mapy i dzien­nik bojowy, wie­dza o tym, co wyda­rzyło się w nocy z 29 na 30 lipca, oparta jest na zło­żo­nej dużo póź­niej, przy oka­zji pro­cesu dowódcy okrętu, który zato­pił, pisem­nej rela­cji Hashimoto. Zgodnie z nią, I-58 wynu­rzył się o godz. 23:35 i zaraz potem został wezwany na pomost kio­sku z powodu zauwa­że­nia jakiejś jed­nostki pły­ną­cej od wschodu. Nie mógł jej ziden­ty­fi­ko­wać, pier­wotną odle­głość oce­nił na 10 000 m. Po zanu­rze­niu roz­ka­zał zaalar­mo­wać pilo­tów kaite­nów, ale szybko uznał, że w nocy lep­sze rezul­taty może przy­nieść odpa­le­nie salwy „zwy­kłych” tor­ped. O 23:48 wyrzut­nie były gotowe do strzału, a cel, odle­gły o jakieś 3000 m, po zna­le­zie­niu się pod dziurą w chmu­rach był na tle świa­tła księ­ży­co­wego. Ze względu na kąt obser­wa­cji Hashimoto mógł stwier­dzić, że ma wieże armat­nie i 2 wyso­kie maszty, pły­nie wolno (oce­nił, że było to 11 w.), nie zyg­za­ku­jąc. Gdy dystans spadł do około 1500 m, roz­ka­zał odpa­lić salwę, ostat­nia z sze­ściu tor­ped opu­ściła wyrzut­nię dwie minuty po pół­nocy. Minutę potem zaob­ser­wo­wał na pra­wej bur­cie celu naj­pierw wybuch pod przed­nią wieżą dzio­bową, który wywo­łał silną eks­plo­zję wtórną. Po sekun­dach, także na tle czę­ści dzio­bo­wej kadłuba, poja­wiły się 2 słupy wody.
Hashimoto roz­ka­zał przy­jąć kurs na odda­le­nie się, oba­wia­jąc się kontr­ataku. Ponieważ nie nastą­pił, zawró­cił swój okręt i pół godziny po pół­nocy był on znów bli­sko miej­sca odpa­le­nia tor­ped. Zaatakowanej jed­nostki nigdzie nie było widać, a gdy o godz. 01:00 I-58 wynu­rzył się ponow­nie, mno­gość róż­no­ra­kich szcząt­ków wokół świad­czyła o tym, że musiała pójść na dno. O 01:45 nadany został więc mel­du­nek o zato­pie­niu pan­cer­nika typu Idaho.
Hashimoto nie mylił się co do rezul­tatu ataku, nato­miast duży błąd w iden­ty­fi­ka­cji celu przy­czy­nił się do tego, że suk­ces miał tak tra­giczne kon­se­kwen­cje. Zatopiony okręt był w rze­czy­wi­sto­ści krą­żow­ni­kiem cięż­kim, jed­nym z dwóch typu Portland.

Cel

W 1929 r. Kongres USA zade­cy­do­wał, że w ramach środ­ków trzech kolej­nych lat finan­so­wych zbu­do­wa­nych zosta­nie m.in. 15 krą­żow­ni­ków „waszyng­toń­skich”. W tym cza­sie powsta­wała seria sze­ściu jed­no­stek typu Northampton i pier­wot­nie przy­jęto, że pierw­szych 5 nowych okrę­tów, CL 32 do CL 36, będzie nie­mal iden­tycz­nych. Budowę CL 33, któ­remu nadano nazwę Portland, roz­po­częto na pochylni w poło­wie lutego 1930 r. Niedługo póź­niej, 31 marca, poło­żona została stępka pod CL 35, przy­szły Indianapolis.
W tym cza­sie było jasne, że pod­czas prac pro­jek­to­wych i budowy Northamptonów prze­sa­dzono z „oszczęd­no­ściami” tona­żo­wymi, w rezul­ta­cie czego ich wypor­ność stan­dar­dowa była dużo mniej­sza od limitu przy­ję­tego w trak­ta­cie waszyng­toń­skim z 1922 r. Oznaczało to moż­li­wość daleko idą­cych mody­fi­ka­cji, a ponie­waż naj­wię­cej uty­ski­wań wywo­ły­wało nie­do­sta­teczne opan­ce­rze­nie, „góra” US Navy zażą­dała sto­sow­nych „popra­wek”. Problem pole­gał na tym, że kon­trakty na CL 33 i CL 35 otrzy­mały stocz­nie pry­watne – w przy­padku przy­szłego USS Indianapolis była to New York Shipbuilding Co. w Camden (w sta­nie New Jersey, na lewym brzegu rzeki Delaware, naprze­ciw Filadelfii) – i wpro­wa­dza­nie poważ­niej­szych zmian w trak­cie budowy pocią­gnę­łoby za sobą duże koszty.

  • Wojciech Holicki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE