Złamać szy­fry Enigmy

Esso Hamburg widziany z pokładu krążownika ciężkiego Prinz Eugen 28 maja 1941 r. Już kilka dni później statek padł ofiarą brytyjskich atlantyckich „polowań” na nawodne zaopatrzeniowce. Było to możliwe, dzięki zdobyciu szyfrów z U 110 i uzyskaniu dodatkowych informacji. Fot. zbiory Andrzeja Danilewicza

Esso Hamburg widziany z pokładu krą­żow­nika cięż­kiego Prinz Eugen 28 maja 1941 r. Już kilka dni póź­niej sta­tek padł ofiarą bry­tyj­skich atlan­tyc­kich „polo­wań” na nawodne zaopa­trze­niowce. Było to moż­liwe, dzięki zdo­by­ciu szy­frów z U 110 i uzy­ska­niu dodat­ko­wych infor­ma­cji. Fot. zbiory Andrzeja Danilewicza

Podczas II wojny świa­to­wej każda ze stron kon­fliktu sta­rała się za wszelką cenę łamać mor­skie kody floty prze­ciw­nika i na bie­żąco czy­tać naj­waż­niej­sze depe­sze. Dzięki temu zyski­wano wgląd w aktu­alne ruchy naj­waż­niej­szych zespo­łów i poje­dyn­czych okrę­tów floty wojen­nej, jed­no­stek zaopa­trze­nio­wych, czy też kon­wo­jów stat­ków han­dlo­wych. To dawało wyraźną prze­wagę i mogło zde­cy­do­wać o zwy­cię­stwie jed­nej ze stron i osta­tecz­nej klę­sce dru­giej. W tych zma­ga­niach zwy­cię­żyła strona aliancka, choć droga do osią­gnię­cia tego celu była długa, a bez suk­ce­sów w prze­ję­ciu na morzu wro­gich szy­frów niemożliwa.

Niemiecka komórka wywia­dow­cza B-Dienst osią­gnęła wiele suk­ce­sów w łama­niu kodów bry­tyj­skiej Royal Navy w pierw­szej poło­wie wojny, Brytyjczykom nato­miast (pra­cu­ją­cym kryptologom
w taj­nym ośrodku Bletchley Park) znacz­nie trud­niej było posiąść tajem­nicę nie­miec­kich kodów, z powodu sto­so­wa­nia przez Kriegsmarine maszyny szy­fru­ją­cej Enigma. Przy czym mor­ska wer­sja tego urzą­dze­nia – „M”, była o wiele bar­dziej skom­pli­ko­wana i zła­mać kody Kriegsmarine było trud­niej, niż szy­fry wojsk lądo­wych, czy lot­nic­twa. Niemcy pamię­tali, że w I woj­nie świa­to­wej bry­tyj­scy spe­cja­li­ści z „pokoju 40” zła­mali szy­fry Hochseeflotte i doło­żyli więk­szych sta­rań, by to się nie powtó­rzyło pod­czas kolej­nej wojny.
Dlatego Brytyjczycy musieli nasi­lić sta­ra­nia, by model nie­miec­kiej maszyny, klu­cze kodowe i księgi szy­frów pozy­skać w trak­cie akcji na morzu. Było to moż­liwe tylko przy abor­dażu i spe­ne­tro­wa­niu wro­giej jed­nostki wojen­nej, patro­lo­wej czy zaopa­trze­nio­wej, ale nie­ła­twe, ponie­waż dowódcy zata­pia­nych w walce jed­no­stek nie­miec­kich mieli obo­wią­zek zadba­nia o to, by w pierw­szym rzę­dzie znisz­czyć maszynę i doku­menty, by nie wpa­dły w ręce prze­ciw­nika. Można było też spró­bo­wać spe­ne­tro­wać wraki jed­no­stek (np. U-Bootów) zato­pio­nych na płyt­szych wodach, ale i tu nie było gwa­ran­cji suk­cesu (zwłasz­cza, że doku­menty szy­frowe spo­rzą­dzano na spe­cjal­nym papie­rze, który woda mor­ska miała szybko znisz­czyć), oprócz tego klu­cze kodowe obo­wią­zy­wały tylko przez okre­ślony czas (kon­kretne mie­siące roku), po czym zmie­niano je dla bezpieczeństwa.

Pierwsze zdo­by­cze

12 lutego 1940 r. na wodach Firth of Clyde, nie­miecki okręt pod­wodny U 33 (typu VII A, dowo­dzony przez kpt. mar. Hansa-Wilhelma von Dresky’ego) pró­bo­wał skry­cie posta­wić pole minowe. Został jed­nak zaata­ko­wany przez tra­ło­wiec HMS Gleaner, który wykrył go azdy­kiem, obrzu­cił cel­nie bom­bami głę­bi­no­wymi, spo­wo­do­wał cięż­kie uszko­dze­nia i zmu­sił do wynu­rze­nia. Nie wia­domo dla­czego (mimo wyraź­nych roz­ka­zów dowo­dzą­cego U-Bootami kadm. Karla Dönitza), U 33 zabrał na akcję mino­wa­nia Enigmę, bo wszyst­kie okręty, które pod­czas takich ope­ra­cji mogły być zato­pione na płyt­kich wodach, miały ją pozo­sta­wiać w por­cie przed wyruszeniem.
Po wynu­rze­niu U-Boota tra­ło­wiec zmie­nił kurs, pla­nu­jąc okręt pod­wodny sta­ra­no­wać, ale prze­rwał ogień, gdy ujrzał wycho­dzą­cych na pokład Niemców z pod­nie­sio­nymi rękami. Dresky zdo­łał jed­nak wydać roz­kaz samo­za­to­pie­nia uszko­dzo­nego U 33 i gdy ten zaczął tonąć dzio­bem, jego dowódca zdo­łał wyrzu­cić za burtę wraz z pod­wład­nymi ele­menty znisz­czo­nej maszyny szy­fru­ją­cej, zwłasz­cza jej bębenki. Trałowiec ura­to­wał 17 ludzi, 25 Niemców zginęło.
U-Boot zato­nął na głę­bo­ko­ści około 50 m, ale pod­czas pod­wod­nych poszu­ki­wań wokół wraku udało się odna­leźć trzy bębenki Enigmy, wyrzu­cone przez Niemców do morza. Choć oka­zały się pomocne w pracy kryp­to­lo­gów z Bletchley Park, było to jed­nak za mało, by udało się wów­czas zła­mać nie­miecki szyfr mor­ski. Przez cały 1940 r. też nie udało się tego doko­nać. A w tym cza­sie na Atlantyku straty w zata­pia­nych przez U-Booty alianc­kich stat­kach rosły coraz bar­dziej. Gdyby znano pozy­cje nie­miec­kich okrę­tów pod­wod­nych na morzu, można byłoby je zna­cząco zmniej­szyć, kie­ru­jąc samotne statki i kon­woje jak naj­da­lej od nich.
Dopiero w pierw­szej poło­wie 1941 r. Brytyjczycy nasi­lili sta­ra­nia, by wresz­cie w tej kwe­stii doko­nać jakie­goś prze­łomu. 1 marca ze Scapa Flow wyru­szył zespół zło­żony z 5 nisz­czy­cieli (fla­go­wego Somali, Bedouina, Tartara, Eskimo i Legiona) oraz 2 jed­no­stek desan­to­wych z 600 koman­do­sami ku Lofotom (nor­we­ski fiord Vest), roz­po­czy­na­jąc ope­ra­cję „Claymore”. Ten dywer­syjny wypad miał cel główny, o któ­rym się nie mówiło – liczono na to, że przy oka­zji ataku i znisz­cze­nia napo­tka­nych nie­miec­kich jed­no­stek i urzą­dzeń portu rybac­kiego, być może natrafi się rów­nież na egzem­pla­rze Enigmy, które zda­niem Brytyjczyków powinny się tam znajdować.

  • Tadeusz Kasperski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE