Zimowe strze­la­nia Kraba

WIT_2_2016_krab

Najbardziej wyma­ga­jąca część ostat­nich testów – strzały ze spe­cjal­nie przy­go­to­wa­nego wykopu. Piaszczysty grunt słabo zno­sił siłę odrzutu prze­ka­zy­waną przez ciężki pojazd.

10 lutego, na tere­nie Ośrodka Badań Dynamicznych Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Stalowej Woli, pomyśl­nie zakoń­czono cykl strze­lań testo­wych 155 mm arma­to­hau­bicy samo­bież­nej Krab, osa­dzo­nej na nowym pod­wo­ziu gąsie­ni­co­wym. Tym samym dowie­dziono pra­wi­dło­wo­ści inte­gra­cji wieży z nowym nośni­kiem, którą prze­pro­wa­dziła Huta Stalowa Wola S.A.

Mimo kalen­da­rzo­wej zimy, warunki na sta­lo­wo­wol­skim poli­go­nie Ośrodka Badań Dynamicznych Wojskowego Instytutu Technologii Uzbrojenia przy­po­mi­nały raczej przed­wio­śnie. Armatohaubica Krab strze­lała w kie­runku Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Nowej Dębie. Celem testów było spraw­dze­nie zacho­wa­nia działa przy strze­la­niu w gór­nym zakre­sie kątów pod­nie­sie­nia lufy, z mak­sy­malną war­to­ścią ele­wa­cji i przy peł­nym ładunku miotającym.
Po wczy­ta­niu do sys­temu kie­ro­wa­nia ogniem komu­ni­katu mete­oro­lo­gicz­nego, roz­po­częło się strze­la­nie, do któ­rego użyto amu­ni­cji ćwi­czeb­nej Rheinmetall Denel Munition Assegai serii M2000 i modu­ło­wych ładun­ków mio­ta­ją­cych M92A2 (seria M90) tego samego producenta.
Strzały, łącz­nie dwa­dzie­ścia, oddano przy mak­sy­mal­nym kącie pod­nie­sie­niu lufy, na odległość
15 800 m. Pierwszych pięć Krab oddał ze spe­cjal­nie przy­go­to­wa­nego wykopu, do któ­rego wjeż­dżał tyłem. Dzięki temu przód kadłuba znaj­do­wał się wyżej, co w połą­cze­niu z usta­wio­nym kątem ele­wa­cji lufy dawało suma­ryczny kąt w momen­cie wystrzału wyno­szący ok. 70°. To zapew­niło moż­li­wość strze­la­nia przy mak­sy­mal­nym kącie pod­nie­sie­nia peł­nym, szó­stym ładun­kiem, a zara­zem gwa­ran­to­wało „zmiesz­cze­nie” się w gra­ni­cach poli­gonu. Wierzchołkowa tra­jek­to­rii poci­sku się­gała 19 800 m. Takie, prawdę mówiąc pro­wi­zo­ryczne, zabiegi uświa­da­miają nie­do­statki w zaple­czu poli­go­no­wym w Polsce. A nie było to wygodne strze­la­nie, gdyż po każ­dym wystrze­lo­nym poci­sku siła odrzutu coraz bar­dziej wpy­chała Kraba w grunt od strony tyl­nych drzwi.
Po zakoń­cze­niu tej serii, Krab prze­je­chał na część sta­no­wi­ska ognio­wego z pod­ło­żem żel­be­to­wym, z któ­rej kon­ty­nu­ował ogień już do końca tego cyklu strze­lań. Zmiana pozy­cji dała pewne wyobra­że­nie o zdol­no­ściach manew­ro­wych arma­to­hau­bicy na obec­nym pod­wo­ziu, w tym dyna­mice jazdy, przy­spie­sze­niu itd. Tym bar­dziej, że pod­czas strze­la­nia sil­nik był wyłą­czony, a całe zasi­la­nie zapew­niał pomoc­ni­czy zespół napę­dowy (APU), który jest zain­sta­lo­wany z pra­wej tyl­nej czę­ści podwozia.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE