Zagrożeni wojną. Wielkopolska BK w „Operacji Zaolziańskiej”

Symboliczny most na rzece Olzie w Cieszynie – widok od strony czechoslowackiej.

Symboliczny most na rzece Olzie w Cieszynie – widok od strony cze­cho­slo­wac­kiej.

Śląsk Zaolziański, powszech­nie nazy­wany Zaolziem, to nie­wielki obszar poło­żony w zachod­niej czę­ści Śląska Cieszyńskiego. W latach 1918 – 1938 sta­no­wił on przed­miot sporu pomię­dzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Czechosłowacji (dalej: ČSR), do któ­rej nale­żał od momentu zbroj­nej anek­sji prze­pro­wa­dzo­nej przez ČSR w 1919 r. Rząd pol­ski, jak rów­nież opi­nia publiczna, nigdy nie pogo­dziły się ze stratą tego boga­tego w węgiel oraz dosko­nale roz­wi­nię­tego gospo­dar­czo regionu.

Nie bez zna­cze­nia pozo­sta­wał fakt bar­dzo licz­nej i sil­nie zwią­za­nej z Rzeczpospolitą pol­skiej lud­no­ści zamiesz­ku­ją­cej oma­wiany obszar. Całość spor­nego tery­to­rium, będą­cego obiek­tem rosz­czeń ze strony pol­skiej, wyno­siła 1085,2 km2, co równa się czte­ro­krot­nej powierzchni dzi­siej­szego mia­sta Poznania. Zaolzie z racji swo­jego poło­że­nia obfi­to­wało zarówno w złoża stra­te­gicz­nych surow­ców, jak i w nowo­cze­sny prze­mysł gór­ni­czo-hut­ni­czy. Polska, przej­mu­jąc oma­wiany obszar, zyskała kil­ka­dzie­siąt zakła­dów prze­my­sło­wych, w tym jeden z naj­po­tęż­niej­szych w Europie kom­bi­na­tów meta­lur­gicz­nych w Trzyńcu. Dodatkowo przez Zaolzie prze­cho­dziły dwie stra­te­giczne linie kole­jowe: Zebrzydowice – Morawska Ostrawa oraz Racibórz – Žilina wraz z naj­więk­szym w ČSR węzłem kole­jo­wym w Boguminie.
Przygotowania
Wstępne plany zbroj­nej akcji przy­go­to­wy­wano od 1935 r., jed­nak dopiero kry­zys mona­chij­ski wytwo­rzył sytu­ację, która z jed­nej strony pozwa­lała Polsce na pod­ję­cie śmiel­szych kro­ków, z dru­giej jed­nak sta­wiała Rzeczpospolitą w roli współ­pra­cow­nika III Rzeszy, szcze­gól­nie w oczach zagra­nicz­nej opi­nii publicz­nej. Obok nego­cja­cji wiel­kich mocarstw w spra­wie rosz­czeń zgła­sza­nych przez rząd nie­miecki roze­grała się druga, mniej­sza gra dyplo­ma­tyczna. Pierwsze poważ­niej­sze roz­wa­ża­nia, doty­czące uru­cho­mie­nia dzia­łań czy­sto dywer­syj­nych prze­ciwko ČSR, pro­wa­dzono jesz­cze w cza­sie trwa­nia tzw. manew­rów wołyń­skich (5 DP, 1 DK, 1 SBK oraz zmo­to­ry­zo­wa­nej 10 BK), około 15 – 16 wrze­śnia. Szybko jed­nak kon­cep­cję roz­sze­rzono do peł­no­ska­lo­wej ope­ra­cji woj­sko­wej, uwzględ­nia­jąc wyko­rzy­sta­nie prze­by­wa­ją­cych w oko­li­cach Łucka jed­no­stek, zwłasz­cza zmo­to­ry­zo­wa­nej 10 Brygady Kawalerii (dalej: 10 BK) i 21 Dywizji Piechoty Górskiej (dalej: 21 DPG), które strona pol­ska mogła szybko wyko­rzy­stać wobec sąsiada znaj­du­ją­cego się w coraz trud­niej­szym poło­że­niu dyplo­ma­tycz­nym.
21 paź­dzier­nika Praga otrzy­mała pol­skie ulti­ma­tum, w któ­rym żądano zwró­ce­nia Zaolzia. Postulat ten spo­ty­kał się w kraju z coraz sil­niej­szym popar­ciem roz­bu­dza­nych stop­niowo nastro­jów spo­łecz­nych. Jeszcze tego samego dnia marsz. Rydz-Śmigły kon­sul­to­wał ewen­tu­al­ność wyko­rzy­sta­nia WP w prze­wi­dzia­nej regu­lar­nej akcji zbroj­nej, a pierw­sze jed­nostki zmo­to­ry­zo­wa­nej bry­gady kawa­le­rii wyła­do­wy­wały się już z trans­por­tów kole­jo­wych po pol­skiej stro­nie Olzy. Dzień póź­niej wydany został ofi­cjalny roz­kaz doty­czący orga­ni­za­cji Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk” (dalej: SGO „Śląsk”), prze­dłu­żono też służbę star­szego rocz­nika służby czyn­nej, który pod koniec wrze­śnia miał odcho­dzić już do cywila. Dowódcą two­rzo­nego ad hoc związku ope­ra­cyj­nego mia­no­wano cie­szą­cego się dużym zaufa­niem Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych gen. Władysława Bortnowskiego, peł­nią­cego od 1935 r. funk­cję gene­rała do prac przy GISZ.
Skutkiem decy­zji przed­sta­wio­nych powy­żej było posta­wie­nie – już w poło­wie wrze­śnia 1938 r. – sta­cjo­nu­ją­cych w Poznaniu i oko­li­cach puł­ków Wielkopolskiej BK oraz pod­le­głego jej 7 Dywizjonu Artylerii Konnej (dalej 7 dak) w stan alarmu. W miarę roz­woju sytu­acji powo­ły­wano pod pre­tek­stem ćwi­czeń rezer­wi­stów, dążąc do uzu­peł­nie­nia nie­wy­star­cza­ją­cych sta­nów poko­jo­wych, przy czym byli to głów­nie żoł­nie­rze z poprzed­niego rocz­nika. W postę­po­wa­niu tym trudno doszu­ki­wać się przy­pad­ko­wo­ści. W ówcze­snej sytu­acji geo­po­li­tycz­nej wszyst­kie jed­nostki wcho­dzące w skład grupy osłony gra­nicy zostały posta­wione w stan goto­wo­ści. Gros for­ma­cji tzw. „grupy zie­lo­nej” two­rzyły BK wraz z przy­po­rząd­ko­wa­nymi im dywi­zjo­nami arty­le­rii kon­nej (dak), które zgod­nie z teo­re­tycz­nymi zało­że­niami mobi­li­za­cyj­nymi miały w krót­kim cza­sie wchło­nąć rezer­wi­stów zamiesz­ka­łych w naj­bliż­szej oko­licy gar­ni­zo­nów.
Podjęte nagle dzia­ła­nia w odda­lo­nej od Śląska Cieszyńskiego Wielkopolsce zwią­zane były wprost z pla­nem uży­cia wła­śnie jed­no­stek Wielkopolskiej Brygady Kawalerii (dalej: WBK) w skła­dzie two­rzo­nej SGO „Śląsk”, prze­zna­czo­nej do zaję­cia Zaolzia. Z doku­men­tów i rela­cji wiemy, że przy­kła­dowo poznań­ski 7 dak wysta­wił zbior­czą bate­rię oraz ele­menty dowo­dze­nia, zwiadu i łącz­no­ści, łącz­nie: 5 ofi­ce­rów, 18 pod­ofi­ce­rów, 158 sze­re­gow­ców, 183 konie oraz 4 armaty. Dowódcą bate­rii był już w tym momen­cie sam dowódca dyonu, ppłk Ludwik Sawicki, jej sze­fem nato­miast ogn. Franciszek Piasecki.
Powód wysta­wie­nia tylko jed­nej bate­rii wyni­kał z okresu, na jaki przy­pa­dły przy­go­to­wa­nia do ope­ra­cji rewin­dy­ka­cyj­nej. W dru­giej poło­wie wrze­śnia i w począt­kach paź­dzier­nika bry­gady kawa­le­rii zwal­niały do cywila star­szy rocz­nik, a mło­dzi rekruci dopiero tra­fiali do puł­ków i dyonów. Mając świa­do­mość zacho­dzą­cego w tle ogól­no­pol­skiego pro­cesu wymiany rocz­ni­ków służby czyn­nej w BK, zro­zu­mieć można, dla­czego 7 dak nie wysta­wił nie­zbęd­nych plu­to­nów kolumny amu­ni­cyj­nej. Pododdziały te nigdy nie dotarły już na Zaolzie, co wyni­kało rów­nież z nie­od­po­wied­niego stanu koni w jed­no­stce, który pozwo­lił na doraź­nie sfor­mo­wa­nie tylko dwóch nie­peł­nych bate­rii.
Do sytu­acji tej odniósł się płk Leon Bogusławski, pisząc w swoim rapor­cie doty­czą­cym arty­le­rii SGO „Śląsk”: Brak orga­nicz­nych plu­to­nów kolumny amu­ni­cyj­nej w bate­riach wysta­wio­nych przez 7 dak powo­do­wał duże trud­no­ści przy trans­por­cie amu­ni­cji pod­czas prze­mar­szów ze względu na trud­no­ści wynajmu pod­wód. Trudności te czę­ściowo tylko zmniej­szał przy­dział 3-ch samo­cho­dów cię­ża­ro­wych, przy­dzie­lo­nych przy wyjeź­dzie z gar­ni­zonu z 1 Baonu Panc. Zapas amu­ni­cji zgod­nie z prze­wi­dzia­nym eta­tem oraz wszelki nie­zbędny sprzęt oddziały WBK pobrały tylko w czę­ści z maga­zy­nów poło­żo­nych w macie­rzy­stych kosza­rach, po czym prze­szły pod wzglę­dem zaopa­try­wa­nia pod odpo­wiedni wydział Dowództwa Okręgu Korpusu V (dalej DOK). Co cie­kawe, już na miej­scu oddzia­łom wydano pełną dota­cję kara­bi­no­wej i arty­le­ryj­skiej amu­ni­cji ppanc., dwa rodzaje min prze­ciw­pan­cer­nych (600 szt.) oraz „miny gazowe”.
W tym miej­scu warto zadać pyta­nie, dla­czego do udziału w ope­ra­cji zaol­ziań­skiej nie wyzna­czono jed­nej ze wschod­nich BK lub cho­ciażby naj­bliż­szej przy­szłemu teatrowi dzia­łań Krakowskiej BK, w skład któ­rej wcho­dził ana­lo­giczny do poznań­skiego trzy­ba­te­ryjny 5 dak. Odpowiedź na to pyta­nie jest pro­sta, jed­nak wymaga znacz­nie szer­szego spoj­rze­nia na ówcze­sną sytu­ację geo­po­li­tyczną i woj­skową. Pojawienie się tematu przy­szło­ści Zaolzia w prze­strzeni mię­dzy­pań­stwo­wej wywo­łało już w pierw­szej deka­dzie wrze­śnia sze­reg nie­ja­snych reak­cji ze strony naj­bar­dziej zain­te­re­so­wa­nych uczest­ni­ków mię­dzy­pań­stwo­wej roz­grywki. Jednym z nich, pozo­sta­ją­cym nie­jako z wła­snej woli w tle wyda­rzeń, był Związek Radziecki (dalej: ZSRR), zwią­zany soju­szem z ČSR. Raporty o trwa­ją­cej po wschod­niej stro­nie gra­nicy II RP kon­cen­tra­cji wojsk RKKA zaczęły napły­wać do Warszawy już około 10 wrze­śnia, wyraź­nie wyprze­dza­jąc wszel­kie ruchy pol­skie. Skala wysiłku woj­sko­wego ZSRR wska­zy­wała na przy­go­to­wa­nia do akcji o wymia­rze ponad­lo­kal­nym. W świe­tle dzi­siej­szych badań oce­nia się, że skon­cen­tro­wane nad zachod­nią gra­nicą ZSRR bar­dzo liczne jed­nostki woj­skowe osią­gnęły goto­wość mię­dzy 23 a 25 wrze­śnia 1938 r. Nie był to koniec, ponie­waż przy­go­to­wa­nia wojenne na tere­nie całego kraju kon­ty­nu­owano, co wska­zy­wało na zamiary wykra­cza­jące poza chęć „sojusz­ni­czego udzie­le­nia pomocy Czechosłowacji”. Co wię­cej, w tym samym cza­sie Związek Radziecki wystą­pił z ofi­cjal­nym sprze­ci­wem wobec już jaw­nie przy­go­to­wy­wa­nej pol­skiej akcji woj­sko­wej wymie­rzo­nej w Czechosłowację. Wobec tak zary­so­wa­nego układu sił wydzie­le­nie ze wschod­nich DOK nawet kilku Wielkich Jednostek (WJ), szcze­gól­nie kawa­le­rii, było zwy­czaj­nie nie­moż­liwe. Gros uwagi jed­no­stek „grupy zie­lo­nej”, czyli BK, skon­cen­tro­wano na moni­to­ro­wa­niu poczy­nań nie do końca prze­wi­dy­wal­nego wschod­niego sąsiada. W tak kształ­tu­ją­cej się sytu­acji naj­mniej zaan­ga­żo­wane wyda­wały się DOK VII (Poznań) oraz DOK VIII (Toruń).
  • Jędrzej Korbal

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE