Zamknąć górny pułap. Polska ciężka arty­le­ria prze­ciw­lot­ni­cza 1930 – 1939 cz.1

Zamknac gorny pulap. Polska ciezka artyleria przeciwlotnicza 1930-1939

Zamknac gorny pulap. Polska ciezka arty­le­ria prze­ciw­lot­ni­cza 1930 – 1939

Udany kon­trakt ze szwedz­kim Boforsem i roz­po­czę­cie pro­duk­cji armat 40 mm w Polsce pozwa­lały na stwo­rze­nie prze­ciw­lot­ni­czego para­sola nad wiel­kimi jed­nost­kami WP na polu bitwy. Już wcze­śniej jed­nak zda­wano sobie sprawę, że potrzebne będą rów­nież armaty więk­szego kali­bru, o wyraź­nie wyż­szym puła­pie sku­tecz­nego ognia.

Po inten­syw­nej kwe­ren­dzie prze­ciw­lot­ni­czych kon­struk­cji zagra­nicz­nych sta­ra­nia o zakup tego typu sprzętu roz­po­częto u progu lat 30-tych we Francji. Właśnie tam mie­ściły się cie­szące się ogól­no­świa­tową renomą zakłady Schneider czy Puteaux. Jak się miało oka­zać, mimo począt­ko­wego opty­mi­zmu, kre­dy­towe usta­le­nia były chwiejne, a sojusz­ni­cza ścieżka zaku­powa na tyle kręta, że umie­jętne poru­sza­nie się po niej obar­czone było dużym ryzy­kiem i wyma­gało dyplo­ma­tycz­nego wyczu­cia.

Czego szu­kamy?

Całościowe opra­co­wa­nia na temat roz­woju arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej w Europie wraz z oceną zna­nych pol­skim woj­sko­wym papie­ro­wych pro­jek­tów (znacz­nie rza­dziej fak­tycz­nych pro­to­ty­pów) powsta­wały już pod koniec lat 20-tych. Zebrano sze­reg infor­ma­cji o wszyst­kich naj­waż­niej­szych pro­du­cen­tach i typach armat prze­ciw­lot­ni­czych sta­ra­jąc się oce­nić, która z kon­struk­cji wydaje się naj­lep­sza. Weryfikując klu­czowe para­me­try sprzętu (pręd­kość począt­kową, dono­śność, masę działa, kształt pod­wo­zia itd.) usta­lono, że naj­ko­rzyst­niej wzglę­dem licz­nych, choć w więk­szo­ści ist­nie­ją­cych tylko na papie­rze, pro­jek­tów bry­tyj­skich (Vickers, Breadmore) wypa­dają odpo­wied­niki fran­cu­skie (Schneider) oraz szwedz­kie (Bofors). Futurystyczne wizje, jakie przed­sta­wiała m.in. wło­ska firma Ansaldo nie zla­la­zły zwo­len­ni­ków nad Wisłą. Dokonano też wstęp­nego podziału, w któ­rym armaty o kali­brach z zakresu 60 – 77 mm uznano za śred­nio­ka­li­browe (polowe) oraz wie­lo­ka­li­browe 80 – 150 mm (cięż­kie). Ustalono też dla obu klas ocze­ki­wane pułapy – odpo­wied­nio 8000 i 10 000 m. Jak poka­zała prak­tyka kolej­nych lat zależ­ność mię­dzy kali­brem, a dono­śno­ścią zmie­niała się, a poszcze­gólne armaty raz trak­to­wano oddziel­nie, a raz wrzu­cano wspól­nie do jed­nego worka jako „armaty cięż­kie” lub „armaty wyso­kiego pułapu”.
W 1936 r. w refe­ra­cie „Rozbudowa OPL” poza okre­śle­niem kali­bru przy­szłych armat prze­ciw­lot­ni­czych upo­rząd­ko­wano przede wszyst­kim ocze­ki­wa­nia sta­wiane przed tego typu sprzę­tem. Na tym eta­pie zapo­trze­bo­wa­nie armii okre­ślono na 77 bate­rii czte­ro­dzia­ło­wych (308 armat), które w znacz­nej czę­ści miał wypeł­nić sprzęt zagra­niczny. Rozpoczęte na poważ­nie poszu­ki­wa­nia pro­wa­dzono z uwzględ­nie­niem nastę­pu­ją­cych postu­la­tów:

  • pręd­kość począt­kowa poci­sku 800 m/s zapew­nia­jąca rów­no­wagę mię­dzy zuży­ciem lufy, a cza­sem prze­lotu poci­sku. Minimalna wytrzy­ma­łość lufy wyno­sić miała 600 strza­łów, a po jej zuży­ciu prze­wi­dy­wano moż­li­wość wymiany koszulki;
  • dolna gra­nica zasięgu wyso­ko­ści 1000 – 1200 m, górna gra­nica ogra­ni­czona odle­gło­ścią rze­czy­wi­stą 9000 m, prak­tyczny pułap przy­naj­mniej 7000 m, co odpo­wia­dało 24 s czasu lotu poci­sku;
  • sku­teczne dzia­ła­nie poci­sku o masie ok. 6,5 kg na pod­sta­wie 150 odłam­ków o wadze ponad 10 gra­mów i polu raże­nia 40 m;
  • szyb­ko­strzel­ność przy ogniu cią­głym 20 strz./min. Dopuszczalny czas ostrze­li­wa­nia ogniem cią­głym wyso­ko­ści 5000 m – 120 s;
  • działo ruchome o cię­ża­rze 2500 kg na sta­no­wi­sku i 3700 kg w mar­szu;
  • orga­ni­za­cja pod wzglę­dem sku­tecz­no­ści ognia w bate­rie 4- lub 6-dzia­łowe;
  • szyb­kość osią­gnię­cia sta­no­wisk bojo­wych z mar­szu 5 – 10 minut łącz­nie z przy­rzą­dami optycz­nymi i pomia­ro­wymi;
  • prze­zna­cze­nie bojowe: obrona śred­nich i wiel­kich obiek­tów do 100 ha na wyso­ko­ściach śred­nich i dużych, obrona wojsk w polu w przy­pad­kach szcze­gól­nych.

Opierając się na infor­ma­cjach pły­ną­cych tak z pierw­szych doświad­czeń hisz­pań­skich, jak i z danych na temat armii fran­cu­skiej, nie­miec­kiej czy sowiec­kiej ponow­nie zre­de­fi­nio­wano kwe­stię puła­pów dzia­ła­nia dla okre­ślo­nych rodza­jów sprzętu:

  • niskie, do 800‑1000 m (broń ręczna, lkm, ckm);
  • śred­nie od 1000 – 3000 m (działka i armaty od 20 – 40 mm);
  • wyso­kie od 3000 – 8000 (działa 75 mm i więk­sze).

W paź­dzier­niku 1936 r. gen. bryg. Józef Zając w taj­nym „Zestawieniu środ­ków czyn­nych dla obrony OPL” opar­tym na spo­rzą­dzo­nym uprzed­nio „teo­re­tycz­nym i pro­wi­zo­rycz­nym stu­dium” wska­zy­wał podział środ­ków obron­nych na wypa­dek ope­ra­cyjny R, N oraz R+N. Już w pierw­szych zda­niach Inspektor OPL kraju zazna­czał: Specjalną grupę pod wzglę­dem atrak­cyj­no­ści dla nie­przy­ja­ciela i dogod­no­ści warun­ków napadu sta­no­wią ośrodki Warszawa i Gdynia oraz rejon Zagłębia Górnośląskiego, przeto nasi­le­nie obrony tych ośrod­ków (rejonu) we wszyst­kich wypad­kach ope­ra­cyj­nych powinno być peł­no­war­to­ściowe.

  • Jędrzej Korbal

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE